Search results
Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową
Jurij Andruchowycz, Andrzej Stasiuk
Esej Środkowowschodnie rewizje Jurija Andruchowycza przełożyła Lidia Stefanowska. Kolejne wydanie słynnego polsko-ukraińskiego dwugłosu, który wpłynął na sposób opowiadania o Europie Środkowo-Wschodniej. Czułość dla obrazów rozpadu, melancholijne opisy przywiązania do tymczasowości, historie zwykłych ludzi układane przez wielką historię, zaduma nad granicami wewnątrz granic i poza nimi. To wszystko składa się na przenikliwy intelektualny atlas naszej części świata, jednocześnie pociągającej i wykrzywiającej w grymasie swoją zmienną twarz. Książka ukazała się w Niemczech, w Chorwacji, we Francji, na Ukrainie i Węgrzech, w Rumunii i Hiszpanii. Są to teksty w swoim gatunku znakomite. Odkąd razem z Oświeceniem przeminęły poematy, wykładające w eleganckich dwuwierszach sekrety budowy wszechświata albo sztuki sadzenia grochu, esej pozostał jedynym gatunkiem, który sytuuje się na pograniczu nauki i poezji, z pierwszej czerpiąc erudycję, od drugiej zaś zapożyczając odwagę nieoczekiwanych zestawień. Szkice o Mojej Europie spełniają ten warunek z naddatkiem; co więcej, jak przystało na dobre eseje, można z nich wycinać zdania godne podniesienia do rangi aforyzmu, jak choćby: Jeśli miałbym wymyślić dla Europy Środkowej jakiś herb, to w jednym z jego pól umieściłbym półmrok, a w innym pustkę. Jeśli Dwa eseje powstały na zamówienie tym lepiej; marzyłbym sobie, by ich autorzy podjęli się opracowywania kolejnych tematów, widząc już oczyma duszy biblioteczkę traktującą o tlenie, nowych środkach przekazu czy reformie oświaty. Nie byłyby to z pewnością próby w manierze Bouvarda i Pécucheta. Liczyłbym raczej na widoczny w omawianych esejach rozmach polihistorów: następców jońskich filozofów natury, renesansowych myślicieli, angielskich poetów metafizycznych, których talent pozwala na rozważanie struktury materii, poznawanie Kabały, doradzanie Księciu i smakowanie trunków. Wojciech Stanisławski
Emil Marat
W powszechnej świadomości Roman Bratny jest przede wszystkim autorem Kolumbów fundamentalnej powieści, która na dziesięciolecia ukształtowała obraz powstania warszawskiego i wojennej generacji dwudziestolatków. Emil Marat przygląda się jednak całej twórczości pisarza olbrzymiej, niejednokrotnie zaskakującej, dobrej, ale i bardzo słabej, bo w niej Bratny zdawał się wręcz wściekle walczyć z mitem, do którego stworzenia sam się przyczynił. W wartkiej biografii Emil Marat przeprowadza czytelników przez życiowe ewolucje pisarza. Poeta, prozaik, powstaniec, podczas wojny nacjonalista, po wojnie komunista. Gdy był młody, wierzył w siłę, potem się jej bał. Wydawało mu się, że pokonać można tylko małe zło, a to wielkie, historyczne jest prawem dziejów, że żaden zryw z nim nie wygra. Swoją twórczością chciał przekonywać do tego innych. Z czasem zdawał się zapominać, co jest celem, a co środkiem, który do tego prowadzi żył w złudzeniu wiecznej racji i w wygodzie PRL-owskiej literackiej gwiazdy. Poza tym znakomity kumpel, wykorzystujący swoją pozycję, by pomagać przyjaciołom i znajomym. Dla młodszego brata niemal bóg. A także kobieciarz i niezbyt dobry ojciec, który ostatnie lata spędził gdzieś na zagubionej mazurskiej wsi. Emil Marat przybliżając życie i twórczość Bratnego pokazuje, skąd wywiódł się najpoczytniejszy polski pisarz czterdziestu powojennych lat i co z jego twórczości pozostało dzisiaj.
Czy to jest człowiek, Rozejm, Pogrążeni i ocaleni
Primo Levi
Ze wstępem Dariusza Czai Można by rzec, że odyseja obozowa kończy się mimo wszystko szczęśliwie bohater ocalał. Jednak Levi, podobnie jak wielu innych więźniów nazistowskich obozów, wraca do punktu wyjścia już jako zupełnie inny człowiek: naznaczony, spopielały, z trawiącym go poczuciem wstydu z powodu tego, że przeżył. Levi opuścił Auschwitz, ale Auschwitz nie opuściło go nigdy. Przenikało jego życie i jego myślenie niedostrzegalnie, ale skutecznie, aż do niejasnej, zagadkowej śmierci w kwietniu 1987 roku. Rok pobytu w obozie zagłady naznaczył go na resztę życia. To znamienne: o swoich obozowych przeżyciach opowiadał niemal zaraz po wyjściu za bramę, zagadywał przypadkiem poznanych w powrotnej drodze ludzi i mówił, mówił, mówił Wspominał chwile spędzone za drutami, przytaczał fakty, dawał świadectwo, odczuwał bowiem jak wspominał po latach nieodpartą, kompulsywną niemal potrzebę, by opowiedzieć o tym, co przydarzyło się w obozie jemu i jego towarzyszom. Cały czas miał niestygnące poczucie powinności, świadomość, że opowiada przeciw zapomnieniu, że opowiada, aby pamiętać. Wiedział, że jest w posiadaniu cennej i osobliwej wiedzy; wiedzy danej nielicznym. I dzielił się nią hojnie przez całe życie. Ze wstępu
Macica. Opowieść o naszym pierwszym domu
Leah Hazard
Wielkością przypomina zaciśniętą pięść i ma podobną do niej moc. Macica była pierwszym domem każdego człowieka. Leah Hazard, położna i autorka książek, szuka informacji o macicy w historii medycyny, studiuje najnowsze badania naukowe (i zastanawia się, dlaczego jest ich tak niewiele), rozmawia z ekspertami i pyta kobiety o ich doświadczenia. Pisze o menstruacji, poczęciu i ciąży, o porodzie i cesarskim cięciu, o aborcji, endometriozie, menopauzie, eugenice, histerektomii, przeszczepach macicy i przyszłości, w której macice mogą okazać się niepotrzebne, bo płody będą rozwijać się w wypełnionych płynem bioworkach. Szybko jednak okazuje się, że o tym fascynującym narządzie trudno mówić neutralnie i bez emocji, a obiektywne oceny i fakty mieszają się z mitami, przesądami i stereotypami. W szpitalach wciąż używa się nieprecyzyjnych i wartościujących określeń, takich jak drażliwa czy wroga macica, a histerią (termin ten pochodzi od greckiej nazwy macicy) bardzo długo można było wytłumaczyć każde odbiegające od normy kobiece zachowanie. Niewiele jest organów, których utratę lub brak można odczuwać tak boleśnie, a niechcianą obecność tak dotkliwie. Jednak bez względu na wszystko, gdyby nie macica, nikogo z nas by nie było, dlatego ta opowieść dotyczy każdego. Leah Hazard prowadzi wnikliwe i pełne zrozumienia dochodzenie w sprawie najcudowniejszego i najbardziej niezrozumianego narządu w ciele człowieka. []. Tylko najbardziej uczeni historycy medycyny nie będą zdumieni tym, co odkrywa, zarówno jeśli chodzi o możliwości macicy, jak i pracy, jaką trzeba było wykonać przez stulecia, by posiąść naszą wciąż ewoluującą wiedzę o tym organie. New York Times Book Review W swojej nowej książce [Hazard] z odwagą stawia czoło mitom, opowiada o historii i badaniach naukowych związanym z macicą []. Odkrywcza, przystępna i ważna książka. Library Journal Hazard z wirtuozerią przedstawia kulturową historię macicy i związaną z nią dyskusję polityczną []. Jej spojrzenie jest wnikliwe, zasięg szeroki []. To lektura obowiązkowa. Publishers Weekly Erudycyjna, fascynująca biografia niedocenianego, czasem pogardzanego narządu. Macica to książka wnikliwa, zanurzona w świecie nauki i mądra, a także ważna i potrzebna. Przede wszystkim Leah Hazard jest mistrzynią opowieści. Byłam zachwycona. Katherine May
Przypadek doktora Gilmera. Zbrodnia, medyczna zagadka i sprawiedliwość w Appalachach
Benjamin Gilmer
Trudno sobie wyobrazić mniej fortunny zbieg okoliczności. Benjamin Gilmer przyjeżdża do Karoliny Północnej, by zatrudnić się w miejscowej przychodni. Wkrótce dowiaduje się, że jego poprzednik, Vince Gilmer, odsiaduje wyrok za brutalne morderstwo ojca. Mimo to pacjenci wciąż wspominają go z sympatią. Benjamin, kierując się lekarską intuicją, pragnie zrozumieć, co skłoniło troskliwego doktora Gilmera do zbrodni. Po kilku spotkaniach w więzieniu pojmuje, że Vincea najpierw zawiódł mózg, a potem wymiar sprawiedliwości. Badając wydarzenia z przeszłości, rozpoczyna walkę z systemem więziennictwa. To skomplikowana, momentami przerażająca opowieść o uchybieniach amerykańskiego systemu sądowego oraz opieki zdrowotnej, która służy najbardziej uprzywilejowanym, a nie najbardziej potrzebującym. Pragnąc wyjaśnić zbrodnię z przeszłości, [Benjamin Gilmer] rozpoczyna wieloletnią walkę z wymiarem sprawiedliwości i systemem więziennictwa dwóch sił, na których litość chorzy psychicznie rzadko mogą liczyć. The Washington Post Hipnotyzująca lektura. [] Wywrotowa, bolesna, porywająca książka. The New York Times Book Review Skomplikowana, niemal nieprawdopodobna zagadka medyczna i historia kryminalna połączona z opowieścią o niezłomnej walce o sprawiedliwość. Charles Frazier Porywająca i głęboko poruszająca historia []. W samym jej centrum znajduje się postać doktora Benjamina Gilmera, którego niezmordowane starania o postawienie właściwej diagnozy, leczenie i opiekę dla usuniętego poza nawias społeczny człowieka stanowią przykład autentycznego zaangażowania, jakiego wszyscy życzylibyśmy sobie od lekarzy. Christine Montross Intrygujące połączenie zagadki kryminalnej, tajemnicy medycznej i apelu o reformę systemu penitencjarnego. Booklist Przypadek doktora Gilmera to niezwykła opowieść o tym, jak nieuleczalna choroba genetyczna zniszczyła życie dwóch osób: ojca i syna. Co jednak ważniejsze, autor pozwala nam zajrzeć za kulisy wymiaru sprawiedliwości, który zniszczył życie znacznie większej liczbie osób []. Mocna, przenikliwa, frapująca książka. James R. Doty Przypadek doktora Gilmera to niezwykła opowieść true crime, która wykracza poza ramy swojego gatunku. Autor przekonuje, że wraz z likwidacją szpitali psychiatrycznych i cięciami budżetowymi w ośrodkach zdrowia więzienia stały się w Stanach Zjednoczonych miejscem zesłania wielu chorych psychicznie []. W swojej książce apeluje o reformę niewydolnego systemu penitencjarnego, by przede wszystkim zapobiegnięciu kolejnym zbrodniom. Wilmington Star-News Benjamin Gilmer po mistrzowsku odsłania kolejne tajemnice dawno zamkniętego śledztwa w sprawie morderstwa i wciąga nas w sam środek niewiarygodnej opowieści o zagadce medycznej, zaburzeniach psychicznych i przerażającej niesprawiedliwości amerykańskiego systemu sądownictwa. Maureen Callahan Przypadek doktora Gilmera nie tylko demaskuje niesprawiedliwość systemu, ale pozwala też dostrzec ludzi, którzy utknęli w jego pułapce. Anthony Ray Hinton
Jacek Leociak
Z fotografiami Artura Żmijewskiego Historia Muranowa zatoczyła łuk: od rajskich krajobrazów XVIII wieku do piekła Umschlagplatzu. Było tu tak pięknie, zrobiło się ponuro i strasznie. Boże, gdzie jest Gęsia? pytał Joseph Tenenbaum, wypatrując wśród ruin getta śladów swojej ulicy. Jak wiele osób po wojnie na próżno szukał punktów orientacyjnych, które oznaczałyby miejsce wyburzonego życia. Jak dziś wyobrazić sobie dawny Muranów? Jacek Leociak odczytuje ten szczególnego rodzaju palimpsest w miejscu-po-getcie zmieniła się przecież siatka ulic, ich nazwy, zbudowano nowe domy. Przywołuje tętniące kiedyś życiem targowiska przy Gęsiej i Świętojerskiej, tłoczne kamienice Nalewek, dawny plac Broni. Szczególnie skupia się na tym, co pod ziemią. Opisuje życie w getcie podczas powstania: przygotowywanie skrytek, schowków, schronów w piwnicach, wreszcie budowę podziemnych bunkrów. Przytacza historie niemych świadków Zagłady przechowanych w ruinach: błahych przedmiotów codziennego użytku, garnków, kluczy, zbutwiałego i nadpalonego dziennika. Ślad ma zostać ciśnięty pod koło historii, żeby je zahamować czytamy w relacji znalezionej w bańce na mleko zakopanej w piwnicy przy Nowolipkach 68. Jacek Leociak jak archeolog zbiera te ślady i nakłada obraz dawnego Muranowa na dzielnicę, która dziś tętni życiem, po to, by upamiętnić coś, co wymyka się wyobraźni.
Pokonać Kimów. Tajna misja przeciwko reżimowi
Bradley Hope
W chłodne popołudnie lutego 2019 roku do ambasady Korei Północnej w Madrycie wtargnęli zamaskowani napastnicy, by porwać jednego z urzędników. Grupą dowodził Adrian Hong, znany aktywista zajmujący się prawami człowieka. Po tej akcji FBI wystawiło za nim list gończy, a Hong zapadł się pod ziemię. Autor Pokonać Kimów śledził poczynania Adriana przez ponad dziesięć lat. Opisuje działalność człowieka, który postanowił skonfrontować się z jednym z najbrutalniejszych reżimów świata i umożliwił ucieczkę setkom Koreańczyków w tym bratankowi Kim Dzong Una. Ambicje Honga były jednak większe: założył tajną organizację Free Joseon, występującą jako legalny rząd Korei. Mieli własną flagę, która zawisła nad jedną z koreańskich ambasad. Próbowali pozyskiwać fundusze dzięki kryptowalutom, a wspierającym zaoferowali wizy, gwarantujące wjazd do państwa, które powstanie po upadku obecnych rządów w Korei. O istnieniu organizacji wiedziały amerykańskie władze, a jej członkowie usiłowali wywierać wpływ na administrację Donalda Trumpa. Adrian Hong planował obalić Kima. Bradley Hope kreśli pasjonujący portret człowieka, który stanął do nierównej walki z krajem obozów koncentracyjnych, publicznych egzekucji i masowego głodu. Pokazując, jak w XXI wieku funkcjonują ośrodki władzy, próbuje odpowiedzieć na pytanie: dlaczego Adrian Hong uznał, że jest w stanie zmienić świat? Ta książka przypomina fachowo skonstruowany thriller zmusza do przewracania stron. Jest tym bardziej godna uwagi, że wszystko, co się w niej dzieje, zdarzyło się naprawdę. Bradley Hope to pierwszorzędny reporter i pisarz. Tym razem znalazł bohatera godnego swoich umiejętności. Max Boot Bradley Hope napisał pełną zagadek opowieść o nieuchwytnym obrońcy praw człowieka, która przypomina nam wszystkim o przerażających zbrodniach reżimu Korei Północnej. Adrian Hong, poszukiwany przez FBI, zniknął jestem jednak gotów się założyć, że pewnego dnia usłyszymy jeszcze o tym młodym człowieku, który dał się ponieść donkiszotowskiemu idealizmowi. Kai Bird Pokonać Kimów to wciągająca opowieść o człowieku, który postanowił obalić północnokoreański reżim, oraz o działaczach, którzy do niego dołączyli. Świetnie udokumentowaną relację Bradleya Hopea czyta się jak powieść. Ja przez nią przefrunąłem. Ed Caesar To jedna z najbardziej wstrząsających i inspirujących opowieści, jakie czytałam. [] Hope relacjonuje tę niewiarygodną i chwytającą za serce historię słowami pełnymi współczucia i szacunku dla drugiego człowieka. Yeonmi Park
Ślachta. Historie z podlasko-mazowieckiego pogranicza
Maciej Falkowski
Nie byli ani chłopami pańszczyźnianymi, ani panami przez wieki żyli i pracowali na swoim, mimo zmieniającej się władzy. To właśnie drobna szlachta zamieszkująca pogranicze Mazowsza i Podlasia. Maciej Falkowski pozwala nam zajrzeć do ich świata, a tym samym spojrzeć na historię dziewiątnasto- i dwudziestowiecznej Polski z innej perspektywy. Gdy jako dziecko słuchałem opowieści babci, miałem wrażenie, że oglądam film. Widziałem Ruskiego, który w 1940 lub 1941 roku, grając na bałałajce, płoszył konie nad rzeczką Brok, i piękną lalkę, którą pewna Żydówka podarowała mojej prababci w zamian za przeprowadzenie przez granicę. Słyszałem świst kul, od których kilka lat później zapaliła się cała wieś, i jęki rannych żołnierzy w prowizorycznym szpitalu polowym urządzonym jesienią 1939 roku miejscowym kościele. Dopiero z biegiem lat te rozsypane obrazy zaczęły układać mi się w spójną całość zapis historii trzech pokoleń prostych ludzi, żyjących w pierwszej połowie XX wieku na pograniczu Mazowsza i Podlasia. A potem pojawiła się świadomość, że tamte opowieści były osadzone nie tylko w kontekście historycznym, ale też lokalnym i że warto ten kontekst zrozumieć, opisać i pokazać innym. Regionu, który opisuję, posiłkując się historią rodzinną, nie ma na żadnej mapie. Istnieje w tożsamości i mentalności ludzi mieszkających w okolicach Zambrowa, Wysokiego Mazowieckiego i Łomży. Tam, gdzie Mazowsze miesza się z Podlasiem. O jego specyfice w znacznym stopniu zadecydowała jedna warstwa społeczna drobna szlachta, w tutejszej gwarze ślachta, od wieków gospodarująca tu na swoim, fanatycznie przywiązana do własnej ziemi i Kościoła katolickiego, zamknięta w sobie i nieufna wobec świata zewnętrznego. To właśnie o niej i jej potomkach opowiada ta książka. Autor