Wydawca: Estymator

577
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Waldorff. Ostatni baron Peerelu

Mariusz Urbanek

Starsi z pewnością pamiętają, młodsi zapewne już nie kojarzą kim był Jerzy Waldorff. Najkrócej mówiąc był jedną z barwniejszych postaci Polski Ludowej. Bardzo charakterystyczną i medialną. Recenzent i komentator muzyczny, popularyzator muzyki poważnej, gorący orędownik ochrony zabytkowych grobowców, założyciel Społecznego Komitetu Opieki Nad Starymi Powązkami. To z jego inicjatywy od 1974 roku do dziś w okresie Wszystkich Świętych odbywają się społeczne kwesty pieniędzy, w które to zbiórki angażują się aktorzy scen i filmu. Był krytykiem muzycznym, może najbardziej w Polsce znanym w II połowie XX wieku. Podczas okupacji organizował i prowadził koncerty. Zainicjował powstanie kilku muzeów. Charakterystyczny głos Jerzego Waldorffa, dobiegający z radiowych głośników, rozpoznawali wszyscy. Przez dziesięciolecia był komentatorem muzycznym na antenie Polskiego Radia. Ta praca przyniosła mu ogromną popularność. Jego zdanie było do tego stopnia cenione przez radiosłuchaczy, że choć uznawano go za "wroga ludu", to jednak od 1951 roku pozwolono mu prowadzić cotygodniowe felietony muzyczne. [Jolanta Ciosek, dziennikpolski24.pl] Urbanek zgrabnie ogarnął całość egzystencji Waldorffa: jako dziennikarza, felietonisty, nie tylko muzycznego, prozaika, dynamicznego i szyderczego, obrazoburczego polemisty, kpiarza, społecznika, homoseksualisty, pieniacza, sławnego przyjaciela sławnych, retora, i wreszcie obywatela zatroskanego o swój kraj i o swoje ukochane, acz bardzo krytykowane, miasto Warszawę. [Krzysztof Lubczyński, trybuna.info] Dla mnie książki autorstwa pana Urbanka nie są lekkie, ale warte przeczytania. Ta, o życiu Jerzego Waldorffa, ale i całej epoce, jest również ciekawa. Człowiek legenda, którego pamiętam z dzieciństwa. Choć po lekturze naszła mnie refleksja, że czasem lepiej nie wiedzieć pewnych rzeczy o znanych ludziach. [Agacha, lubimyczytac.pl] Waldorff to postać, która "towarzyszyła" mi w młodości. Waldorffa się czytało, słuchało, kibicowało się mu, krytykowało, chwaliło, w stosunku do jego Osoby nie trudno było być obojętnym. Pozostał w mej pamięci w charakterystycznych wypowiedziach podczas zbiórek na Powązkach. Książka pozwoliła mi wrócić do opowieści dziadków dotyczących lat międzywojennych i wojennej/powojennej Warszawy, opowieści rodziców dotyczących wczesnych lat PRL i do moich wspomnień, emocji z lat 1970-2000. [Febra, lubimyczytac.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2008.

578
Ładowanie...
EBOOK

Warianty. Opowiadania

Michał Choromański

Zbiór sześciu obszernych opowiadań. „Chwilami brzmi jak Gombrowicz w stylu pop. Innym razem ujawnia umysł pokrewny Burroughsowi. Albo też wypada niczym prekursor powieści Eco. To wszystko Michał Choromański – pisarz, który czeka na nowe odkrycie” – Rafał Księżyk („Dwutygodnik” 2017). Pisarstwo Michała Choromańskiego (1904-1972) znakomicie przetrwało próbę czasu. Pisarz posiadł bowiem trudną sztukę nawiązywania bezpośredniego kontaktu z czytelnikiem – przyciągania jego uwagi oraz konstruowania oryginalnej, niebanalnej fabuły. Mocną stroną jego pisarstwa jest też pogłębiony portret psychologiczny bohaterów oraz aura niezwykłości i tajemniczości jaka ich otacza. Michał Choromański (1904-1972) dzieciństwo i młodość spędził na Ukrainie. Studiował pedagogikę i psychologię, pracując przy tym w najrozmaitszych zawodach: jako korepetytor, sanitariusz i intendent szpitalny, nauczyciel rysunku i kierownik literacki klubu robotniczego. W tym czasie współpracował z prowincjonalną prasą i drukował swoje pierwsze utwory w języku rosyjskim. W 1924 przyjechał z matką i siostrą do Polski. Chory na gruźlicę kości, leczył się w Rudce i w Zakopanem, na kuracje jeździł też do Szwajcarii i Francji. Uczył się w tym czasie języka polskiego i tłumaczył na rosyjski polską poezję. Jako prozaik zadebiutował w roku 1931 powieścią „Biali bracia”, która szybko zyskała uznanie krytyki i czytelników. Rok później publikuje swe najsłynniejsze dzieło – powieść „Zazdrość i medycyna”, która została przetłumaczona na 18 języków, a w roku 1973 powstał na jej podstawie film w reżyserii Janusza Majewskiego. Ekranizacji doczekały się także dwie inne powieści Choromańskiego: „Schodami w górę, schodami w dół” (1989) oraz „Skandal w Wesołych Bagniskach” (1996). W 1939 r. poślubił tancerkę i choreografkę Ruth Sorel, by następnie, w latach 1940-1957 doświadczyć losu emigranta – najpierw w Brazylii, potem w Kanadzie. W tym okresie nie publikował, jednak od momentu powrotu do kraju w 1957 r. niemal co roku wydawał nową powieść lub zbiór opowiadań. Projekt okładki: Marcin Labus

579
Ładowanie...
EBOOK

Waza z epoki Ming

Tadeusz Kostecki

Klasyczny, porządny kryminał. Akcja toczy się wśród ludzi majętnych, bawiących się w elitarnych klubach i grywających w brydża w znamienitym towarzystwie. Wielkie pieniądze, piękne kobiety i niebywale wciągająca intryga – cóż więcej potrzeba? Śledztwo prowadzą pułkownik Pentham i inspektor Mallone, których słowne utarczki są jednym z niewątpliwych walorów tej powieści. IGOR WOJCIECHOWSKI (KlubMOrd.com): Głównym bohaterem książki jest Pentham były oficer wywiadu, który kolekcjonuje starą porcelanę. Pentham podczas gry w brydża dowiaduje się, że jest do sprzedania za tysiąc funtów waza, która posiada prezes stalowego trustu Sir Gordon z Ricewood. Cena jest bardzo niska co dziwi Penthama, gdyż Sir Gordon jest niezmiernie bogatym człowiekiem i dlaczego miałby sprzedawać tak tanio swoją ulubioną porcelanę. Pentham pomimo wątpliwości wyrusza do posiadłości Gordona, która znajduje się na wyspie.  Podczas podróży dowiaduje się iż dzieją się tam bardzo tajemnicze rzeczy. W rzece która okala wyspę znaleziono zwłoki młodej kobiety, a w pobliskim lesie często słychać strzały i przeraźliwe wycie. Policja jest bezradna i wyraźnie wystraszona, ale Pentham ogarnięty chęcią zdobycia wazy postanawia dostać się na wyspę. Interesujący i naprawdę zabawny (to duży plus tej książki)  jest także pojedynek Penthama z debilnym inspektorem Mallonem, z którego główny bohater często robi pośmiewisko. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 16. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

580
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Waza z epoki Ming

Tadeusz Kostecki

Klasyczny, porządny kryminał. Akcja toczy się wśród ludzi majętnych, bawiących się w elitarnych klubach i grywających w brydża w znamienitym towarzystwie. Wielkie pieniądze, piękne kobiety i niebywale wciągająca intryga – cóż więcej potrzeba? Śledztwo prowadzą pułkownik Pentham i inspektor Mallone, których słowne utarczki są jednym z niewątpliwych walorów tej powieści. IGOR WOJCIECHOWSKI (KlubMOrd.com): Głównym bohaterem książki jest Pentham były oficer wywiadu, który kolekcjonuje starą porcelanę. Pentham podczas gry w brydża dowiaduje się, że jest do sprzedania za tysiąc funtów waza, która posiada prezes stalowego trustu Sir Gordon z Ricewood. Cena jest bardzo niska co dziwi Penthama, gdyż Sir Gordon jest niezmiernie bogatym człowiekiem i dlaczego miałby sprzedawać tak tanio swoją ulubioną porcelanę. Pentham pomimo wątpliwości wyrusza do posiadłości Gordona, która znajduje się na wyspie.  Podczas podróży dowiaduje się iż dzieją się tam bardzo tajemnicze rzeczy. W rzece która okala wyspę znaleziono zwłoki młodej kobiety, a w pobliskim lesie często słychać strzały i przeraźliwe wycie. Policja jest bezradna i wyraźnie wystraszona, ale Pentham ogarnięty chęcią zdobycia wazy postanawia dostać się na wyspę. Interesujący i naprawdę zabawny (to duży plus tej książki)  jest także pojedynek Penthama z debilnym inspektorem Mallonem, z którego główny bohater często robi pośmiewisko. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 16. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

581
Ładowanie...
EBOOK

Wiatr od słońca

Bohdan Petecki

Akcja tej sympatycznej, przygodowej powieści science fiction dla młodzieży rozgrywa się początkowo na Ziemi a później w kosmosie – na Marsie i bliskich mu planetoidach. Główny bohater, piętnastoletni Maciek, mieszka na Ziemi, nad Bałtykiem, na terenie dawnej Polski. W momencie, gdy rozpoczyna się powieść, nie ma już żadnych granic, więc ten obszar jest określany jak Strefa Bałtycka. Autor wspomina też o Strefie Północnej, obejmującej m.in. Skandynawię i Arktykę, skąd pochodzi pozostała trójka młodocianych bohaterów, Anna, Ina i Roald. Cała czwórka leci na Marsa, aby wziąć udział Astroniadzie, swoistym odpowiedniku dzisiejszej Olimpiady. Mieszkają w tym czasie na Marsie, w specjalnej, przystosowanej do życie strefie. Część konkurencji odbywa się na Marsie, a część w przestrzeni kosmicznej. Akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości, około 200 lat od naszych czasów. Ludzkość osiągnęła już stan tak oczekiwanej równowagi, gdzie wszyscy mają według potrzeb, a całkowicie zarzucony i zapomniany został tzw. kult rzeczy. Panuje ogólny pokój i dobrobyt, a głód, zniszczenie, brud i degradacja środowiska należą bezpowrotnie do przeszłości. Dużą rolę odgrywają w życiu bohaterów tej powieści różnego rodzaju roboty, które są stałym elementem ich rzeczywistości. Roboty domowe troszczą się o dzieci, sprzątają i gotują. Roboty opiekuńcze ochraniają ludzi w trudnych kosmicznych warunkach, a są także roboty „zatrudnione” w muzeum „Miasto XX/XXI wieku”, gdzie z powodzeniem udają ludzi w tych trudnych i biednych minionych czasach. [Monika Siemieniacka] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Karolina Lubaszko.

582
Ładowanie...
EBOOK

Wiatrołomy

Eugeniusz Paukszta

Niesamowita, powalająca, nadzwyczajna. Zachłysnęłam się ta powieścią jak spragniony w upał zimną wodą. Opisy przyrody, zmieniającego się w zależności od pory roku lasu pozwoliły mi odpłynąć z tej przeładowanej technologią, nowoczesnością rzeczywistości w inny świat, którym rządzi natura i targające nią żywioły. Każde zdanie opisujące zmieniającą się przyrodę wprowadzało mnie w stan pewnej euforii i zarazem tęsknoty za tym „spokojem”, który ogrania przyrodę mimo ingerencji ludzi. Pauksztę czytałam już wcześniej, ale dopiero teraz w pełni mnie zachwycił co pozwoliło na oderwanie się choć na chwilę od pogoni za czasem i codziennością. Jednocześnie wywołał we mnie tęsknotę za wsią, lasem i życiem, które tam wydaje mi się o wiele bardziej wartościowsze, bardziej sensowne. [KAROLKA, lubimyczytac.pl] Przygodowe powieści Eugeniusza Paukszty to klasyka gatunku. Wiatrołomy to nie tylko nazwa miejscowości, w której toczy się akcja książki, lecz również metaforyczne określenie ludzi, którzy, dotknięci kolejnym nieszczęściem, zbierają wszystkie siły, by podnieść się i nie poddać rozpaczy. Tacy właśnie są bohaterowie powieści Eugeniusza Paukszty - nieugięci, honorowi, naznaczeni przez wojenne doświadczenia. Z właściwym sobie uniwersalizmem i wykorzystaniem wątku sensacyjnego oraz miłosnego, autor kreśli sylwetkę młodego leśniczego, który samotnie obejmując swą pierwszą placówkę, próbuje zdobyć przychylność tamtejszych mieszkańców i poradzić sobie z żywiołem przyrody. Wyjątkowym bohaterem tej powieści jest las - jego opisy nie mają sobie równych w polskiej literaturze. Zdaje się, że nagrzane słońcem jagody są tu na wyciągnięcie ręki. Szkoda, że wraz z Pauksztą odszedł ten sposób widzenia otaczającego nas świata. Eugeniusz Paukszta (1916-1979), prozaik, publicysta, autor ponad 30 książek: powieści współczesnych i historycznych, opowiadań, utworów dla młodzieży. Klasyk polskiej powieści przygodowej. Ściśle związany z Wielkopolską i Ziemiami Zachodnimi. [anonim, biblionetka.pl] Paweł to młody leśniczy, tuż po szkole. Właśnie obejmuje nowo utworzone leśnictwo o nazwie Wiatrołomy. Dotąd była to ziemia niczyja, więc okoliczni mieszkańcy intensywnie to wykorzystywali. Kłusownictwo, nielegalne polowania i wywózka drewna - zmagając się z likwidacją tych zjawisk leśniczy doświadcza wrogości okolicznych mieszkańców. Wielokrotnie bliski rezygnacji nie poddaje się jednak. Dzięki przychylności nielicznych mieszkańców znajduje w sobie siłę do dalszej walki. Opisy przyrody w wykonaniu Eugeniusza Paukszty to arcydzieło. W sposób wyjątkowy pozwala doświadczyć czytelnikowi wspaniałego bogactwa leśnego życia - ze wszystkimi jego krajobrazami i dźwiękami. Mimo przeplatających się wątków sensacyjnych, kryminalnych niemal, można się przy tych opisach przyrody na prawdę zrelaksować, zwolnić oddech, zachwycić się opisywanym pięknem, którego w mieście nie sposób zaznać. Akcja powieści rozgrywa się w latach powojennych, w połowie ubiegłego wieku. Stanowi natomiast zbiór wielu uniwersalnych i ponadczasowych reguł. Wspaniała książka, naprawdę. Z całego serca polecam każdemu. I dumna jestem z tego, że taka literacka perełka zdobić będzie moją biblioteczkę. [KAMILA, lubimyczytac.pl] Trochę hemingwayowska w konstrukcji, szczególnie zakończenia, trochę kontrastująca ze stachurową „Siekierezadą”, a trochę, a może przede wszystkim, będąca poematem o lesie, który to las być może jest głównym bohaterem książki. Z tego punktu widzenia to proza niezwykła i odmienna, ciekawa, nawet porywająca. Aha, i można dzięki niej zobaczyć, że świat (ustrój, społeczeństwo) się zmienia, ale ludzkie bytowanie zawsze w tych samych pragnieniach, dążeniach, lękach i uczuciach jest unurzane. I wtedy, i teraz, i za sto lat. [MARIO, lubimyczytac.pl] Nota: cytowane powyżej opinie cytowane są we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

583
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Wiatrołomy

Eugeniusz Paukszta

Niesamowita, powalająca, nadzwyczajna. Zachłysnęłam się ta powieścią jak spragniony w upał zimną wodą. Opisy przyrody, zmieniającego się w zależności od pory roku lasu pozwoliły mi odpłynąć z tej przeładowanej technologią, nowoczesnością rzeczywistości w inny świat, którym rządzi natura i targające nią żywioły. Każde zdanie opisujące zmieniającą się przyrodę wprowadzało mnie w stan pewnej euforii i zarazem tęsknoty za tym „spokojem”, który ogrania przyrodę mimo ingerencji ludzi. Pauksztę czytałam już wcześniej, ale dopiero teraz w pełni mnie zachwycił co pozwoliło na oderwanie się choć na chwilę od pogoni za czasem i codziennością. Jednocześnie wywołał we mnie tęsknotę za wsią, lasem i życiem, które tam wydaje mi się o wiele bardziej wartościowsze, bardziej sensowne. [KAROLKA, lubimyczytac.pl] Przygodowe powieści Eugeniusza Paukszty to klasyka gatunku. Wiatrołomy to nie tylko nazwa miejscowości, w której toczy się akcja książki, lecz również metaforyczne określenie ludzi, którzy, dotknięci kolejnym nieszczęściem, zbierają wszystkie siły, by podnieść się i nie poddać rozpaczy. Tacy właśnie są bohaterowie powieści Eugeniusza Paukszty - nieugięci, honorowi, naznaczeni przez wojenne doświadczenia. Z właściwym sobie uniwersalizmem i wykorzystaniem wątku sensacyjnego oraz miłosnego, autor kreśli sylwetkę młodego leśniczego, który samotnie obejmując swą pierwszą placówkę, próbuje zdobyć przychylność tamtejszych mieszkańców i poradzić sobie z żywiołem przyrody. Wyjątkowym bohaterem tej powieści jest las - jego opisy nie mają sobie równych w polskiej literaturze. Zdaje się, że nagrzane słońcem jagody są tu na wyciągnięcie ręki. Szkoda, że wraz z Pauksztą odszedł ten sposób widzenia otaczającego nas świata. Eugeniusz Paukszta (1916-1979), prozaik, publicysta, autor ponad 30 książek: powieści współczesnych i historycznych, opowiadań, utworów dla młodzieży. Klasyk polskiej powieści przygodowej. Ściśle związany z Wielkopolską i Ziemiami Zachodnimi. [anonim, biblionetka.pl] Paweł to młody leśniczy, tuż po szkole. Właśnie obejmuje nowo utworzone leśnictwo o nazwie Wiatrołomy. Dotąd była to ziemia niczyja, więc okoliczni mieszkańcy intensywnie to wykorzystywali. Kłusownictwo, nielegalne polowania i wywózka drewna - zmagając się z likwidacją tych zjawisk leśniczy doświadcza wrogości okolicznych mieszkańców. Wielokrotnie bliski rezygnacji nie poddaje się jednak. Dzięki przychylności nielicznych mieszkańców znajduje w sobie siłę do dalszej walki. Opisy przyrody w wykonaniu Eugeniusza Paukszty to arcydzieło. W sposób wyjątkowy pozwala doświadczyć czytelnikowi wspaniałego bogactwa leśnego życia - ze wszystkimi jego krajobrazami i dźwiękami. Mimo przeplatających się wątków sensacyjnych, kryminalnych niemal, można się przy tych opisach przyrody na prawdę zrelaksować, zwolnić oddech, zachwycić się opisywanym pięknem, którego w mieście nie sposób zaznać. Akcja powieści rozgrywa się w latach powojennych, w połowie ubiegłego wieku. Stanowi natomiast zbiór wielu uniwersalnych i ponadczasowych reguł. Wspaniała książka, naprawdę. Z całego serca polecam każdemu. I dumna jestem z tego, że taka literacka perełka zdobić będzie moją biblioteczkę. [KAMILA, lubimyczytac.pl] Trochę hemingwayowska w konstrukcji, szczególnie zakończenia, trochę kontrastująca ze stachurową „Siekierezadą”, a trochę, a może przede wszystkim, będąca poematem o lesie, który to las być może jest głównym bohaterem książki. Z tego punktu widzenia to proza niezwykła i odmienna, ciekawa, nawet porywająca. Aha, i można dzięki niej zobaczyć, że świat (ustrój, społeczeństwo) się zmienia, ale ludzkie bytowanie zawsze w tych samych pragnieniach, dążeniach, lękach i uczuciach jest unurzane. I wtedy, i teraz, i za sto lat. [MARIO, lubimyczytac.pl] Nota: cytowane powyżej opinie cytowane są we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

584
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Wielka, większa i największa

Jerzy Broszkiewicz

Wciągająca od pierwszej strony opowieść o trzech przygodach, jakie przydarzyły się dwójce sympatycznych, energicznych i inteligentnych dzieci – Ice i Groszkowi. Przygód, z których każda jest bardziej niezwykła od poprzedniej stąd tytuł książki. W pierwszej z przygód dzieci uwalniają z rąk groźnych porywaczy małego chłopca, w drugiej odnajdują pasażerów i pilotów samolotu, który rozbił się nad Saharą, zaś w trzeciej ratują od zagłady z rąk kosmitów całą ziemską cywilizację. Bohaterami tej przygodowo-fantastycznej powieści są także myślące i przemawiające ludzkim głosem maszyny: samochód, samolot, aparaty telefoniczne, radio. Wydana po raz pierwszy w 1961 roku „Wielka, większa i największa”, to pierwsza (z ośmiu) dziecięco-młodzieżowa powieść Broszkiewicza. Napisał ją dla swojej córki „aby miała co czytać”, bowiem uznał, że ówczesna oferta literatury dziecięco-młodzieżowej nie zawiera niczego interesującego. I rzeczywiście, książka wnosi do tej oferty nową jakość. Zrywa z natrętnym dydaktyzmem, a dziecięcych bohaterów przedstawia jako osoby samodzielnie myślące, odważne, przejawiające inicjatywę, pełne fantazji, skutecznie rywalizujące z dorosłymi. Jest pochwałą aktywności i kreatywności – a także po prostu dobrą rozrywką. Mimo upływu wielu lat tekst ten wcale się nie zestarzał – jest ponadczasowy – jak każda dobra literatura. Można nawet powiedzieć, że obecnych czasach, gdy klimaty dotyczące PRL-u stały się wręcz modne, nabrał dodatkowych walorów. „Wielka, większa i największa” miała dotąd w Polsce ponad 20 wydań. Była tłumaczona na języki obce. Od wielu lat znajduje na liście lektur szkolnych. Jej łączny nakład przekroczył milion egzemplarzy. W 1962 roku nakręcono na jej podstawie film w reżyserii Anny Sokołowskiej. Bywała też wystawiana jako sztuka teatralna (także poza Polską). Rozszyfrujmy na koniec imiona bohaterów tej powieści. Ika, to zdrobnienie od Irena – imienia córki pisarza. Natomiast Groszek, to alter-ego samego Broszkiewicza, którego przyjaciele nazywali Broszkiem. Ta para dziecięcych bohaterów pojawi się jeszcze w jednej z jego kolejnych powieści („Długi deszczowy tydzień”). Autorka okładki: Anna Niemierko. Okładka ta jest dziesiątą z kolei okładką stworzoną dla tej powieści.

585
Ładowanie...
EBOOK

Wielka, większa i największa

Jerzy Broszkiewicz

Wciągająca od pierwszej strony opowieść o trzech przygodach, jakie przydarzyły się dwójce sympatycznych, energicznych i inteligentnych dzieci – Ice i Groszkowi. Przygód, z których każda jest bardziej niezwykła od poprzedniej stąd tytuł książki. W pierwszej z przygód dzieci uwalniają z rąk groźnych porywaczy małego chłopca, w drugiej odnajdują pasażerów i pilotów samolotu, który rozbił się nad Saharą, zaś w trzeciej ratują od zagłady z rąk kosmitów całą ziemską cywilizację. Bohaterami tej przygodowo-fantastycznej powieści są także myślące i przemawiające ludzkim głosem maszyny: samochód, samolot, aparaty telefoniczne, radio. Wydana po raz pierwszy w 1961 roku „Wielka, większa i największa”, to pierwsza (z ośmiu) dziecięco-młodzieżowa powieść Broszkiewicza. Napisał ją dla swojej córki „aby miała co czytać”, bowiem uznał, że ówczesna oferta literatury dziecięco-młodzieżowej nie zawiera niczego interesującego. I rzeczywiście, książka wnosi do tej oferty nową jakość. Zrywa z natrętnym dydaktyzmem, a dziecięcych bohaterów przedstawia jako osoby samodzielnie myślące, odważne, przejawiające inicjatywę, pełne fantazji, skutecznie rywalizujące z dorosłymi. Jest pochwałą aktywności i kreatywności – a także po prostu dobrą rozrywką. Mimo upływu wielu lat tekst ten wcale się nie zestarzał – jest ponadczasowy – jak każda dobra literatura. Można nawet powiedzieć, że obecnych czasach, gdy klimaty dotyczące PRL-u stały się wręcz modne, nabrał dodatkowych walorów. „Wielka, większa i największa” miała dotąd w Polsce ponad 20 wydań. Była tłumaczona na języki obce. Od wielu lat znajduje na liście lektur szkolnych. Jej łączny nakład przekroczył milion egzemplarzy. W 1962 roku nakręcono na jej podstawie film w reżyserii Anny Sokołowskiej. Bywała też wystawiana jako sztuka teatralna (także poza Polską). Rozszyfrujmy na koniec imiona bohaterów tej powieści. Ika, to zdrobnienie od Irena – imienia córki pisarza. Natomiast Groszek, to alter-ego samego Broszkiewicza, którego przyjaciele nazywali Broszkiem. Ta para dziecięcych bohaterów pojawi się jeszcze w jednej z jego kolejnych powieści („Długi deszczowy tydzień”). Autorka okładki: Anna Niemierko. Okładka ta jest dziesiątą z kolei okładką stworzoną dla tej powieści.

586
Ładowanie...
EBOOK

Wielki układ

Zbigniew Kubikowski

Trzy interesujące, obszerne opowiadania rozgrywające się w środowisku inteligencji technicznej w latach 70-tych XX wieku. Napisane zwięźle i precyzyjnie skomponowane, utwory te reprezentują nurt ambitnej prozy artystycznej, a zarazem żywe tempo i elementy właściwe utworom sensacyjno-detektywistycznym. Przedstawione w nich skomplikowane relacje międzyludzkie natury osobistej i zawodowej, ukazane zostały z dużą wnikliwością psychologiczną i darem obserwacji. Bohaterem najdłuższego z opowiadań („Wielki układ”) jest czterdziestoletni inżynier Marek Kołodziejski, człowiek bardzo wpływowy, a przy tym zimny pragmatyk i zręczny socjotechnik. Po piętnastu latach przyjeżdża do swego rodzinnego miasta, by pomóc dawnemu koledze wyjść z kłopotów w pracy. W rzeczywistości Kołodziejskiemu przyświeca zgoła inny cel. Pragnie zemsty na niegdysiejszych przyjaciołach, którzy onegdaj wyrzucili go z zespołu za przywłaszczenie sobie autorstwa wspólnego projektu. Owo wyrzucenie paradoksalnie pomogło Kołodziejskiemu w dalszej karierze. Mimo to inżynier dąży do rewanżu. Wprawa w różnych nieczystych gierkach każe mu starannie zacierać ślady. Namawia więc dyrektora podległego mu przedsiębiorstwa do reorganizacji i redukcji etatów. Wśród usuniętych z pracy mają – niby przypadkiem – znaleźć się jego dawni koledzy. Sprytnie obmyślony plan przynosi spodziewane owoce, lecz na krótko. Przed piętnastu laty zwolnienie wywindowało Kołodziejskiego ku lepszej przyszłości. Teraz podobny los spotyka jego przyjaciół. Na podstawie noweli „Wielki układ” powstał w 1976 roku film pod tym samym tytułem, który wyreżyserował Andrzej Jerzy Piotrowski. Na okładce tego e-booka umieściliśmy fotos z tego filmu, na którym są, grający w nim główne role: Janusz Zakrzeński (z lewej) i Leonard Pietraszak. O AUTORZE: Zbigniew Kubikowski (1929 – 1984) prozaik, autor scenariuszy filmowych i telewizyjnych, krytyk literacki, wykładowca na Wydziale Wiedzy o Teatrze PWST, redaktor naczelny miesięcznika „Odra”, prezes oddziału wrocławskiego ZLP, a także autor popularnych powieści kryminalnych, które publikował pod pseudonimem Jacek Joachim.

587
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Wieniawa. Szwoleżer na pegazie

Mariusz Urbanek

Piękna książka o pięknej postaci. Wieniawa - lekarz, poeta, żołnierz, kawalerzysta, bon vivant, aktor, dyplomata, tłumacz, prezydent, a także chyba najbardziej tragiczna i niezrozumiana postać Polski dwudziestolecia międzywojennego. Postać wielkoformatowa i nieoczywista. Tak też ukazał go autor. Książka przytacza oczywiście mnóstwo anegdot z epoki i fragmentów wspomnień o najbardziej spektakularnych akcjach Wieniawy, ale mówi też wprost o popadaniu w chorobę alkoholową, kontrowersyjnym stosunku do udziału Polski w rozbiorze Czechosłowacji, czy naiwności w stosunku do Włochów, Francji i Anglii tuż przed wybuchem II wojny światowej. [mała_mi, lubimyczytac.pl] Wieniawa połączył w swoim życiu rzeczy skrajnie różne. Był lekarzem i żołnierzem podczas wielkiej wojny 1914-1918, a potem podczas wojny polsko-bolszewickiej. Był adiutantem i przyjacielem marszałka Józefa Piłsudskiego, towarzyszem zabaw i bohaterem wierszy największych ówczesnych poetów - Tuwima, Słonimskiego, Wierzyńskiego. Był ambasadorem w Rzymie i przez cztery dni, we wrześniu 1939 roku, prezydentem Rzeczypospolitej. Ale najbardziej przylgnął doń tytuł, który i on sam chyba najwięcej ukochał: Pierwszy Ułan II Rzeczypospolitej. [Iskry, 2015] Biografia Wieniawy jest troszkę jak kolejka górska, czy raczej życie jego było jak kolejka górska, bo albo były okresy radości i euforii, albo smutku i zła, beznadziei. Książkę cechuje ciekawe ujęcie postaci, niesamowita umiejętność nakreślania w kilku zdaniach tła społeczno-historycznego, otaczającego opisywanego bohatera i przystępny, ciekawy język. Opisano w niej Wieniawę w sposób taki, żeby ukazać go oczami zarówno życzliwych jak i wrogów, przez wady i przez zalety - obiektywnie. Całe bogate życie Wieniawy jest zarazem historią Polski w pigułce, historią odrodzenia się Polski, następnie całego bogactwa, uroków i wad polityki międzywojennych kręgów politycznych, które pan Urbanek ukazał obiektywnie, z wadami i zaletami tej polityki. [@Renax, nakanapie.pl] Autor odziera Wieniawę-Długoszowskiego z krzywdzącego mitu birbanta, bawidamka, uwodziciela, lekkoducha. Udowadnia, że był nie tylko skandalistą, ale i inteligentnym, oczytanym, wszechstronnym człowiekiem, doskonałym tłumaczem poezji francuskiej i znawcą literatury, a także patriotą, którego zasługi podczas drugiej wojny światowej są mało znane i niedoceniane. Urbanek pokazuje Wieniawę-Długoszowskiego jako człowieka z krwi i kości, owszem, krewkiego i mającego wady, ale także oddanego ojczyźnie i swojemu wodzowi. To postać do tańca i do różańca. I może dlatego bliska czytelnikowi, który potrafi spojrzeć obiektywnie na ludzkie słabości, nie szuka w świecie historii bohaterów bez skazy, bo tacy po prostu nie istnieją. Autor tej niezwykłej biografii przywołuje liczne źródła, cytuje ciekawe wspomnienia Długoszowskiego i jemu współczesnych, jak z rękawa sypie anegdotami, jednocześnie weryfikując najsłynniejsze legendy, np. opowieść o wjechaniu do Adrii na koniu. Czyta się tę książkę jednym tchem, wciąż chcąc więcej i więcej. Gdy dociera się do jakże smutnego finału, pojawia się żal, że to już koniec. I że losy jednej z najsłynniejszych postaci dwudziestolecia międzywojennego zakończyły się tak dramatycznie. Książka Urbanka to nie tylko biografia, ale i interesująca opowieść o II Rzeczpospolitej, jej burzliwej i skomplikowanej polityce, barwnym życiu towarzyskim, kulturalnych elitach, artystycznej bohemie i codzienności pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości. [allison, lubimyczytac.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2015. Projekt okładki: Marcin Labus.

588
Ładowanie...
EBOOK

Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali

Julian Tuwim

Kontrowersyjny wiersz Juliana Tuwima, który nawet współcześnie jest cenzurowany na różne sposoby. Niniejsze wydanie jest kompletne, nieocenzurowane. Utwór ten, znany również pod tytułami "Całujcie mnie wszyscy w dupę" - od wersu kończącego każdą zwrotkę i "Absztyfikanci Grubej Berty" - od pierwszych słów wiersza, jest przede wszystkim satyrycznym opisem przedwojennego społeczeństwa polskiego, zawiera inwektywy wymierzone w poszczególne grupy społeczne, jak również konkretne osoby. Cechą szczególną utworu jest wzmocnienie przekazu poprzez użycie potocznego i wulgarnego słownictwa. Pierwsze wydanie zostało potajemnie wydrukowane w 1937 w Poznaniu w nakładzie 35 egzemplarzy, które Tuwim rozdał znajomym. Ciekawostka: na podwórzu kamienicy przy ul. Legionów 2 w Łodzi - rodzinnym mieście Tuwima - znajduje się rzeźba "Dupa Tuwima" nawiązująca do tego wiersza. [Wikipedia] W wierszu tym Tuwim wyliczał tych, którzy jego zdaniem robili wszystko, by doprowadzić Polskę do upadku. A przy okazji dokuczyli także jemu. Proponował (uprzejmie, ale stanowczo), aby go w dupę pocałowali wszystkim bez wyjątku, i po równo. [Mariusz Urbanek, "Tuwim. Wylękniony bluźnierca" - ta biograficzna książka jest dostępna jako audiobook, który również opublikowało Wydawnictwo Estymator] Wyjaśnienie niektórych zawartych w tym wierszu wątków. Absztyfikanci to inaczej adoratorzy, mężczyźni starający się o względy kobiety. Gruba Berta (Dicke Bertha) była natomiast potoczną nazwą niemieckiego moździerza oblężniczego M-Gerat, używanego podczas I wojny światowej. Tuwim stosuje tutaj żartobliwą grę słów, nabijając się najpewniej z wojskowych. Możliwe też, że miał tak naprawdę na myśli polskich germanofilów. Lodzermensch było z kolei popularnym na przełomie XIX i XX w. określeniem bogatego mieszkańca Łodzi (rodzinnego miasta Tuwima). Zazwyczaj nazywano tak właścicieli fabryk i wpływowych kupców. Słowo posiadało wiele konotacji; w negatywnym znaczeniu odnosiło się do ludzi chciwych i bezdusznych. Katowickie węglokopy są oczywiście nawiązaniem do katowickich górników, zaś borysławskie naftowierty do Borysławsko-Drohobyckiego Zagłębia Naftowego - największego w II RP rejonu wydobywania ropy naftowej i wosku ziemnego. Bubkami i żygolakami nazywano w czasach Tuwima niepoważnych mężczyzn, narcyzów i bawidamków. Rębajły to wichrzyciele, mężczyźni skorzy do bójki i walki na szable, a franty - wędrowni komicy i pospolite cwaniaczki. Pisząc o izraelickich doktorkach poeta naśmiewa się z dużej populacji Żydów w Polsce, dystansując się niejako od własnych korzeni. Tuwim zauważa jednocześnie z grymasem, że starozakonni uchodzą w kraju za elitę intelektualną i kulturalną. "Naje Fraje" to z kolei żartobliwe nawiązanie do austriackiego pisma "Neue Freie Presse", na łamach którego publikowało wielu syjonistów. Należy tu przypomnieć, że Tuwim zmagał się z problemem swojej tożsamości narodowej. Był krytykowany przez antysemitów ze względu na swoje pochodzenie, a dla wielu Żydów uchodził za zdrajcę, który wolał identyfikować się z Polakami (opowiadał się m.in. za asymilacją Żydów). W powyższym fragmencie (jak i kilku następnych) poeta postanowił dać więc upust swojej narastającej latami frustracji związanej z wykluczeniem przez przedstawicieli obu narodów. [Reunion 69, dzismis.com] Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

589
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali

Julian Tuwim

Kontrowersyjny wiersz Juliana Tuwima, który nawet współcześnie jest cenzurowany na różne sposoby. Niniejsze wydanie jest kompletne, nieocenzurowane. Utwór ten, znany również pod tytułami "Całujcie mnie wszyscy w dupę" - od wersu kończącego każdą zwrotkę i "Absztyfikanci Grubej Berty" - od pierwszych słów wiersza, jest przede wszystkim satyrycznym opisem przedwojennego społeczeństwa polskiego, zawiera inwektywy wymierzone w poszczególne grupy społeczne, jak również konkretne osoby. Cechą szczególną utworu jest wzmocnienie przekazu poprzez użycie potocznego i wulgarnego słownictwa. Pierwsze wydanie zostało potajemnie wydrukowane w 1937 w Poznaniu w nakładzie 35 egzemplarzy, które Tuwim rozdał znajomym. Ciekawostka: na podwórzu kamienicy przy ul. Legionów 2 w Łodzi - rodzinnym mieście Tuwima - znajduje się rzeźba "Dupa Tuwima" nawiązująca do tego wiersza. [Wikipedia] W wierszu tym Tuwim wyliczał tych, którzy jego zdaniem robili wszystko, by doprowadzić Polskę do upadku. A przy okazji dokuczyli także jemu. Proponował (uprzejmie, ale stanowczo), aby go w dupę pocałowali wszystkim bez wyjątku, i po równo. [Mariusz Urbanek, "Tuwim. Wylękniony bluźnierca" - ta biograficzna książka jest dostępna jako audiobook, który również opublikowało Wydawnictwo Estymator] Wyjaśnienie niektórych zawartych w tym wierszu wątków. Absztyfikanci to inaczej adoratorzy, mężczyźni starający się o względy kobiety. Gruba Berta (Dicke Bertha) była natomiast potoczną nazwą niemieckiego moździerza oblężniczego M-Gerat, używanego podczas I wojny światowej. Tuwim stosuje tutaj żartobliwą grę słów, nabijając się najpewniej z wojskowych. Możliwe też, że miał tak naprawdę na myśli polskich germanofilów. Lodzermensch było z kolei popularnym na przełomie XIX i XX w. określeniem bogatego mieszkańca Łodzi (rodzinnego miasta Tuwima). Zazwyczaj nazywano tak właścicieli fabryk i wpływowych kupców. Słowo posiadało wiele konotacji; w negatywnym znaczeniu odnosiło się do ludzi chciwych i bezdusznych. Katowickie węglokopy są oczywiście nawiązaniem do katowickich górników, zaś borysławskie naftowierty do Borysławsko-Drohobyckiego Zagłębia Naftowego - największego w II RP rejonu wydobywania ropy naftowej i wosku ziemnego. Bubkami i żygolakami nazywano w czasach Tuwima niepoważnych mężczyzn, narcyzów i bawidamków. Rębajły to wichrzyciele, mężczyźni skorzy do bójki i walki na szable, a franty - wędrowni komicy i pospolite cwaniaczki. Pisząc o izraelickich doktorkach poeta naśmiewa się z dużej populacji Żydów w Polsce, dystansując się niejako od własnych korzeni. Tuwim zauważa jednocześnie z grymasem, że starozakonni uchodzą w kraju za elitę intelektualną i kulturalną. "Naje Fraje" to z kolei żartobliwe nawiązanie do austriackiego pisma "Neue Freie Presse", na łamach którego publikowało wielu syjonistów. Należy tu przypomnieć, że Tuwim zmagał się z problemem swojej tożsamości narodowej. Był krytykowany przez antysemitów ze względu na swoje pochodzenie, a dla wielu Żydów uchodził za zdrajcę, który wolał identyfikować się z Polakami (opowiadał się m.in. za asymilacją Żydów). W powyższym fragmencie (jak i kilku następnych) poeta postanowił dać więc upust swojej narastającej latami frustracji związanej z wykluczeniem przez przedstawicieli obu narodów. [Reunion 69, dzismis.com] Projekt okładki: Pola Augustynowicz.

590
Ładowanie...
EBOOK

Wiersze

Arkadiusz Buczek

Jeśli dotąd nie lubiłeś poezji, to lektura tej książki może to zmienić! Wiersze Arkadiusza Buczka są oryginalne i niebanalne. Różnorodne. Konkretne. Szczere i pełne emocji. Odważne, a nawet buntownicze. Energetyczne i bardzo męskie. Dopracowane – każde słowo ma w nich swoją wagę, znaczenie, miejsce. I, co najważniejsze: są zrozumiałe – wiadomo o co w nich chodzi, a to współczesnej poezji zdarza się rzadko. To są po prostu bardzo dobre wiersze. I, szerzej, dobra literatura. Na tą elektroniczną książkę składają się wszystkie wydane drukiem wiersze Arkadiusza Buczka. Jest to w sumie pięć tomików: „Głęboka czerń / Chaos kieszeni” (rok pierwszego wydania 2002, wydawnictwo Marial), „Świat z małej litery” (2006, vis-a-vis Etiuda), „Ptasia grypa i inne rojenia” (2007, vis-a-vis Etiuda), „Cztery ściany i drzwi bez klamki” (2008, vis-a-vis Etiuda), „Antrakt” (2010, vis-a-vis Etiuda). Oprócz tekstów wierszy publikujemy także ich oryginalne okładki z wydań papierowych autorstwa (w większości) Wojtka Łysika.

591
Ładowanie...
EBOOK

Wiersze wybrane

Stanisław Grochowiak

Obszerny wybór wierszy Stanisława Grochowiaka obejmujący utwory od jego debiutanckiego tomu „Ballada rycerska” z 1956 roku do „Bilardu”, wydanego w roku 1975. Zbiór ten zawiera wszystkie najlepsze i najbardziej znane wiersze poety w tym na przykład takie jak „Płonąca żyrafa”,  „Tramwaj Wszystkich Świętych” czy „Do S...” („bunt nie przemija, bunt się ustatecznia”).

592
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Wilcze instynkty. Król Alfa

Małgorzata Wiśniewska

Niesamowita książka pełna emocji, tajemnic i tego czego w romantasy (czyli połączenia fantasy z romansem) nie mogło zabraknąć - wątku miłosnego, a jej fabuła to istne szaleństwo: wilkołaki, wampiry, magia, zwroty akcji i kiedy myślisz, że już wiesz co się wydarzy, to chyba nie znasz pióra autorki, bo zdecydowanie nie będzie to to, co chodzi Ci po głowie. Zarówno pierwszo jak i drugoplanowi bohaterowie są świetnie wykreowani, dzięki czemu ciężko oderwać się od lektury, a lekki styl autorki sprawia, że przez historię dosłownie się płynie. Gorąco polecam. [Aleksandra F., taniaksiazka.pl] Rude włosy, piegi i cicha natura sprawiły, że Amari od zawsze czuła się outsiderką. W szkole dokuczano jej z byle powodu, więc zaczęła unikać ludzi. Wszystko zmienia się jednak w jednej chwili, gdy dziewczyna trafia do tajemniczej krainy pełnej nieznanych zasad i ukrytych mocy. Nagle odkrywa prawdę o sobie, która wywraca jej życie do góry nogami. Liam - król Alfa - potężny, pewny siebie i niebezpiecznie intrygujący. Gdy spotyka Amari, widzi w niej tylko kłopot. Ocenia ją surowo, zbyt szybko... a mimo to nie potrafi o niej zapomnieć. To, co zaczyna do niej czuć, budzi w nim gniew, bo prawdziwe połączenie powinno być oczywiste, spektakularne, wręcz magiczne - a przede wszystkim wzajemne, a tutaj tego brakuje. Ona go irytuje. On ją przeraża. A jednak los splata ich drogi w sposób, którego żadne z nich nie potrafi zrozumieć. W świecie, gdzie nadprzyrodzone moce, reguły i tajemnice rządzą każdym krokiem, a mroczne siły czają się w cieniu, gotowe przejąć władzę nie tylko w świecie magii, ale i w ludzkiej rzeczywistości, jedno staje się pewne - z przeznaczeniem nie da się wygrać. Ale czy można je oszukać? [tylna strona okładki] Główna bohaterka, Amari, to dziewczyna, która nie pasuje do reszty rówieśników i dobrze o tym wie. Nie jest przerysowana, nie udaje silniejszej niż jest - jej zagubienie i stopniowe odkrywanie prawdy o sobie są bardzo wiarygodne. A Liam? No cóż, klasyczny alfa z mocnym charakterem, który na początku wydaje się tylko arogancki i władczy, ale szybko okazuje się, że pod tą fasadą kryje się sporo bólu, odpowiedzialności i... wewnętrznego chaosu. Ich relacja to ciągła walka - przyciąganie, odpychanie, złość, fascynacja, frustracja... Nie ma tu cukierkowego romansu - jest napięcie, są iskry, są ciężkie decyzje. Autorka bardzo dobrze oddała emocje - nie tylko między główną parą, ale też ich osobiste rozterki, zmagania i lęki. Ta książka to coś więcej niż wilkołacza opowieść, to historia o tym, jak trudno jest zaakceptować siebie, zaufać drugiemu człowiekowi i otworzyć się na uczucia. [magdalenagrzejszczyk, nakanapie.pl] "Wilcze instynkty" to książka, która zaskakuje, wciąga i pozostawia po sobie emocjonalny ślad. Autorka umiejętnie buduje klimat niepewności i zagrożenia - niebezpieczeństwo czai się tuż obok, a zdrada przychodzi od tych, których uważa się za sojuszników. W tle rozwija się wątek romantyczny - relacja, choć niepozbawiona wątpliwości, jest szczera i pełna poświęcenia. Świat przedstawiony w "Wilczych instynktach" to ogromny atut powieści - wielowymiarowy, przeplatający się z innymi rzeczywistościami, przeniknięty magią i złożonymi postaciami. Uczucia kontra rozum, bunt zderzony z obowiązkiem - te motywy sprawiają, że historia staje się jeszcze bardziej pasjonująca. [zaczytaj_chwile, instagram.com] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Anna Pytlik-Ryś