Publisher: Estymator

385
Loading...
EBOOK

Ośmiu gwardzistów w czarnych bermycach

Helena Sekuła

Autorka kultowych kryminałów w najwyższej formie. Intrygująca, świetnie skonstruowana fabuła z dwoma trupami i milicyjnym śledztwem. Wartka akcja, galeria zróżnicowanych postaci, żywo sportretowane różne klasy i warstwy społeczne, egzotyczne realia PRL-u lat 70-tych (okres gierkowski), niebanalne obserwacje obyczajowe, doskonały styl pisarski, świetne dialogi. Książka została wydana w 1979 roku przez Iskry w ramach serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 108). SEBASTIAN CHOSIŃSKI (esensja.pl): Akcja tej książki rozgrywa się w ciągu kilku jesiennych tygodni 1978 roku w Warszawie i okolicach, a główną postacią, wokół której ogniskuje się fabuła, jest inżynier Jerzy Ogielski, uzdolniony chemik w instytucie doświadczalnym zajmującym się badaniem minerałów i metali. Mieszka wraz z żoną Martą (dentystką) oraz synem Marcinem w willi wybudowanej przez teściów, którzy właśnie przebywają służbowo poza Europą. Przyzwyczajony do życia na wysokim poziomie, naukowiec dał się wciągnąć w nadzwyczaj podejrzane interesy. Nawiązał współpracę z grupą osób, dla której w czasie wolnym od pracy wykonywał pewne zlecenia. Przez długi czas kooperacja układała się harmonijnie, wszystkie strony były z niej zadowolone. Aż do teraz! (...) To jeden wątek opowieści. Drugi wiąże się ze znalezieniem w lesie kabackim zwłok mężczyzny, którym okazuje się Tadeusz Matias – brygadzista z wytwórni zabawek „Pinokio” w Tłuszczu pod Warszawą. Śledztwo w tej sprawie przejmuje kapitan Krzysztof Załęski, który ze zdziwieniem stwierdza, że w notesie ofiary znajduje się numer telefonu do chemicznego instytutu doświadczalnego – właśnie tego, w którym pracuje Ogielski. Jakby tego było mało, niebawem milicja trafia na kolejnego trupa. I ten człowiek ma zapisany ten sam numer. (...) W pewnym momencie, na arenę wydarzeń wkracza niejaki Edward Wyrobek, właściciel magla elektrycznego i… maniakalny zbieracz ołowianych żołnierzyków, który pewnego dnia do skrzynki na listy domu teściów Ogielskiego wrzuca kopertę z niecodzienną propozycją: oferuje inżynierowi sprzedaż ośmiu figurek żołnierzy Gwardii Szkockiej wykonanych z okazji dwudziestopięciolecia koronacji królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II. [recenzja przytoczona we fragmentach, minimalnie zredagowanych] Projekt okładki: Marcin Labus.

386
Loading...
AUDIOBOOK

Otulam dźwiękami

Kasia Grabowska

Nagranie to zawiera oryginalną muzykę relaksacyjną, która odpręża, ułatwia odpoczynek, wywiera korzystny wpływ na psychikę i emocje, likwiduje niepokój i lęk. Leczy duszę, wycisza, wprowadza do życia harmonię. Zagrają dla Ciebie egzotyczne instrumenty: dzwonki tingsha, misy tybetańskie i himalajskie, gong tam-tam, kij deszczowy, ocean drum, harfa i misa kryształowa, dzwonki koshi, bęben szamański, grzechotki, pałki flumi. Przyjmij wygodną pozycję, najlepiej leżącą. Zadbaj o swój komfort. Jeśli zechcesz zamknij oczy, oddychaj głęboko i spokojnie, otwórz się na swój wewnętrzny świat, poczuj bicie swego serca, poczuj każdy swój oddech. Niech wszystkie dźwięki otulą Cię jak ramiona matki lub ciepły, przytulny koc. Wysłuchanie tego nagrania pozwoli Ci na osiągnięcie pełnej relaksacji, czyli stanu odprężenia i wyciszenia na poziomie ciała, umysłu, emocji. Twój mózg odpocznie, ciało nabierze energii do działania. Nagrania najlepiej słuchaj wieczorem przed snem, w przyciemnionym, wyciszonym miejscu. Nadaje się ono także dla dzieci. KOMPOZYTORKA NAGRANIA O SOBIE: Nazywam się Kasia Grabowska. Organizuję zajęcia pod nazwą "Otulam dźwiękami" dla wszystkich chętnych - żłobków, przedszkoli, szkół, klubów seniora i wielu innych. Współpracuję z Ośrodkami Kultury. Prowadzę też warsztaty "Masażu dźwiękiem". Skończyłam studia ze specjalnością prowadzenia zespołów muzycznych oraz studium chórmistrzowskie na Akademii Muzycznej. Tajniki masażu dźwiękiem odkrywałam poprzez metodę Petera Hessa kończąc I i II stopień kursu. Uczestniczyłam w warsztatach Muzykoterapii Holistycznej Lubomira Holzera. Pasjonatką muzyki jestem od zawsze, od dziecka śpiewam, gram i tańczę. Ciekawią mnie nowinki muzyczne i instrumentalne dlatego kiedy mogę, zdobywam jakiś ciekawy instrument, by móc go poznać oraz na nim grać. Nieustannie zgłębiam wiedzę na temat muzycznych częstotliwości i ich wpływu na ludzi i zwierzęta. Na okładce: Kasia Grabowska.

387
Loading...
AUDIOBOOK

Ósmy dzień tygodnia

Marek Hłasko

"Ósmy dzień tygodnia" to opowieść stawiająca w centrum zainteresowania kobietę, to obraz młodego pokolenia, które przeżyło wojnę, to w końcu historia miłości. Agnieszka przemierza deszczową i smutną Warszawę, wciąż pogrążoną w ruinach, wciąż cierpiącą - jak ona. Dziewczyna współodczuwa niezrównoważenie matki, słabość ojca, tragedię brata, kłopoty ukochanego. Przeżywa dramaty obce, swoje spychając na dalszy plan. Z pewnością jest tak silna, jak chciałby tego współczesny nurt feministyczny. A jednak nieszczęście, jakie przez nią przeziera, sytuuje ją raczej na marginesie życia. Ta historia nie może mieć szczęśliwego zakończenia, żaden z jej elementów nie ma prawa rozwiązać się pozytywnie. Trudne sytuacje nie znikają same z siebie, wybawienie nie pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. Czekanie na zmianę losu, na niedzielne słońce, skazane jest na trwanie w zawieszeniu, na wypatrywanie ósmego, nieistniejącego dnia tygodnia. Dlatego Agnieszka bierze sprawy w swoje ręce, dlatego tak brutalnie traktuje miłość, tak cynicznie patrzy na przyszłość. [Radosław Młynarczyk, ze wstępu, Iskry 2020] Główni bohaterowie - para młodych zakochanych, ojciec dziewczyny, matka, brat - oni wszyscy na coś czekają, na coś, co nigdy nie nadejdzie. Wszyscy są tu naznaczeni bezradnością, brakiem prawdziwej wiary w przyszłość, którą próbują maskować marnymi nadziejami odwrócenia losu. Każdy wątek ogniskuje się na niedzieli, która ma być czasową granicą. Niedziela mija, a za nią ósmy dzień tygodnia - przeklęty, śmiejący się w twarz, od którego nie da się uciec. To niezwykle surowe, suche, wydawałoby się beznamiętne spojrzenie Hłaski, jest właśnie wyrazem wielkiej wrażliwości, ukazanie zgnębienia ludzi, niemożliwości ucieczki od nędzy świata. Wnioski, które płyną z dialogów są jak otrzeźwiające uderzenie w twarz. Ta powieść jest przemyślana, mocna, dosadna, a wszystkie wątki zbiegają się w jeden punkt. [Mimetyczna, lubimyczytac.pl] FILM "ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA": Książka została sfilmowana przez Aleksandra Forda. Film wyprodukowano w 1958 roku, ale jego premiera odbyła się dopiero w roku 1983 - przeleżał się więc na cenzorskiej półce aż 25 lat. Opinie o filmie: - Główną rolę kobiecą zagrała gwiazda niemieckiego kina Sonia Ziemann. Partnerował jej Zbigniew Cybulski. Reżyseria: Aleksander Ford. Na planie filmowym zrodziła się miłość Marka Hłaski i aktorki. Kilka lat później zostali małżeństwem. [culture.pl] - Każdy z bohaterów filmu czeka na ów ósmy dzień tygodnia, ostatecznie zawsze doznając raniącego rozczarowania. To świat pełen pijaków i ludzkiego upadku, gdzie kluczową rolę odgrywa bar z alkoholem. Bohaterką jest dziewczyna, która odwleka chwilę seksualnej inicjacji nie mając pewności, czy miłość jej chłopaka jest wystarczającym antidotum na brud świata, który widzi wokół siebie, świata, do którego jakoś wyraźniej pasuje zdrada jako coś naturalnego niż idealistyczna i oczyszczająca miłość. [dlastudenta.pl] SPEKTAKL TEATRALNY "ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA": W roku 2005, w Starym Teatrze w Krakowie odbyła się premiera przedstawienia opartego na powieści Marka Hłaski. Adaptacja i reżyseria: Armin Petras. Opinia o tym spektaklu: - Opowieść o miłości Piotra i Agnieszki umieszcza Hłasko w realiach Warszawy czasów odwilży. Petras tę samą historię opowiada współcześnie. Inne są przyczyny zepsucia świata; nie zmienia się jednak tęsknota za czymś nieskażonym powszechną degrengoladą i marzenie o innym, lepszym świecie. [stary.pl] TŁUMACZENIA: Marek Hłasko to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy w skali światowej. Jego książki zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, holenderski, włoski, duński, węgierski, hebrajski, fiński, koreański i esperanto. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2020. Projekt okładki: Olga Bołdok.

388
Loading...
EBOOK

Pajęczyna

Marian Butrym

Wciągający od pierwszej strony i napisany w swobodnym, rozrywkowym stylu kryminał milicyjny z kultowej serii „Ewa wzywa 07” wydawnictwa Iskry (rok wyd. 1975, zeszyt nr 80, nakład: 100 tys. + 275 egz.), którego akcja przypada na lata 70. Śledztwo prowadzi kapitan Piotr Morski. EWA HELLEŃSKA (KlubMOrd.com): Już sam początek zwiastuje, że mamy do czynienia z o klasę lepszym dziełkiem niż inne kryminały z tego okresu. Autor ma do swojego bohatera (kapitana Morskiego) i kryminalnej konwencji stosunek wybitnie pobłażliwy. Tym samym „Pajęczyna” bardziej przypomina elokwentny pastisz, a nawet parodię niż kolejną police story. Morski, przeświadczony o własnym powołaniu, inteligentny i zblazowany, zupełnie jak Phillip Marlow, leniwie poddaje się wydarzeniom. Przekonany o fatalistycznym losie (niczym conradowski charakter) z uporem maniaka odsuwa na dalszy plan prywatne życie i zmierza ku rozwiązaniu dość idiotycznej intrygi. Chodzi w niej o sztuczną przędzę i okołoprzędzalniane wykroczenia, w które zaplątana jest (jak to w przędzę) przesadna jak na tak niewielką historię grupa ludzi. Przędza owa jest oczywiście regularnie kradziona, a raczej jak się w tamtych pięknych (bez ironii) czasach określało załatwiana lub wynoszona (z zakładu się wynosiło). Autor tej książki, Marian Butrym (1942–1988), był znanym dziennikarzem muzycznym piszącym o muzyce jazzowej i rockowej. Nie powinno więc dziwić, że znajdziemy w jego książce liczne odniesienia do tego rodzaju muzyki. Był on też znany z ciętego (i barwnego) pióra, którego niewątpliwie użył przy pisaniu tego kryminału. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 63. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

389
Loading...
AUDIOBOOK

Pajęczyna

Marian Butrym

Wciągający od pierwszej strony i napisany w swobodnym, rozrywkowym stylu kryminał milicyjny z kultowej serii „Ewa wzywa 07” wydawnictwa Iskry (rok wyd. 1975, zeszyt nr 80), którego akcja przypada na lata 70. Śledztwo prowadzi kapitan Piotr Morski. EWA HELLEŃSKA (KlubMOrd.com): Już sam początek zwiastuje, że mamy do czynienia z o klasę lepszym dziełkiem niż inne kryminały z tego okresu. Autor ma do swojego bohatera (kapitana Morskiego) i kryminalnej konwencji stosunek wybitnie pobłażliwy. Tym samym „Pajęczyna” bardziej przypomina elokwentny pastisz, a nawet parodię niż kolejną police story. Morski, przeświadczony o własnym powołaniu, inteligentny i zblazowany, zupełnie jak Phillip Marlow, leniwie poddaje się wydarzeniom. Przekonany o fatalistycznym losie (niczym conradowski charakter) z uporem maniaka odsuwa na dalszy plan prywatne życie i zmierza ku rozwiązaniu dość idiotycznej intrygi. Chodzi w niej o sztuczną przędzę i okołoprzędzalniane wykroczenia, w które zaplątana jest (jak to w przędzę) przesadna jak na tak niewielką historię grupa ludzi. Przędza owa jest oczywiście regularnie kradziona, a raczej jak się w tamtych pięknych (bez ironii) czasach określało załatwiana lub wynoszona (z zakładu się wynosiło). Autor tej książki, Marian Butrym (1942–1988), był znanym dziennikarzem muzycznym piszącym o muzyce jazzowej i rockowej. Nie powinno więc dziwić, że znajdziemy w jego książce liczne odniesienia do tego rodzaju muzyki. Był on też znany z ciętego (i barwnego) pióra, którego niewątpliwie użył przy pisaniu tego kryminału. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 63. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

390
Loading...
AUDIOBOOK

Palcie ryż każdego dnia

Marek Hłasko

Hłasko złożył w tej powieści hołd swojej wielkiej pasji - lotnictwu. Nad utworem krąży pewien rodzaj fatum, przekonania o nieuchronności następujących wydarzeń, a także pewności zbliżającej się tragedii. Nie można oprzeć się również wrażeniu, że to kolejna próba skonstruowania wyznania miłosnego. Nawet jeśli nie należy doszukiwać się w powieści wątków autobiograficznych w sensie ścisłym, to wielkie, okrutne, nieliczące się z niczym uczucie Andersona do Esther tworzy pewien powtarzalny motyw w twórczości Marka Hłaski, rozpoczęty "Brudnymi czynami". "Palcie ryż każdego dnia" to w końcu obraz Kalifornii daleki od zachwytu: krainy bezdusznej, bezlitosnej dla tych, którym los nie sprzyja, nieoferującej żadnej szansy na sukces. Rozgoryczony amerykańską porażką Hłasko nie odnalazł po drugiej stronie Atlantyku Ziemi Obiecanej, lecz kolejną wielką samotność. [tylna strona okładki, Iskry 2022] "Palcie ryż każdego dnia" to propozycja dla wszystkich, którym przejadły się sentymentalne narracje, powieści o miłości z perspektywy kobiecej. Hłasko nie zamierza ułatwiać życia czytelnikom: owszem, pokazuje trafnie ideę zakochania i wiążących się z nim wyzwań - ale nie prawi odbiorcom morałów. Rezygnuje z banału na rzecz nazywania tego, co najważniejsze - dostrzega powiązania i drobiazgi, które zwiastują przyszłość bohaterów, nakreśla precyzyjnie ich wzajemne wpływy. I dzięki temu "Palcie ryż każdego dnia" to lektura do wciąż nowego odkrywania. [Izabela Mikrut, tuczytam.blogspot.com] Fabuła jest jakby na drugim planie, jest tłem dla pokazania duszy człowieka. Ja zawsze po lekturze dzieł Hłaski jestem odurzona, jakbym wypiła parę głębszych, co skłania do wynurzeń, zwierzeń, do rozmyślań. [portretyswiata.blogspot.com] Główny bohater, pilot Anderson, to kwintesencja brutalności, bezwzględności, nie ma wśród postaci Hłaski figury bardziej brutalnej, choć są bardziej nieszczęśliwe, bardziej tragiczne i bardziej pokaleczone przez życie. "Palcie ryż" to powieść o brutalnym życiu z wojną w tle, o rozpaczliwym, obsesyjnym pragnieniu miłości, o piciu, o obsesji latania, na którą podobno rzeczywiście choruje wielu pilotów, w odróżnieniu od marynarzy. Czyżby człowiek pochodził raczej od ptaka niż od ryby? [Krzysztof Lubczyński, pisarze.pl] Książka "Palcie ryż każdego dnia" przez długi okres była uważana za ostatni utwór Hłaski, a co już wiemy, że nie jest prawdą. Do samego końca pisarz pracował nad "Diabłami w deszczu". Jednak to "Palcie ryż każdego dnia" jest symbolicznym zamknięciem jego literackiej aktywności, która opierała się na naturalistycznej brutalności świata, gdzie bohaterowie wykreowani przez Hłaskę żyli nękani ułudą o prawdziwej miłości. Główny bohater tej powieści Anderson, który jest skazany na ciężką pracę fizyczną za grosze, egzystuje tylko z dwóch powodów - latania i kobiety. Trudno uwierzyć, że ta powieść Marka Hłaski ma już ponad pół wieku. Nie zestarzała się bowiem ani trochę w żadnej warstwie - ani mentalnej, ani językowej. To bardzo charakterystyczne dla jego pisarstwa, że wytrzymało próbę czasu [Jarosław Hebel, mojaprzestrzenkultury.pl] TŁUMACZENIA: Marek Hłasko to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy w skali światowej. Jego książki zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, holenderski, włoski, duński, węgierski, hebrajski, fiński, koreański i esperanto. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2022. Projekt okładki: Olga Bołdok.

391
Loading...
EBOOK

Pamflet na siebie

Tadeusz Konwicki

Błyskotliwa. To jedno słowo opisuje tę książkę idealnie. [Karolina, lubimyczytac.pl] "Pamflet na siebie" to pożegnanie Konwickiego z pisaniem. W telewizyjnej wypowiedzi dla Stanisława Beresia Konwicki opowiadając o tej książce przedstawiał ją, jako zamknięcie swojej kariery pisarskiej. Od tamtej pory Konwicki nie opublikował żadnej nowej książki. [instytutksiazki.pl] "Pamflet na siebie" jest swoistym podsumowaniem twórczości dokonanym przez pisarza i oceną samego siebie jako człowieka. To odważna próba, w której autor zdecydował się obnażyć swoje braki, niedoskonałości, celowo się ośmieszyć. Konwicki nazwał zresztą tę publikację "gęstym strumieniem świadomości, której kłania się zacny doktor Alzheimer". Co więcej, tworzył ją podobno z ogromną uciechą dla przyjemności swoich czytelników. Ta dygresyjna opowieść pełna jest tego, co najbardziej cenimy w prozie pisarza: autoironii, kąśliwych uwag, błyskotliwych anegdot, barwnych relacji z podróży, które zlewają się w wartościową, niezmiernie interesującą całość. [Agora, 2010] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok na podstawie grafiki Tadeusza Konwickiego.

392
Loading...
AUDIOBOOK

Pamflet na siebie

Tadeusz Konwicki

Błyskotliwa. To jedno słowo opisuje tę książkę idealnie. [Karolina, lubimyczytac.pl] "Pamflet na siebie" to rodzaj intelektualnej autobiografii słynnego autora, w której prezentuje on najwyższą formę pisarską. [J. Ch.] Dygresyjna opowieść pełna jest tego, co najbardziej cenimy w prozie pisarza: autoironii, kąśliwych uwag, błyskotliwych anegdot, barwnych relacji z podróży, które zlewają się w wartościową, niezmiernie interesującą całość. "Pamflet na siebie" jest swoistym podsumowaniem twórczości dokonanym przez pisarza i oceną samego siebie jako człowieka. To odważna próba, w której autor zdecydował się obnażyć swoje braki, niedoskonałości, celowo się ośmieszyć. Konwicki nazwał zresztą tę publikację "gęstym strumieniem świadomości, której kłania się zacny doktor Alzheimer". Co więcej, tworzył ją podobno z ogromną uciechą dla przyjemności swoich czytelników. [Agora, 2010] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok na podstawie grafiki Tadeusza Konwickiego.