Verleger: E-bookowo

433
Wird geladen...
E-BOOK

Historia Pajączka Robina

Sylwia Gliniewicz

,,Historia Pajączka Robina’’ to opowieść o pajączku, sympatycznym mieszkańcu lasu, który ze względu na swój wygląd i charakter, traktowany jest przez większość zwierząt jak odmieniec. Pajączek, pomimo odrzucenia, nie traci optymizmu i pogody ducha, które pozwalają mu przezwyciężyć każde niepowodzenie. Dzięki wrażliwości i sile wyobraźni zmienia się w prawdziwego bohatera. Zyskuje imię, uznanie i wiernych przyjaciół. No i ratuje las od powodzi… śmieci. Mały Wielki Pajączek! Myślę, że ta bajka jest nie tylko opowieścią o małym bohaterze i jego wewnętrznej przemianie. Mam nadzieję, że to przyjemnie opowiedziana historia o przyjaźni, przełamywaniu stereotypów i ekologii.

434
Wird geladen...
E-BOOK

Historie (nie) całkiem prawdziwe

Małgorzata Rosowska

"Historie (nie) całkiem prawdziwe" to zbiór dwudziestu opowiadań o treści kryminalnej i sensacyjnej (zabójstwa, uprowadzenia, tajemnicze zniknięcia), ale nie tylko. Są tam również teksty, które traktują o miłości, czy też zwykłej szarej codzienności. W jednym z opowiadań czytelnik poznaje Neli, która nieszczęśliwie lokuje swe uczucia. Za to w innym Laura spotyka wreszcie upragnioną miłość. Nie brakuje również rodzinnych tajemnic ze zdradą w roli głównej i problemów rodziców, borykających się z chorobą dziecka. Wśród opowiadań znalazła się też baśń, której akcja toczy się w niebieskiej krainie o nazwie "Guzikolandia". Miłośnicy ekologii znajdą historię poświęconą losom ludzi, czujących potrzebę wprowadzenia pozytywnych zmian, dotyczących ochrony środowiska. Jednym słowem w tym zbiorze opowiadań każdy znajdzie coś dla siebie.

435
Wird geladen...
E-BOOK

Historie o edukacji, jakie opowiedzieli mi Superbelfrzy

Marek Stączek

(…) Przypuszczam, że dla wielu z nas postać Keatinga (Stowarzyszenie Umarłych Poetów) stała się inspiracją do myślenia o tym, jakim można być nauczycielem, a dla tych z „drugiej strony barykady” typem nauczyciela, którego chcielibyśmy spotkać, a sam klimat, jaki stworzył on w klasie, był czymś, za czym często tęsknimy. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Otóż z pełnym przekonaniem mogę zapewnić was, że historie, do jakich za chwilę was zaproszę, mogłyby stanowić materiały na kolejne scenariusze tego filmu czy rozdziały do książki, którą potem napisała N. Kleinbaum. Ale tu ważne, ba – fundamentalne rozróżnienie – oto różnica między filmem a owymi historiami polega na tym, że te drugie wydarzyły się naprawdę.  

436
Wird geladen...
HÖRBUCH

Historie o edukacji, jakie opowiedzieli mi Superbelfrzy

Marek Stączek

(…) Przypuszczam, że dla wielu z nas postać Keatinga (Stowarzyszenie Umarłych Poetów) stała się inspiracją do myślenia o tym, jakim można być nauczycielem, a dla tych z „drugiej strony barykady” typem nauczyciela, którego chcielibyśmy spotkać, a sam klimat, jaki stworzył on w klasie, był czymś, za czym często tęsknimy. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Otóż z pełnym przekonaniem mogę zapewnić was, że historie, do jakich za chwilę was zaproszę, mogłyby stanowić materiały na kolejne scenariusze tego filmu czy rozdziały do książki, którą potem napisała N. Kleinbaum. Ale tu ważne, ba – fundamentalne rozróżnienie – oto różnica między filmem a owymi historiami polega na tym, że te drugie wydarzyły się naprawdę.  

437
Wird geladen...
E-BOOK

Historie zębami pisane

Sławomir Prochocki

Ta książka powstała na podstawie moich siedmioletnich doświadczeń pracy z psami w schronisku Na Paluchu w Warszawie. Pamiętajcie, że to nie instruktaż, a jedynie opowieść. Nie zmieściły się tutaj historie wielu innych psów, które wciąż mają i mieć będą ciepłe miejsce w moim twardym sercu. Nie ma tu słowa o Silverze, Pyśku, Felku, Karbonie, Dantem, Mafim, Welesie, Jogim, Truflu, Rudym, Tangerze, Rexie, Ramosie i wielu, wielu innych. Nie sposób opisać wszystkie. Uważam, że nie ma agresywnych psów. Niemal każdy psiak może ugryźć człowieka. To tylko kwestia sytuacji i odpowiedniej motywacji dla psa. Są jednak psy, którym przychodzi to o wiele łatwiej niż całej reszcie. To z reguły wina nie tylko charakteru psa, ale przede wszystkim skutek działań ludzi. Pies najczęściej gryzie, bo nauczył się, że wszystkie inne sygnały, które wysyłał kiedyś przed użyciem zębów, zawiodły. Dopiero ugryzienie zadziałało. Więc teraz nie marnuje już prądu na ostrzeżenia i gryzie od razu. Takimi psami się zajmowałem, gryzącymi łatwo, zbyt łatwo. Gdy je poznawałem, doskonale już umiały gryźć i używały tego sposobu komunikacji bez oporów. Schronisko dla psa to taki rodzaj gułagu, gigantyczne źródło ciągłego stresu – mało spacerów, nieustanne szczekanie innych psów, konieczność załatwiania się w miejscu, gdzie śpi, wokół mnóstwo obcych ludzi, rzadki kontakt z ludźmi, których zna. W takich warunkach psy wzmacniają swoje zachowania agresywne, bo permanentny stres i związany z tym wysoki poziom kortyzolu powodują ich złe samopoczucie, zdenerwowanie i rozdrażnienie. Stąd zawsze moim pierwszym zadaniem było zaprzyjaźnić się z nimi, a dopiero potem spowodować, że zaczną akceptować czynności, na które dotąd reagowały użyciem zębów. Dotyk, zakładanie kagańca, wymianę obroży, zabiegi w gabinecie weterynaryjnym. Były psy, z którymi pracowałem samotnie rok czy dwa, bo nie było chętnych do pomocy. Ale gdy w końcu ogarniałem te psiaki, zawsze udawało się kogoś znaleźć i zaprzyjaźnić z psem. Każdej kolejnej osobie było już łatwiej. O moich metodach pracy krążyło i wciąż krąży mnóstwo idiotycznych plotek i kłamstw. Rozpowszechniają je ci, którzy pałając do mnie platoniczną nienawiścią, nigdy mnie przy pracy z psami nie widzieli. Bo ci, którym pomagałem przy ich psach, doskonale wiedzą jak pracowałem i jakie miałem efekty. Ta krótka książka pokazuje całą prawdę o tym, co działo się między mną a psiakami, które przyszło mi ogarniać. W całej mojej pracy w schronisku nie trafił mi się pies, który się w końcu ze mną nie zaprzyjaźnił, który nie skakał z radości na mój widok, nie właził mi na kolana i nie nadstawiał się do głaskania. To pokazuje, że w istocie każdy zdrowy psychicznie psiak jest nam, ludziom, przyjazny. Czasem tylko skrywa to w środku, w głębi swej psiej natury i trzeba to jedynie z niego wydobyć. To umiem najlepiej i być może tylko to umiem. Dla mnie wystarczy. Każdy pies jest inny, do każdego prowadzi inna droga, choć kierunek jest zawsze podobny. To wytwarzanie w psie pozytywnych skojarzeń. Nie wierzcie ludziom, którzy twierdzą, że zaprzyjaźniają się z psami bez smaczków, że używanie kawałków kiełbasy prowadzi do „parówkowej przyjaźni”, która jest w jakiś sposób gorsza od tej, która osiągają oni, hipnozą, modlitwą czy obietnicami ładnych prezentów pod choinkę. Dla psa w schronisku istnieją tylko dwie waluty – smaczki i spacery. I trzeba używać obydwu, by pracować efektywnie, a nie tylko udawać, że coś się robi. Tak jak pisałem - uważam, że właściwie każdy pies może ugryźć człowieka, a schronisko jest miejscem, gdzie o ugryzienia jest najłatwiej. W domu, po adopcji, gdy stres po miesiącu czy dwóch opada, ryzyko ugryzienia spada bardzo istotnie. Ale to nie znaczy, że staje się zerowe. Więc najważniejsze moje zalecenie – szanujcie swoich czworonożnych przyjaciół. Są nie tylko członkami Waszej rodziny, ale przede wszystkim to żywe istoty, czujące, myślące i podatne na stres. Więc nie fundujcie im tego stresu bez sensu, nie denerwujcie bez potrzeby, nie używajcie metod awersyjnych, gdy możliwe są sposoby pozytywne. Wasz pies odpłaci Wam wtedy sercem, przyjaźnią i miłością. A jeśli mnie nie posłuchacie, liczcie się z tym, że tak nie będzie. Bo psy gryzą i szczekają. Taka ich psia natura. I już. Sławomir Prochocki

438
Wird geladen...
E-BOOK

Hologram

Sandra Czeszejko-Sochacka

Młodzi ludzie odkrywają, że świat, w którym żyją jest nieprawdziwy I jest to coraz bardziej oczywiste. Wyjeżdżają na południe Europy w poszukiwaniu odpowiedzi i innych rzeczywistych ludzi... Masz prawo złościć się na mnie. Wiem, mogłeś poczuć się źle z mojego powodu, ale błagam, musimy się spotkać, bo wydarzyło się coś niezwykłego. Odwiedzę cię, dobrze? ? poprosiła wprost, jakby nic między nimi nie zaszło. ” (fragment książki)

439
Wird geladen...
E-BOOK

Hordy Yrkes. Tom II trylogii Deina

Paweł Kopijer

Hordy Yrkes to drugi tom trylogii Deina, będącej sequelem wobec trylogii Mitrys. Opisuje czasy inwazji Yrkes - magicznie ukształtowanych kreatur, które wraz z Semaelem przenikają na Amadal. Arcykapłan Ulyj odtwarza Łzy Lyje, pradawny naszyjnik bogini Światła. Artefakt z czasów Wojny Bogów otwiera portal do Yllusium - innego wymiaru Wieloświata. Przez szczelinę wdzierają się makabryczne Hordy Yrkes, prowadzone przez bezlitosnych czterorękich Zyrkenów. Tym razem Mroczny chce za wszelką cenę wypełnić zobowiązania Paktu Duszy, zawartego z Nemeth - bóstwem nekromancji. Czy niedobitki Gwardii Słonecznej zdołają podnieść się z popiołów? Czy Dein okiełzna czającą się w nim mroczną bestię, zanim ta pochłonie jego duszę? Co uczynią Noran i Bruneira w obliczu powrotu Semaela? Mrok nadchodzi... i nic nie powstrzyma marszu śmierci. NIC NIE JEST OCZYWISTE, WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA, WSZYSTKO WPŁYWA. Trylogia Deina w cyklu Kroniki Dwuświata to klasyczna epicka high fantasy z wyraźnymi elementami dark fantasy, osadzona w bogato skonstruowanym uniwersum o głębokiej mitologii, wyraźnym konflikcie ideowym (Światło vs. Mrok) i realistycznie przedstawionych strukturach społecznych oraz politycznych. To militarno-epicka fantasy osadzona w rozbudowanym, magicznym świecie. Śledzimy w niej losy młodego Deina, który w czasach konfliktu sił Światła i Mroku, przechodzi drogę od idealistycznego rekruta do wybitnego wojownika elitarnej jednostki zwanej Gwardią Słonecznej. To opowieść o lojalności, poświęceniu i wyborach moralnych na tle wojny, polityki i pradawnych sekretów zadziwiającego Dwuświata.

440
Wird geladen...
E-BOOK

Horyzont zdarzeń

Grzegorz Mucha

Masz nową wiadomość. Tego typu powiadomienia najłatwiej zignorować, szczególnie gdy wyskakują w zakładce przeglądarki. Zapominamy o nich, ślęcząc nad kolejnym korpoprojektem lub w wirze weekendowej dekontaminacji. Z tą nie poszło tak łatwo. Agnieszka znalazła ją na swojej wycieraczce. Staromodna koperta, a w niej liścik sporządzony wedle jeszcze bardziej wiekowej receptury na podryw. „Obserwuję panią – wielbiciel”. A co jeśli obsesyjny podglądacz okaże się fałszywym tropem, a opowiadanie przechwyci nastoletnia złośnica, kierując losy bohaterów tych historii w zupełnie innym kierunku?