Search results

73
Loading...
AUDIOBOOK

Król Warmii i Saturna

Joanna Wilengowska

Ojciec. Król Warmii i Saturna, Strażnik Mitów i Pieczęci, Gbur z Gburów. Warmjok fest, w którym stężenie warmińskości nasila się z wiekiem. Jego królestwo zamieszkują duchy przeszłości, a pamięć jest ciężka od krzywd jak burzowa chmura, jednak przez mgłę zapomnienia przebijają się także pogodne wspomnienia, zadziorne wierszyki, dziecięce piosenki. Córka. Choć jako jedna ze stu czterdziestu ośmiu osób w ostatnim spisie powszechnym zadeklarowała narodowość warmińską, wciąż stara się zrozumieć, czym jest dla niej mała ojczyzna, którą składa z okruchów wspomnień ojca, z własnego węszenia, podsłuchiwania, tropienia śladów. Ta historia rozgrywa się na jedenastym piętrze olsztyńskiego wieżowca z wielkiej płyty, w drodze do sklepu, w kuchni, przy stole. Rozgrywa się dziś, wczoraj, kilkadziesiąt lat temu. Opowiadana jest po polsku, niemiecku, warmińsku. Z żalem, nostalgią, humorem, z miłością. Z dyskretnym pośpiechem, bo czas nieubłaganie dobiega końca i wkrótce może być już zu spät. Zagmatwana przeszłość i niepewna przyszłość. Pokryte mchem nagrobne kamienie. Ciężar historii. Nie ma tu Proustowskiej magdalenki, za to jest bagaż rodzinnej opowieści w brzmieniu warmijskiej godki i w przepływie słów: warmińskich, polskich, niemieckich. W swojej opowieści Joannie Wilengowskiej udało się uchwycić coś niezwykłego. Rodzinne losy, mowę, odrębność i tożsamość, ale też samą Warmię w całej jej niejednoznaczności. Zdziwi się jednak ten, kto nastawia się na smuty. Całość przesycona jest subtelnym poczuciem humoru, bo głównym bohaterem tej książki jest postać barwna, nieprzewidywalna i intrygująca to ojciec gadatliwy, kpiący ze świata i z siebie jako figury ojcostwa. Ishbel Szatrawska

74
Loading...
EBOOK

Nasi Niemcy

Maciej Falkowski

Poniemieckie to słowo, które odruchowo przywodzi na myśl Polskę zachodnią albo Warmię i Mazury. Mało kto zdaje sobie sprawę, że niejedną wieś zamieszkaną dawniej przez Niemców można znaleźć na Mazowszu, Lubelszczyźnie czy w Małopolsce. Niemieckich kolonistów ściągali na wschód Piastowie śląscy, Kazimierz Wielki i Krzyżacy, Rosjanie, Prusacy i Austriacy, a także polscy właściciele i zarządcy majątków. Przybysze zakładali wsie i miasta, leżącą odłogiem ziemię zamieniali w pola i sady, osuszali bagna i walczyli z wylewającymi rzekami. Wprowadzali innowacje, otwierali fabryki i rozwijali przemysł. Wielu, szczególnie katolików, nie zachowało swojej niemieckiej tożsamości i z czasem zostało Polakami. W granicach II Rzeczpospolitej żyło około miliona polskich obywateli narodowości niemieckiej. Kilkusetletnią obecność większości z nich zakończyła II wojna światowa i powojenna polityka polskiego państwa. Dziś o tej historii świadczą głównie zapomniane cmentarze ewangelickie, a także budynki i gospodarstwa, kanały, rzędy wierzb czy terpy. Maciej Falkowski szuka takich właśnie śladów. Odnajduje domy z żelaza w Puszczy Pyzdrskiej, pozostałości po osadnikach olęderskich wzdłuż Wisły, potomków Głuchoniemców na Podkarpaciu i Bambrów w Poznaniu. Opowiada o ewangelikach, braciach morawskich i mennonitach. Stara się ocalić od zapomnienia świat tych, którzy po 1945 roku musieli z Polski wyjechać; opisuje losy tych, którzy zdecydowali się zostać i stali się integralną częścią polskiego społeczeństwa.

75
Loading...
EBOOK

Powroty

Annie Ernaux

Powroty mogą być różne: sentymentalne lub gorzkie, z własnej woli lub z przymusu, realne i wyobrażone. Ale czy da się wrócić do czasów dzieciństwa bez konfrontacji z całym światem wspomnień? To właśnie po nie Ernaux wraca do rodzinnego Yvetot. Najpierw myślami cofa się do 1952 roku, kiedy jako dwunastolatka była świadkiem sceny, która na zawsze naznaczyła ją najgłębszym wstydem: pewnego popołudnia ojciec próbował zabić jej matkę. Ten obraz uruchamia namysł nad naturą wstydu, jego klasowym uwikłaniem, pozwala wydobyć z pamięci kolejne sceny i szczegóły, które niczym w Latach układają się panoramę miejsca i czasu, portret rodziny, miasteczka, zwyczajów, które ten gest tak wstrząsająco naruszył. Wraca też jak najdosłowniej na zaproszenie władz miasta, które przyjęła po raz pierwszy dopiero w latach dwutysięcznych. To okazja, by topografię pamięci nałożyć na namacalną siatkę ulic i by opowiedzieć o miasteczku z własnych wspomnień tym, którzy tak dobrze je znają. Ostatecznie mówi pisarka - wykorzystałam przecież Yvetot, miejsca i ludzi, których znałam. A potem, choć tak wiele wzięłam z miasteczka mojego dzieciństwa i wczesnej młodości, nic mu właściwie nie chciałam oddać.   Teraz prowadzi nas po nim, domykając tym samym cykl opowieści o dzieciństwie, rodzicach i świecie, który przetworzyła w literaturę.   Na tom składają się: Wstyd (La Honte)i Powrót do Yvetot (Retour Yvetot).  

76
Loading...
EBOOK

Chronologia wody

Lidia Yuknavitch

Wszystko, co przechowuję w pamięci, wiruje wokół wydarzeń w moim życiu jak woda pisze Lidia Yuknavitch, czyniąc z tego żywiołu centralny punkt opowieści o swoim życiu. A nie było ono łatwe. Bo czy są słowa, które mogą oddać ból matki po utracie dziecka? Czy da się opisać dorastanie w domu przepełnionym gniewem ojca? I jak przedstawić lata autodestrukcji napędzanej alkoholem, narkotykami i seksem? Yuknavitch bez lęku i zahamowań prowadzi nas przez własne doświadczenia, nie ukrywając egzystencjalnych kryzysów i nie uciekając od intelektualnych rozważań. Ma wielu przewodników, którzy pozwolili jej przetrwać lata niepewności, uzależnień i niewyobrażalnego bólu od Joanny dArc po Kathy Acker, od markiza de Sade po Kena Keseya. Yuknavitch nie boi się dosadności, opisując ludzkie ciało jako metaforę tego, co przeżyte. Autorka imponuje szczerością i bezkompromisowością, odwagą, by pomimo przeciwności iść dalej. W końcu Chronologia wody to również głos sprzeciwu wobec tyranii współczesnej kultury próbującej wmówić kobietom, jak powinny żyć. W Chronologii wody leżałam jak w Morzu Martwym. Unosiłam się na ciepłej wodzie. Ale sól drażniła delikatniejsze miejsca i każde otarcie skóry. Taka jest ta opowieść. Nie umiałam, ale i nie chciałam z niej wychodzić. Bo Lidia Yuknavitch opowiedziała nam siebie tak, jakby pisanie było częścią jej ciała, ciała byłej pływaczki. A Kaja Gucio znakomicie to ciało przetłumaczyła. Dzięki temu Chronologia wody to coś więcej niż książka to nasłuchiwanie oddechu drugiego człowieka. Mira Marcinów Chronologię wody Lidii Yuknavitch przeczytałem od deski do deski kilkanaście razy. Nadal ją czytam i pewnie do końca życia będę do niej wracał po inspirację, pomysły i z czystego podziwu. To niezwykła książka. Chuck Palahniuk Chronologia wody to brutalna bomba, piękna i prawdziwa pieśń miłosna, bogata narracyjnie i emocjonalnie żywa, chwilami miłosierna, a czasem całkowicie bezlitosna. Każda jej strona odmieniła mnie raz na zawsze. Będę ją wszystkim polecać latami. Na taką książkę czekałam całe życie. Cheryl Strayed Błyskotliwa, pełna lśniącego piękna Chronologia wody Lidii Yuknavitch przeszywa serca czytelników na wylot. Te zaczerpnięte z życia historie porażają z ogromną mocą. Wyzwalają wściekłość, strach, poczucie wolności i radość w odważnym głosie autorki wyraża się człowieczeństwo. Nie sposób się od tej książki oderwać. Diana Abu-Jaber To nie jest opowieść o uzależnieniu, przemocy i miłości, to triumfalne i bezkompromisowe spojrzenie na życie, które rozkwita dzięki mocy słowa pisanego. Publishers Weekly [Yuknavitch] mam we krwi i wiedziałam o tym, zanim ją poznałam. [] kręcę film na podstawie jej książki, zamierzam skończyć scenariusz i znaleźć świetną aktorkę chcę napisać dla niej najlepszą rolę kobiecą. Napiszę rolę, której sama bardzo pragnę, ale której nie zagram. Kristen Stewart

77
Loading...
EBOOK

Biały terror. Neonaziści w Niemczech

Jacob Kushner

Połączyły ich miłość i nazistowskie poglądy. Troje młodych prawicowych ekstremistów z Jeny całymi latami przeprowadzało zamachy bombowe i rabowało banki. Zamordowali dziesięciu imigrantów i przeprowadzili trzydzieści dwie nieudane próby zabójstwa. Znakomity dziennikarz śledczy Jacob Kushner pyta: jak to możliwe, że tak długo pozostawali nieuchwytni? Okazuje się, że początkowo policjanci nie brali nawet pod uwagę, że terroryści mogą być białymi Niemcami. Szukali sprawców wśród Romów, Kurdów, Turków, a ofiary obwiniali o kontakty ze światem przestępczym. Gdy wreszcie zajęto się rozpracowywaniem środowisk skrajnej prawicy, tajni informatorzy służb finansowali działalność terrorystyczną z przekazywanych im publicznych pieniędzy. Nikt nigdy nie odpowiedział za błędy w tym śledztwie. To nie jest historia o banalności zła tylko o banalnej niekompetencji niemieckiego państwa, które przymknęło oczy na własną historię i okazało się nie tyle bezbronne wobec neonazizmu, ile zwyczajnie słabe.   Ta fascynująca książka zawiera w sobie dwie opowieści: pierwszą o tym, jak gang neonazistowskich zamachowców z byłych Niemiec Wschodnich stworzył świetnie zorganizowaną siatkę terrorystyczną; drugą zaś o tym, jak niemieckie władze pozwoliły, by morderstwa uszły jej na sucho. Jacob Kushner przedstawia tę historię z ogromną dbałością o detale, a wszelkie sądy wygłasza w niezwykle wyważony sposób. Michael Scott Moore   Książka, którą przeczytać powinien każdy, kto chce wiedzieć, jak od podszewki wyglądają działania terrorystów i dlaczego ważni politycy je ignorują. Pełen swobody, imponujący styl Kushnera przypomina pisarstwo [...] klasycznych autorów literatury faktu [...]. Eve Fairbanks   Kushner w błyskotliwy sposób obnaża podejrzane relacje łączące niemiecką inteligencję z neonazistowskim podziemiem [] i twierdzi, że mogło to doprowadzić do najstraszliwszej fali morderstw w powojennej historii Niemiec. Jak przekonuje, Niemcy nie mogą sobie pozwolić na popełnienie tego samego błędu i zlekceważyć zagrożenie ze strony białego supremacjonizmu. The New York Review of Books   Porywający reportaż śledczy Jacoba Kushnera, który ujawnia związki pomiędzy niemieckim ruchem skrajnej prawicy a serią ataków terrorystycznych, do których doszło w Niemczech od 2001 do 2010 roku. Wstrząsająca i niepokojąca lektura. Publishers Weekly   Wnikliwa i wciągająca analiza przerażającego rozdziału z najnowszej historii Niemiec. Kirkus Reviews   Biały terror to wstrząsająca podróż do jądra ciemności w Niemczech po zakończeniu zimnej wojny, gdzie nadzieja zamienia się w niepohamowany gniew. Porywający true crime z głębokimi podtekstami historycznymi. Booklist

78
Loading...
EBOOK

Moi przyjaciele

Hisham Matar

Nominacja do Nagrody Bookera Londyn, kwiecień 1984 roku. Studenci Chaled i Mustafa postanawiają wziąć udział w zorganizowanej pod ambasadą Libii demonstracji przeciwko reżimowi Kaddafiego. Protest kończy się tragicznie: z okna ambasady pada seria strzałów, ginie policjantka, jedenaście osób jest rannych. Dla młodych mężczyzn, którzy narazili się dyktaturze, to koniec ich dotychczasowego życia. Odtąd będą ponosić konsekwencje tego feralnego wydarzenia, które zamknie im drogę powrotną do ojczyzny. A jednak okaże się ono również początkiem niezwykłej przyjaźni. Chaled, Mustafa i Hosam, libijski pisarz również obecny na demonstracji, spróbują odbudować w Londynie swój świat na nowo, wzajemnie się wspierając. Hisham Matar, autor uhonorowany Nagrodą Pulitzera, z niezwykłą wrażliwością kreśli portret ludzi zawieszonych między dwiema ojczyznami. Splatając przeżycia fikcyjnych bohaterów z autentycznymi wydarzeniami, prowadzi czytelnika od lat siedemdziesiątych XX wieku aż po Arabską Wiosnę. Moi przyjaciele to refleksja nad naturą emigracji, lojalności oraz więzi, które definiują nasze życie. To opowieść o tym, jak polityka boleśnie potrafi zmieniać ludzkie losy, o osamotnieniu i potrzebie przynależności, a przede wszystkim o nieustającym poszukiwaniu drogi do domu.   Moi przyjaciele to wspaniała powieść o niewinności i doświadczeniu, o przyjaźni, rodzinie i wygnaniu. Kolejny raz widać, jak wyjątkowo utalentowanym powieściopisarzem jest Hisham Matar. Colm Tóíbin   Zawsze podziwiałam czuły i wyrozumiały, a zarazem mocny i porywający głos Matara. Elif afak   Moi przyjaciele to najbardziej polityczna powieść Matara, będąca zarazem medytacją nad przyjaźnią, miłością i wszystkim, co pomiędzy nimi. Poruszająca do głębi, bogata i mądra, a oprócz tych wszystkich zalet napisana nadzwyczaj eleganckim stylem. To jeden z tych autorów, którego głosu chciałoby się słuchać do końca życia. Juan Gabriel Vásquez   Moi przyjaciele opowiadają o życiu wygnańca naznaczonym przemocą, a zarazem [...] podtrzymywanym przez przyjaźń. Powieść, która pozostawia niezatarte wrażenie: mądra, aktualna i głęboka, autorstwa jednego z najwybitniejszych pisarzy naszych czasów. Claire Messud   Pokochałam tę książkę jak mało którą. Refleksyjna, wciągająca, czasami niezmiernie czuła, z zaskakującymi zwrotami akcji i olśniewającymi momentami, w których zaczynamy rozumieć rzeczy na nowo. Spacer przez Londyn z Kings Cross Station do Shepherds Bush przywołuje wspomnienia o życiu, którego bieg odmieniła jedna manifestacja. To książka o przyjaźni, wygnaniu, przynależności, życiu, które się przeżyło, i życiu, którego się nie przeżyło, a także o niedawnej przeszłości Libii. Londyn jawi się tutaj jako schronienie, przejściowy dom niebędący do końca domem nawet po trzydziestu latach wygnania, ale też kamień dający oparcie. Gdy tylko skończyłam lekturę, zaczęłam czytać od nowa, z bijącym sercem, urzeczona długimi, wijącymi się zdaniami Matara i ożywiona nowo nabytą wiedzą. Moi przyjaciele to najpiękniejsza, najdoskonalsza, mistrzowska powieść; dawno nie czytałam czegoś podobnego. Priscilla Morris   Nie sposób opisać głębi i piękna tej książki. Moi przyjaciele zapierają dech w piersiach, każda strona to cud. Jeśli istnieje język wygnania, to właśnie taki, jak w tej książce: piękny i bolesny, współczujący i bezlitosny, który nade wszystko w przejmujący sposób wyraża nadzieję, że i na wygnaniu jest droga do pewnego rodzaju powrotu. Taka, która prowadzi nas do samych siebie. Hisham należy do naszych najwybitniejszych pisarzy; mamy szczęście, że jest wśród nas. Maaza Mengiste  

79
Loading...
EBOOK

Anom. Największa operacja FBI przeciwko światowej przestępczości

Joseph Cox

Reportaż śledczy obrawurowej akcji przeciwko zorganizowanej przestępczości Prace nad nienamierzalnym, całkowicie anonimowym systemem komunikacji to podziemny wyścig zbrojeń: kolejne start-upy od lat oferowały środowiskom przestępczym coraz lepsze oprogramowania, a służby infiltrowały je i niszczyły, jednak pozyskane informacje były zwykle szczątkowe, a aresztowania nieliczne. Do czasu. W 2018 roku FBI wpadło na zuchwały pomysł: a co, gdyby przygotować takie oprogramowanie samodzielnie i podsunąć przestępcom, by zaczęli z niego masowo korzystać? Tak powstał Anom aplikacja do szyfrowanej komunikacji, umożliwiająca pozornie bezpieczną wymianę informacji. Wpuszczono ją na czarny rynek. Rezultat przerósł najśmielsze oczekiwania. Anom stał się głównym kanałem komunikacji mafii na całym świecie. Skusili się na niego handlarze ludźmi, narkotykami i przemytnicy najbardziej poszukiwani kryminaliści, zupełnie nieświadomi, że wpadli w pułapkę. Zaangażowane w projekt służby z USA, Europy, Kanady i Australii korzystały z pozyskiwanych materiałów ostrożnie chodziło o to, aby uzyskać możliwie dużo informacji o funkcjonowaniu całego systemu. Operację ujawniono dopiero w2022 roku. Aresztowano ponad osiemset osób, przechwycono osiem ton kokainy, dwadzieścia dwie tony marihuany i haszyszu, dwie tony metamfetaminy i ponad czterdzieści osiem milionów dolarów. Joseph Cox stworzył pasjonujący reportaż o jednej z najbardziej spektakularnych prowokacji w historii, ale i o tym, co można zdziałać, gdy połączone siły międzynarodowe obiorą wspólny cel. Książka Josepha Coxa natychmiast weszła do kanonu true crime. Ta opowieść o największej w historii tajnej operacji, spisana przez człowieka, który poznał ją od wewnątrz, ukazuje fascynujący obraz nie tylko najnowocześniejszych technologii, lecz także metod działania przestępczości zorganizowanej w XXI wieku. Strony zaludniają gangsterzy i przemytnicy barwniejsi od postaci z filmów. To połączenie Miami Vice, Włamywaczy i Oceans Eleven. Będziecie ją czytać, szeroko otwierając oczy ze zdumienia. Garrett Graff Zapierająca dech w piersiach, wciągająca lektura, która wprawiła mnie w autentyczne przerażenie. Historia monitorowanej przez FBI aplikacji szyfrującej, wgrywanej na specjalnie zmodyfikowane telefony, zmrozi krew każdemu, komu leżą na sercu takie wartości jak prywatność i wolność. Julia Angwin Gęsta, głęboka, pięknie opowiedziana historia, świetnie nadawałaby się na technothriller gdyby nie fakt, że jest prawdziwa. Cory Doctorow Cox wykonał imponujący kawał reporterskiej roboty. Zabiera czytelnika tam, gdzie kryminaliści planują i organizują najbardziej zuchwałe przestępstwa, i tam, gdzie agenci FBI śledzą te działania. Książka porównywalna z serialem Prawo ulicy, ale bardziej prawdziwa, mroczniejsza, brutalniejsza. Andy Greenberg Jeden z najlepszych thrillerów z gatunku true crime, jaki czytałem w ostatnich latach. Opowieść z szalonymi postaciami i odjechaną fabułą. Bradley Hope

80
Loading...
EBOOK

Wysokie niebo nad Madrytem

Klaudia Pieszczoch

Madryt jest pięknym miastem, ale o tym nie wie twierdziła pisarka Almudena Grandes. I miała na myśli piękno szorstkie, dwuznaczne. Jak wtedy, gdy różowawa barwa fasady niepokojąco współgra z kolorem świńskich nóg w witrynie mięsnego. Stolica Hiszpanii nie stała się nigdy najnowocześniejszym ani najbardziej turystycznym miejscem na Półwyspie Iberyjskim. I choć reszta mieszkańców Hiszpanii twierdzi, że Madryt jest miastem wymysłem, Klaudia Pieszczoch pokazuje, że jego historia i charakter są co najmniej tak ciekawe jak Barcelony czy Toledo. Autorka prowadzi nas przez place, na których starsze panie w różowych loczkach wygrzewają się, popijając clara con limón. Opisuje Lavapiés, najbardziej wielokulturowy kwartał Madrytu. Odwiedza dzielnice, które stały się kolebkami ruchów sąsiedzkich, i gejowską Chuecę, w której sercu stoi Kościół Świętego Antoniego otwarty dla wszystkich ludzi i zwierząt. Analizuje fenomen madryckiej movidy najsłynniejszego ruchu kontrkulturowego w Hiszpanii. Z gęstej od faktów i literackich odniesień opowieści wyłania się miasto eklektyczne i pełne kontrastów oraz jego mieszkańcy gościnni, otwarci, bezpretensjonalni. Tylko po to, aby być czymkolwiek, będę Madrytczykiem mówi oficjalny hymn Wspólnoty Madrytu. Niewiele metropolii może się pochwalić takim dystansem do siebie. Madryt nigdy nie miał w sobie nic z katedry. Jest raczej miastem, które zbiegło ze mszy. Wyrósł odwrócony plecami do Pałacu Królewskiego i jeśli coś tu króluje, to luz i żywotność. I jeśli odciska się w zbiorowej wyobraźni jakimś kształtem, nie jest to zarys do końca realny, związany z konkretną budowlą czy panoramą. Przywodzi raczej na myśl wybujałą formę dworzanki ze słynnego obrazu Velázqueza: przysadzistą, a zarazem śmiałą, nieco przerysowaną. Autorka