Verleger: Estymator
Tadeusz Konwicki
Doskonała literatura, ale również dokument historii, który w lekkiej formie i z poczuciem humoru opisuje mroczne lata 80. Powieść, w której Tadeusz Konwicki zawarł obraz początku lat 80-tych, ówczesnych wydarzeń politycznych i przemian społecznych. To odważny głos na temat życia w Polsce tamtego okresu. Tekst początkowo ukazał się jedynie w drugim obiegu, jest bowiem otwartym atakiem na politykę Związku Radzieckiego. Książka znakomicie oddaje klimat, jaki panował wówczas w środowisku awangardowych literatów, które Konwicki obserwował od środka. Usłyszymy mnóstwo anegdot z literackiego światka, barwne opisy przyjaciół i współpracowników autora oraz innych znanych osób, które funkcjonowały wtedy w przestrzeni publicznej. [Audioteka] "Wschody i zachody księżyca" to mało znana książka Tadeusza Konwickiego, tymczasem jest jedną z najlepszych w dorobku pisarza. O książce tej mówiło się, że jest jawnym atakiem na ZSRR. Szokowała odwagą w formułowaniu krytycznych uwag pod adresem lidera bloku państw socjalistycznych, a nade wszystko stwierdzeniem, że za zamach na życie Jana Pawła II odpowiedzialne jest KGB. "Wschody..." to jednak nie tylko książka polityczna. To również zbiór anegdot, wspomnień (m.in. Stanisława Dygata), portretów (zabawny rozdział poświęcony Stanisławowi Lemowi), a nawet fragmentów utworów samego autora. W dzienniku znalazły się trzy teksty "z warsztatu" pisarza - początek nieukończonej opowieści o romansie dwojga staruszków, wyimki z "Nowych dni", niedopuszczonej do druku przez cenzurę powieści o czasach powojennych, oraz szkic nie napisanego utworu wojennego. Znajdziemy w nim też wiele odwołań do powstałej wcześniej "Małej apokalipsy". [Agora, 2010] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok.
Helena Sekuła
Kryminał napisany z epickim rozmachem, wypełniony wartką fabułą i tchnący wielkim światem. Powieść ta była po raz pierwszy publikowana w odcinkach (w sumie było ich 160) w Kurierze Polskim (rok 1989), dzięki czemu, jej akcja nie traci tempa ani na chwilę, bo przecież w każdym odcinku musiało się coś dziać! Projekt okładki: Marcin Labus.
Marek Hłasko
We "Wszyscy byli odwróceni" mamy do czynienia z bohaterem pełnym sprzecznych emocji, bawiącym się z jednej strony ludźmi, a z drugiej cierpiącym z samotności. Nie jest to życie proste i nie jest piękne, ale jest prawdziwe, dzięki czemu możemy znaleźć w tej historii coś z własnego doświadczenia. Ból i strach, który wyzwala to opowieść w pewnym sensie oczyszcza, bo uświadamiamy sobie, że nikt nie ma życia czystego, że każdy się wcześniej czy później pobrudzi. [portretyswiata.blogspot.com] Opowieść o ludziach, którzy szukają i nie mogą znaleźć sobie miejsca w obrębie historii, geografii i stosunków społecznych. [teatralny.pl] Emigracyjny okres życia Hłaski, okres pełen niepowodzeń i zmierzania w kierunku autodestrukcji zaowocował powstaniem dzieł doskonałych. Moralność, dwoistość natury ludzkiej, próba tuszowania samotności, czasami bezmyślne okrucieństwo. A jednocześnie pragnienie zdobycia pieniędzy w ilości zapewniającej względnie wygodne życie lub choćby gwarantujące jakieś życiowe minimum. Bo przecież, jak dowodzi sam Autor, wystarczy kąt do spania, poranna kawa, papieros, łyk alkoholu i posiłek. [Adam Kraszewski, natemat.pl] Wyśmienita, wciągająca książka. Myślę, że w obecnych czasach niewielu odważyłoby się napisać taką opowieść. Jeśli chodzi o Marka Hłaskę to po lekturze "Wszyscy byli odwróceni" na pewno sięgnę jeszcze po jego następne książki. [losterlock, lubimyczytac.pl] Niemal natychmiast po ukończeniu prac nad "Brudnymi czynami" Hłasko zaczął myśleć o kontynuacji, rozwijającej zasygnalizowany wcześniej wątek trójkąta miłosnego, a także pogłębiającej eschatologiczne zainteresowania pisarza. "Wszyscy byli odwróceni" to powieść zderzająca religijność z cynizmem, ukazująca wątłość biblijnych słów w konfrontacji z realnym doświadczeniem. Hłasko sięga po figurę srogiego, bezlitosnego starotestamentowego Boga, podporządkowując świat dychotomii winy i kary. W wykreowanym przez Hłaskę świecie wszystko jest umowne - uczucia, związki, sprawiedliwość. Ben Dov to człowiek okrutnie samotny, żyjący przeszłością i pogrążony w autodestrukcji, upajający się własnym cierpieniem, z perwersją krzywdzący innych. Rozgoryczenie i abnegacja tworzą bardzo wątłe podstawy istnienia, a trwanie przy złudzeniach, budowanie złudnych relacji, odrealnia Ben Dova na kształt raczej ducha niż silnego, postawnego mężczyzny. Obrazując ludzi przegranych, którzy z różnych przyczyn znaleźli się na marginesie życia i w żaden sposób nie potrafią sobie pomóc, kreuje Hłasko wizję Izraela jako miejsca nieprzyjaznego, pozbawionego praw i obowiązków, przypominającego raczej pandemonium niż Ziemię Obiecaną. [Radosław Młynarczyk, ze wstępu, Iskry 2021] SPEKTAKL TEATRALNY: Data premiery: 18 lipca 2013. Reżyseria: Michał Zadara. Spektakl zrealizowany w koprodukcji z krakowską Agencją Artystyczną GAP, Muzeum Historii Żydów Polskich i Teatrem Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi. TŁUMACZENIA: Marek Hłasko to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy w skali światowej. Jego książki zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, holenderski, włoski, duński, węgierski, hebrajski, fiński, koreański i esperanto. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2021. Projekt okładki: Olga Bołdok.
Agnieszka Szygenda
Thriller psychologiczny. Barnaba, Łukasz i Jarema w wyścigu szczurów osiągnęli już wszystko: mają dobre posady, forsę, mieszkania w apartamentowcach i świetne samochody. W ich życiu wszystko gra, ale strasznie się nudzą. Pewnego dnia wpadają na genialny pomysł. Postanawiają stworzyć grę. Inspiruje ich wirtualny świat playstation, lecz areną staje się prawdziwe życie. Instalują w mieszkaniach podsłuchy i kamery, wyznaczają kolejne zadania, wreszcie – wybierają dziewczyny. Wyścig się rozpoczyna! Jak zawsze, wszystko gra. Poziom adrenaliny wzrasta! Kto sprawniej będzie manipulował kobietą? Kto będzie najbardziej bezwzględny? Kto pierwszy usłyszy magiczne słowo, które zapewni mu wygraną? Temat gry uczuciami był już niejeden raz przedmiotem literackich dokonań. Weźmy choćby „Niebezpieczne związki” Pierre Choderlos de Laclos czy „Nie igra się z miłością” Alfreda de Musseta. Jak poucza lektura tych klasycznych dzieł igranie uczuciami często prowadzi – wbrew intencji „graczy” – do nieoczekiwanych przez nich rezultatów. We „Wszystko gra” Agnieszki Szygendy znajdziemy kolejne potwierdzenie tej reguły. PATRYCJA WIELOCH (lubimyczytac.pl): Książka zaczyna się niewinnie. Troje przyjaciół (Barnaba, Łukasz i Jarema) mających dobrze płatną pracę, nieżonaci, mający dużo wolnego czasu. Wpadają na pomysł stworzenia gry, w której będą sterować osobą. Układają plan działania oraz kandydatki. Wszystko jest zaplanowane całe pomieszczenia mieszkalne mają na podglądzie. Układają listę zadań, która muszą wykonać aby przejść kolejny „poziom”. Książka ukazuje jak często można kierować ludźmi bez ich wiedzy, jak wpływać na nich emocjonalnie. Kobiety pragną miłości, chcą być chciane, akceptowane i kochane. Kiedy znajdują odpowiednią według nich osobę oddają się w całości. Jednak zauroczenie mija i wtedy widzimy jaka dana osoba jest naprawdę. Cała książka pokazuje że wszędzie możemy znaleźć osoby udające kogoś kim nie są naprawdę bądź też do jak podłych czynów mogą się posunąć ludzie aby osiągnąć swoje cele. Polecam z całego serca! Dziewczyny uważajcie na takich facetów. Projekt okładki: Marcin Labus.
Agnieszka Szygenda
Thriller psychologiczny. Barnaba, Łukasz i Jarema w wyścigu szczurów osiągnęli już wszystko: mają dobre posady, forsę, mieszkania w apartamentowcach i świetne samochody. W ich życiu wszystko gra, ale strasznie się nudzą. Pewnego dnia wpadają na genialny pomysł. Postanawiają stworzyć grę. Inspiruje ich wirtualny świat playstation, lecz areną staje się prawdziwe życie. Instalują w mieszkaniach podsłuchy i kamery, wyznaczają kolejne zadania, wreszcie – wybierają dziewczyny. Wyścig się rozpoczyna! Jak zawsze, wszystko gra. Poziom adrenaliny wzrasta! Kto sprawniej będzie manipulował kobietą? Kto będzie najbardziej bezwzględny? Kto pierwszy usłyszy magiczne słowo, które zapewni mu wygraną? Temat gry uczuciami był już niejeden raz przedmiotem literackich dokonań. Weźmy choćby „Niebezpieczne związki” Pierre Choderlos de Laclos czy „Nie igra się z miłością” Alfreda de Musseta. Jak poucza lektura tych klasycznych dzieł igranie uczuciami często prowadzi – wbrew intencji „graczy” – do nieoczekiwanych przez nich rezultatów. We „Wszystko gra” Agnieszki Szygendy znajdziemy kolejne potwierdzenie tej reguły. PATRYCJA WIELOCH (lubimyczytac.pl): Książka zaczyna się niewinnie. Troje przyjaciół (Barnaba, Łukasz i Jarema) mających dobrze płatną pracę, nieżonaci, mający dużo wolnego czasu. Wpadają na pomysł stworzenia gry, w której będą sterować osobą. Układają plan działania oraz kandydatki. Wszystko jest zaplanowane całe pomieszczenia mieszkalne mają na podglądzie. Układają listę zadań, która muszą wykonać aby przejść kolejny „poziom”. Książka ukazuje jak często można kierować ludźmi bez ich wiedzy, jak wpływać na nich emocjonalnie. Kobiety pragną miłości, chcą być chciane, akceptowane i kochane. Kiedy znajdują odpowiednią według nich osobę oddają się w całości. Jednak zauroczenie mija i wtedy widzimy jaka dana osoba jest naprawdę. Cała książka pokazuje że wszędzie możemy znaleźć osoby udające kogoś kim nie są naprawdę bądź też do jak podłych czynów mogą się posunąć ludzie aby osiągnąć swoje cele. Polecam z całego serca! Dziewczyny uważajcie na takich facetów. Projekt okładki: Marcin Labus.
Agnieszka Tyszka
Marianna nie ma lekko… Jej tato nie żyje, a mama skupia się na robieniu kariery i nie poświęca córce uwagi. W dodatku dziewczyna uczy się w gimnazjum prowadzonym przez surowe zakonnice i z trudem nawiązuje przyjaźnie. Nic dziwnego więc, że się buntuje i ubiera na czarno. Jednak kiedy myśli już, że nic dobrego się jej nie przydarzy, spotyka pewną starszą panią, z którą może pogadać od serca. A to dopiero pierwsza duża zmiana w jej życiu… MAGDALENA (lubimyczytac.pl): Jak wszystkie książki Tyszki, które czytałam, także i ta jest moim zdaniem świetna. Autorka nie boi się trudnych tematów, a przy tym opisuje je bez zbędnego moralizatorstwa. Język naturalny, nie udaje młodzieżowego nie przesadza, zdarzy się jedno lub dwa przekleństwa, jednak nie sprawia to, że książka jest wulgarna. Uroczy wątek ze świętym Antonim! KATARZYNA KRZAN (granice.pl): Powieść napisana z polotem i fantazją! Książkę czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem, zaskakuje bowiem ciekawymi postaciami a przede wszystkim – niesie pozytywny przekaz. Agnieszka Tyszka w swoich młodzieżowych powieściach staje po stronie dzieciaków, a przeciwko dorosłym. Ci ostatni są często zepsuci życiem, fałszywi i niedobrzy. Tym razem Autorka wzięła na celownik zakonnice prowadzące elitarne gimnazjum dla dziewcząt. To, czego uczą młode dziewczyny przyprawia o rozpacz. W takich warunkach trudno o spełnianie młodzieńczych ambicji. Ale, jak to w książkach bywa, los się dla niej odmieni. Ciotka wysyła ją do pracy. Ma opiekować się pewną starszą panią, a raczej zajmować się jej mieszkaniem: sprzątać i przygotowywać przyniesione przez kogoś innego posiłki. Marianna nie wie jeszcze, że trafiła do domu, w którym spotykają się... czarownice. Starsze panie, które nie pozwalają sobie na bezczynność i starcze gnuśnienie w fotelach. Wolą spotykać się, śmiać, wspólnie zbierać zioła i robić z nich magiczne mieszanki, które pozwalają rozwiązać najtrudniejsze nawet problemy. I faktycznie, coś się w życiu Marianny zaczyna zmieniać odkąd odwiedza staruszkę. Zaczyna myśleć o innych kolorach, więcej się uśmiechać, a nawet zakłada z koleżankami gazetkę szkolną, niezmiernie „postępową” i „obrazoburczą”. Dziewczyna przypomina sobie o tym, co naprawdę w życiu ważne. A są to... słowa. Słowa, dzięki którym można rozmawiać, porozumiewać się, a tego w jej życiu – a szczególnie w stosunkach z matką – bardzo brakuje. Nie ma zatem sensu ronić łez, raczej trzeba zabrać się do pracy nad sobą i wymyślić coś fajnego. A jeśli są tu wyciskane jakieś łzy, to chyba tylko ze śmiechu. ISABEL CZYTA (lubimyczytac.pl): Główna bohaterka książki nie ma łatwego życia. Jej mama nie daje sobie rady, a taty nie ma. W dodatku uczęszcza do szkoły w której uczą zakonnice. Któregoś dnia zaczyna pracować u miłej starszej pani, która zachowuje się jak wróżka i nagle całe jej życie się odmienia. Polecam tę książkę. Naprawdę miło mi się ją czytało. FEAR (lubimyczytac.pl): Książka ta, bardzo mi się podobała. Zresztą jak wszystkie powieści autorstwa Agnieszki Tyszki. Jest pełna radości życia, jakiejś swoistej magii. Pomimo, iż opowiada o życiu zwykłej nastolatki, wydarzenia nie są sztampowe. Można doskonale wczuć się w pragnienia głównej bohaterki. Jej plany stają się naszymi planami, a tęsknota za normalnym życiem – naszą tęsknotą. W książkach A. Tyszki zawsze znajduje się miejsce dla opisania magii, pewnej niesamowitości. W tej, również tego nie brakuje. Wspaniała, rewelacyjna. Wyśmienita na ponure, deszczowe popołudnie! Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane korekcie. Projekt okładki: Katarzyna Kołodziej.
Anna Kłodzińska
Ostatni kryminał, który napisała Anna Kłodzińska, rozgrywający, po raz pierwszy u tej autorki, w realiach lat 90-tych, czyli w pierwszych latach po upadku komunizmu. Przełom lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Początek przemian ustrojowych. Dziennik Telewizyjny zastąpiły Wiadomości, pojawiły się pierwsze komputery, funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej z dnia na dzień przeistoczyli się w policjantów. Na mundialu we Włoszech wicemistrzostwo zdobywa reprezentacja Argentyny, z nieodżałowanym Diego Maradoną w składzie. Warszawską giełdę towarową kontroluje Leon Wistek. Jego fortuna rośnie z każdym dniem. Dla Wistka pracują dziesiątki drobnych handlarzy. Obdarzony niezwykłą intuicją mężczyzna doskonale wie gdzie szukać dostawców i jaki towar należy sprowadzić by przyniósł największe zyski. Wszystko układa się po jego myśli aż do momentu pojawienia się konkurencji. Wistek nie potrafi pogodzić się z tym faktem i za wszelką cenę dąży do wyeliminowania przeciwnika, niejakiego Bystronia. Układa plan, którego realizacja ma sprawić, że jeszcze długo na warszawskiej giełdzie nie pojawi się nikt kto mógłby próbować podważyć jego pozycję. „Wynajęty morderca” to jedna z niewielu powieści Anny Kłodzińskiej, która została wydana pod pseudonimem. Cechą wszystkich kryminałów tej autorki, począwszy od pierwszych, wydanych jeszcze w połowie lat 50. jest ich wyrównany poziom. W latach 70. i 80. Kłodzińska uatrakcyjniała fabułę swoich książek wplatając w nią wątki szpiegowskie. Nadal jednak bardzo ważną rolę odgrywali funkcjonariusze służby śledczej z porucznikiem, kapitanem, majorem a później podpułkownikiem Szczęsnym. W tej powieści jest już inaczej. Kłodzińska stara się ukazać w jaki sposób rodziły się pierwsze fortuny nad Wisłą. Nie ma agentów obcego wywiadu, ich miejsce zajęli biznesmeni i liczący na okruchy z ich stołów liczni pomagierzy. Pojawiają się także zwykli szarzy obywatele, którzy na własnej skórze, zaczynają odczuwać skutki dziejowych przeobrażeń. Bo nie każdy potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji tak dobrze jak Wistek czy Bystroń. [zapomnianabiblioteka.pl] Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem wydawnictwa Bellona (Warszawa 1991) w serii „Labirynt”. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 88. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Albert Wojt
Interesujący, sprawnie napisany kryminał milicyjny, wydany na papierze w kultowej serii „Ewa wzywa 07” (nr 136). Jego akcja rozgrywa się na warszawskim Żoliborzu w latach 80. XX wieku. Wciągająca akcja, świetne dialogi, zaskakujące zakończenie. GRZEGORZ CIELECKI (KlubMOrd.com): Dochodzi do zabójstwa rejonie ulicy Niegolewskiego. Do akcji wkracza osobiście porucznik Michał Mazurek i wspomagający go funkcjonariusze. No i ruszamy śladem podejrzanych przedstawicieli marginesu – drugorzędni złodziejaszkowie, pijaczki, drobni hazardziści i sprzedajne kobiety pozujące na damy, zaludniają kolejne karty dzieła Alberta Wojta. Widać w tej książce wszystkie cechy stylu autora. Tak więc sceneria zapyziałych klatek schodowych, ponurych piwnic z żarówkami popstrzonymi przez muchy oraz przedstawicieli półświatka w przepoconych podkoszulkach, witających milicjantów u progu swoich melin. Jeden z głównych bohaterów dzieł Wojta, to porucznik Michał Mazurek. Typ niezmordowanego oficera liniowego, który niczym pies gończy, nie odpuszcza, często bierze udział w bezpośrednich pościgach, biegnąc równym krokiem choć już z pewną zadyszką, po żoliborsko-bielańskich zaułkach. Nie stroni od walki wręcz. Z drugiej strony Mazurek to bohater, który przekroczył już smugę cienia. Jest nieco zgorzkniały i zaczyna poważniej odczuwać upływający czas. Tak więc postać bez złudzeń, co do swego fachu, ale przecież służbę pełnić trzeba. Kolejną mocną stroną twórczości Wojta jest moc dialogów (nawet czasem padnie „kurwa”), starannie wplecionych w dobre tempo „Wyroku”. Wielka szkoda, że żaden z utworów Wojta nie doczekał się ekranizacji, bo przecież jego powieści to niemal gotowe scenariusze. Polecam wszystkim. Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem wydawnictwa Iskry (Warszawa 1987) w serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 136) w nakładzie 49 750 + 250 egz. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 33. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Albert Wojt
Interesujący, sprawnie napisany kryminał milicyjny, wydany na papierze w kultowej serii „Ewa wzywa 07” (nr 136). Jego akcja rozgrywa się na warszawskim Żoliborzu w latach 80. XX wieku. Wciągająca akcja, świetne dialogi, zaskakujące zakończenie. GRZEGORZ CIELECKI (KlubMOrd.com): Dochodzi do zabójstwa rejonie ulicy Niegolewskiego. Do akcji wkracza osobiście porucznik Michał Mazurek i wspomagający go funkcjonariusze. No i ruszamy śladem podejrzanych przedstawicieli marginesu – drugorzędni złodziejaszkowie, pijaczki, drobni hazardziści i sprzedajne kobiety pozujące na damy, zaludniają kolejne karty dzieła Alberta Wojta. Widać w tej książce wszystkie cechy stylu autora. Tak więc sceneria zapyziałych klatek schodowych, ponurych piwnic z żarówkami popstrzonymi przez muchy oraz przedstawicieli półświatka w przepoconych podkoszulkach, witających milicjantów u progu swoich melin. Jeden z głównych bohaterów dzieł Wojta, to porucznik Michał Mazurek. Typ niezmordowanego oficera liniowego, który niczym pies gończy, nie odpuszcza, często bierze udział w bezpośrednich pościgach, biegnąc równym krokiem choć już z pewną zadyszką, po żoliborsko-bielańskich zaułkach. Nie stroni od walki wręcz. Z drugiej strony Mazurek to bohater, który przekroczył już smugę cienia. Jest nieco zgorzkniały i zaczyna poważniej odczuwać upływający czas. Tak więc postać bez złudzeń, co do swego fachu, ale przecież służbę pełnić trzeba. Kolejną mocną stroną twórczości Wojta jest moc dialogów (nawet czasem padnie „kurwa”), starannie wplecionych w dobre tempo „Wyroku”. Wielka szkoda, że żaden z utworów Wojta nie doczekał się ekranizacji, bo przecież jego powieści to niemal gotowe scenariusze. Polecam wszystkim. Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem wydawnictwa Iskry (Warszawa 1987) w serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 136) w nakładzie 49 750 + 250 egz. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 33. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Antoni Marczyński
Powieść fantasy. Sensacja, przygoda, erotyka i egzotyka. Zderzenie dwóch światów – potomków Fenicjan, skarlałych mieszkańców nieodkrytej przez nikogo, tropikalnej wyspy oraz ludzi XX wieku – rozbitków, zwanych przez miejscowych Olbrzymami, którzy, ratując swoje życie, przypadkiem na nią trafiają. Czy spełni się klątwa głosząca, że Olbrzymy sprowadzą nieszczęście na lud wyspy i znieważą boginię Aszerę, czczoną przez wyspiarzy? Powieść składa się z trzech części: „Olbrzymy”, „Mścicielka” i „Królowa Othe”, które pierwotnie wydano w postaci osobnych książek. NOTA O AUTORZE. Antoni Marczyński (1899 – 1986), to autor kilkudziesięciu powieści i scenariuszy filmowych spod znaku sensacji, przygody, kryminału, egzotyki, romansu, erotyki oraz oryginalnego poczucia humoru. Zaliczany do tak tzw. wielkiej trójki polskich pisarzy powieści kryminalnych II Rzeczypospolitej (obok Adama Nasielskiego i Marka Romańskiego). Ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie uzyskał doktorat. Pracował w przemyśle i bankowości – równocześnie oddając się pisarstwu. Bywał też wydawcą i dziennikarzem. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Tuż przed II wojną światową przeniósł się, jak się później okazało – na stałe, do USA. Projekt okładki: Przemysław Małachowski.
Anatol France
"Wyspa pingwinów" autorstwa Anatola France'a - laureata Nagrody Nobla w roku 1921 - to satyryczna powieść, która w błyskotliwy i ironiczny sposób przedstawia społeczeństwo, politykę oraz religię. Książka jest swego rodzaju alegorią, która ukazuje ludzkie zachowania w absurdalnym, fantastycznym świecie. Fabuła opowiada historię mnicha o imieniu Maoel, który przez pomyłkę chrzci grupę pingwinów, myśląc, że to ludzie. Po interwencji Boga, zwierzęta zostają przemienione w ludzi, a wyspa, na której żyją, staje się symbolem całej cywilizacji. France, poprzez dzieje tej fikcyjnej społeczności, parodiuje historię Francji, od czasów starożytnych po współczesne mu wydarzenia polityczne i społeczne. Autor naśmiewa się z ludzkiej chciwości, władzy, fanatyzmu religijnego oraz hipokryzji klas rządzących. [otoksiazka24.pl] Ta książka to prawdziwe arcydzieło. Świetnie się bawiłam podczas jej czytania. Doskonały humor, wspaniałe metafory i drwiny. Przypomina trochę "Folwark zwierzęcy", ale jest lepsza, bardziej obszerna i szczegółowa. [Samane Lou, goodreads.com] "Wyspa pingwinów" jest przenikliwa, szczera i ponura, a przy tym zabawna i zdystansowana. To kolejny przykład potwierdzający powiedzenie, że osobliwym paradoksem literatury jest fakt, że do prawdy łatwiej jest dotrzeć tworząc fikcję, niż w jakikolwiek inny sposób. Jest to też opowieść przesycona refleksją, czytelny obraz rozczarowania światem, uniwersalny pod każdą szerokością geograficzną. Ta powieść wrasta mocno w to, co minęło, ale równocześnie jest lekcją o świadomym życiu tu i teraz. Książka symbol, dzieło, o którym można napisać doktorat. Pamiętajmy o niej. [melancholiacodziennosci.blogspot.com] Po swojej niezwykłej przemianie, pingwiny stopniowo przechodzą przez wszystkie etapy ludzkiej ewolucji społecznej i historycznej: od tworzenia mitów po religię, od wojen po akumulację kapitału, od pojawienia się bohaterów narodowych po korupcję władców, od filozofii po nowoczesną propagandę, od rewolucji po konsumpcjonizm. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z imitacją historii europejskiej, ale przerysowaną do tego stopnia, że nie można powstrzymać się od śmiechu, niestety, przez łzy. "Wyspa Pingwinów" jest w istocie lustrem - pękniętym zwierciadłem, które odbija nas w sposób nieco zniekształcony, ale jednocześnie przerażająco realistyczny. Ta pełna dowcipu i pozornej lekkości powieść prowadzi czytelnika ku gorzkim rozważaniom: czy my również, jak te błąkające się pingwiny, jesteśmy tylko ofiarami boskiego błędu? Czy cała nasza cywilizacja nie jest po prostu wielowiekowym nieporozumieniem? [Rebwar, goodreads.com] "Wyspa pingwinów" jest sparodiowaną historią Francji. Jedną z ważniejszych części utworu jest przedstawienie historii afery Dreyfusa (Sprawa Pyrota), oraz ważnych wydarzeń wcześniejszych i późniejszych. [Wikipedia] Tytuł oryginalny: LIcirc;le des Pingouins. Tekst w języku polskim: Czytelnik, Warszawa 1956. ADAPTACJA RADIOWA. Książka została zaadaptowana na słuchowisko przez Teatr Polskiego Radia i wyemitowana w 12 odcinkach (premiera pierwszego odcinka: 5 grudnia 1984, ostatniego: 16 stycznia 1985). TŁUMACZENIA. Książka została przetłumaczona z francuskiego na wiele języków, m.in.: polski, angielski, estoński, fiński, niemiecki, węgierski, włoski, macedoński, hiszpański, rosyjski, słowacki, perski, szwedzki, grecki i indonezyjski. O AUTORZE. Anatol France (1844-1924), to jeden z mistrzów francuskiej prozy, uznawany za najwybitniejszego prozaika epoki. Poeta, powieściopisarz, krytyk literacki, bibliofil i historyk, przedstawiciel postawy racjonalistycznej oraz sceptycznej. Laureat Literackiej Nagrody Nobla za rok 1921. Z uzasadnienia Komitetu Noblowskiego: "za błyskotliwe osiągnięcia literackie wyróżniające się wykwintnością stylu, głębokim humanizmem i prawdziwie galijskim temperamentem". W swych utworach przedstawiał problematykę społeczną, związaną z polityką, religią i filozofią. Początkowo głównym środkiem wyrazu była u niego inteligentna i wyrafinowana satyra, którą posługiwał się w celu krytyki życia, a jego postawę charakteryzował pogodny i ironiczny sceptycyzm, ukrywający głęboki humanizm. [nakanapie.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Grafika na okładce pochodzi z francuskiej archiwalnej kartki pocztowej wydanej prawdopodobnie w początkach XX wieku.
Anatol France
"Wyspa pingwinów" autorstwa Anatola France'a - laureata Nagrody Nobla w roku 1921 - to satyryczna powieść, która w błyskotliwy i ironiczny sposób przedstawia społeczeństwo, politykę oraz religię. Książka jest swego rodzaju alegorią, która ukazuje ludzkie zachowania w absurdalnym, fantastycznym świecie. Fabuła opowiada historię mnicha o imieniu Maoel, który przez pomyłkę chrzci grupę pingwinów, myśląc, że to ludzie. Po interwencji Boga, zwierzęta zostają przemienione w ludzi, a wyspa, na której żyją, staje się symbolem całej cywilizacji. France, poprzez dzieje tej fikcyjnej społeczności, parodiuje historię Francji, od czasów starożytnych po współczesne mu wydarzenia polityczne i społeczne. Autor naśmiewa się z ludzkiej chciwości, władzy, fanatyzmu religijnego oraz hipokryzji klas rządzących. [otoksiazka24.pl] Ta książka to prawdziwe arcydzieło. Świetnie się bawiłam podczas jej czytania. Doskonały humor, wspaniałe metafory i drwiny. Przypomina trochę "Folwark zwierzęcy", ale jest lepsza, bardziej obszerna i szczegółowa. [Samane Lou, goodreads.com] "Wyspa pingwinów" jest przenikliwa, szczera i ponura, a przy tym zabawna i zdystansowana. To kolejny przykład potwierdzający powiedzenie, że osobliwym paradoksem literatury jest fakt, że do prawdy łatwiej jest dotrzeć tworząc fikcję, niż w jakikolwiek inny sposób. Jest to też opowieść przesycona refleksją, czytelny obraz rozczarowania światem, uniwersalny pod każdą szerokością geograficzną. Ta powieść wrasta mocno w to, co minęło, ale równocześnie jest lekcją o świadomym życiu tu i teraz. Książka symbol, dzieło, o którym można napisać doktorat. Pamiętajmy o niej. [melancholiacodziennosci.blogspot.com] Po swojej niezwykłej przemianie, pingwiny stopniowo przechodzą przez wszystkie etapy ludzkiej ewolucji społecznej i historycznej: od tworzenia mitów po religię, od wojen po akumulację kapitału, od pojawienia się bohaterów narodowych po korupcję władców, od filozofii po nowoczesną propagandę, od rewolucji po konsumpcjonizm. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z imitacją historii europejskiej, ale przerysowaną do tego stopnia, że nie można powstrzymać się od śmiechu, niestety, przez łzy. "Wyspa Pingwinów" jest w istocie lustrem - pękniętym zwierciadłem, które odbija nas w sposób nieco zniekształcony, ale jednocześnie przerażająco realistyczny. Ta pełna dowcipu i pozornej lekkości powieść prowadzi czytelnika ku gorzkim rozważaniom: czy my również, jak te błąkające się pingwiny, jesteśmy tylko ofiarami boskiego błędu? Czy cała nasza cywilizacja nie jest po prostu wielowiekowym nieporozumieniem? [Rebwar, goodreads.com] "Wyspa pingwinów" jest sparodiowaną historią Francji. Jedną z ważniejszych części utworu jest przedstawienie historii afery Dreyfusa (Sprawa Pyrota), oraz ważnych wydarzeń wcześniejszych i późniejszych. [Wikipedia] Tytuł oryginalny: L'Ile des Pingouins. Tekst w języku polskim: Czytelnik, Warszawa 1956. ADAPTACJA RADIOWA. Książka została zaadaptowana na słuchowisko przez Teatr Polskiego Radia i wyemitowana w 12 odcinkach (premiera pierwszego odcinka: 5 grudnia 1984, ostatniego: 16 stycznia 1985). TŁUMACZENIA. Książka została przetłumaczona z francuskiego na wiele języków, m.in.: polski, angielski, estoński, fiński, niemiecki, węgierski, włoski, macedoński, hiszpański, rosyjski, słowacki, perski, szwedzki, grecki i indonezyjski. O AUTORZE. Anatol France (1844-1924), to jeden z mistrzów francuskiej prozy, uznawany za najwybitniejszego prozaika epoki. Poeta, powieściopisarz, krytyk literacki, bibliofil i historyk, przedstawiciel postawy racjonalistycznej oraz sceptycznej. Laureat Literackiej Nagrody Nobla za rok 1921. Z uzasadnienia Komitetu Noblowskiego: "za błyskotliwe osiągnięcia literackie wyróżniające się wykwintnością stylu, głębokim humanizmem i prawdziwie galijskim temperamentem". W swych utworach przedstawiał problematykę społeczną, związaną z polityką, religią i filozofią. Początkowo głównym środkiem wyrazu była u niego inteligentna i wyrafinowana satyra, którą posługiwał się w celu krytyki życia, a jego postawę charakteryzował pogodny i ironiczny sceptycyzm, ukrywający głęboki humanizm. [nakanapie.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Grafika na okładce pochodzi z francuskiej archiwalnej kartki pocztowej wydanej prawdopodobnie w początkach XX wieku.
Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla
Thomas Mann
Wyjątkowo dowcipna i wciągająca lektura autorstwa Thomasa Manna, laureata literackiej Nagrody Nobla. Pod względem trzech głównych cech, którymi kieruję się przy ocenie powieści - fabuły, stylu pisania i postaci - wypada rewelacyjnie. Fabuła jest tak pomysłowa, jak tylko można sobie wyobrazić, i tak zabawna, jak żadna inna książka, jaką czytałem. To humor rodem z filmów Woody'ego Allena, i to wzmocniony kilkukrotnie. Styl pisania jest wzniosły, opisowy i inspirujący. Postacie są niezapomniane, nawet te najmniejsze i nieistotne, a Feliks Krull plasuje się na szczycie listy moich ulubionych bohaterów literackich. To naprawdę wspaniałe dzieło, absolutnie genialne. [Joseph Sciuto, goodreads.com] "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla" to światowy bestseller przetłumaczony m.in. na: angielski, rosyjski, francuski, hiszpański, bułgarski, czeski, hebrajski, węgierski, litewski, włoski, norweski, portugalski, turecki, szwedzki, ukraiński, wietnamski, rumuński, gruziński, niderlandzki, chiński oraz polski. Podążając za bohaterem wyznaczonymi mu przez los ścieżkami, czytelnik przemierza świat osobliwych postaci, pochodzących zarówno z najniższych, jak i najwyższych warstw europejskiego społeczeństwa. Niczym kameleon Krull dostosowuje się do każdej sytuacji i staje się tak biegły w swoich przekrętach, że jego ofiary zdają się wręcz uważać za uprzywilejowane. Podobnie jest z kobietami, które spotykają tego urzekającego młodzieńca. [Vintage, 1992] Thomas Mann wieńczy swój obszerny dorobek powieściowy historią oszusta Feliksa Krulla. Językowa elegancja tej fikcyjnej autobiografii, jej ironiczna dwuznaczność oraz postępowanie Krulla sprawiają, że jawi się on jako prawdziwy "bóg złodziei". Żadne inne dzieło nie zajmowało Manna tak długo jak ta powieść - rozpoczęta w 1910 roku, została opublikowana w roku 1954, towarzysząc prawie całej karierze pisarskiej autora. [fischerverlage.de] Feliks Krull, atrakcyjny i czarujący syn zbankrutowanego producenta szampana, od najmłodszych lat przejawia skłonności do złodziejskiego fachu. Ani czekolada, ani czułe gesty kobiet nie umykają jego zachłannej naturze - a że świat łatwo daje się zwieść, Krull bez skrupułów go zwodzi. Kiedy zamiana ról z markizem de Venosta umożliwia mu awans z hotelowego pazia na szlachcica, wszystkie drzwi stają przed nim otworem, co potrafi wykorzystać z niezwykłą zręcznością. [Argon Verlag, 2009] O AUTORZE. Thomas Mann (1875-1955), urodzony w Lubece, był jednym z najwybitniejszych pisarzy niemieckich XX wieku, prozaikiem i eseistą, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury z 1929 roku za powieść "Buddenbrookowie". Jego twórczość, ceniona za ironię, psychologiczną wnikliwość i mistrzostwo stylu, wywarła ogromny wpływ na literaturę niemiecką i światową, współtworząc kanon nowoczesnej powieści intelektualnej. ADAPTACJE. Powieść doczekała się trzech adaptacji filmowych. W 1957 roku powstał film "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla" w reżyserii Kurta Hoffmanna, w roli tytułowej wystąpił Horst Buchholz. Ekranizacja ta otrzymała Złoty Glob dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego oraz Niemiecką Nagrodę Filmową za najlepszy film fabularny. W latach 1982 zrealizowano pięcioodcinkowy serial telewizyjny w reżyserii Bernharda Sinkela, a w postać Feliksa Krulla wcielił się John Moulder-Brown. Najnowszą ekranizację stanowi film z 2021 roku w reżyserii Detleva Bucka; w postać Feliksa wcielił się Jannis NiewOhner. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Na okładce: Horst Buchholz w roli Feliksa, fotos z filmu "Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull" (1957).
Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla
Thomas Mann
Wyjątkowo dowcipna i wciągająca lektura autorstwa Thomasa Manna, laureata literackiej Nagrody Nobla. Pod względem trzech głównych cech, którymi kieruję się przy ocenie powieści - fabuły, stylu pisania i postaci - wypada rewelacyjnie. Fabuła jest tak pomysłowa, jak tylko można sobie wyobrazić, i tak zabawna, jak żadna inna książka, jaką czytałem. To humor rodem z filmów Woody'ego Allena, i to wzmocniony kilkukrotnie. Styl pisania jest wzniosły, opisowy i inspirujący. Postacie są niezapomniane, nawet te najmniejsze i nieistotne, a Feliks Krull plasuje się na szczycie listy moich ulubionych bohaterów literackich. To naprawdę wspaniałe dzieło, absolutnie genialne. [Joseph Sciuto, goodreads.com] "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla" to światowy bestseller przetłumaczony m.in. na: angielski, rosyjski, francuski, hiszpański, bułgarski, czeski, hebrajski, węgierski, litewski, włoski, norweski, portugalski, turecki, szwedzki, ukraiński, wietnamski, rumuński, gruziński, niderlandzki, chiński oraz polski. Podążając za bohaterem wyznaczonymi mu przez los ścieżkami, czytelnik przemierza świat osobliwych postaci, pochodzących zarówno z najniższych, jak i najwyższych warstw europejskiego społeczeństwa. Niczym kameleon Krull dostosowuje się do każdej sytuacji i staje się tak biegły w swoich przekrętach, że jego ofiary zdają się wręcz uważać za uprzywilejowane. Podobnie jest z kobietami, które spotykają tego urzekającego młodzieńca. [Vintage, 1992] Thomas Mann wieńczy swój obszerny dorobek powieściowy historią oszusta Feliksa Krulla. Językowa elegancja tej fikcyjnej autobiografii, jej ironiczna dwuznaczność oraz postępowanie Krulla sprawiają, że jawi się on jako prawdziwy "bóg złodziei". Żadne inne dzieło nie zajmowało Manna tak długo jak ta powieść - rozpoczęta w 1910 roku, została opublikowana w roku 1954, towarzysząc prawie całej karierze pisarskiej autora. [fischerverlage.de] Feliks Krull, atrakcyjny i czarujący syn zbankrutowanego producenta szampana, od najmłodszych lat przejawia skłonności do złodziejskiego fachu. Ani czekolada, ani czułe gesty kobiet nie umykają jego zachłannej naturze - a że świat łatwo daje się zwieść, Krull bez skrupułów go zwodzi. Kiedy zamiana ról z markizem de Venosta umożliwia mu awans z hotelowego pazia na szlachcica, wszystkie drzwi stają przed nim otworem, co potrafi wykorzystać z niezwykłą zręcznością. [Argon Verlag, 2009] O AUTORZE. Thomas Mann (1875-1955), urodzony w Lubece, był jednym z najwybitniejszych pisarzy niemieckich XX wieku, prozaikiem i eseistą, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury z 1929 roku za powieść "Buddenbrookowie". Jego twórczość, ceniona za ironię, psychologiczną wnikliwość i mistrzostwo stylu, wywarła ogromny wpływ na literaturę niemiecką i światową, współtworząc kanon nowoczesnej powieści intelektualnej. ADAPTACJE. Powieść doczekała się trzech adaptacji filmowych. W 1957 roku powstał film "Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla" w reżyserii Kurta Hoffmanna, w roli tytułowej wystąpił Horst Buchholz. Ekranizacja ta otrzymała Złoty Glob dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego oraz Niemiecką Nagrodę Filmową za najlepszy film fabularny. W latach 1982 zrealizowano pięcioodcinkowy serial telewizyjny w reżyserii Bernharda Sinkela, a w postać Feliksa Krulla wcielił się John Moulder-Brown. Najnowszą ekranizację stanowi film z 2021 roku w reżyserii Detleva Bucka; w postać Feliksa wcielił się Jannis NiewOhner. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Na okładce: Horst Buchholz w roli Feliksa, fotos z filmu "Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull" (1957).
Bohdan Petecki
Pełna przygód powieść science fiction. To swojego rodzaju awanturniczy kryminał kosmiczny, w którym główną rolę, jak to często bywa u tego autora, odgrywają bardzo młodzi ludzie. Tym razem kilkunastoletni chłopiec, Darek Ryska, wychowany na Ganimedzie, dostaje któregoś dnia życiową szansę zagrania w filmie. Ma w nim grać obok pięknej Ziemianki, złotowłosej Soni, córki reżysera. Jak na dobrą młodzieżową przygodową prozę przystało mamy tu sporo sensacji, rozwiązywania kryminalnych zagadek, mnóstwo akcji oraz – czego nie mogło zabraknąć w historii z udziałem kilkorga młodych ludzi – młodzieńczych konfliktów i sympatii. Produkcja filmu przebiega pomyślnie do czasu, gdy główny bohater odnajduje – jak mu się wydaje – martwego mężczyznę. Niepokojący zwrot akcji potęguje jeszcze fakt zaginięcia bardzo ciekawego rekwizytu, zarówno dla występujących w powieści filmowców, jak dla samego czytelnika: obiektywów fantomatycznych, służących do kreowania nierzeczywistych światów, będących swego rodzaju substytutem narkotyku. Od tego momentu śledzimy zmagania i walkę bohaterów z tymi, którzy burzą porządek rzeczy. Książka obfituje zarówno w brawurowe akcje, jak i ciekawe rozwiązania w obrębie kreowania i zmieniania przedstawionego świata, jak np. rozbijanie zagrażających ludziom planetoid i wykorzystywanie ich szczątków jako materiału budowlanego. [Wróble Galaktyki, artur-nowakowski.pl] Dobra powieść, zawierająca dużo humoru, a także obrazowo napisana. Lekki język, treść jak z dobrego kryminału, choć nie tak drastyczna, wyraziste postacie młodych bohaterów – to plusy tej powieści. Pamiętajmy też, że powstała ona w chwili, gdy oczy niemal całego młodego pokolenia były skierowane w górę. Działo się to bowiem krótko po premierze „Gwiezdnych wojen”, a w dodatku rozpoczął się program Interkosmos, i pierwszy lot Polaka w kosmos. Nic dziwnego więc, że literatura kosmiczna była wtedy na fali. Dziś jakby trochę zapomniana. Podbój kosmosu z tematu nr 1 wylądował gdzieś na końcu ogonka. Ale powieść nic na tym nie straciła. [Nitager, lubimyczytac.pl] Pierwsze, papierowe wydanie tej książki opublikowało w 1977 roku wydawnictwo Nasza Księgarnia w popularnej serii „Klub Siedmiu Przygód”. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Karolina Lubaszko.
Ewa Zdunek
Z pozoru lekka obyczajowa pozycja , ale jest w niej coś więcej. Refleksje na temat ludzkich poszukiwań, emocji, słabości. Przytoczone pytania kierowane do wróżki, fragmenty listów z portali są ciekawym punktem zaczepienia do dyskusji o tym jak i czym żyjemy. [KAROLKA77, lubimyczytac.pl] Książka dla osób szukających czegoś lekkiego, ciekawego i zabawnego. Mamy tu wróżkę – tarotową wróżkę. Zwyczajną, polską dziewczynę, która szuka szczęścia i podąża za tym co mówi jej serce. Wróżkę, która szuka miłości na portalach randkowych. Książka napisana jest w formie pamiętnika, język prosty, zabawny, łatwo się czyta i chce się wiedzieć co jest dalej. Można też dowiedzieć się w pewnym stopniu na czym polega tarot – książka może zaszczepić w nas chęć zgłębiania tej dziedziny. Opowieść o tym, jak ciężko jest znaleźć osobę nam bliską, jak różni są ludzie, których poznajemy w internecie. Pięknie jest opisany stosunek ludzi do seksu, który przestał to być temat tabu. I ten zwrot akcji na sam koniec! Był minimalnie przewidywalny, ale jadąc do pracy, uśmiechnęłam się szeroko kiedy dowiedziałam się kto krył się za listami! Sama chciałabym coś takiego przeżyć i bardzo zazdroszczę głównej bohaterce. [XMARGLAX, lubimyczytac.pl] Oto poznajemy Emilię, wróżkę trochę z powołania a trochę z konieczności. A przede wszystkim samotną, nieco zagubioną kobietę, która marzy. Marzy, żeby być kimś innym niż jest. A kim jest? Córką zgorzkniałego, wiecznie narzekającego ojca, którego życie toczy się wokół dwóch spraw: rodzinnego interesu pralniczego i potencjalnego zamążpójścia jego córki. Emilia pracuje więc w pralni ojca, drą ze sobą koty, jest nieszczęśliwa i bardzo pragnie to zmienić. Na kolejnych kartach towarzyszymy więc głównej bohaterce w tej przemianie. I tu zaczynają się schody. Autorzy literatury współczesnej przyzwyczaili nas, że tego typu opowieść powinna być smutnym romansem, głęboką, psychologiczną rozprawką lub komedią romantyczną, mocno przesłodzoną na końcu. W tej książce jest inaczej. Zupełnie inaczej. Tak prozaicznie, życiowo, czasem nudno, czasem coś się dzieje, co nie ma związku z głównym wątkiem. Tak, jakoś bardzo podobnie, jak w życiu. Kto z nas przeżywa tyle dramatycznych uniesień, co bohaterki popularnych romansów? Emilia robi to, co zrobiłaby pewnie prawie każda singielka na jej miejscu: zakłada konto na portalu randkowym. Pełna nadziei, której nie chce zapeszyć, więc na wszelki wypadek sama sobie nie wróży, rozpoczyna przygodę z internetowym światem iluzji. Co z tego wynikło? Warto przeczytać, bo w niewielu książkach pisze się o prawdziwej stronie takich randek, bali dla singli itp. Drugi równoległy wątek to praca wróżki. Wygodna, bo zdalna, dobrze płatna, dająca poczucie niezależności. Tu Emilia zaskakuje nas wiedzą, wręcz życiową mądrością, dojrzałością, ciepłem. Jakby tkwiły w niej dwie zupełnie różne osoby. Która z nich zwycięży i obejmie panowanie nad Emilią? Oto zagadka, podobnie, jak pytanie czy ona kogoś znajdzie? Myślę, że bardziej intrygujące jest pytanie kogo? Zakończenie dorównuje najlepszym zakończeniom najlepszych książek, które traktowały o miłości. Piękne i wzruszające. Czytając książkę odnosiłam wrażenie, że czytam czyjś, autentyczny, bardzo osobisty pamiętnik. Nie zniekształcony sztucznym wymyślaniem fabuły. Taki zapis z życia trzydziestoletniej kobiety o ciekawym wnętrzu. [BRYGIDATK, lubimyczytac.pl] Projekt okładki: Olga Bołdok