Publisher: 8
Eurypides
Trojanki to dramat Eurypidesa, największego obok Ajschylosa i Sofoklesa tragika starożytnej Grecji. Nowatorstwo tego dramatu Eurypidesa polega na zestawieniu ciągu scen, obrazujących w skrócie zagładę Troi. Tragedia przedstawia trojańskie kobiety przebywające w greckiej niewoli.
Ewa Guderian-Czaplińska
Trojanki są poradnikiem skierowanym do chorych na raka piersi poddawanych chemioterapii, a zarazem wyznaniem osoby doświadczającej jej skutków. Jak napisała rekomendująca książkę prof. Sylwia Grodecka-Gazdecka: Wyróżnia ją piękny język, zaprawione nutą sarkazmu poczucie humoru, siła i wrażliwość zarazem, zbiór cennych rad dla osób będących w trakcie leczenia i wspaniała konstatacja faktu, że <myślenie o śmierci (a jeszcze lepiej: rozmawianie o śmierci) niewiarygodnie wyzwala, oczyszcza głowę i w rezultacie: uspokaja i przywraca równowagę. Życiu!>.
Eurypides
Trojanki klasyczna tragedia grecka napisana przez Eurypidesa w V w. p.n.e., wystawiona w 415 p.n.e. Jest to jedno z 18 zachowanych do dzisiaj dzieł tego autora. Stanowi cześć trylogii trojańskiej wraz z niezachowanymi sztukami Aleksander i Palamedes. Nowatorstwo utworu polega na zestawieniu ciągu scen, obrazujących w skrócie zagładę Troi. Tragedia przedstawia trojańskie kobiety przebywające w greckiej niewoli. Piotr Wojciech Kotlarz podkreśla, że sztuce tej Eurypides zrywa z heroicznym ukazywaniem wojny trojańskiej jako wielkiego zwycięstwa Greków, koncentrując się na grabieżach i okrucieństwach popełnianych przez greckich wojowników. Osobami dramatu są bóg Posejdon, bogini Atena, Hekabe, niegdyś królowa Troi, Kasandra, jej córka, Andromacha, wdowa po Hektorze, Menelaos, król Myken, Helena, jego żona i grecki woźny Taltybios. Oprócz tego w sztuce występuje chór branek trojańskich. (Za Wikipedią).
Olga Śmiechowicz
„Wojna się skończyła, czemu zabijacie?” ‒ tym jednym zdaniem można streścić Trojanki w reżyserii Jana Klaty. Eurypides, pisząc swoją tragedię, bezczelnie złamał koturn tradycji. Opowiedział o mieście od którego odwrócili się bogowie. Pokazał bohaterów Homera, którzy nie potrafili zmierzyć się z własnym zwycięstwem. Oddał głos pokonanym ‒ kobietom, członkiniom królewskiego rodu, zepchniętym na samo dno egzystencji... Trojanki to jednak nie tylko spektakl o wojnie i okrucieństwie, również o wektorach relacji w pięknym świecie rodzinnej nienawiści. Za murami Troi też były problemy, przemilczenia… Książka Trojanki Jana Klaty została napisana, by zachować w pamięci dźwięk przesypującego się piasku i zapach spalonych manekinów. Pokazuje naszą pracę nad tym spektaklem i opowiada o ryzyku, jakie wiąże się z wystawieniem antycznego dramatu – zawsze jest to niepewne balansowanie na granicy sensów greckiego oryginału. Książka Trojanki Jana Klaty jest bytem złożonym i niedefiniowalnym gatunkowo. Łączy w sobie formę eseju, dziennikarskiego wywiadu, dziennika, komentarza, reportażu i naukowego wykładu. Przynosi obraz pracy reżysera, który z równym zaufaniem i ciekawością odnosi się do własnych wyobrażeń, jak i do komentarzy specjalisty filologa, historyka, teatrologa. Ta nowatorska praca tworzy wzorzec dla profesjonalnego standardu: życzyłbym sobie, aby każdy spektakl stanowiący adaptację dawnego tekstu dramatycznego posiadał tak opracowaną dokumentację procesu twórczego, z tak profesjonalnym podejściem do źródła. dr hab. Krzysztof Bielawski, Instytut Filologii Klasycznej UJ W centrum zdarzeń, a zatem w centrum rozpaczy, jest Hekabe Doroty Kolak. Matka tracąca dzieci obumiera, chwila po chwili, kawałek po kawałku. Rola jest wstrząsająca, bo pozbawiona źdźbła aktorskiej histerii. Na pierwszym planie, a wtopiona w całość. Kolak z siwymi włosami, niższa od młodszych partnerek, ma w sobie tyle siły, jakby wypełniała całą scenę. To w jej Hekabe skupia się wszystko, co w gdańskich Trojankach najważniejsze – wojna widziana przez kobiety, ich zduszony krzyk niezgody na taki świat, oczy suche już bez łez. Patrzę na Dorotę Kolak i przechodzą mnie dreszcze. Wiadomo nie od wczoraj, że to jest wielka aktorka. Tyle że teraz – z większą niż jeszcze nie tak dawno intensywnością – pokazuje, że może zrobić wszystko, trafiając idealnie w każdy ton. Jako Hekabe ma w sobie esencję tragedii Eurypidesa, ale i cierpienie każdej matki, wraz z dziećmi tracącej uzasadnienie do życia. Jacek Wakar, Ziemia jałowa. O Trojankach Jana Klaty w Teatrze Wybrzeże, więź.pl
Trop innego głosu w angielskiej poezji religijnej epok dawnych
Małgorzata Grzegorzewska
Książka proponuje spojrzenie na angielską poezję religijną okresu średniowiecza (staroangielski poemat mistyczny Dream of the Rood) i renesansu (wiersze Poetów Metafizycznych, przede wszystkim George’a Herberta) z perspektywy prozopopei, czyli figury głosu. Chociaż słownikowa definicja prozopopei obstaje przy niepodzielnej władzy podmiotu lirycznego, nie dopuszczając prawdziwego dialogu, to jednak analiza konkretnych przykładów przekonuje, iż dialogiczność prawdziwa, nie pozorna, jest w liryce możliwa. Czy wolno podać w wątpliwość szczerość poety, który twierdzi, że rezygnuje z kontroli nad tekstem, oddając głos przywołanej albo powołanej przez siebie do życia postaci? Czy poeta rzeczywiście pozwala w wierszu „mówić” kamieniom i drzewom, albo rozmawia z Bogiem? Czy prozopopeja jest figurą nieudolnie naśladującą konwencje dramatyczne, oszukańczą sztuczką poety-brzuchomówcy, czy też naprawdę stwarza możliwość dialogu z innym obok nas albo Innym w nas? Szukając odpowiedzi na tak postawione pytanie, interpretacje zawarte w przedstawianym tomie podążają tropem refleksji Jeana-Luka Mariona i Emmanuela Levinasa. Lektura filozoficznych tekstów Mariona i Levinasa pozwala odkryć różne oblicza ukryte pod maską literackiej prozopopei.
Mariusz Wilk
Tropami rena to drugi po Domu nad Oniego tom Dziennika północnego, w którym Mariusz Wilk ukazuje świat Dalekiej Północy. Tym razem stara się poznać życie, obyczaje, pochodzenie tajemniczego ludu Saamów (popularnie zwanego Lapończykami). Saamowie zamieszkują głównie Norwegię, a także Szwecję i Finlandię. W Rosji żyje ich zaledwie garstka. Tradycyjni przedstawiciele tego ludu trudnią się rybołówstwem, myślistwem, rękodziełem, czasem uprawą roli, ale przede wszystkim hodowlą renów. Aby ich bliżej poznać, autor zamieszkał wśród nich w Łowozierze na Półwyspie Kolskim. Kluczem do zrozumienia duszy Saamów wydają się reny żyjące dziko. Autor, wędrując w ślad za nimi, stopniowo odkrywa swoją własną t r o p ę: szlak, który każdy musi odkryć i wyznaczyć tylko dla siebie. Wychodząc na tropę Saamów, nie planuję z góry, dokąd mnie ona zaprowadzi. Może wyjdę nią poza czas teraźniejszy, zarażony fanatyzmem bądź kasą. Może spotkam na niej mądrego rena i zobaczę w jego oczach odbicie samego siebie sprzed wielu tysięcy lat? A może idąc nią, dotrę na najdalszą Północ? Tam, gdzie kończy się ziemia ludzi i zaczyna pustka. Bo przecież nie cel się liczy, lecz Droga. (fragment książki)
Tropami retoryki, stylistyki i dziennikarstwa. Tom dedykowany Profesor Barbarze Bogołębskiej
Monika Worsowicz, Bogumiła Fiołek-Lubczyńska
Niechaj Czytelników nie zaskoczy wielość tematów, problemów i stanowisk badawczych zaprezentowanych w publikacji. Autorzy podjęli bowiem nie lada wyzwanie - podążania tropami, jakie na swej wieloletniej drodze naukowej pozostawiła Profesor Barbara Bogołębska. Retoryka, dziennikarstwo, stylistyka, literaturoznawstwo, media, genologia, perswazja - to najważniejsze z nich. Tom dedykowany Pani Profesor jest okazją do spotkania z praktycznym zastosowaniem różnych podejść metodologicznych, warsztatem dziennikarskim oraz refleksjami nad procesem twórczym. Mamy nadzieję, że dla badaczy szeroko rozumianej komunikacji medialnej, praktyków, a także studentów kierunków humanistycznych stanie się on inspiracją do samodzielnych, wielodyscyplinarnych studiów prowadzących do lepszego rozumienia zjawisk, których jesteśmy świadkami i uczestnikami. Redaktorki
Stanisław Paciorek
Weber był o krok od stwierdzenia, że stała c jest prędkością rozchodzenia się oddziaływań, która nie ma istotnego znaczenia przy rozpatrywaniu obiektów spoczywających względem siebie (prawo Newtona i Coulomba) nabiera natomiast znaczenia, gdy rozpatrujemy obiekty poruszające się względem siebie. Teoria Webera pomimo tego, że uwzględniała istotę prądu elektrycznego, jako ruchu w kierunku przeciwnym dwóch rodzajów ładunków elektrycznych nadal nie dawała odpowiedzi na zasadnicze pytanie, jaki jest mechanizm oddziaływania ładunków na odległość.