Verleger: 16

38409
Wird geladen...
HÖRBUCH

Oranżeria rodziny Williamsów

Janusz Brzozowski

Małżeństwo detektywów Balickich wybrało się na zasłużony urlop nad Morze Andamańskie, by choć na kilka tygodni zapomnieć o gwałcicielach, złodziejach i mordercach, ale... niedługo przyszło im cieszyć się z upragnionych wspólnych wakacji. Para została poproszona o pomoc w zagadkowej sprawie Cassandry Willliams, która po ośmiu latach nieobecności w domu przyjechała do rodzinnego Singleton w Zachodniej Australli na odczytanie testamentu swego wujka Denisa, tragicznie zmarłego od ukąszenia węża. Przybycie Cassandry do okazałej posiadłości z tajemniczą oranżerią staje się początkiem serii tragicznych wydarzeń, na czele z nieoczekiwanymi zgonami bliskich osób... ,,Oranżeria rodziny Williamsów" to doskonała propozycja dla czytelników, których fascynują pogmatwane losy zamożnych rodów i oczekują suspensu na miarę dzieł amerykańskiej mistrzyni kryminałów Mary Higgins Clark.

38410
Wird geladen...
E-BOOK

Oranżeria rodziny Williamsów

Janusz Brzozowski

Cassandra Williams po ośmiu latach nieobecności przylatuje do rodzinnego domu w Singleton (Zachodnia Australia) na odczytanie testamentu swojego wujka Denisa, który umarł od ukąszenia przez węża. Już pierwszego wieczoru po przylocie wokół Cassandry zaczynają dziać się dziwne, wręcz niewytłumaczalne rzeczy doprowadzając ją do obłędu. Z pomocą przychodzi jej ciotka, która daje jej namiary na prywatnych detektywów - Piotra i Annę Balickich, którzy postanawiają pomoc jej wyjaśnić wiele niezrozumiałych faktów. Zaskakujące wydarzenia oraz dokonane odkrycia w budynku oranżerii przez bohaterów książki sprawiają, że od początku aż po koniec tej historii trwająca akcja trzyma w napięciu i do końca nie można być pewnym, kto jest faktycznie przestępcą. Jesteś ciekawy, kto morduje członków rodziny Williams...? FRAGMENT: Zimny wiatr po raz już nie wiadomo który owiał twarz Anny. Stojąc na ganku patrzyła na światło ulicznej latarni, które rzucało skąpe oświetlenie na aleję i oranżerię, skąd spodziewała się nadejścia Piotra. Spojrzała nerwowo kolejny raz na zegarek. Przecież powiedziałem ci, że wrócę najdalej za dwie godziny. Piotr, wychodząc z zarośli, szedł przez trawnik, który jeszcze nie tak dawno badał ostrzem. Piotrze, nigdy tego więcej mi nie rób. Może dla ciebie jest normalne to, co robisz, ale moje nerwy też mają swoje granice wytrzymałości. Musiałem tam wejść. Wyjaśniłem wiele bardzo istotnych rzeczy, które do dziś były dla wszystkich wielką zagadką. Słuchaj, jak chcesz się na mnie złościć, to zrób to później, a teraz posłuchaj mnie. Zaczekaj, Adams jest tutaj. Myślę, że to z nim powinieneś porozmawiać. Mówiłam mu, że wszedłeś... Adams jest tutaj? Powinien być na przyjęciu u Katie Jones zdziwił się Piotr. Dobrze się składa, bo mam coś dla niego. Posłuchaj mnie... Miałeś kolejny raz szczęście, lecz wszystko, mój drogi, ma swój początek i koniec, musisz o tym pamiętać. Skoro powiedziałeś mi już wszystko, to powiedz mi jeszcze, kiedy chcesz lecieć do Sydney. A tak w ogóle to wejdźmy do środka, bo jeszcze chwila i podzielę los Cassandry powiedziała Anna, kiedy zakończył swoją opowieść. No właśnie, masz jakieś informacje odnośnie stanu jej zdrowia? Anna przybrała groźną minę spoglądając na męża. Już dobrze, nie denerwuj się. Myślę, że w niedzielę wieczorem wylecę. W Sydney będę rano w poniedziałek. Nie sadzę, by Heniu i jego znajomy, kapitan Peter Stonn nie pomogli mi ustalić, skąd ci tutaj dostają przesyłki kwiatów. Myślę Aniu, że w najgorszym wypadku we wtorek będę już z powrotem. Anna skinęła głową. Skoro musisz tam lecieć, to leć. Pytałeś o Cassandrę. Nic o niej nie wiem. Czekamy, aż zadzwoni ze szpitala David Jenkis.

38411
Wird geladen...
E-BOOK

Oratorstwo chrześcijańskie w IV wieku

Franz Joseph Holzwarth

Wiek IV jest periodem rozkwitu wymowy chrześcijańskiej na Wschodzie. Wszystko to, co wydali wielkiego od czasów Augusta w zakresie krasomówstwa sofiści i retorowie greccy i rzymscy, pod względem polotu myśli, głębokości uczucia a niekiedy i piękności formy nie może iść w porównanie z dziełami wielkich mówców chrześcijańskich IV wieku. Lecz wymowa chrześcijańska jest zupełnie odmienną od pogańskiej. Dla pogan mowa była widowiskiem a mównica była teatrem; o treść nie tyle im chodziło ile o piękną budowę periodów i o wytworną deklamację. Kunszt krasomówczy u Greków i Rzymian drobiazgowo przepisywał, jak mówca ma wstępować na mównicę, jak ma czoło sobie pocierać, lewą nogę naprzód wysuwać, ramiona rozstawiać, jak, ożywiwszy się wykładem rzeczy, ma on, niby od niechcenia rozwijać starannie obmyślane periody i na znak uniesienia w tył odrzucać togę. Wszystko to odpadło teraz. Mównica chrześcijańska stała nie na agorze, lecz w świątyni, w pobliżu ołtarza; mowa nie była tu spektaklem, nie schlebiała zmysłom, lecz oświecała ducha i serca poruszała; publiczność, z którą mówca miał do czynienia, była różnorodną; ludzie ubodzy, kobiety, niewolnicy, do których kaznodzieja przemawiał, nie znali się na subtelnościach retorycznych.

38412
Wird geladen...
E-BOOK

Orca - With Audio Starter Level Oxford Bookworms Library

Burrows Phillip, Foster Mark

A Starter level Oxford Bookworms Library graded reader. This version includes an audio book: listen to the story as you read. Written for Learners of English by Phillip Burrows and Mark Foster. When Tonya and her friends decide to sail around the world they want to see exciting things and visit exciting places. But one day, they meet an orca - a killer whale - one of the most dangerous animals in the sea. And life gets a little too exciting.  

38413
Wird geladen...
E-BOOK

Orca Starter Level Oxford Bookworms Library

Burrows Phillip, Foster Mark

A Starter level Oxford Bookworms Library graded reader. Written for Learners of English by Phillip Burrows and Mark Foster. When Tonya and her friends decide to sail around the world they want to see exciting things and visit exciting places. But one day, they meet an orca - a killer whale - one of the most dangerous animals in the sea. And life gets a little too exciting.  

38414
Wird geladen...
E-BOOK

Orchidee z ulicy szkarłatnej

Helena Sekuła

Kryminał, który może się pochwalić wyłącznie doskonałymi recenzjami. Czy słusznie? Przekonaj się sam/a! GRZEGORZ CIELECKI (Klub MOrd): „Orchidee” czyta się bardzo dobrze. Polecam wszystkim lubiącym kryminały z podbudową obyczajową. Dowiecie się m.in. kto lubił „pieścić samochód jak kochankę”, czy chuligan mógł nosić spodnie w kolorze marengo, dlaczego walizkę wrzucono do Jeziorka Czerniakowskiego, czemu trzeba było sprawdzić osiemdziesiąt osób, o jakim posunięciu szachowym myślał mistrz Tartakower. Książka bowiem skrzy się wielobarwnością szczegółów. Holenderscy hodowcy orchidei nie mają w Warszawie łatwego życia. Oto niejaki Arvid Van der Maneer zostaje napadnięty na ulicy Szkarłatnej w Warszawie. Wśród bandytów jest siedemnastoletnia dziewczyna służąca za przynętę. Sprawcy skradli z samochodu… 60 kg kakao w metalowych puszkach. W  powyższych zdaniach znajduje się cała charakterystyczna poetyka wczesnych („Orchidee” to zasadniczo czwarty tytuł w dorobku autorki) powieści Heleny Sekuły. Mamy dziewczynę z półświatka, której grozi zejście na samo dno przestępczego życia i totalny upadek. Pojawia się element tajemnicy, starannie podtrzymywanej do końca książki czyli kakao z Holandii – niewątpliwe przedmiot pożądania w PRL. Tu jednak czujemy, że przecież nie może chodzić wyłącznie o przemyt kakao z Holandii do Polski, nawet jeżeli był to wyrób wielce deficytowy. Za sprawą tajemniczego Holendra wchodzimy także w wielki świat (beżowy volvo obcokrajowca) przestępczych macek obejmujących niczym ośmiornica całą Europę. No, ale to w dalekim tle. Wreszcie milicyjny realizm magiczny, występujący często u Heleny Sekuły. Nie ma przecież w Warszawie ulicy Szkarłatnej, choć jest ul. Solec, ul. Czerniakowska i ślimak (często tędy przejeżdżam, gdyż pracuję w antykwariacie na ul. Dobrej 56/66), którym podążał Holender na mityczną Szkarłatną. Rychło pojawia się także major Andrzej Korosz, główny śledczy, a sam napad na Holendra schodzi na dalszy plan. Ważniejszy w całej sprawie staje się trup żony (znaleziono jej zmasakrowane ciało, z pantoflem tkwiącym w ustach!) pewnego ogrodnika, do którego miało trafić podejrzane kakao. Ślad wiedzie do pasera z Brzeskiej, niejakiego Pilarczyka. Twardy gość – „Trzęsie całą Pragą, Targówkiem i Zaciszem”.  Skradzione kakao rozchodzi się bowiem po detalistach z Bazaru Różyckiego. Wspomniany zaś ogrodnik miał wykorzystywać kakao w charakterze kompostu dla orchidei. I tu dotykamy istotnej symboliki zawartej w książce. Cała rzecz bowiem idzie o los dziewczyny imieniem Magda, poznanej początku powieści. Oto z przestępczego podglebia ma szansę wyrosnąć piękny kwiat. Ale czy to możliwe? Skoro wokoło napady, kradzieże i morderstwa? Pytam retorycznie. Powieść jest rozbudowana, wielowątkowa i czasem odnosimy wrażenie chaosu, ale autorka znakomicie panuje nad materią całości i wszystkie nitki prowadzą w końcu do właściwych kłębków, a czytelnik jest zadowolony, że przeczytał kolejny soczysty kryminał z bogatym tłem obyczajowym, na czym intryga broń boże nic nie traci. Główne nici śledztwa trzyma Korosz, ale jego oficerem linowym jest porucznik Cieślik ze służby X czyli podręczny tajniak. O życiu prywatnym Korosza nic nie wiemy. Jeżeli nawet wyraża pewne zainteresowanie pojawiającymi się kobietami to jednak nie wykracza ono poza relacje szarmancko-służbowe, to Cieślik pozwala sobie na afekt wobec Magdy, która jest przez swoich określana per…Mata Hari z Czerniakowa.  I znów kobieta nie schodzi na złą drogę dzięki zbawiennemu zaangażowaniu Milicji Obywatelskiej. Przypomnijmy, że w „Dziewczynie znikąd”, to Korosz wyciągał z dna Zuzannę Herc. Teraz ma od tego swoich ludzi. RAFAŁ FIGIEL (Klub MOrd): „Orchidee z ulicy szkarłatnej” były pierwszą przeczytana przeze mnie książką Heleny Sekuły i są do tej pory książką ulubioną. A stało się to za sprawą dwóch przede wszystkim powieściowych wątków. Pierwszy z nich to romans jednego z milicjantów z dziewczyną z marginesu, będącą na dodatek osobą ważną dla prowadzonego śledztwa. Wątek jest istotny – autorka w swoich późniejszych powieściach kładzie świadomie spory nacisk na warstwę obyczajową. Mamy tu do czynienia ze szczególną reinterpretacją mitu Pigmaliona: oto młody porucznik MO, nie bacząc na krytykę ze strony przełożonych, poddaje młodą przestępczynię – Magdę – prywatnemu procesowi resocjalizacji. Efekt – „Dziewczyna otoczona życzliwością i troskliwym staraniem, rozkwitła”. To ona jest tak naprawdę tytułową orchideą – kwiatem wymagającym cieplarnianych warunków, lecz odwdzięczającym się cierpliwemu ogrodnikowi cudownym, egzotycznym pięknem. Sekuła przypomniała w sposób trochę może naiwny, lecz bardzo sympatyczny niby tak oczywistą, lecz przez wielu zapomnianą tezy, że nikt nie rodzi się zły i wiele zależy od środowiska w jakim się człowiek rozwija, od ludzi, którzy go otaczają. Za sprawą Magdy książka jest jedną z najpogodniejszych i najbardziej „optymistycznych” powieści kryminalnych, jakie czytałem. Drugim ciekawym wątkiem jest ulubiony i w związku z tym zaciekle tropiony przeze mnie w powieściach kryminalnych wątek szachowy. Otóż przestępcy posługują się w kontaktach między sobą kartkami pocztowymi z zapisem pewnego oryginalnego otwarcia szachowego. Otwarcie nazywa się „Orangutan”. Czy rzeczywiście istnieje takie otwarcie? I skąd taka dziwna nazwa? Otóż w 1924 roku organizatorzy międzynarodowego turnieju szachowego w Nowym Jorku, w przerwie między kolejnymi rundami zaprowadzili uczestników do ogrodu zoologicznego. Polski arcymistrz Ksawery Tartakower spędzał wolny czas przypatrując się siedzącemu w jednej z klatek orangutanowi. Tego samego popołudnia rozpoczął partię z węgierskim arcymistrzem Gezą Maroczym ruchem 1.b2-b4. Partia zakończyła się remisem. Na pytanie Węgra, co to za otwarcie, odparł, że jest to wynik konsultacji z orangutanem. Opisując to wydarzenie w jednym z czasopism szachowych oburzony Maroczy stwierdził, że „tego rodzaju konsultacje i analizy są niedopuszczalne”. GALFRYD (lubimyczytac.pl): Przyzwoite milicyjne czytadło. Międzynarodowa siatka przemytnicza, obrotny badylarz i warszawski półświatek kryminalny, a do tego odrobina oryginalnego love story pomiędzy milicjantem a jedną z podejrzanych. Napad na goszczącego w Polsce Holendra – wśród zagrabionych przedmiotów było 80 (!) kilo kakao (!) – podobno na prezenty dla „polskich hodowców rzadkich odmian orchidei”. Wkrótce w okolicznych sklepach mają miejsce dwie kradzieże – trzeba trafu, tego samego rodzaju holenderskiego kakao. Kiedy dodatkowo do jednego ze szpitali trafia kobieta z zatruciem po spożyciu babki upieczonej na takim że samym kakao – major Korosz rozpoczyna intensywne śledztwo. Obejmuje ono osobę i interesy ogrodnika, na którego zaproszenie Holender przebywał w Polsce. Badylarz wyjaśniał, że używają oni kakao jako szczególnego nawozu mającego pomóc w hodowli rzadkich odmian orchidei. Parę miesięcy dochodzenia nie przynosi żadnego rezultatu, ale w święta Bożego Narodzenia w willi badylarza brutalnie zamordowana zostaje jego żona. Wkrótce „służba X” wkracza do akcji, u ogrodnika zatrudniony zostaje porucznik Cieślik. Śledztwo prowadzi major MO Andrzej Korosz, jego głównym pomocnikiem jest „przykrywkowy” porucznik Cieślik (działanie pod przykryciem to częsty modus operandi służb PRL), ich szefem jest zaś płk Lis. Ciekawym wątkiem jest romans porucznika z podejrzaną dziewczyną – nawet jeśli mało wiarygodny, to uroczo i ciepło opisany. W odróżnieniu do kryminałów „zachodnich” to nie nadzwyczajne przymioty detektywów, a siła i ogrom organizacji prowadzą do wyjaśnienia sprawy. To tabuny zaangażowanych w sprawę milicjantów, totalna wielomiesięczna inwigilacja, kontrola korespondencji itp. na koniec przyniosą efekt. JAN MÓL (Klub MOrd): Ważną rolę w powieści odgrywa przemyt holenderskiego kakao firmy Veneera. Pytanie, co się w nim takiego znajduje, że badylarz używa go jako pożywkę do uprawy storczyków nurtuje czytelnika przez większość powieści. Debiut orangutana wymyślony ponoć przez arcymistrza szachowego Tartakowera pomaga milicjantom w udowodnieniu przestępstwa. W jaki sposób? Proszę zajrzeć do książki Heleny Sekuły. Nota: cytowane powyżej opinie cytowane są we fragmentach i zostały poddane korekcie. Projekt okładki: Marcin Labus.

38415
Wird geladen...
E-BOOK

Orchids to Murder

Hulbert Footner

Amos Lee Mappin is a great detective. A sad man came to him asking him to find his granddaughter, Mary Stannard. The detective soon discovers that she has stood up her wedding party. Mappin found several strands and many clues through which he can find Mary.

38416
Wird geladen...
E-BOOK

Orda. Jak Mongołowie zmienili świat

Marie Favereau

Marie Favereau odrzuca koncepcję koczowniczych ludów jako obrzeży historii i dowodzi, że świat, w którym żyjemy, jest w dużej części spuścizną Mongołów. Mongołowie znani są głównie z podbojów. W pierwszej tak całościowej historii Ordy, zachodniej części imperium mongolskiego, która powstała po śmierci Czyngis-chana, Marie Favereau pokazuje, że ich osiągnięcia nie ograniczały się wyłącznie do wojowania. Przez niemal trzysta lat Orda była siłą napędową globalnego rozwoju. Pozostawiła po sobie bogatą i widoczną do dzisiaj w Europie, Rosji, Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie spuściznę. W XIII i XIV stuleciu Orda odgrywała kluczową rolę w ekspansji gospodarczej Eurazji. Była ważnym ośrodkiem wymiany handlowej i ułatwiała transport towarów na przestrzeni tysięcy kilometrów. Jej wyjątkowy ustrój polityczny nagradzał zręcznych administratorów i dyplomatów oraz sprzyjał porządkowi, który odznaczał się mobilnością i innowacyjnością. Złota Orda, ze stolicą w Saraju nad dolną Wołgą, wpłynęła na zwyczaje społeczne i struktury państwowe w kulturach muzułmańskich, rozpowszechniła zaawansowane teorie dotyczące świata przyrody i wprowadziła nowatorskie idee tolerancji religijnej.