Verleger: E-bookowo
Roman Burno
Gdzie diabeł mówi dobranoc WSPOMNIENIA od Monasterzysk przez Kazachstan i Ukrainę do Wrocławia (świadomość dziecka opisana z punktu widzenia świadomości dorosłego) Treścią książki jest dzieciństwo autora w kresowym miasteczku Monasterzyska, życie na zsyłce w Kazachstanie, pobyt w środkowej Ukrainie, i wreszcie powrót do Kraju i osiedlenie się w powojennym, zrujnowanym Wrocławiu. Opisy odzwierciedlają rzeczywistość postrzeganą przez autora od wczesnego dzieciństwa do wieku młodzieńczego. Okres dziecięcy to pasmo zabaw i ciekawych, nieraz wesołych przygód wynikających z dziecięcej fantazji autora i jego o półtora roku starszego braciszka. Duża swoboda pozostawiona malcom przez zaabsorbowanych rodziców i ich wszędobylstwo wypełniały ciekawą i pełną przygód młodość. Życie w miasteczku oraz wydarzenia na świecie przedstawiane są z perspektywy świadomości dziecka. Wybuch wojny nie wzbudza w dzieciach strachu, wręcz zapowiada ciekawe zdarzenia na wzór opisów walk kowbojów z Indianami. Wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczpospolitej i zajęcie przez nią Monasterzysk chłopcy odbierają po swojemu. Szybko dostosowują się do nowych warunków i wykorzystują je do swoich przygód, ciekawych, a niekiedy nawet niebezpiecznych. Niemniej jednak opis życia w miasteczku pod rządami Sowietów dokumentuje postępowanie nowej władzy i jej poczynania w likwidacji polskości. Następują ponure dni dla mieszkańców pod względem zaopatrzenia i zagrożeń swobód politycznych i obywatelskich. Sowieccy najeźdźcy w towarowych wagonach wywożą rodzinę autora na zsyłkę w stepy Kazachstanu. Nieświadome sytuacji dzieci nie podzielają dramatu dorosłych. W bezkresnych stepach spodziewają się nowych przygód. W pasących się w stepie tabunach koni, stadach bydła i owiec widzą nawiązanie do przygód Buffalo Billa. Rzeczywistość wkrótce okazała się mniej przygodowa. Nastała sroga zima i trudności aprowizacyjne. Wszystko bardziej doskwierało nowo przybyłym, natomiast miejscowa ludność kołchozowa była do tych warunków przystosowana, ponadto egzystuje jeszcze z dala od wydarzeń które nas Polaków dotknęły. Dla niej wojna i jej skutki nastąpiły dopiero po napaści hitlerowskich Niemiec na ZSRR Wcześnie, bo już w wieku 14 lat kończy się dzieciństwo i rozpoczyna dramatyczna dla autora i wyniszczająca dla nieletniego organizmu przymusowa praca w kołchozie. Praca i stosunki z miejscową ludnością zajmują znaczne miejsce w opisie. Na koniec następuje powrót z zesłania w nastroju euforii. Kończy się dramat wywózki , zaczyna się nowe życie w Polsce. Fragment: Zaczął się dla mnie nowy etap dzieciństwa - wszedłem w wiek szkolny. Z nauką nie miałem żadnych trudności. Byłem raczej pilnym uczniem, chociaż niczym szczególnym, gdy chodzi o naukę, nie wyróżniałem się. Bardzo ciążyła mi moja inność. Miałem jasno-złoty kolor włosów i byłem cały pokryty piegami. To dawało pretekst do złośliwych uwag otoczenia w rodzaju: rudy do budy, rudzielec, piegacz. Nie należałem do najsilniejszych. Byłem w klasie najmłodszy, stąd nie mogłem sobie pozwolić na fizyczny odwet, bo tylko taki mógłby być skuteczny. Musiałem cierpliwie znosić zniewagi, obiecując zemstę w przyszłości. Gdy ukończyłem pierwszą klasę wybraliśmy się na wakacje do babci, w województwie wileńskim, na drugi kraniec Polski, a jak twierdził ojciec: na koniec świata, gdzie diabeł mówi dobranoc. Pamiętając powiedzenie ojca, spytaliśmy wujka jak daleko do tego końca świata? Wujek wskazał ręką las i powiedział: za tym lasem. Toteż za kilka dni, korzystając z nieuwagi dorosłych, wybraliśmy się we wskazanym kierunku. Uszliśmy kilka kilometrów, końca świata nie widać, las też się nie kończy, a zatem trzeba iść dalej. Słońce miało się już ku zachodowi, gdy zza zakrętu wyłoniła się furmanka. Jadący na niej chłop zapytał, kto my i dokąd zmierzamy. Zaprosił nas na wóz, mówiąc że podwiezie. Byliśmy szczęśliwi, gdyż odczuwaliśmy już trud kilkugodzinnej wędrówki. Jakież było nasze zdumienie, gdy z ciemności wyłoniły się znajome Jody i dom naszej babci, a na podwórku tonące we łzach: mama, babcia i reszta rodziny. Mama chwyciła pas, żeby nam wybić z głowy koniec świata, ale babcia nie dopuściła jej do nas. Wybuch wojny nie wywarł na nas większego wrażenia. Byliśmy z bratem przygotowani, a nawet na swój sposób uczestniczyliśmy w niej, i niepojętym było dla nas, po co zaczyna się rok szkolny, jeżeli tyle jest do zrobienia w przygotowaniach do starcia z wrogiem. Front, toczącej się z Niemcami wojny był dla nas dzieci niewyobrażalnie daleko, więc my będąc przekonani, że zwyciężymy, mieliśmy poczucie bezpieczeństwa. W tym przeświadczeniu trwaliśmy aż do 17 września, do dnia napaści Związku Sowieckiego na Polskę. Pożegnaliśmy się z ojcem, który odjeżdżał do Rumunii razem z załogą miejscowego posterunku Policji. Spotkaliśmy się z nim dopiero po 26 latach. Strach przed Armią Czerwoną opanował naszą mamę. Spłonęły w piecu dokumenty ojca i pozostałości jego policyjnego umundurowania. Los ich podzieliły niektóre książki, w tym o ?czerwonym kacie" Feliksie Edmundowiczu i album ze zdjęciami policjantów, kolegów ojca. Nastąpiły liczne aresztowania. Objęły one Polaków wyróżniających się stanowiskami, pozycją zawodową i społeczną. Byli to nauczyciele, urzędnicy, działacze Strzelca, Sokoła, dyrektor Monopolu Tytoniowego, a także jeden aktywista Bund-u, ogółem kilkanaście osób. Po wszystkich ślad zaginął. Naiwnością byłoby przypuszczać, że nie będzie to dotyczyć nas. Ale co robić? Rozważaliśmy ukrycie się lub wyjazd. Mama myślała żeby przenieść się na Wileńszczyznę, do babci, lub do Miłosny pod Warszawą, bo tam mieszkał dziadek ze strony ojca. Czyniliśmy już przygotowania do wyjazdu, aż tu w nocy z 12. na 13 kwietnia 1940 roku pod eskortą stłoczono nas w towarowych wagonach i powieziono w nieznane. Po 10 dniach wjechaliśmy na teren Baszkirii i tj zaatakowała nas burza piaskowa o niebywałej sile. Niebo zasnuwał czarny pył i mimo wczesnego popołudnia było ciemno, jak przy zaćmieniu słońca. Piasek unoszony podmuchami wiatru wciskał się w oczy, do nosa, zgrzytał w zębach i pokrywał wszystko w wagonie. To oczywiście nie przeszkadzało w pędzie do przodu. Ten jakby pośpiech pociągu bardzo niepokoił wiezionych. Wydawało się, że wjeżdżamy w jakąś otchłań. Wszystkich opanował lęk. Pozostał płacz i modlitwa. Po kilku godzinach, gdy dojechaliśmy do Ufy, stolicy tej autonomicznej republiki, burza ustała. Kiedy pociąg stanął, dobiegło nas stukanie w ściany sąsiedniego wagonu i jakieś rozpaczliwe krzyki. Okazało się, że umarła pani Tymichowa. Zwłoki zostały zabrane. Zagadką było, co zrobią z jej synkiem. Moja mama wystąpiła do dowódcy transportu z prośbą o przejęcie opieki nad dzieckiem, uzasadniając to bliską znajomością z państwem Tymichami, a nawet dalekim z nimi pokrewieństwem. Nie wyrażono na to zgody i dziecko zostało wzięte, jak oświadczono, do domu dziecka. Jeszcze cztery dni jechaliśmy, by stanąć w szczerym polu. To co mogliśmy dojrzeć przez nasze okienko, wydawało się dziwne. Jak okiem sięgnąć pustkowie. Żadnego drzewa czy krzewu, aż po horyzont. Nie dotarło jeszcze do nas, że jest to kres naszej jazdy koleją. Samochód wiózł nas traktem przecinającym idealną równinę stepową, po morzu gęstej, skołtunionej trawy, w scenerii prerii amerykańskiej, którą doskonale znaliśmy z książek przygodowych. Bawołów zastępowały pasące się tu stada krów, a kowbojów czabany na konikach. Przed samochodem pierzchnął tabun źrebaków. Szybko uznaliśmy z Tadkiem, że będzie ciekawie. Jednak, gdy dostrzegliśmy zapłakane oczy i bruzdy wyżłobione przez łzy na zakurzonych twarzach matki i innych kobiet, zdających sobie sprawę z sytuacji - przestaliśmy snuć plany przygodowe. Horyzont drgał od unoszącego się, ciepłego powietrza. Na horyzoncie, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy, leżała nasza wieś - Zatyszynka. Kiedy już do niej dotarliśmy, wydała się na pierwszy rzut oka kopią wcześniej mijanych wsi. Właśnie ją przyszło nam poznawać w szczegółach przez kilka lat.
Dorota Ostrowska
„Gdzie diabeł nie może” to opowieść o przeprawie w zaświatach duszyczki pewnej młodej, temperamentnej i sprytnej dziewczyny. Wykorzystując w swojej książce wszelkie absurdy PRL, autorka maluje niezwykle barwne tło. Wplecenie magii mieszkańców zaświatów, wszelkiego typu aniołów diabłów i ich pomocników, wyraziste osobowości i cała gama intryg, sprawiają, że te relacje bez reszty wciągają czytelnika. Barwny, dowcipny język powoduje łatwość przemieszczania się wraz z Duszyczką po przedziwnych miejscach do których trafia, gnana emocjami. Każda kobieta czytająca to opowiadanie chętnie identyfikuje się z przesympatyczną, choć „charakterną” bohaterką. Na tle magicznych miejsc i wśród plejady najróżniejszych typów rodzi się głębokie uczucie pokonujące wszystkie siły w niebie, piekle i czyśćcu razem wziętych. Przenikanie przygód na różnych poziomach przestrzeni zaświatów jest przeprowadzone po mistrzowsku. Powieść „Gdzie diabeł nie może” można porównywać z „Hary Potterem” i pod względem ilości przygód w nierealnej przestrzeni, fantazji i pomysłów scen, wartkości akcji i jednoznaczności wszystkich występujących bohaterów. Gdybym miała wyjeżdżać na wakacje, pierwszą książkę którą obowiązkowo wzięłabym ze sobą to „Gdzie diabeł nie może” Doroty Ostrowskiej. Można mieć pewność, że w mniej słoneczny dzień, gdy otworzy się książkę to pogoda, humor i relaks są zapewnione. Joanna Rodowicz PIEKIELNIE dobra zabawa! Iście SZATAŃSKA fabuła. Niepowtarzalna okazja poznania najpilniej strzeżonych tajemnic NIEBA I PIEKŁA! To wszystko czeka czytelnika w książce “Gdzie diabeł nie może”. Ja przeczytałam trzykrotnie i to pewnie jeszcze nie koniec, bo urzekły mnie zaświaty stworzone przez Autorkę. Serdecznie polecam! Anna Biedrzycka Jeżeli ktoś kiedykolwiek powiedział, że nie ma nic nudniejszego niż życie księgowej, to z pewnością nigdy nie poznał bohaterki powieści “Gdzie diabeł nie może”. Samo jej imię – Duszyczka – może sugerować czytelnikowi, że oto w jego ręce trafiła lekka książeczka o zabarwieniu miłosnym. Nic bardziej mylnego. W jego ręce trafił kawał porządnej książki, gdzie zabarwienie miłosne bardzo często ustępuje miejsca przygodzie, a wspomniana już Duszyczka nijak się ma do filigranowej sylfidy usychającej z miłości. W szpitalnej koszuli dziewczyna ląduje w ponurej poczekalni stacji kolejowej Nieba, która ani trochę nie przywodzi na myśl przytulnego bujania na niebiańskim obłoku. I tu zaczyna się szereg perypetii. Nie będzie przesadą jeżeli napiszę, że Duszyczka stawia na nogi całe piekło, bo tam właśnie postanawia się udać w tylko sobie znanym celu. Problem pojawia się, kiedy Duszyczka staje się obiektem westchnień szaleńczo zakochanego diabła, który ku jej niezadowoleniu zrobi wszystko, żeby ją zdobyć. Jak to się stało, że jednej, zabłąkanej niewieście udało się w samym piekle urządzić diabłom niezłe… piekło? Czy uda jej się uniknąć gorącego łoża Azazela, a może jednak ulegnie czarowi przystojnego jak diabli uwodziciela? Jedynym wyjściem jest przeniesienie się do miejsca gdzie diabeł mówi: czuj się jak u siebie, oraz towarzyszenie Duszyczce. Autorka książki “Gdzie diabeł nie może” doskonale wprowadza nas w coraz to ciekawsze światy. Razem z Duszyczką przemierzamy Piekło, Czyściec i Niebo. Napotykamy szereg postaci, które są istotami tak rzeczywistymi, że niemal wydają się być naszymi dobrymi znajomymi. Nie można przejść obojętnie obok żadnej z osób pojawiających się w książce. Są tak wyraziste i charakterystyczne, że każda z nich zapadnie czytelnikowi w pamięć. W efekcie, podczas czytania „ Gdzie diabeł nie może” nie trzeba się skupiać na wyobrażaniu sobie każdego detalu. Właśnie o to zadbała już autorka pozwalając czytelnikowi wejść w świat Duszyczki i skupić się na odczuwaniu tego samego co główna bohaterka. Książka posiada jeden istotny minus. Niestety kiedyś się kończy. Agnieszka Wilczyńska
Dorota Ostrowska
Kontynuacja przygód Duszyczki w zaświatach. Wykorzystując w swojej książce wszelkie absurdy PRL, autorka maluje niezwykle barwne tło. Wplecenie magii mieszkańców zaświatów, wszelkiego typu aniołów diabłów i ich pomocników, wyraziste osobowości i cała gama intryg, sprawiają, że te relacje bez reszty wciągają czytelnika. Barwny, dowcipny język powoduje łatwość przemieszczania się wraz z Duszyczką po przedziwnych miejscach do których trafia, gnana emocjami. Dorota Ostrowska Urodziłam się we Wrocławiu, mieście krasnoludków, ale nigdy tak naprawdę tam nie mieszkałam. Zapewne stąd biorą się moje tęsknoty za równoległą rzeczywistością. W realnym świecie jestem wykładowcą akademickim, a w wolnych chwilach piszę książki o szalonej księgowej i jej piekielnych przygodach.
Radosław Gawlik
Książka koncentruje się na fenomenie fraktalności świata natury. Autor wskazuje na pewne matematyczne prawidłowości, jakie można napotkać podczas obserwacji rzeczywistości. W dalszej części odnosi je do zasad geometrii fraktalnej. Pozycja zwięzła, mimo tego bogata w informacje. Ciekawostka mogąca stanowić intrygujący element naszej wirtualnej półki z e-bookami.
Radosław Budkiewicz
- Ragazzo, puoi comprare oppio e cocaina senza problemi... La Coca-cola contiene cocaina, dopotutto, non è niente di male - argomentò Adrien, che ammetteva di preferire il caffè, ma non gli dispiaceva una bottiglia di questa bevanda frizzante. Steve annuì e Connor mormorò qualcosa in risposta. Wright, essendo il più vecchio di tutti e possedendo le maggiori risorse di buon senso, si avvicinò al suo semi-camion. Ha passato un momento lì, e quando è tornato aveva un piede di porco in mano. - Questa è la scatola sovradimensionata, no? - Ha chiesto, ma non ha aspettato una risposta. Si è fatto il segno della croce. Brutalmente spinse il piede di porco tra le assi, colpì l'estremità piatta con il palmo aperto, poi spinse con tutto il suo peso corporeo fino a quando il legno si lasciò andare con un rumore sordo. I quattro piccoli criminali si avvicinarono alla cassa aperta come avvoltoi, scrutando avidamente all'interno. Lì, tra i giornali accartocciati e la paglia, non c'era assolutamente nulla. Almeno questa è stata la prima impressione. Ha imprecato e ha raggiunto tra la paglia accartocciata e la carta con la sua mano tremante, rovistando per qualche buon momento. Poi scattò indietro dalla cassa come un uomo scottato con un grido sul suo pallido viso giovane. Anche Connor si tirò indietro, incerto su ciò che stava accadendo. Steve, tuttavia, si avvicinò e fece scivolare attentamente la mano nella cassa. Un attimo dopo imprecò e si fece il segno della croce con il terrore negli occhi.
Monika Skrzypek
Marysia i Kasia, stoją u progu dorosłego życia i kariery. Choć są one bliskimi przyjaciółkami ich losy, pierwotnie bardzo związane, szybko zaczynają się diametralnie różnić. Marysia już na wstępie popełnia błąd, wychodząc za mąż z wielkiej, ale nieodwzajemnionej miłości. Kasia uczyni podobnie, z tą różnicą, że jej miłość początkowo jest odwzajemniona, lecz wygasa w chwili urodzenia dziecka z zespołem Downa. Mąż, niczym największy tchórz, bierze nogi za pas i szuka schronienia u matki. Obie kobiety podejmują walkę o swoje małżeństwa. Marysia rzuca na szalę wszystkie siły i w desperacji chwyta się każdej możliwości, żeby tylko ocalić swój związek. Ostatecznie dziewczyna stoczy wojnę, ale na sali sądowej o resztkę własnej godności. Z kolei Kasia przyjmuje wobec męża postawę pasywną, która zasadniczo kłóci się z jej wrodzoną charyzmą. Jednak z czasem ta cicha, wewnętrzna powściągliwość zacznie przynosić pożądaną korzyść. Książka podzielona jest na trzy części. W każdej z nich odnaleźć można niewidzialną nić między przyjaciółkami, dzięki której mimo życiowych trudności, bohaterki potrafią odnaleźć właściwą drogę… Można by rzec: temat stary jak świat. Miłość, małżeństwo, przyjaźń, jednym słowem wszystkie kolory życia. Co wyróżnia tę powieść. Przede wszystkim język. Barwny, nietuzinkowy i konkretny. Bohaterki nie są mdłe, mają wigor i energię, a Czytelnik wchodząc w dylematy dziewczyn czuje autentyczność zdarzeń i przeżyć. Monika Skrzypek absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im Jana Pawła II w Lublinie. Urodzona w porze głębokiej zimy. Właścicielka gorącego serca, w którym zagościła miłość do ludzi i przyrody. Natura samotnego wilka ciągnie ją do lasu, a tymczasem pędzi stadne życie na trzecim piętrze szarego bloku na osiedlu w Pabianicach. Pisanie sprawia jej radość równie mocną jak nauka kolejnego kata czy zrozumienie trybu łączącego w języku hiszpańskim.
Damian Trela
„Gniazda UFO” – to przełomowa praca w kwestii poznania tajemnicy kręgów i piktogramów zbożowych. W książce został dogłębnie przedstawiony problem i synteza zjawiska w zupełnie innym świetle niż powszechnie się to przyjmuje. Autor prezentuje ciekawą faktologię, zwracając uwagę na anomalny wymiar kręgów zbożowych. Dowodzi, że fenomen ten towarzyszy człowiekowi od wieków. W swojej analizie zjawiska autor skupia się m.in. na symbolice kręgów zbożowych i ich mistycznym wpływie na ludzką świadomość. ,,Gniazda UFO” to fascynująca lektura i próba odpowiedzi na pytanie, czym są kręgi zbożowe i ,,kto” stoi za ich powstawaniem.
Strefa Autora
Pomysł na Gorącą Antologię zrodził się w umyśle Katarzyny Krzan, redaktor naczelnej wydawnictwa E-bookowo i portalu Strefa Autora. Umyśle – dodajmy – owładniętym gorączką z powodu szalejącej grypy. Z tego powodu wiele tekstów zgromadzonych w tej książce (przede wszystkim prozatorskich) nosi znamiona szaleństwa, sennych majaczeń bądź irracjonalnych wizji kłębiących się bez opamiętania i umiaru. Zabieg to jak najbardziej celowy i w szaleństwie swym uzasadniony, ma on bowiem wprawić czytelnika w podobnie gorączkowy stan balansujący na granicy snu i jawy, fikcji i faktów, zmyślenia i rzeczywistości. Zaskakujące puenty, obrazy mrożące krew w żyłach, wizje absurdalne lub śmieszne, odległa historia zmiksowana z realiami współczesności, futurystyczne przepowiednie i metaliterackie fantasmagorie. Wszystko to – mamy nadzieję – przyprawi czytelnika o chorobliwe wypieki na twarzy, czyli wrażenia osobliwe, nadzwyczajne i niezapomniane. Natomiast jako swoiste lekarstwo i antidotum na tę gorączkę prozy, proponujemy drugą część Gorącej Antologii, nieco wystudzoną i działającą jak chłodny kompres na rozpalone czoło, na którą składają się utwory poetyckie oraz felietony. Wszystkim autorom Gorącej Antologii dziękujemy za inspirujące stany podgorączkowe, a wszystkim jej czytelnikom życzymy miłego, literackiego „chorowania”. Anna Alochno-Janas redaktor portalu StrefaAutora.pl Annais, W. Chodasiewicz, E. Kielska, B.J. Klajza, K. Krzan, J. Kwiatkowska, F. Netz, Mander, Mariposa, J. M. Moneta, Serena, Sherst, A. Siedlecki, V.G. Soque, A. Strzelec, A. Szczęsna, Śmiertelna Cisza, O. Tumski AUTORZY: Annais – w pseudonim Annais przebiera się literacko Anna Alochno–Janas, absolwentka kulturoznawstwa, laureatka pięciu konkursów poetyckich (m.in. Laur Zawodziański, Zagłębiowski Pegaz, Konkurs im. Pawlikowskiej–Jasnorzewskiej). Publikowała m.in. w „SosnArt”, „Art Anons”, „ProArte”, Śląskiej Strefie Gender, Modowo.pl, w monografii Fotografia. Spojrzenia literackie i filmowe (szkic Eros i Tanatos w fotografii), w antologii poetyckiej Nie noszę bransoletek. W latach 2004-2006 prowadziła autorski e-magazyn literacki „Black & White SML”. Wydała e-booki: zbiór poezji Arachnologia oraz esej Samobójstwa literackie (e-bookowo, 2011). W 2012 roku wydała pierwszą książkę poetycką Arachnologia z posłowiem L. Żulińskiego (wyd. Miniatura, Kraków 2012). Prowadzi stronę autorską: www.annais.pl oraz blog erotyczny https://eroticon.annais.pl. Pracuje jako redaktor, dziennikarka prasowa, korektor i tłumacz. Mieszka w Sosnowcu. Chodasiewicz Władysław – ur. w 1886 r. w Moskwie, zm. W 1939 r. w Paryżu. Wnuk uczestnika powstania listopadowego, syn (szóste, najmłodsze dziecko) cenionego moskiewskiego rzeźbiarza i fotografika. Zdaniem Vladimira Nabokova – najwybitniejszy poeta rosyjski XX wieku (opinię tę wyraził w roku 1939). Znajomość języka polskiego zawdzięczał matce. Tłumaczył polską poezję i prozę. W roku 1922 opuścił sowiecką Rosję i już do śmierci pozostał na emigracji (Niemcy, Włochy, Francja). Objęty zakazem w ZSRR, powrócił do rosyjskiego czytelnika pod koniec lat osiemdziesiątych. Kielska Ena – ur. 3 lutego w Sosnowcu, filolog. Ukończyła studia na wydziale anglistyki o kierunku kultura i literatura brytyjska i amerykańska na Uniwersytecie Śląskim. Autorka tomików poezji Witam państwa w mojej audycji gotyk i seks (2008), Weź napisz o mnie wiersz (e-bookowo 2011, filmu Ballada o morderstwie (2009) oraz książki Pamiętnik Wendy (e-bookowo 2012). Laureatka konkursów poetyckich. Strona internetowa autorki: www.enakielska.blogspot.com Klajza Błażej Jacek – ur. 09.01.1971 r. w Częstochowie. Jak spuszczał wodę to się śmiał. Krzan Katarzyna (Catarina) – redaktor naczelna wydawnictwa internetowego e-bookowo, doktor nauk humanistycznych, mama trzech córek. Kwiatkowska Jolanta (Jola K.) – urodziła się jako płeć żeńska (tak było napisane kopiowym ołówkiem na opasce). Dziś jest kobietą (dla ułatwienia dodajmy, że o wiek tej płci nie wypada pytać). Nie zdobyła żadnego szczytu. Nie odkryła żadnego lądu. Wielu innych nadzwyczajnych rzeczy nie zrobiła. Odeszli Ci, którzy ją kochali i których ona kochała. Urodzili się Ci, którzy ją kochają i których ona kocha. Nauczyła się cieszyć i doceniać to, co miała, co ma. Wciąż czeka z ufnością na to, co jej los przyniesie. Zawsze lubiła się uczyć (życia) i nadal się uczy: jak żyć, by nie przegapić chwil szczęścia, które zsyła nam każdy dzień. Autorka powieści Jesienny koktajl, Tak dobrze, że aż źle, Kod emocji, Rozsypane wspomnienia, Pułapka Nowego Roku i Przewrotność dobra. Mander – wykształcenie techniczne. Aktualnie wykonywany zawód to klimatyk, zatrudniony w dziale technicznym w jednym z warszawskich biurowców. Hobby to oczywiście literatura. Debiutował w 2011 r. tomikiem Mroczne Średniowiecze – najzabawniejsze opowieści bardów wierszem spisane. Zwolennik poezji tradycyjnej. Na zarzuty stosowania rymów częstochowskich odpowiada zawsze w ten sam sposób: tak pisał Mickiewicz. Dotychczasowe publikacje w e-bookowo: Mroczne Średniowiecze – wiersze satyryczne, Matematyka stosowana – wiersze satyryczneRusałka – tomik sentymentalnych, ciepłych wierszy, Bajki dla dużych dzieci – wiersze satyryczne oraz Przepowiednia – powieść fantasy, wyd. Bezkartek. Mariposa – hiszpański motyl (nie mucha); pisać wiersze zaczęła w wieku lat 13, skończyła w wieku 20, gdy doliczyła się dwóch tysięcy utworów. Uznała, że literatura polska więcej nie potrzebuje. Kilka udało się opublikować, część wysłała na konkursy, gdzie nawet zdobyły jakieś wyróżnienia, reszta trafiła do piwnicy, gdzie czeka na odkrywcę w dalekiej przyszłości. Mariposa pragnie pozostać anonimowa, w życiu prywatnym interesuje się myciem garów, obieraniem kartofli i odcedzaniem makaronu. Nie ogląda polskich seriali, lubi egzotyczne kino, szczególnie z rejonu Bliskiego Wschodu, ma słabość do wyrobów papierniczych, marzy o pracy w księgarni. Moneta Marcin Jerzy – autor miniatur i opowiadań, które zamieszcza na swoim blogu literackim trupywszaffach.pl. Ma za sobą kilka publikacji w czasopismach literackich. Ciągle jednak przygotowuje się do prawdziwego debiutu i napisania pierwszej powieści bądź też publikacji w formie zbioru opowiadań. Stara się pisać maksymalnie szczerze, nadać narracji ton osobisty, subiektywny, taki jakim jest proces myślenia i percepcji. Świat, który opisuje, pokazuje „przefiltrowany” przez myśli bohaterów, ludzi zwykłych, nieco komicznych, codziennych, którzy często zostają wplątani w absurdy i surrealizmy ukryte w rzeczywistości. Na ich drodze stają materializacje lęków, stereotypów, przyzwyczajeń, symboli itp. Z zawodu jest dziennikarzem. Mieszka we Wrocławiu. Jego literaccy mistrzowie to: Gombrowicz, Dostojewski i Hesse. Lubi zimną wódkę, gorącą herbatę, pocałunki, dobrą muzykę i kąpiele w wannie. Netz Feliks – ur. w 1939 r., poeta, prozaik, twórca słuchowisk (m.in. „Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską”, premiera w r. 2006, finalista międzynarodowego konkursu radiowego „Prix Italia”: jedno z trzech najlepszych słuchowisk zrealizowanych na świecie w roku 2006), felietonista, krytyk, tłumacz. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, gdzie mieszka od r. 1953. Wydał m.in.: Wir (poezje, 1985), Urodzony w święto zmarłych (powieść, 1995), Wielki zamęt (publicystyka, 1996), Róg Ligonia i królowej Jadwigi (opowieść dokumentalna, 1997), Dysharmonia caelestis (powieść, 2005, nominowana do nagrody NIKE), Poza kadrem (teksty o filmach, 2006), Ćwiczenia z wygnania (eseje, 2008, nominacja do Nagrody Mediów Publicznych COGITO 2009), Cztery dni nieśmiertelności (poezje, 2009). Tłumacz z j. rosyjskiego (m.in. Eugeniusz Oniegin A. Puszkina i 25 sonetów do Marii Stuart J. Brodskiego), z j. niemieckiego (Wzór wewnętrzny K. Drawerta), z j. angielskiego (m.in.: Wojna i miłość Johna Jakesa), z j. węgierskiego (Anatema Tibora Déry’ego, Taniec motyla Endre Illésa, Ciemny anioł Gygörgya Moldovy). Znawca, komentator i tłumacz dzieł Sándora Máraiego (Żar, Księga ziół, Występ gościnny w Bolzano, Krew świętego Januarego, Pierwsza miłość, Dziedzictwo Estery, Wyspa, Niebo i ziemia; w druku Cztery pory roku, Siostra.).