Publisher: 8
Spotkania dziennikarstwa i literatury
Barbara Bogołębska
“Refleksja nad słowem jest przedmiotem zebranych w tomie szkiców, w których literackość splata się z dokumentaryzmem. […] Rozważaniom nad dyskursem medialnym towarzyszy w tomie namysł nad sztuką pisania oraz retoryką (np. topika, retoryczne środki ekspresji), stylistyką (np. idiostyle, style gatunkowe) i genologią form tekstowych (np. mikroformy, dziennikarsko-literackie hybrydy gatunkowe, formy kolażowe, biografie). Wśród analizowanych gatunków dominują felietony i reportaże. Są też teksty reprezentujące kulturę agonistyczną, opartą na współzawodnictwie i rywalizacji” (fragment Wstępu). Barbara Bogołębska jest literaturoznawcą i medioznawcą, w latach 1971–2019 pracowała w Uniwersytecie Łódzkim, pełniąc m.in. funkcję kierownika Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Jest autorką siedmiu monografii (Tradycje retoryczne w stylistyce polskiej. Narodziny dyscypliny – 1996; Studia o retoryce i stylistyce – 2001; Między literaturą i publicystyką – 2006; Konteksty stylistyczne i retoryczne – 2006; Od tradycji do nowatorstwa, od transgresji do adaptacji na wybranych przykładach literackich i publicystycznych – 2013; Retoryka, genologia i stylistyka tekstów literackich i dziennikarskich – 2015; Współczesne gatunki i style wobec tradycji retorycznej – 2018); współautorką podręcznika Retoryka i jej zastosowania – 2016, wieloletnią redaktor naczelną czasopisma „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica”, a także współredaktorką ośmiu monografii zbiorowych oraz autorką ok. 200 publikacji w czasopismach i monografiach wieloautorskich.
Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka
Dawid Kubiatowski, Marian Zembala
Bogowie? Zdecydowanie nie. Raczej pokorni śmiałkowie walczący o życie Bliźnich... "Moje życie ukształtowały wspaniałe spotkania. Nie byłbym dzisiaj tym, kim jestem, gdyby nie ludzie, których spotkałem na mojej drodze" - usłyszałem kiedyś od prof. Mariana Zembali. Nie sposób było przejść obojętnie wobec takich słów. Tym bardziej, że wypowiadał je człowiek, który wykonał tysiące operacji ratujących ludzkie życie, który wspólnie z prof. Zbigniewem Religą tworzył legendę polskiej transplantologii. "Każde spotkanie jest zaciągnięciem długu, który wypada spłacić" - dodawał już później wielokrotnie, gdy spotykaliśmy się w trakcie prac nad książką. Powiedzieć, że Prof. Marian Zembala jest wybitnym lekarzem, który zapisał się w annałach polskiej medycyny, to zdecydowanie za mało. Wystarczyłoby jednak użyć trzech słów-kluczy, by, w sposób najbardziej uczciwy, opisać jego postać: służba, empatia, zespół. To one są punktami odniesienia każdego jego działania oraz źródłem sukcesów. Swoim dorobkiem, osiągnięciami i przygodami mógłby obdzielić dziesiątki ludzi, jednak nigdy nie spoczął na laurach. Od 1985 roku, gdy wspólnie z prof. Zbigniewem Religą oraz prof. Andrzejem Bochenkiem współtworzył zabrzańską kardiochirurgię i transplantologię, na dobre związał się ze Śląskiem. Był członkiem zespołu kardiochirurgów, którzy przeprowadzili pierwszą udaną transplantację serca, oraz jako pierwszy w Polsce przeszczepił płuco-serce. Dziś jest dyrektorem słynnego w całej Europie Śląskiego Centrum Chorób Serca. Na swojej drodze spotkał największe osobowości świata medycyny, ale najczęściej we wspomnieniach powraca do prof. Zbigniewa Religi, swojego Nauczyciela, prosząc jednocześnie, by używać w tym słowie wielkiej litery. Nie potrafi mówić o sobie, jest za to mistrzem opowieści o innych, których poznał w swoim życiu, a którzy go ukształtowali i ukierunkowali. Prof. Marian Zembala spłacił z nawiązką dług, który w jego mniemaniu zaciągnął. Z perspektywy czasu o swojej pracy dla pacjenta, o niezliczonych przeszczepach serca mówi: "Byliśmy szaleńcami, nie bogami". Rozmowa z prof. Marianem Zembalą odbyła się w ramach cyklu spotkań "Pomocnik psychologiczny pedagoga w czasach zarazy".
Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka
Dawid Kubiatowski, Marian Zembala
Bogowie? Zdecydowanie nie. Raczej pokorni śmiałkowie walczący o życie Bliźnich... "Moje życie ukształtowały wspaniałe spotkania. Nie byłbym dzisiaj tym, kim jestem, gdyby nie ludzie, których spotkałem na mojej drodze" - usłyszałem kiedyś od prof. Mariana Zembali. Nie sposób było przejść obojętnie wobec takich słów. Tym bardziej, że wypowiadał je człowiek, który wykonał tysiące operacji ratujących ludzkie życie, który wspólnie z prof. Zbigniewem Religą tworzył legendę polskiej transplantologii. "Każde spotkanie jest zaciągnięciem długu, który wypada spłacić" - dodawał już później wielokrotnie, gdy spotykaliśmy się w trakcie prac nad książką. Powiedzieć, że Prof. Marian Zembala jest wybitnym lekarzem, który zapisał się w annałach polskiej medycyny, to zdecydowanie za mało. Wystarczyłoby jednak użyć trzech słów-kluczy, by, w sposób najbardziej uczciwy, opisać jego postać: służba, empatia, zespół. To one są punktami odniesienia każdego jego działania oraz źródłem sukcesów. Swoim dorobkiem, osiągnięciami i przygodami mógłby obdzielić dziesiątki ludzi, jednak nigdy nie spoczął na laurach. Od 1985 roku, gdy wspólnie z prof. Zbigniewem Religą oraz prof. Andrzejem Bochenkiem współtworzył zabrzańską kardiochirurgię i transplantologię, na dobre związał się ze Śląskiem. Był członkiem zespołu kardiochirurgów, którzy przeprowadzili pierwszą udaną transplantację serca, oraz jako pierwszy w Polsce przeszczepił płuco-serce. Dziś jest dyrektorem słynnego w całej Europie Śląskiego Centrum Chorób Serca. Na swojej drodze spotkał największe osobowości świata medycyny, ale najczęściej we wspomnieniach powraca do prof. Zbigniewa Religi, swojego Nauczyciela, prosząc jednocześnie, by używać w tym słowie wielkiej litery. Nie potrafi mówić o sobie, jest za to mistrzem opowieści o innych, których poznał w swoim życiu, a którzy go ukształtowali i ukierunkowali. Prof. Marian Zembala spłacił z nawiązką dług, który w jego mniemaniu zaciągnął. Z perspektywy czasu o swojej pracy dla pacjenta, o niezliczonych przeszczepach serca mówi: "Byliśmy szaleńcami, nie bogami". Rozmowa z prof. Marianem Zembalą odbyła się w ramach cyklu spotkań "Pomocnik psychologiczny pedagoga w czasach zarazy".
Cornell Woolrich
Johnny Marr niecierpliwie kręcił się przy aptece, czekając na narzeczoną Dorothy. Dlaczego się spóźniała? Wieczór 31 maja 1940 r. miał być taki szczególny, przecież następnego dnia mieli się pobrać. Niestety Dorothy nie dotarła na tamtą randkę - kobieta zginęła trafiona pustą butelką od whisky, którą ktoś bezmyślnie wyrzucił z samolotu. Zrozpaczony narzeczony postanowił zrobić wszystko, by zemścić się na winnych jej śmierci. Od tamtej pory rok w rok żadna kobieta nie mogła czuć się bezpiecznie wieczorem 31 maja... ,,Spotkania w mroku" z 1948 r. to jedna z ulubionych powieści C. Woolricha, zamykająca w jego życiu etap twórczości w stylu noir thriller. Na motywach książki nakręcono sztukę telewizyjną "Rendezvous in Black", wyemitowaną na żywo 18 października 1956 r. Ten utwór to lektura idealna dla miłośników kryminałów z wątkiem miłosnym i motywem zemsty po utracie ukochanej osoby.
Cornell Woolrich
Johnny Marr niecierpliwie kręcił się przy aptece, czekając na narzeczoną Dorothy. Dlaczego się spóźniała? Wieczór 31 maja 1940 r. miał być taki szczególny, przecież następnego dnia mieli się pobrać. Niestety Dorothy nie dotarła na tamtą randkę - kobieta zginęła trafiona pustą butelką od whisky, którą ktoś bezmyślnie wyrzucił z samolotu. Zrozpaczony narzeczony postanowił zrobić wszystko, by zemścić się na winnych jej śmierci. Od tamtej pory rok w rok żadna kobieta nie mogła czuć się bezpiecznie wieczorem 31 maja... ,,Spotkania w mroku" z 1948 r. to jedna z ulubionych powieści C. Woolricha, zamykająca w jego życiu etap twórczości w stylu noir thriller. Na motywach książki nakręcono sztukę telewizyjną "Rendezvous in Black", wyemitowaną na żywo 18 października 1956 r. Ten utwór to lektura idealna dla miłośników kryminałów z wątkiem miłosnym i motywem zemsty po utracie ukochanej osoby.
Spotkania z gatunkami filmowymi. Horror
Bogumiła Fiołek-Lubczyńska, Agnieszka Barczyk, Renata Nolbrzak
Horror lub inaczej film grozy zakłada taką konstrukcję dramaturgiczną, której zadaniem jest stopniowe wprowadzanie widza w stan lęku, który narasta. Film grozy posiada wiele odmian, co świadczy o jego popularności w historii, jak również o niegasnącym zainteresowaniu widzów i filmoznawców tym gatunkiem. Z tej różnorodności wybieramy jeden film, ponieważ jest to swoisty fenomen: „Gabinet doktora Caligari” (1919) Roberto Wiene’a. Atmosfera Republiki Weimarskiej stanowi tło, z którego wyrasta ekspresjonizm filmowy oraz rozwija się jako kierunek myślowy i prąd artystyczny. Kazimir Edschmid uważa, że ekspresjonista „przestaje widzieć”, ekspresjonista po prostu ma wizję. Gabinet doktora Caligari odzwierciedla stan duchowy całego społeczeństwa i jest odczuwalny jako zagrożenie, depresja, bunt. Dlatego historia tu opowiedziana nie jest prosta, nie da się jej ocenić jednoznacznie, nawet w wymiarze jednostkowym. Powstało w ten sposób dzieło bogate w liczne odniesienia. Ciężar gatunkowy poruszonych tutaj problemów znacznie wykracza poza zakres przedstawionych tu rozważań i może stanowić ciekawe źródło inspiracji do dalszych badań. Książka stanowi cenny wkład w badania poświęcone kinu grozy oraz poszerzenie dotychczasowej wiedzy na ten temat.
Timothy Keller
„Służba Timothy’ego Kellera w Nowym Jorku przybliża całe pokolenie sceptyków i poszukujących do wiary w Boga. Dziękuję Bogu za tego człowieka”. Billy Graham Ludzie, którzy osobiście spotkali się z Jezusem Chrystusem mieszyli się z takimi samymi pytaniami o najważniejsze rzeczy w życiu, z jakimi my mierzymy się wspólczesnie. I jak wielu z nas uważali, że odpowiedzi, które słyszeli od innych nie sprawdzały się w prawdziwym świecie. Wszystko jednak zaczęło się zmieniać, kiedy spotkali Jezusa. Wydawało się, że on nie tylko znał odpowiedzi - on był odpowiedzią. W Spotkaniach z Jezusem Timothy Keller pokazuje, jak kluczowe wydarzenia i spotkania w zyciu Jezusa mogą na zawsze zmienic także nasze życie.
Spotkania z Jezusem. Historie ludzi, w których życiu Jezus uczynił cuda
James Stuart Bell
Kiedy patrzyłam w zdumiewające oczy Chrystusa nie potrafię nawet powiedzieć, jakiego były koloru dotarło do mnie, jak całkowicie mój Zbawca troszczy się o mnie. Był to najcenniejszy podarunek, jaki można dostać stanąć twarzą w twarz z bezwarunkową miłością. / fragment Zranienia z przeszłości, śmierć dziecka, trudności finansowe, uciążliwa choroba czy codzienne troski wielu z nas przeżyło momenty, w których do głowy przychodziło dramatyczne pytanie: dlaczego ja?. Lekarstwem na głęboki smutek, strach albo chwilowe zatroskanie może być obecność samego Boga, zdolnego odmienić nasze życie. W tej książce znajdują się poruszające świadectwa osób, które zaznały bliskości Jezusa wtedy, gdy bardzo Go potrzebowały. Niektórzy wzywali Jego pomocy głośno, inni czekali z cichą nadzieją, a jeszcze inni wierzyli, lecz nie spodziewali się tak cudownego spotkania. Historie o duchowym doświadczeniu, ale przede wszystkim o wielkiej miłości Boga do człowieka, napełniają nadzieją, że On jest wśród nas i nieustannie troszczy się o nasze życie.