Wydawca: Estymator
Maciej Wojtyszko
Sensacyjne przygody, kryminalna intryga, inteligentny humor - a także subtelna refleksja o przyjaźni i wzajemnej pomocy w obliczu zagrożenia oraz opowieść o twórczości istot wrażliwych na piękno. Czyli wszystko to co najlepsze w pisarstwie Macieja Wojtyszki. Znakomity kryminał, moim zdaniem nie tylko dla dzieci. Łączy w sobie humor, jak i wiele kwestii do przemyślenia. I to uniwersum - uwielbiam! Jest delikatne, ale jednocześnie nie ukazuje świata wyłącznie w jasnych barwach. Opowiada o istotach innych od ludzi, a jednak mówią one więcej o ludziach, niż oni sami czasem potrafią o sobie powiedzieć. [zlepek_egzystencji, lubimyczytac.pl] Wydana w roku 1981 książka Macieja Wojtyszki, to jeden z pierwszych polskich kryminałów przeznaczonych dla dzieci, który obfituje w oryginalne pomysły, świetnie napisane postacie i nieoczekiwane zwroty akcji. Kiedy w Naszej Okolicy dochodzi do porwania ulubionego reżysera filmowego Glusia, dwójka najlepszych detektywów - Kajetan Chrumps i Kot Makawity - natychmiast rozpoczyna śledztwo, a pozostali mieszkańcy pomagają w poszukiwaniach. Niespodziewany powrót zaginionego zaskakuje wszystkich, a porywacz - samotny ojciec z trójką dzieci, ptak Tarapat - okazuje się nie być złoczyńcą a jedynie nieucywilizowanym przybyszem z buszu, chcącym dostarczyć swoim pociechom filmowych wrażeń. Niestety zagrożenie wciąż wisi w powietrzu, jako że z dalekich stron, podążył za nim prawdziwy złoczyńca - Kameleon-Super, dysponujący straszliwą umiejętnością podszywania się pod każdego. Swoimi niecnymi sztuczkami wywoła on ogromny zamęt i wzbudzi nieufność wśród bohaterów. Jedyną nadzieją na jego pokonanie zdaje się rozszyfrowanie tajemniczego szyfru Marabuta. [M.H.] Wojtyszko zabiera nas do świata Okolicy nad Strumieniem, zwanej też Naszą Okolicą, ale przedstawia istniejące problemy i uczy najmłodsze pokolenie czytelników odróżniania dobra od zła, prawdy od kłamstwa; poprzez dobre postacie daje przykład pracowitości, szlachetności, zaradności. Kolejne, wspaniałe spotkanie z dawnymi przyjaciółmi: Kajetanem Chrumpsem, Makawitym, Brombą, Glusiem, Fikandrem i Malwinką, Psztymuclem i Fumami. Są też i nowi: Puciek, Stary Wróbel, Tarapat, ciotka Molesta Zgrzypik i wreszcie spiritus movens całej akcji - Kameleon-Super. [Mister, lubimyczytac.pl] Powieść kryminalna dla dzieci to na pewno nie mój wynalazek. Był już "Szatan z siódmej klasy" Makuszyńskiego, "Przygody Marka Piegusa" Niziurskiego, "Emil i detektywi" Kastnera i parę innych książek dla dzieci z wątkami kryminalnymi. Nowością w "Tajemnicy szyfru Marabuta" była zapewne zabawa połączeniem konwencji - klasycznej opowiastki kryminalnej w stylu Artura Conan Doyla i bajkowego świata Zwierzątek z Naszej Okolicy. Nie przesadzajmy jednak z moim nowatorstwem. Lekka parodia formy literackiej dla dorosłych to częsty przypadek w twórczości dla dzieci - taka minimalna nagroda dla tych dorosłych którzy czytają swoim dzieciom książki". [Maciej Wojtyszko, nostalgia.pl] EKRANIZACJE. Na podstawie "Tajemnicy szyfru Marabuta" powstał zarówno 10-odcinkowy serial animowany (1976-1979), jak i film (1979). Otrzymał on Nagrodę Jury Dziecięcego "Marcinek" w 1981 roku. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Monika Kruszewska.
Maciej Wojtyszko
Sensacyjne przygody, kryminalna intryga, inteligentny humor - a także subtelna refleksja o przyjaźni i wzajemnej pomocy w obliczu zagrożenia oraz opowieść o twórczości istot wrażliwych na piękno. Czyli wszystko to co najlepsze w pisarstwie Macieja Wojtyszki. Znakomity kryminał, moim zdaniem nie tylko dla dzieci. Łączy w sobie humor, jak i wiele kwestii do przemyślenia. I to uniwersum - uwielbiam! Jest delikatne, ale jednocześnie nie ukazuje świata wyłącznie w jasnych barwach. Opowiada o istotach innych od ludzi, a jednak mówią one więcej o ludziach, niż oni sami czasem potrafią o sobie powiedzieć. [zlepek_egzystencji, lubimyczytac.pl] Wydana w roku 1981 książka Macieja Wojtyszki, to jeden z pierwszych polskich kryminałów przeznaczonych dla dzieci, który obfituje w oryginalne pomysły, świetnie napisane postacie i nieoczekiwane zwroty akcji. Kiedy w Naszej Okolicy dochodzi do porwania ulubionego reżysera filmowego Glusia, dwójka najlepszych detektywów - Kajetan Chrumps i Kot Makawity - natychmiast rozpoczyna śledztwo, a pozostali mieszkańcy pomagają w poszukiwaniach. Niespodziewany powrót zaginionego zaskakuje wszystkich, a porywacz - samotny ojciec z trójką dzieci, ptak Tarapat - okazuje się nie być złoczyńcą a jedynie nieucywilizowanym przybyszem z buszu, chcącym dostarczyć swoim pociechom filmowych wrażeń. Niestety zagrożenie wciąż wisi w powietrzu, jako że z dalekich stron, podążył za nim prawdziwy złoczyńca - Kameleon-Super, dysponujący straszliwą umiejętnością podszywania się pod każdego. Swoimi niecnymi sztuczkami wywoła on ogromny zamęt i wzbudzi nieufność wśród bohaterów. Jedyną nadzieją na jego pokonanie zdaje się rozszyfrowanie tajemniczego szyfru Marabuta. [M.H.] Wojtyszko zabiera nas do świata Okolicy nad Strumieniem, zwanej też Naszą Okolicą, ale przedstawia istniejące problemy i uczy najmłodsze pokolenie czytelników odróżniania dobra od zła, prawdy od kłamstwa; poprzez dobre postacie daje przykład pracowitości, szlachetności, zaradności. Kolejne, wspaniałe spotkanie z dawnymi przyjaciółmi: Kajetanem Chrumpsem, Makawitym, Brombą, Glusiem, Fikandrem i Malwinką, Psztymuclem i Fumami. Są też i nowi: Puciek, Stary Wróbel, Tarapat, ciotka Molesta Zgrzypik i wreszcie spiritus movens całej akcji - Kameleon-Super. [Mister, lubimyczytac.pl] Powieść kryminalna dla dzieci to na pewno nie mój wynalazek. Był już "Szatan z siódmej klasy" Makuszyńskiego, "Przygody Marka Piegusa" Niziurskiego, "Emil i detektywi" Kastnera i parę innych książek dla dzieci z wątkami kryminalnymi. Nowością w "Tajemnicy szyfru Marabuta" była zapewne zabawa połączeniem konwencji - klasycznej opowiastki kryminalnej w stylu Artura Conan Doyla i bajkowego świata Zwierzątek z Naszej Okolicy. Nie przesadzajmy jednak z moim nowatorstwem. Lekka parodia formy literackiej dla dorosłych to częsty przypadek w twórczości dla dzieci - taka minimalna nagroda dla tych dorosłych którzy czytają swoim dzieciom książki". [Maciej Wojtyszko, nostalgia.pl] EKRANIZACJE. Na podstawie "Tajemnicy szyfru Marabuta" powstał zarówno 10-odcinkowy serial animowany (1976-1979), jak i film (1979). Otrzymał on Nagrodę Jury Dziecięcego "Marcinek" w 1981 roku. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Monika Kruszewska.
Tajemnice początku. Mity o stworzeniu świata
Anna Onichimowska
Fascynująca książka dla każdego. Co było Początkiem? Kosmiczne jajo? Chaos, nicość lub bezkresne wody? Czyżby inne byty wyłoniły nasz? A może ktoś nas wymyślił lub nazwał, zgodnie z teorią, że co nie nazwane, nie istnieje? Jak powstał świat? W ponad dwudziestu opowieściach autorka omawia początek świata według mitów czy tradycji: germańskich, greckich, fińskich, słowiańskich, skandynawskich, egipskich, australijskich, muzułmańskich, chińskich, sumeryjskich, indyjskich i eskimoskich. A także według: Dogonów, australijskiego ludu Karadjeri, Indian z plemienia Czirokezów, Indian Zuñi, indonezyjskiego ludu Yami, mitu z Wyspy Banksa, Indian Nawaho, Indian znak rzek Thompson, Okanagan i Colville, mitu spisanego na Wybrzeżu Kości Słoniowej przez kongijskiego poetę Tchicaya U Tam’si, ludu Wahungwe Makoni (Zimbabwe), według Jorubów (Nigeria). Nie pomija też biblii. Anna Onichimowska – autorka: „Wszystkie kultury mają swoje mity o stworzeniu świata. Sięgając zarówno do mitologii powszechnie znanych, jak i przekazów małych plemion indiańskich czy afrykańskich, opisałam te, które wydały mi się najpiękniejsze i najbardziej niezwykłe. Potraktowałam je autorsko, pozwalając sobie w niektórych przypadkach nie tylko na fabularyzację, ale również ich dość swobodne łączenie czy wybór interesujących mnie wątków, proszę więc nie traktować ich źródłowo. Byłabym szczęśliwa, gdybyście – czytając tę książkę – zachwycili się, podobnie jak ja, bogactwem ludzkiej wyobraźni”. Projekt okładki: Marta Ignerska
Bohdan Petecki
Książka ta nie sprawi zawodu miłośnikom fantastyki. Znajdą tu intrygującą fabułę z zaskakującymi zwrotami, oryginalne pomysły, sugestywne wizje Ziemi i kosmosu, a także inteligentny, dowcipny pastisz dobrze znanych konwencji science fiction. Jest to powieść niezwykła. Przełamując wszelkie konwencje obecne dotąd w polskiej science fiction, autor zaprasza nią do wspólnej, intelektualnej zabawy nie tylko miłośników gatunku, lecz czytelników chętnie sięgających po prostu po niebanalną, frapującą beletrystykę. Ta wielowarstwowa, przy pozorach dowolności skonstruowana z niesłychaną precyzją, nieco diaboliczna powieść, spełniająca formalnie wszystkie kryteria obowiązujące w fantastyce, równocześnie śmiało może być bowiem zaliczona do współczesnej literatury tzw. głównego nurtu. Alternatywa: oportunizm i świadomy sprzeciw, dylematy jednostki szukającej własnej drogi i zwykłego, ludzkiego szczęścia w labiryncie uzależnień cywilizacyjnych, presji historii, szumie informacyjnym pseudonaukowego bądź ideologicznego ogłupienia, to sprawy najgłębiej wpisane w rzeczywistość dzisiejszego człowieka, nawet umownie uwolnionego od fizycznych i materialnych plag w jakimś sztucznie wykreowanym rezerwacie. Podobnie jak względność czasu, konfrontacja z szarlatańskimi próbami zbawiania świata, konieczność powrotu – w imię przetrwania – do podstawowych, humanistycznych wartości, oraz nieuchronność decydującego życiowego wyboru. A to właśnie jest treścią tej książki. [Wydawnictwo Dolnośląskie, tylna strona okładki] Bliżej nieokreślona przyszłość. Ludzkość w swoim rozwoju osiągnęła punkt krytyczny. Mimo iż na Ziemi ustały wojny i konflikty, a cały śmiercionośny arsenał nuklearny został usunięty na Księżyc i satelity, cywilizacja ludzka stopniowo zmierza ku samozagładzie. Naukowcy, chcąc zapobiec upadkowi cywilizacji, wypracowali rozwiązanie – stworzyli człowieka o większych możliwościach umysłowych, który wysyłany w przeszłość miał odpowiednio oddziaływać na ludzi, by ich działania były podyktowane dobrem przyszłych pokoleń, a nie podejmowane pod wpływem bieżących potrzeb czy korzyści. Do takiego rozwiązania zainspirowali naukowców przedstawiciele obcych cywilizacji, nawiązując z nimi kontakt. Właśnie w ziemianach upatrywali ratunek dla swych światów. Bohater książki, ów super człowiek, nieustannie podróżuje między światami obcych cywilizacji, Ziemią i jej przeszłymi czasami. Odwiedza światy skrajne: wyzbyty postępu technologicznego, uprzemysłowiony – i dążący do zespolenia się w kosmiczną, boską, wszechjedność. Obserwuje zmiany zachodzące w tych światach. W efekcie tych podróży bohater przekonuje się o niepowodzeniu misji ratowania światów, do której był przygotowywany. Wpada jednak na własne rozwiązanie, najprostsze z prostych... [Robert Zaręba] Powieść „Taki, co przyszedł z góry” została wydana w roku 1995. Jest to ostatnia książka w dorobku pisarskim Bohdana Peteckiego. Projekt okładki: Albert Łukasiak.
Bohdan Petecki
Jest to ostatnia książka w dorobku pisarskim Bohdana Peteckiego - jednego z najsłynniejszych polskich pisarzy science-fiction drugiej połowy XX wieku. Pozycja ta nie sprawi zawodu miłośnikom fantastyki. Znajdą tu intrygującą fabułę z zaskakującymi zwrotami, oryginalne pomysły, sugestywne wizje Ziemi i kosmosu, a także inteligentny, dowcipny pastisz dobrze znanych konwencji science fiction. Jest to powieść niezwykła. Przełamując wszelkie konwencje obecne dotąd w polskiej science fiction, autor zaprasza nią do wspólnej, intelektualnej zabawy nie tylko miłośników gatunku, lecz czytelników chętnie sięgających po prostu po niebanalną, frapującą beletrystykę. Ta wielowarstwowa, przy pozorach dowolności skonstruowana z niesłychaną precyzją, nieco diaboliczna powieść, spełniająca formalnie wszystkie kryteria obowiązujące w fantastyce, równocześnie śmiało może być bowiem zaliczona do współczesnej literatury tzw. głównego nurtu. Alternatywa: oportunizm i świadomy sprzeciw, dylematy jednostki szukającej własnej drogi i zwykłego, ludzkiego szczęścia w labiryncie uzależnień cywilizacyjnych, presji historii, szumie informacyjnym pseudonaukowego bądź ideologicznego ogłupienia, to sprawy najgłębiej wpisane w rzeczywistość dzisiejszego człowieka, nawet umownie uwolnionego od fizycznych i materialnych plag w jakimś sztucznie wykreowanym rezerwacie. Podobnie jak względność czasu, konfrontacja z szarlatańskimi próbami zbawiania świata, konieczność powrotu - w imię przetrwania - do podstawowych, humanistycznych wartości, oraz nieuchronność decydującego życiowego wyboru. A to właśnie jest treścią tej książki. [Wydawnictwo Dolnośląskie, tylna strona okładki] Bliżej nieokreślona przyszłość. Ludzkość w swoim rozwoju osiągnęła punkt krytyczny. Mimo iż na Ziemi ustały wojny i konflikty, a cały śmiercionośny arsenał nuklearny został usunięty na Księżyc i satelity, cywilizacja ludzka stopniowo zmierza ku samozagładzie. Naukowcy, chcąc zapobiec upadkowi cywilizacji, wypracowali rozwiązanie - stworzyli człowieka o większych możliwościach umysłowych, który wysyłany w przeszłość miał odpowiednio oddziaływać na ludzi, by ich działania były podyktowane dobrem przyszłych pokoleń, a nie podejmowane pod wpływem bieżących potrzeb czy korzyści. Do takiego rozwiązania zainspirowali naukowców przedstawiciele obcych cywilizacji, nawiązując z nimi kontakt. Właśnie w ziemianach upatrywali ratunek dla swych światów. Bohater książki, ów super człowiek, nieustannie podróżuje między światami obcych cywilizacji, Ziemią i jej przeszłymi czasami. Odwiedza światy skrajne: wyzbyty postępu technologicznego, uprzemysłowiony - i dążący do zespolenia się w kosmiczną, boską, wszechjedność. Obserwuje zmiany zachodzące w tych światach. W efekcie tych podróży bohater przekonuje się o niepowodzeniu misji ratowania światów, do której był przygotowywany. Wpada jednak na własne rozwiązanie, najprostsze z prostych. [Robert Zaręba] Projekt okładki: Albert Łukasiak.
Jan Bernard
Mroczny kryminał milicyjny z kultowej serii „Ewa wzywa 07” (rok wyd. 1969, zeszyt nr 7, nakład: 100 tys. egz.). Pojawia się w nim po raz pierwszy niebanalny oficer milicji – Kapitan Stefan Bula, który swą walkę z przestępcami będzie kontynuować w kolejnych dwóch powieściach tego autora. Intryga, która wydaje się początkowo prosta (przestępcy masowo fałszują wpisy w książeczkach oszczędnościowych), stopniowo się komplikuje, przy czym jedną z głównych ról odgrywają tu tytułowe telefony. Ma też miejsce morderstwo. Rzecz świetnie, pod względem literackim, napisana, co nie powinno dziwić, bowiem Jan Bernard to pseudonim literacki Bohdana Peteckiego – autora kilkunastu kultowych powieści science fiction oraz wielu artykułów prasowych i audycji radiowych. IWONA MEJZA (KlubMOrd.com): Jeżeli ktoś ma ochotę na ciekawą lekturę to polecam. W tym tekście jest zbrodnia, jest namiętność i jest chciwość. Jest także miłość czysta i miłość zbrodnicza. Czytając zastanawiałam się jak często ludzie przekraczają granice dla pieniędzy, bo przecież wszystkie te wymienione przeze mnie uczucia spotykamy stale w życiu. Kochamy, nienawidzimy, jesteśmy zachłanni – to jest życie. Ale czasem kochamy za bardzo, jesteśmy chciwi też za bardzo. Morderca korzysta z telefonu kilka razy, telefon jest jego „narzędziem pracy”, za jego pomocą realizuje precyzyjny plan. Zagadkę kradzieży a potem morderstwa rozwiązuje sympatyczny kapitan milicji Stefan Bula z pomocą sierżanta Tadeusza Środy i doktora Andrzeja Kulskiego. Ta jakże miła trójka nie daje się wywieść w pole przebiegłemu przestępcy a w zasadzie przestępcom. Kapitan czuje, że coś jest nie tak, ma intuicję, nie daje się nabierać na pozory. ANNA LEWANDOWSKA (KlubMOrd.com): Atmosfera jest tu dosyć mroczna – autor bardzo plastycznie opisuje Śląsk, brudne zaułki i walące się rudery. Pogoda też jest fatalna, chociaż to grudzień i zbliżają się święta – zamiast radosnej, świątecznej atmosfery mamy pluchę, błoto i ponure śledztwo prowadzone w ogarniających wszystko wcześnie zapadających ciemnościach. Bohaterowie są prymitywni – choć niektórzy nawet wykształceni i z pozoru inteligentni, zachowują się prostacko, ich sposób wysławiania się nie świadczy o zbyt wysokim poziomie. Nawet nazwiska też mają niezbyt ładne: Płata, Rybak, Habera, Smaczyk. A przestępcy, których w końcu dopada kapitan Bula, to zwykłe prymitywy, bez żadnych uczuć wyższych i skłonności do refleksji. Są zainteresowani wyłącznie zdobyciem kasy i forsują przeszkody bez skrupułów. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 21. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.
Jan Bernard
Mroczny kryminał milicyjny z kultowej serii "Ewa wzywa 07" (rok wyd. 1969, zeszyt nr 7, nakład: 100 tys. egz.). Pojawia się w nim po raz pierwszy niebanalny oficer milicji - Kapitan Stefan Bula, który swą walkę z przestępcami będzie kontynuować w kolejnych dwóch powieściach tego autora. Intryga, która wydaje się początkowo prosta (przestępcy masowo fałszują wpisy w książeczkach oszczędnościowych), stopniowo się komplikuje, przy czym jedną z głównych ról odgrywają tu tytułowe telefony. Ma też miejsce morderstwo. Rzecz świetnie, pod względem literackim, napisana, co nie powinno dziwić, bowiem Jan Bernard to pseudonim literacki Bohdana Peteckiego - autora kilkunastu kultowych powieści science fiction oraz wielu artykułów prasowych i audycji radiowych. IWONA MEJZA (KlubMOrd.com): Jeżeli ktoś ma ochotę na ciekawą lekturę to polecam. W tym tekście jest zbrodnia, jest namiętność i jest chciwość. Jest także miłość czysta i miłość zbrodnicza. Czytając zastanawiałam się jak często ludzie przekraczają granice dla pieniędzy, bo przecież wszystkie te wymienione przeze mnie uczucia spotykamy stale w życiu. Kochamy, nienawidzimy, jesteśmy zachłanni - to jest życie. Ale czasem kochamy za bardzo, jesteśmy chciwi też za bardzo. Morderca korzysta z telefonu kilka razy, telefon jest jego "narzędziem pracy", za jego pomocą realizuje precyzyjny plan. Zagadkę kradzieży a potem morderstwa rozwiązuje sympatyczny kapitan milicji Stefan Bula z pomocą sierżanta Tadeusza Środy i doktora Andrzeja Kulskiego. Ta jakże miła trójka nie daje się wywieść w pole przebiegłemu przestępcy a w zasadzie przestępcom. Kapitan czuje, że coś jest nie tak, ma intuicję, nie daje się nabierać na pozory. ANNA LEWANDOWSKA (KlubMOrd.com): Atmosfera jest tu dosyć mroczna - autor bardzo plastycznie opisuje Śląsk, brudne zaułki i walące się rudery. Pogoda też jest fatalna, chociaż to grudzień i zbliżają się święta - zamiast radosnej, świątecznej atmosfery mamy pluchę, błoto i ponure śledztwo prowadzone w ogarniających wszystko wcześnie zapadających ciemnościach. Bohaterowie są prymitywni - choć niektórzy nawet wykształceni i z pozoru inteligentni, zachowują się prostacko, ich sposób wysławiania się nie świadczy o zbyt wysokim poziomie. Nawet nazwiska też mają niezbyt ładne: Płata, Rybak, Habera, Smaczyk. A przestępcy, których w końcu dopada kapitan Bula, to zwykłe prymitywy, bez żadnych uczuć wyższych i skłonności do refleksji. Są zainteresowani wyłącznie zdobyciem kasy i forsują przeszkody bez skrupułów. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką - Tom 21. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Pola Augustynowicz.
Test na miłość. Skazani na rocka #2
Joanna Maziarek
"Test na miłość" - drugi tom serii "Skazani na Rocka" - to historia, która totalnie porwała moje serce. Po raz kolejny nie zabrakło emocji, z których słynie autorka - jest burza uczuć między bohaterami, skrywane tajemnice i pożądanie. W tej części poznajemy Margaret i Nathana - przyjaciół, między którymi lecą takie iskry, że trudno im się oprzeć. Przyjaźń z bonusem? Czy to ma prawo się udać? A co jeśli pojawią się uczucia? Uwielbiam styl pisania Asi - nic nie jest tu wymuszone ani udawane. Przez książkę po prostu się płynie i zanim się zorientowałam, dotarłam do końca. Oczywiście nie obyło się bez łez, ale było też mnóstwo momentów, w których śmiałam się jak szalona. Z niecierpliwością czekam na następną część serii. [Dominika, empik.com] Joanna Maziarek w "Test na miłość" serwuje nam emocjonalną huśtawkę pełną namiętności, dylematów moralnych i trudnych wyborów między sercem a rozsądkiem. To historia dwojga ludzi z zupełnie różnych światów, których połączyło nie tylko silne przyciąganie, ale i potrzeba bliskości - choć nie od razu mają odwagę się do tego przyznać. Zaskakujący zwrot akcji w drugiej części książki tylko dodaje całości dynamiki i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Idealna pozycja dla fanów współczesnych romansów z nutką dramatyzmu i bohaterami, których nie da się nie lubić. [ZaczytanaDaria, lubimyczytac.pl] Nathan Taylor ma dosłownie wszystko, czego może pragnąć mężczyzna: sławę, pieniądze, wymarzoną pracę, a także powodzenie u płci pięknej. Od lat jest managerem słynnego rockowego zespołu Digital Fortress. Margaret Hastings dopiero spełnia swoje marzenia, przynajmniej te zawodowe - otwiera własną kawiarnię w Los Angeles. Między tym dwojgiem niemal od razu nawiązuje się nić przyjaźni, wzbogacona o szczyptę pożądania. Jednak kiedy Nate składa Margo gorącą propozycję, ona mu odmawia, kierowana moralnymi zasadami. Mimo to wzajemne przyciąganie nie znika. Wręcz przeciwnie - narasta i w końcu wybucha. Para ostatecznie idzie na układ o jasnych zasadach, więc teoretycznie nic nie może się skomplikować, prawda? Niestety los znowu szykuje dla nich niespodziankę, której żadne z nich nie mogło przewidzieć. Czy spełnienie marzenia okaże się ważniejsze od rodzącego się uczucia? Czy przeszłość zmieni bieg przyszłości? [tylna strona okładki] Autorka pisze lekko, naturalnie i z humorem. Dialogi są miękkie i trafiają w czułe punkty, a narracja prowadzona z perspektywy obojga bohaterów pozwala zanurzyć się w ich myślach i emocjach. Margaret to ciepła, zabawna, trochę zagubiona, ale przy tym niesamowicie autentyczna dziewczyna. Nathan to ironiczny, zamknięty w sobie mężczyzna, który nosi traumę jak modny skórzany płaszcz. Pojawiają się też członkowie zespołu Digital Fortress, przyjaciele i rodzina, którzy nie są jedynie tłem - każdy z nich dodaje coś do tej układanki. Poleciłabym tę książkę miłośnikom literackiego slow burn oraz każdemu kto ma ochotę na lekturę, która nie tylko rozgrzewa serce, ale i daje do myślenia. [The_secret_Bookmark, lubimyczytac.pl] Jestem zakochana w tej historii, oczarowana bohaterami. Bardzo podobało mi się również, że w tym tomie często spotykamy postacie z poprzedniej części - możemy zobaczyć jak rozwinęła się ich relacja, jest tu nawet kilka rozdziałów napisanych z ich perspektywy. Czekam na kolejne części! [kinix.booksss, instagram.com] Wspaniała powieść która poruszy każdego. O miłości, o przyjaźni. Można się przy niej pośmiać i wzruszyć. Polecam! [Justyna, lubimyczytac.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.