Verleger: 16

28681
Wird geladen...
E-BOOK

Mali złodzieje

Margaret Owen

Mali złodzieje kradną złoto, a wielcy kradną królestwa, lecz tylko jedni z nich idą na szubienicę. Dawno, dawno temu służąca zdradziła swoją panią i odebrała jej twarz. Zamieszkała w pełnym przepychu pałacu, gdzie za dnia udawała szlachciankę a nocą okradała bogatych. Jednak choć czuwały nad nią Śmierć i Fortuna, nie zdołała ustrzec się przed klątwą z rąk leśnej bogini. Taka jest jednak kara za chciwość. By uwolnić się od przekleństwa, służąca musi zadośćuczynić za krzywdy, które wyrządziła i dowieść swojej bezinteresowności. Ale jak to zrobić, gdy z każdej strony czyha na nią niebezpieczeństwo, a jej jedynymi sprzymierzeńcami mogą być ci, których oszukała? Czy zdołają jej zaufać i pomóc w dokonaniu niemożliwego? Albo co ważniejsze: czy ona zdoła zaufać im? ___________________________________________________________________________ MARGARET OWEN - urodziła się i spędziła dzieciństwo w Oregonie. Po zdobyciu dyplomu z języka japońskiego przeniosła się na północ do Seattle, gdzie podejmowała się różnych działań - od pracy w sklepach, po prowadzenie kampanii prezydenckich. Ostatecznie jednak wróciła do tego, co chciała robić w dzieciństwie - pisania. Wydaje od 2019 roku, a do tej pory opublikowała m.in. serię "Wrona" oraz dwa tomy serii Mali złodzieje".

28682
Wird geladen...
E-BOOK

Malinówek

Marek Ławrynowicz

W Malinówku, miasteczku, zdaniem niektórych, usytuowanym w centrum wszechświata, życie zdaje się toczyć stałym i przewidywalnym rytmem. Burmistrz, sekretarka Zosia, proboszcz, trębacz oraz pozostali mieszkańcy doskonale się znają, a społeczność nie ma przed sobą tajemnic. Pewnego dnia burmistrz postanawia uczynić Malinówek amerykańskim miasteczkiem. W tym celu zza oceanu zostaje sprowadzony wolontariusz John Kołolsky. Ma za zadanie uczynić mieszkańców Malinówka jak najbardziej amerykańskimi. Pełna absurdalnego humoru powieść doskonale wykpiwa ludzkie przywary i bolączki.

28683
Wird geladen...
HÖRBUCH

Malinówek

Marek Ławrynowicz

W Malinówku, miasteczku, zdaniem niektórych, usytuowanym w centrum wszechświata, życie zdaje się toczyć stałym i przewidywalnym rytmem. Burmistrz, sekretarka Zosia, proboszcz, trębacz oraz pozostali mieszkańcy doskonale się znają, a społeczność nie ma przed sobą tajemnic. Pewnego dnia burmistrz postanawia uczynić Malinówek amerykańskim miasteczkiem. W tym celu zza oceanu zostaje sprowadzony wolontariusz John Kołolsky. Ma za zadanie uczynić mieszkańców Malinówka jak najbardziej amerykańskimi. Pełna absurdalnego humoru powieść doskonale wykpiwa ludzkie przywary i bolączki.

28684
Wird geladen...
HÖRBUCH

Maliny lesbijskie opowiadanie erotyczne

Victoria Październy

Twoje zielone oczy łapczywie się we mnie wpatrują. Oblizujesz spierzchnięte, duże usta, nagle zatapiasz je w moich. Zaczynasz ostro atakować moje wargi. Całujesz mnie z o wiele większą namiętnością. Zmieniam pozycję, ugniatam twoje mniejsze, jędrne piersi. Chciałabym językiem drażnić sutki, zimne kolczyki, które zrobiłaś sobie kilka miesięcy temu. Pięknie komponują się z industrialem w lewym uchu. Zjeżdżasz ustami niżej. Zahaczasz o brodę, a później całujesz moją szyję. Ja w swoich pomrukach, jękach zaczynam prosić cię o więcej. Chcę, żebyś zdjęła ze mnie już naprawdę mokre majtki, zatopiła we mnie swoje krótkie palce. Nawet jeśli krwawię. Albo dlatego, że krwawię. Jestem niesamowicie podniecona. Chciałabym, abyś zaczęła nimi powoli we mnie posuwać, dodając kolejny i kolejny. Dobrze, że przyniosłaś ze sobą stary ręcznik, którego nie boję się zabrudzić, oraz kilka mokrych chusteczek." Słodkość, czerwień, okres. Wieczór celebrujący cielesność i namiętność, która zaczyna się już przed drzwiami wspólnego mieszkania dwóch kochanek i partnerek. Niepohamowane pożądanie podsycane jest silnymi emocjami związanymi z menstruacją.

28685
Wird geladen...
E-BOOK

Maliny lesbijskie opowiadanie erotyczne

Victoria Pazdzierny

Twoje zielone oczy łapczywie się we mnie wpatrują. Oblizujesz spierzchnięte, duże usta, nagle zatapiasz je w moich. Zaczynasz ostro atakować moje wargi. Całujesz mnie z o wiele większą namiętnością. Zmieniam pozycję, ugniatam twoje mniejsze, jędrne piersi. Chciałabym językiem drażnić sutki, zimne kolczyki, które zrobiłaś sobie kilka miesięcy temu. Pięknie komponują się z industrialem w lewym uchu. Zjeżdżasz ustami niżej. Zahaczasz o brodę, a później całujesz moją szyję. Ja w swoich pomrukach, jękach zaczynam prosić cię o więcej. Chcę, żebyś zdjęła ze mnie już naprawdę mokre majtki, zatopiła we mnie swoje krótkie palce. Nawet jeśli krwawię. Albo dlatego, że krwawię. Jestem niesamowicie podniecona. Chciałabym, abyś zaczęła nimi powoli we mnie posuwać, dodając kolejny i kolejny. Dobrze, że przyniosłaś ze sobą stary ręcznik, którego nie boję się zabrudzić, oraz kilka mokrych chusteczek." Słodkość, czerwień, okres. Wieczór celebrujący cielesność i namiętność, która zaczyna się już przed drzwiami wspólnego mieszkania dwóch kochanek i partnerek. Niepohamowane pożądanie podsycane jest silnymi emocjami związanymi z menstruacją.

28686
Wird geladen...
HÖRBUCH

Maliny na śniegu

Marta Krajewska

Nieradka chciała podejść, przytulić go, przeprosić i błagać o wybaczenie, ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Wiedziała, że odtrąciłby jej ramiona, a wtedy umarłaby na miejscu. Była zła i niewarta jego dobroci. Wszystko, co mówił, było prawdą. Gdyby mogła, rzuciłaby się w las szukać tamtego koziołka, ale nie była w stanie upolować zwierzęcia. Nie mogła naprawić tego błędu. - I tylko las to, las tamto - ciągnął Gorazd spokojniej. - Ja też żyję w lesie, a co on nam takiego dał? Pytam się. - Wbił zły wzrok w żonę. - Co ci ten las dał? Upiory za ścianą? Gdyby nie ja, nie przeżyłabyś tu jednego lata, co dopiero zimy. Las! Las jest dobry! - przedrzeźniał ją. - No to idź do niego! Proszę bardzo, idź! Niech ci da ten twój las schronienie, niech ci da jeść, proszę! Idź, przynieś te leśne skarby. O, malin mi może przynieś, pojemy. No, wynocha! Chwycił Nieradkę za ramiona i siłą wypchnął za drzwi. - Ale... Gorciu, niedźwiadku mój... - mamrotała smolarzowa, przymilając się i nie dowierzając temu, co się dzieje. Opowiadanie zostało opublikowane w antologii "Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie" (2023).

28687
Wird geladen...
E-BOOK

Maliny na śniegu

Marta Krajewska

Nieradka chciała podejść, przytulić go, przeprosić i błagać o wybaczenie, ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Wiedziała, że odtrąciłby jej ramiona, a wtedy umarłaby na miejscu. Była zła i niewarta jego dobroci. Wszystko, co mówił, było prawdą. Gdyby mogła, rzuciłaby się w las szukać tamtego koziołka, ale nie była w stanie upolować zwierzęcia. Nie mogła naprawić tego błędu. - I tylko las to, las tamto - ciągnął Gorazd spokojniej. - Ja też żyję w lesie, a co on nam takiego dał? Pytam się. - Wbił zły wzrok w żonę. - Co ci ten las dał? Upiory za ścianą? Gdyby nie ja, nie przeżyłabyś tu jednego lata, co dopiero zimy. Las! Las jest dobry! - przedrzeźniał ją. - No to idź do niego! Proszę bardzo, idź! Niech ci da ten twój las schronienie, niech ci da jeść, proszę! Idź, przynieś te leśne skarby. O, malin mi może przynieś, pojemy. No, wynocha! Chwycił Nieradkę za ramiona i siłą wypchnął za drzwi. - Ale... Gorciu, niedźwiadku mój... - mamrotała smolarzowa, przymilając się i nie dowierzając temu, co się dzieje. Opowiadanie zostało opublikowane w antologii "Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie" (2023).

28688
Wird geladen...
E-BOOK

Mallaroy. Tom I

A.M. Juna

Kojarzycie ten moment, kiedy wasza bliźniaczka okazuje się zmiennokształtna, po czym znika, więc musicie podszywać się pod nią w nieludzkiej szkole? Nie? Erin Lanford chciałaby móc powiedzieć to samo. Jadąc do Mallaroy, spodziewała się wszystkiego, nawet własnej śmierci. To znaczy, wszystkiego poza palącym pragnieniem, by pociąć lidera wampirzej elity piłą mechaniczną. Alea Lanford za to nigdy nie myślała, że na jej barki spadnie obowiązek ratowania całego rodzaju. Ale hej, wszystko będzie w porządku, prawda...? Spoiler: nieprawda. A.M. Juna absolwentka studiów humanistycznych, entuzjastka odzieży używanej, feministka intersekcjonalna i miłośniczka ciał niebieskich.