Verleger: 8
Krzysztof Malinowski
Historia o młodym człowieku żyjącym jednocześnie w dwóch światach miłości, w których radość przenika smutek, a spełnienie przepaja tęsknota. Nieustanną walkę Szymona o życie swoje i najbliższych wypełniają silne doznania pod wpływem niezwykłych przeżyć i zaskakujących zdarzeń, jak również stała konfrontacja dobra ze złem. Opowieść została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
Jerzy Edigey
Dziennikarz szuka tematu na reportaż w małym miasteczku nieopodal Ełku. Spotyka tam komendanta miejscowego posterunku Milicji Obywatelskiej. Sympatyczny mężczyzna wręcza mu swój pamiętnik, w którym opisał swoje początki na komendzie i zagadkę kryminalną, którą musiał tu rozwikłać. Dla Henryka Gawrysia oddelegowanie na prowincję po zakończeniu szkoły oficerskiej było zaprzepaszczeniem młodzieńczych marzeń. Trafił do miejscowości, gdzie dyrektor fabryki Elektron "pilnuje lepiej niż milicja". Mimo że Adam Sodyr trzęsie okolicą, ktoś próbuje go zabić. Młody oficer musi odkryć, kto za tym stoi.
Jerzy Edigey
Dziennikarz szuka tematu na reportaż w małym miasteczku nieopodal Ełku. Spotyka tam komendanta miejscowego posterunku Milicji Obywatelskiej. Sympatyczny mężczyzna wręcza mu swój pamiętnik, w którym opisał swoje początki na komendzie i zagadkę kryminalną, którą musiał tu rozwikłać. Dla Henryka Gawrysia oddelegowanie na prowincję po zakończeniu szkoły oficerskiej było zaprzepaszczeniem młodzieńczych marzeń. Trafił do miejscowości, gdzie dyrektor fabryki Elektron "pilnuje lepiej niż milicja". Mimo że Adam Sodyr trzęsie okolicą, ktoś próbuje go zabić. Młody oficer musi odkryć, kto za tym stoi.
Janusz Onufrowicz
W Warszawie w dziwnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie. Tajemniczy zabójca, którego media nazywają Człowiekiem Zagadką, zamyka swoje ofiary w wymyślnych pułapkach. Aby ocalić życie, muszą rozwiązać trudne łamigłówki. Wskazówki, szyfry i odniesienia do ich wspomnień sugerują, że te przerażające gry mają głębszy sens. Śledztwo prowadzą dwaj policjanci z komendy stołecznej, którzy szybko odkrywają, że sprawa łączy się z wydarzeniami sprzed dziesięciu lat. Czy wybór ofiar jest przypadkowy? A może kryje się za nim misterny plan zemsty? Czas ucieka. Stawką jest nie tylko życie kolejnych osób, lecz także odkrycie prawdy o przeszłości. Czy uda się złamać kod Człowieka Zagadki?
Janusz Onufrowicz
W Warszawie w dziwnych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie. Tajemniczy zabójca, którego media nazywają Człowiekiem Zagadką, zamyka swoje ofiary w wymyślnych pułapkach. Aby ocalić życie, muszą rozwiązać trudne łamigłówki. Wskazówki, szyfry i odniesienia do ich wspomnień sugerują, że te przerażające gry mają głębszy sens. Śledztwo prowadzą dwaj policjanci z komendy stołecznej, którzy szybko odkrywają, że sprawa łączy się z wydarzeniami sprzed dziesięciu lat. Czy wybór ofiar jest przypadkowy? A może kryje się za nim misterny plan zemsty? Czas ucieka. Stawką jest nie tylko życie kolejnych osób, lecz także odkrycie prawdy o przeszłości. Czy uda się złamać kod Człowieka Zagadki?
Umykanie. Pomyślenia z etnografii życia
Wojciech Józef Burszta, Marcin Kafar
Innowacyjność [Umykania. Pomyśleń z etnografii życia] sprowadza się do dwóch wymiarów. Po pierwsze mamy tu do czynienia z oryginalnym projektem etnografii życia. Po drugie książka w swej zasadniczej części stanowi autobiografię naukową. Poprzez podobne ujęcie jest to praca bez precedensu w polskich naukach humanistycznych, a zarazem wzorcowa. [...] W części głównej tekstu do głosu dochodzi splot pomiędzy rozmaitymi problemami współczesnej humanistyki a wątkami osobistymi. Obu tych wątków - naukowego i autobiograficznego - nie można w tej książce rozdzielić. Oba tworzą bowiem integralną całość pracy. [...] Chodzi więc o taki projekt etnograficzny, który buduje napięcie pomiędzy życiem indywidualnym a przestrzenią wspólną, dotyczącą rozmaitych wartości i norm. Można też powiedzieć, że publikacja jest znakomitym przykładem refleksji hermeneutycznej, polegającej na tym, że rozumienie świata, życia i kultury jest jednocześnie samorozumieniem, gdzie rozumienie tego, co ogólne, nie może abstrahować od tego, co indywidualne - i na odwrót. Prof. dr hab. Michał Januszkiewicz, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza W tym przypadku mamy do czynienia z dziełem szczególnym: to z jednej strony tekst wspomnieniowy, rekapitulacja życia prywatnego i naukowego, swego rodzaju testament Wojciecha J. Burszty, z drugiej - wieloraki komentarz Marcina Kafara, jego ucznia, przyjaciela, a finalnie - redaktora. Czytelnik otrzymuje dzieło hybrydowe, otwarte (w Eco-logicznym rozumieniu), mieszczące się także idealnie w definicji "gatunku zmąconego". To tekst z oczywistych względów otwarty (tym razem we wszystkich możliwych znaczeniach słowa) i strukturalnie niedokończony, przedwczesna śmierć naznacza ten tekst od początku do końca. Czy życie i śmierć Wojciecha Burszty były oryginalne? A czy opowieść o tym jest innowacyjna? Zamiast tego odpowiem inaczej: nie mam wątpliwości, że ta książka jest ważna i potrzebna. Potrzebna nie tylko najbliższej rodzinie i przyjaciołom Wojtka, lecz także całej rzeszy uczniów i czytelników [...] prof. dr. hab. Wojciecha J. Burszty. A także - jestem tego pewien - szerszej publiczności czytającej, tej zwłaszcza, która wciąż dostrzega wartość w humanistyce naznaczonej prywatną, niepodrabialną sygnaturą. Czyli tym wszystkim, którzy wierzą, że humanistyki nie uprawiają odczłowieczone jednostki (pozbawione uczuć, fascynacji, entuzjazmu, idiosynkrazji i - czemu nie - szaleństw), ale żywi ludzie, których coś realnie obchodzi, fascynuje, którzy dziwią się światu, zanim podejmą się trudnej i niewdzięcznej czasem pracy analitycznej i interpretacyjnej. Prof. dr hab. Dariusz Czaja, Uniwersytet Jagielloński
Patryk Szlicht
Bezwarunkowe szczęście jest w zasięgu ręki. Radość i spontaniczność wyznaczają nowe standardy. Chwila obecna staje się nauczycielem, a każdy przebudzony człowiek – pokornym uczniem. Oczekiwania i pragnienia nie mają już racji bytu. Założenia i przywiązania odchodzą w niepamięć. Iluzoryczne „Ja” wreszcie się rozmywa. A otaczający nas świat znów staje się doskonały. Przebudź się ze snu, zjednaj swoje demony i zrozum, kim naprawdę jesteś. W krainie tu i teraz króluje wdzięczność i uważność. Każde doświadczenie zawiera w sobie piękno. Wiedza zamienia się w Mądrość, a chaos przeradza się w Miłość. Pełna samokontrola to kwestia decyzji. Ja ją podjąłem, a Ty?
Dgen Kigen
Umysł Drogi Poszukując Drogi Buddy należy najpierw wzbudzić [w sobie] Umysł Drogi. Niewielu jest ludzi, którzy rozumieją czym jest Umysł Drogi, dlatego powinno się zapytać o to tego, który jasno to rozumie. Nawet jeśli [mówi się] w [tym] świecie o kimś z Umysłem Drogi, w rzeczywistości nie jest to prawdziwy Umysł Drogi. Są [też] ludzie o prawdziwym Umyśle Drogi, [lecz] nierozpoznawani przez innych. W związku z tym, trudno jest stwierdzić kto posiada [ten umysł] a kto nie. Przede wszystkim nie słuchaj i nie wierz słowom głupców i nikczemników. Nie powinniśmy dawać pierwszeństwa własnemu umysłowi, ale przedkładać nad niego nauki Buddy. Dzień i noc [nieustannie] utrzymuj Umysł Drogi modląc się i błagając aby urzeczywistnić w tym świecie prawdziwe Przebudzenie. Niewielu jest w [tym] świecie ludzi o prawdziwym Umyśle Drogi. Niemniej, utrzymuj w swym umyśle świadomość nietrwałości, nie zapominając [nigdy] o przemijalności [tego] świata i o niepewności ludzkiego życia. Nie zajmuj się [jednak] rozmyślaniem o nietrwałości [tego] świata. Ponad wszystko niechaj najdroższą będzie ci Dharma, a nie ciało czy życie. Dla Dharmy nie żałuj ciała ani życia. [...]Dgen KigenUr. 19 stycznia 1200 w Kioto Zm. 22 września 1253 w Kioto Najważniejsze dzieła: Sh?b?genzo, Shinji Sh?b?genzo, Eihei K?roku, Sh?b?genzo zuimonki, Hoky?ki, Shush?gi, Fukanzazengi, Tenz?ky?kun D?gen Kigen (również: Eihei D?gen, K?s? J?y? Daishi, D?gen zenji) Mistrz buddyzmu zen, który po wieloletnim treningu w Chinach przeniósł nauki s?t? zen do Japonii. Dziś, obok szkoły rinzai, jest to jedna z dwóch największych szkół zen w Japonii. Pochodził z arystokratycznej rodziny. Jego rodzice zmarli wcześnie, gdy był jeszcze dzieckiem. Był utalentowanym i wrażliwym chłopcem. W wieku 13 lat został mnichem w klasztorze szkoły Tendai, na górze Hiei. W tym okresie pojawiło się bardzo palące pytanie w jego sercu: nauki buddyjskie mówią o tym, że istoty ludzkie od urodzenia mają naturę Buddhy. Skoro tak jest, dlaczego Buddhowie wszystkich czasów, którzy niewątpliwie byli oświeceni, musieli poszukiwać oświecenia i angażować się w duchową praktykę? Na górze Hiei nie spotkał nikogo, kto dałby mu satsfakcjonującą odpowiedź i za czyjąś radą swoje poszukiwania skierował do Mistrza Eisai'a, założyciela japońskiej szkoły rinzai. Po jego śmierci kontynuował praktykę zen pod kierunkiem ucznia Eisai'a, Mistrza Myozena, którego został następcą i razem z nim udał się w podróż do Chin w celu poszukania autentycznych nauk zen. Odwiedzał różne klasztory i różnych nauczycieli, jednak był rozczarowany poziomem nauk. Gdy zamierzał wrócić już do Japonii spotkał Mistrza Rujinga (jap. Tend? Ny?jo), pod którego kierunkiem intensywnie praktykował cztery lata. Już po dwóch latach słysząc słowa Mistrza: "Porzuć ciało i umysł" urzeczywistnił wielkie oświecenie oraz całkowite wyzwolenie ciała i umysłu. To zdanie stało się dla niego szczególnie ważne, co ma odzwierciedlenie w jego naukach, przykładowo w znanym ustępie z Genj?k?an: "Poznawanie Drogi to poznawanie siebie. Poznawanie siebie to zapomnienie siebie. Zapomnienie siebie to oświecenie przez wszystkie rzeczy wszechświata. Oświecenie przez wszystkie rzeczy wszechświata to porzucenie ciała i umysłu zarówno swojego, jak i innych. Nawet ślady oświecenia są wymazane. Życie oświeceniem, które jest bez śladów płynie wiecznie." Bardzo cenił swojego nauczyciela. Nie chcąc stracić żadnego słowa, zapisywał wszystkie swoje rozmowy z nim. Zapiski te zostały odkryte po jego śmierci i wydane pt. Hoky?ki. W roku 1227 otrzymał przekaz Dharmy od swojego nauczyciela Rujing. W wieku 27 lat wrócił do Japonii, ale bez swojego nauczyciela rinzai - My?zena, który zmarł w Chinach. Dogen przywiózł do Japonii prochy Myozena, które spoczęły w grobie na terenie założonego przez Eisai'a klasztoru Kenninji. Przez krótki czas Dogen pozostał w tym klasztorze, gdzie napisał Fukanzazengi, w którym wyjaśnia czym jest praktyka zen: "Zazen, o którym mówię, to nie jest nauka medytacji. Jest to brama Dharmy spokoju i radości. Jest to praktyka i całkowite urzeczywistnienie oświecenia. To jest zamanifestowany i urzeczywistniony koan, pułapki i pęta nigdy nie mogą tego dosięgnąć. Jeśli to osiągniesz, staniesz się podobny do smoka w wodzie lub do tygrysa odpoczywającego na górze. Prawdziwa Dharma sama manifestuje się przed tobą, a zaciemnienia i rozproszenie zostają odcięte." Następnie nauczał w świątyni Fukakusa Anyoin. Tam też rozpoczął pisanie monumentalnego dzieła Sh?b?genzo (Oko i Skarbiec Prawdziwego Prawa), które w zamierzeniu miało był kompletnym i wszechstronnym przedstawieniem Dharmy (Nauki Buddhy). Następnie D?gen założył w Uji koło Kyoto pierwszy klasztor soto zen Koshoji, które chciał uczynić klasztorem prawdziwej buddyjskiej praktyki. Tam dołączył do niego K?un Ej?, który stał się jego najbliższym uczniem i jedynym spadkobiercą Dharmy. W 1243 r. na skutek zagrożenia prześladowaniami D?gen przeniósł się do prowincji Echizen, gdzie założył klasztor Eihei, w którym przebywał z krótkimi przerwami prawie do śmierci. Zmarł w 1253 roku w Kioto. autor: Buny? Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.