Publisher: Officyna
21 wierszy w przekładzie i szkicach
Andrzej Kopacki
To nie jest tradycyjna historia literatury ani podręcznik przekładoznawstwa. Andrzej Kopacki przełożył dwadzieścia jeden wierszy niemieckojęzycznych (od Goethego do dzisiaj) i opatrzył ich polskie wersje autokomentarzem translatorskim. Przekłady i szkice składają się tu na autorski układ figur poetyckich i dyskursów: od historycznoliterackich kamieni milowych (Goethe, Hölderlin) i wędrujących motywów (Trakl, Huchel) przez fenomeny estetyczne (Hofmannsthal, Rilke) i historię polityczną (Brecht, Eich), po problematykę żydowską (Lasker-Schüler, Ausländer) i toposy, takie jak natura versus kultura (Benn, Enzensberger). Książka o dwudziestu jeden wierszach dostarcza także materiału dowodowego na rzecz tezy, że przekład literacki przydaje się jako metoda literaturoznawcza. Jeśli pożytki płynące z jego lektury domagają się certyfikatu, znajdą go tutaj po wielekroć.
Jorge Volpi
Dawno temu, nieopodal ciemnego, ciemnego lasu, był sobie ochotniczy oddział starszych wiekiem rezerwistów, którym zlecono bardzo ważne, a przy tym drastyczne zadanie: eksterminację insektów. W świetle polityki władz była to rzecz konieczna. Ktoś musiał więc odwalić tę brudną robotę, gdy młodzi chłopcy ginęli na froncie, walcząc za ojczyznę. Jorge Volpi, jeden z najoryginalniejszych meksykańskich pisarzy, swoją hipnotyzującą rytmiczną prozą opowiada historię, która łączy najmroczniejsze doświadczenia dziejów XX wieku z mrocznym światem baśni braci Grimm, pokazując po raz kolejny, że zło na świecie dzieje się za sprawą nie demonów, ale zwyczajnych ludzi.
Franz Kafka
Po co nam kolejny Kafka? Choćby po to, by przekonać się, że wbrew pozorom wcale go dobrze nie znaliśmy. Przygotowując Dzienniki do druku po raz pierwszy, wydawcy pośmiertnej spuścizny pisarza znacząco zmodyfikowali wszystko, co ich zdaniem psuło tekst. Co zaś wydawało się błahe, banalne, nieistotne po prostu usuwali. Kompletne niemieckie wydanie Dzienników, w wersji zgodnej z rękopisami, ukazało się dopiero w 1990 roku. Niniejszy przekład jest pierwszym, który konsekwentnie podąża za tamtą edycją. Uzupełniają go przypisy i komentarze. W październiku 1921 roku Kafka notował: Ten, kto za życia nie potrafi się z życiem uporać, potrzebuje ręki, by trochę odganiać rozpacz z powodu własnego losu, () lecz drugą ręką może zapisywać, co widzi pod gruzami, albowiem widzi inaczej i więcej od innych. Być może właśnie taka jest główna funkcja Dzienników, gromadzić zapiski spod gruzów. Zgoda, życie ulega dla Kafki niepowstrzymanej erozji. Kończy się porażką, a porażka zawsze jest bolesna. Lecz porażka praktykowana starannie i troskliwie (w tym zaś, przyznajmy, pisarz osiągnął prawdziwe mistrzostwo) bywa przecież dla literatury ciekawszym zakończeniem. Znacznie ciekawszym. Literacką wartość Dzienników dostrzeżono późno. Obecnie coraz częściej uznaje się je za ważny element twórczości Kafki; za niezbywalną część jego pośmiertnej rozmowy z czytelnikami, wyjątkowo intymnej. Oto jesteśmy świadkami, jak Kafka przekształca własne życie w literaturę. Łukasz Musiał
Dzienniki intymne. Biedna Belgia!
Charles Baudelaire
Intymne notatki Baudelairea odkryte po jego śmierci. Myśli, tematy fragmenty, materiały do dwóch nienapisanych książek, Moje serce obnażone i Biedna Belgia! W pierwszej parzącym niby lód stylem, spiekłym i zmrożonym w abstrakcję chciał zamknąć swoją wściekłość na cały świat oraz najbardziej osobiste myśli i uczucia. Miało to być podsumowanie jego życia. Druga, pierwotnie pomyślana jako rodzaj literackiego przewodnika, przekształciła się w zjadliwy i stronniczy pamflet, wyraz rozpaczy i bezradności znużonego człowieka, który za sobą, w głębi lat, widzi jedynie gorycz rozczarowań, a przed sobą burzę, nie wróżącą niczego, ani nowej nauki, ani bólu.
Franz Kafka
Kary to niewielki zbiór, o którym Kafka myślał, lecz który za jego życia nigdy się nie ukazał. W stulecie śmierci pisarza zapraszamy do lektury trzech jego najsłynniejszych opowiadań w takiej właśnie konstelacji. Co więcej, w nowych przekładach na język polski i pod nowymi tytułami: Osąd, Przemienienie, W kolonii karnej. Każdy z bohaterów tych historii zostaje poddany jakiemuś osądowi, jakiejś karze. Każdy zostaje uznany lub uznaje się sam za winnego. Każdy podlega jakiejś instancji sądowniczej, o mniej lub bardziej czytelnych uprawnieniach. Polscy czytelnicy odkryją tutaj na dodatek bliskie pokrewieństwo z problematyką Gombrowiczowskiej Formy. W swoich opowiadaniach Kafka bez ogródek ukazuje przecież terror społecznych konwencji. Oczywiście horyzont Kar jest znacznie rozleglejszy. A świat tych opowieści nie tylko przygnębiająco ponury. Bo Kafka to także arcymistrz groteski, slapsticku, przewrotnego humoru. Choć szczęśliwych zakończeń z pewnością tutaj brak, nie można wykluczyć, że na widnokręgu rysuje się odrobina nadziei.
Gesualdo Bufalino
Forteca na niedostępnej wysepce u wybrzeży Sycylii. Czterej więźniowie, skazani na gilotynę za próbę zamachu na króla, czekają w celi śmierci na egzekucję. Aby nie myśleć o tym co ma nastąpić, postanawiają, że każdy z nich opowie taki epizod ze swego życia, który zaważył najbardziej na jego późniejszych losach. Te cztery opowieści, gdzie liryzm graniczy nieraz z drastycznymi scenami, na pozór bardzo realistyczne, wprowadzają czytelnika w dziwną, mroczną atmosferę, gdzie bliska śmierć nie tylko stawia pytanie o sens istnienia, ale podważa każdą prawdę, każdy pewnik i życie ludzkie przyrównuje do sceny, na której bezwolne marionetki odgrywają swoją żałosną komedię. Znakomicie napisana i trzymająca w napięciu (który z czterech, dla ratowania życia, okaże się zdrajcą? Kto jest kim?) powieść Bufalina, choć osadzona w XIX stuleciu, porusza problemy do dziś aktualne, stawia pytania, na które nadal szukamy odpowiedzi. Sam autor twierdzi, że Kłamstwa nocy są metafizycznym kryminałem lub fantazją historyczną i wybór pozostawia czytelnikowi. Możemy dodać, że to mała-wielka powieść.
Koniec świata i inne małe utwory prozą
Robert Walser
Słychać zewsząd, że koniec świata już blisko, apokaliptyczne nastroje opanowały nasz glob z szybkością koronawirusa. Na szczęście mamy takich pisarzy jak Robert Walser, którzy nie pozwalają osuwać się w tanie czarnowidztwo i z pożytkiem dla wszystkich przywracają proporcje. A nawet więcej: uparcie wierzą w świat, który jeszcze się nie poddał. Walser wędruje po nim, odrywając się od przeszłości, pamięci, zobowiązań, ról społecznych. Oddaje się myślom jakby szczęśliwie niepomyślanym do końca. Jeśli Nietzsche chciał wiedzy radosnej, on żądał radosnego pisarstwa. I literatury, która buduje zaufanie do świata. Gdyby nie to, że Robert Walser miał dystans do wszelkich obowiązków, chciałoby się rzec: lektura obowiązkowa.
Moje maski, moje twarze. Wybrane przekłady poetyckie
Prezentowany w niniejszej książce wybór tłumaczeń poetyckich z wielu języków i epok stanowi niewątpliwie znaczący wkład w dorobek translatorski Leszka Engelkinga. Prezentowani przezeń poeci to wybitni twórcy wzbogacający kulturę literacką (m.in.: Dante, Gumilow, Garcia Lorca, Yeats, Lowell) swoich narodów, będący jednocześnie niekwestionowanym dziedzictwem literatury światowej. Najstarszy tłumaczony w proponowanej książce tekst to hiszpański anonimowy utwór średniowieczny, wiersze najnowsze zaś to przekłady utworów z drugiej połowy wieku dwudziestego. Oryginały prezentowanych dzieł pochodzą z różnych okresów historii, wielu rozmaitych literatur. Oryginalne teksty sytuują się w czasach współczesnych, choć zarazem przekładane utwory nie kryją swej historycznej proweniencji i faktu, że jednym z ich założeń translatorskich jest tu stworzenie słownych artefaktów uzupełniających literaturę docelową, między innymi o dzieła wcześniej w Polsce nieznane. Nie brak również w prezentowanej antologii przekładów konkurencyjnych wobec translacji już istniejących, wpisujących się w szeregi tłumaczeniowe i uzupełniających rozmaite sekwencje translatorskie, stanowiących różne propozycje, które ukazują rozmaite teksty, zderzające się ze sobą w jednej książce w sposoby nieoczekiwane, pobudzające wyobraźnię i często osobliwe.
Joseph Conrad
Druga połowa XIX wieku, portowe miasto Sulaco, stolica Zachodniej Prowincji fikcyjnej Republiki Costaguany w Ameryce Południowej. Po latach dyktatur wojskowych i wojen domowych oraz słabych rządów republika wkracza w okres prosperity i stabilizacji. Sulaco dzięki pobliskim pokładom srebra i budowie kolei staje się najzamożniejszą prowincją kraju. Lecz tam, gdzie są pieniądze, jest i władza nie ma więc miejsca na sentymenty i nad krajem zbiera się kolejny przewrót wojskowy. Umieszczając akcję w niestabilnym młodym państwie, przeżartym korupcją, wstrząsanym przewrotami i rewolucjami, prowadzonymi w imię dobra ludu, a kończącymi się zamianą jednego tyrana na innego Conrad w przenikliwy sposób zarysował mechanizmy polityczne i ideologiczne typowe dla miejsc gdzie korupcja, bezwzględność, chciwość i poczucie niesprawiedliwości osiągają skrajne formy. Jednak mechanizmy władzy to tylko jeden z bohaterów powieści. Innym jest Nostromo młody genueński marynarz, nadzorca robotników, filar społeczności, człowiek honorowy, dumny i nieustraszony, wzór w oczach biednych i bogatych. Postać nieskazitelna i niemal mityczna. Oraz złodziej. Co pchnęło osobę prawą do sprzeniewierzenia się własnym przekonaniom? Jakie konsekwencje niesie za sobą taki dylemat moralny? Czy możliwe jest odkupienie? Joseph Conrad ponownie zadaje pytania o granice etyki i trudne wybory w sytuacjach ekstremalnych. Nowy przekład Macieja Świerkockiego wydobywa z tej prozy to wszystko, dzięki czemu uznaje się Conrada za giganta literatury światowej.
Pan Mikołaj, czyli serce ludzkie odmienione
Nicolas-Edme Rétif-de-La-Bretonne
Niezwykła autobiografia, a właściwie niezwykła powieść, bo Rétif zmyśla pisząc Pana Mikołaja, szuka rekompensaty za swoje niezbyt udane życie. Okłamuje czytelnika i samego siebie. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że czytelnik od pewnego momentu dostaje sygnały, że narratorowi nie może ufać i musi rozstrzygać na własną odpowiedzialność, co jest prawdą, a co zmyśleniem. Temu pionierskiemu u osiemnastowiecznego pisarza chwytowi towarzyszą inne, zadziwiająco nowoczesne, jak przemieszanie czasu pisania z czasem akcji oraz cofanie się i wybieganie naprzód w toku opowieści. Wielką atrakcją jest także i to, że autor, wyprzedzając Balzaka, wprowadził do literatury Paryż ulicy i pospólstwa, podrzędnych hoteli i sublokatorskich pokoików. On pierwszy ukazał Paryż nocą, ciemny z rozjarzonymi oknami sklepów, niczym szeregiem małych teatrzyków. Wyprzedził także Nervala i Patricka Modiano, twierdząc, że szczęście znajduje się, jedynie grzebiąc w okruchach przeszłości.
Virginia Woolf
Sto lat temu, w połowie czerwca 1923 roku, pani Dalloway wychodzi rano z domu, by kupić kwiaty na wieczorne przyjęcie. Jeszcze nie wie, że do Londynu przyjechał właśnie Peter Walsh, jej młodzieńcza miłość. Tego samego dnia Rezia Warren Smith prowadzi swojego męża Septimusa do doktora Bradshawa, w nadziei, że sławny lekarz poradzi coś na jego dziwny stan ducha. Losy bohaterów powieści splatają się niespodziewanie, szlaki ich wędrówek po Londynie przecinają się, każda postać jest widziana przez innych, każda też inaczej postrzega siebie, pozostałych i miasto. A w mieście panuje zwykły ruch, samochody i omnibusy tłoczą się na ulicach, w powietrzu samolot wypisuje dymem jakieś hasło. Big Ben wybija godziny. Londyn w piękny czerwcowy dzień nowoczesna stolica świata, który optymistycznie ruszył naprzód, bo przecież dopiero co skończyła się wojna. W tej książce mam aż nazbyt wiele pomysłów. Chcę oddać życie i śmierć, zdrowie i szaleństwo; chcę poddać krytyce system społeczny i pokazać, jak działa w swych najsilniejszych przejawach zanotowała pisarka w dzienniku. W precyzyjnie skomponowanym i misternie splecionym utworze Woolf wykorzystuje swoją nowatorską technikę narracyjną, rozwarstwia strukturę czasu i dociera w głąb ludzkiej psychiki. Dzięki temu oraz dzięki przenikliwości obserwacji i intensywnemu, lirycznemu językowi powstała jedna z najważniejszych i najbardziej przejmujących powieści XX wieku.
Antonio Eduardo Parra
Mężczyzna czatujący w ciemności, by dokonać zemsty. Grupa biedaków, którzy postanawiają zająć kawałek pustyni. Piękna prostytutka, którą zarazem kocha i nienawidzi całe miasto. Drobny handlarz narkotyków szukający wsparcia u tajemniczych świętych. Kobieta zagubiona na cmentarzu w burzliwą noc po Dniu Zmarłych. Dziewięć opowiadań. Dziewięć historii. Dziewięć skoków w głęboki Meksyk. Role głównych bohaterów obsadza Eduardo Antonio Parra zwykłymi ludźmi: to prości rolnicy i robotnicy, ofiary przemocy, ale też kryminaliści i członkowie półświatka. W ich losach przegląda się rzeczywistość Meksyku początku XXI wieku, kraju, który kapituluje wobec wszechobecnych karteli i korupcji. Ale to nie sensacje rodem z pierwszych stron gazet wypełniają te opowieści, tylko historie jednostek, które czasem walczą o godność, a czasem już tylko o przetrwanie. To proza skonstruowana z mistrzowską precyzją, oszczędna, celna, która potrafi przybrać tony liryczne, lecz bywa też lapidarnie oschła, a niekiedy staje się wręcz hipnotyczna. Parra nawiązuje do wielkich twórców literatury meksykańskiej jak choćby Carlosa Fuentesa czy Juana Rulfo pozostając zarazem twórcą na wskroś współczesnym.
Portret artysty w wieku młodzieńczym
James Joyce
Dublin początku XX wieku to miasto ciasnych konwenansów, surowego katolicyzmu i politycznego wrzenia. Dla Stephena Dedalusa ten świat jest siecią, która ma powstrzymać jego duszę przed lotem. W swojej ikonicznej powieści James Joyce zapisuje proces bolesnego wyzwalania się z narzuconych ról i narodziny twórcy, który odrzuca bezpieczną przynależność na rzecz niepewnej wolności. By chronić swoją niezależność, Stephen wybiera własną drogę orężem czyniąc milczenie, wygnanie i spryt. To literatura w stanie ciągłego ruchu. Śledzimy losy bohatera od pierwszych, dziecięcych wrażeń zmysłowych, przez lęki przed potępieniem, aż po intelektualny bunt. Joyce nie tylko opowiada o dojrzewaniu; on czyni je namacalnym poprzez język, który ewoluuje wraz ze Stephenem od prostych fraz dzieciństwa po gęstą, erudycyjną prozę manifestu. To właśnie tutaj Joyce wytyczył ścieżkę, która doprowadziła go do napisania Ulissesa i na zawsze zmieniła oblicze nowoczesnej kultury. Oddajemy w ręce czytelników trzecie wydanie tego arcydzieła w przekładzie Jerzego Jarniewicza. Wybitny tłumacz i poeta ponownie przejrzał i dopracował swój tekst, nadając mu jeszcze większą precyzję oraz drapieżność. Dzięki tej pracy Portret artysty w wieku młodzieńczym nie jest jedynie muzealnym eksponatem modernizmu, lecz żywym, pulsującym tekstem, który w nowej odsłonie brzmi wyjątkowo nowocześnie. To uniwersalna opowieść o tym, że narodziny artysty wymagają odwagi zerwania wszystkich więzów, które krępują wyobraźnię.
Marianne Fritz
Prawo powszedniego ciążeniato jeden z najważniejszych i najbardziej osobnych debiutów w literaturze niemieckojęzycznej XX wieku. Wyróżniona Nagrodą im. Roberta Walsera powieść Marianne Fritz stanowi punkt wyjścia do jej monumentalnego cykluFestung radykalnego uniwersum językowego, które na zawsze zmieniło oblicze literatury austriackiej. W powojennej Austrii, pod powierzchnią odbudowy i sukcesu, rozgrywa się dramat Berty Kschyk. Przytłoczona społecznym pragmatyzmem i emocjonalną obojętnością otoczenia, Berta staje się studium psychicznej izolacji. Tytułowe prawo powszedniego ciążenia to nieubłagany ciężar norm, ról i historii, które determinują jednostkę silniej niż jej własna wola. Jej krzyk pozostaje niemy, aż do chwili desperackiego aktu, który ma uchronić dzieci przed modelującymi łapami życia. Twórczość Fritz, zestawiana z dziełami Musila,KafkiczyJoycea, imponuje gęstością znaczeń i formalną dyscypliną. Elfriede Jelinek, noblistka i wielka orędowniczka autorki, podkreślała bezkompromisowość jej wizji, uznając projekt literacki Fritz za zjawisko absolutnie unikatowe w skali światowej. Polski przekład tej niewielkiej objętościowo, lecz porażającej precyzją książki, przywraca naszej debacie literackiej autorkę o randze najwybitniejszych twórców nowoczesności. To przenikliwe studium traumy, milczenia i nienachalnej grozy, która kryje się w pozornie zwyczajnej codzienności.
Emmanuel Bove
Pułapka Emmanuela Bovea to polityczno-egzystencjalny thriller osadzony w dramatycznym okresie francuskiej historii, jesienią 1940 roku. Francja, rozdarta klęską wojenną, zostaje podzielona: północno-zachodnia strefa podlega niemieckiej okupacji, a strefa południowo-wschodnia, zarządzana z Vichy, staje się symbolem kolaboracji i moralnych kompromisów. W tym dusznym klimacie nieufności i strachu Joseph Bridet, dziennikarz, podejmuje desperacką próbę ucieczki do Londynu, by dołączyć do generała de Gaullea i sił Wolnej Francji. Żeby wydostać się z matni, próbuje zdobyć przepustkę do Afryki Północnej, udając zwolennika nowego reżimu. Bridet nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego maskarada szybko zaczyna wzbudzać podejrzenia, a on sam staje się pionkiem w niebezpiecznej grze, pełnej biurokratycznych pułapek. W dusznej atmosferze Vichy każda rozmowa, każdy gest i każde spojrzenie stają się niepokojąco dwuznaczne. Bove, niezrównany portrecista ludzkiej samotności, w Pułapce buduje narrację, w której główny bohater staje się ofiarą nie tylko opresyjnego systemu, ale też własnych wątpliwości i lęków. Jak ryba złapana w sieć, Bridet miota się między nadzieją a rezygnacją, powoli tracąc wiarę w możliwość ucieczki i sens swoich działań. Opublikowana tuż po wojnie powieść początkowo nie odniosła sukcesu czas jej wydania był czasem świętowania zwycięstwa, opiewania ruchu oporu. Pułapka to jednak nie tylko thriller polityczny, ale też uniwersalne studium moralnych wyborów, samotności i życia w czasach ekstremalnych. To jedno z najdojrzalszych i najbardziej przejmujących dzieł Emmanuela Bovea, zasługujące na ponowne odkrycie.
Dino Buzzati
Pustynia Tatarów to jedna z najbardziej fascynujących powieści XX wieku, w mistrzowski sposób ukazująca ludzką egzystencję w obliczu samotności, czasu i niespełnionych nadziei. Bohater książki, młody porucznik Giovanni Drogo, wyrusza z entuzjazmem do odległej twierdzy Bastiani, na granicy cywilizacji i pustynnego bezkresu. Forteca, która strzeże państwa przed wrogiem, staje się dla niego miejscem konfrontacji z marzeniami, iluzjami i uciekającym czasem. Buzzati maluje sugestywny obraz monotonii i oczekiwania, które z czasem przeradzają się w niekończący się rytuał codzienności. Giovanni, jak wielu żołnierzy stacjonujących w fortecy, żyje nadzieją na wielkie chwile na nadejście wroga, które nada sens jego obecności i poświęceniu. Ale czy kiedykolwiek się to wydarzy? Czy pustynia skrywająca się za murami twierdzy to tylko krajobraz, czy metafora życia pełnego miraży? Pustynia Tatarów to powieść o nieubłaganym przemijaniu, wyborach, które kształtują nasze życie, o granicach ludzkiej wytrzymałości. W prozie Dina Buzzatiego pojawiają się zarówno elementy egzystencjalne, jak i surrealistyczne, które tworzą niezapomnianą atmosferę.
Łukasz Musiał
Był sobie rojber. W gwarze poznańskiej tym słowem określa się nicponia, psotnika, urwisa. O nim jest ta książka. A dokładniej: o twórczości Roberta Walsera. Pisarza, którego jedni uwielbiają, inni lekceważą, a większość w ogóle nie zna. Czym są opowieści Walsera? Jedna z odpowiedzi: próbą uchwycenia wibrującego bezruchu chwili teraźniejszej, tej zarezerwowanej dla rzeczy małych. Rzeczy małe nie oślepiają, nie ogłuszają, nie przytłaczają. Są nieśmiałym zaproszeniem do gry, w której każdy wygrywa. Każdy jest wygranym: zabrzmiało jak banał? Trudno. Przywykliśmy do tego, że literatura wysoka najczęściej wysuwa oskarżenia pod adresem świata i ludzi. Uważamy, że jej głównym powołaniem jest demaskowanie zła, kłamstwa, zbrodni, niegodziwości; że musi się skupiać na udrękach istnienia; że powinna pokazywać przede wszystkim problemy, z jakimi się zmagamy. Tymczasem utwory Walsera chcą nie popadając w naiwniactwo budować zaufanie do świata. Takiego, jakim on jest. Nietzsche chciał wiedzy radosnej ja wołam o radosne pisarstwo. I odnajduję je u Roberta Walsera. Łukasz Musiał
Sad zapięty. Krótka antologia przekładu
W polskich i zagranicznych zbiorach bibliotecznych wynalazł tłumacz jakieś sto tekstów, związanych przede wszystkim ze Śląskiem różnych czasów (od XIII w. do współczesności). Następnie przeprowadził selekcję materiału, kierując się jeśli można zgadywać założeniem, że utwór tym mocniej nas zainteresuje, im jest mniej znany. Finalną całość scala aktualna! tematyka wojny. Wobec czego dzieło, które pierwotnie broniłoby się jako literatura, poezja, czy też jako materiał dla miłośników języków i przekładu nagle napiera z niepokojąco potrzebnym komentarzem do współczesności. Z recenzji wewnętrznej. Bartnicki chwycił się przepisywania. Mieczysław Czerneda Za ożywieniem Bartnickiego kryje się jakiś problem. Marian Piotr Rawinis Poezja jest świątynią, kędy wiekom żywym ciężeją powieki z głaza wykowane. Charles Baudelaire Wszystkie przekłady to pseudoepigrafy. Łaj wojny []
Strach bramkarza przed jedenastką
Peter Handke
Czy ta książka to kryminał? W pewnym sensie tak, jednak o ile dla Holmesa i Poirota zbrodnia stanowi zaledwie drobną rysę na tafli idealnego porządku, o tyle w przypadku byłego bramkarza Josefa Blocha morderstwo okazuje się jedną z niewielu oczywistości w zagmatwanym gąszczu znaków, gestów, poszlak i symboli. Stawką nie jest tu przywrócenie pierwotnego ładu, ale raczej narzucenie jakiejkolwiek struktury chaotycznej masie rzeczywistości, która wymyka się wszelkiemu ujęciu, przytłaczając swoją złożonością. W tym sensie można powiedzieć, że to kryminał radykalny albo kryminał rebours. Choć opowiadanie Strach bramkarza przed jedenastką z 1970 roku należy do najbardziej znanych utworów Petera Handkego, dopiero teraz ukazuje się w polskim przekładzie. Pomimo upływu czasu nie straciło na aktualności, i to niezależnie od tego, czy czytać je jako studium postępującej choroby psychicznej, traktat o problemie interpretacji, dogłębną charakterystykę wyalienowanej jednostki, czy też w jeszcze inny sposób.
Flann O'Brien
Sweeny wśród drzew Flanna OBriena, powieść opublikowana po raz pierwszy w roku 1939, uznawana jest za początek literatury postmodernistycznej. To precyzyjnie skonstruowany pastisz, literacki żart, książka-pajęczyna, której nitki biegną we wszystkich kierunkach, łącząc się i tworząc niezwykły wzór. Zastosowanie kompozycji szkatułkowej umożliwiło autorowi ciągłe obnażanie tworzonej fikcji, poszczególne warstwy kilku opowieści przeplatają się bez przerwy, przechodząc jedna w drugą w iście kalejdoskopowym tempie, tak że nie wiadomo kiedy, stają się jedną historią. Sweeny wśród drzew to jednak przede wszystkim książka o potędze wyobraźni, o jej mocy przekształcania rzeczywistości, ale i o jej słabości. Wyobraźnia bowiem musi stale pozostawać pod kontrolą w przeciwnym razie autor może wpaść w sidła wykreowanych przez siebie bohaterów.
Oscar Wilde
Nie zawsze pamiętamy, że Oscar Wilde był przede wszystkim dramatopisarzem, który najbardziej spełniał się w mowie żywej. Jego najlepsze utwory to znaczy teksty dla sceny wypływały z tego, co robił najlepiej, czyli z rozmawiania. Gdy się zorientował, że mówi lepiej, niż pisze, postanowił uwiecznić swe wyczyny stolikowe, słusznie przypuszczając, że to one, nie co innego, zapewnią mu nieśmiertelność. Nie mówimy oczywiście o rozmowach tak zwanych istotnych, głębokich, poważnych, bo te były poniżej oczekiwań króla londyńskiej socjety. Wilde specjalizował się w small talku, który wyniósł na wyżyny sztuki. W Anglii, swej drugiej ojczyźnie (pierwszą była Irlandia, a trzecią, ostatnią Francja),jest kochany właśnie za swoje dramaty, a mniej za Doriana Graya czy bajki dla dzieci. Do dramatów Wildea przylgnęło określenie society plays: komedie z towarzystwa, sztuki salonowe, co wcale nie znaczy, że dla salonu pochwalne. Wilde uwielbiał życie towarzyskie i bywanie, gdzie się bywa, bardzo bolał, gdy to stracił, ale był na tyle światły, by w pełni dostrzegać całą stronę ridicule poruszania się w tych kręgach. Swymi komediami wystawił dobremu londyńskiemu towarzystwu dość dwuznaczny pomnik. Uwielbiał tych ludzi, ale uwielbiał z wysoka, za co w swoim czasie pięknie mu się odpłacili. Sztuki Oscara Wildea to pierwsze w języku polskim pełne wydanie jego najważniejszych utworów dramatycznych.
Andrzej Kopacki
Wiersze na resztkę życia. Czyli? Takie, które krążą wokół życiowej kulminacji i tego, co przychodzi w ślad za nią, złowróżbnie i niechybnie: schyłek życia, na koniec śmierć. Co z tym począć pyta Andrzej Kopacki że starość jest nie tylko przyjemnym matem wrześniowego słońca, ale też dotkliwym antagonizmem: między poczuciem bogactwa rzekomo pouczających przeżyć a ich zbędnością? Między spektakularną manifestacją potrzeb witalnych a natrętną refleksją nad życiowym kresem? [] Tu właśnie jesteś, starcze, staruszko: pomiędzy. Śmierć wyziera z życiowego tła, a wiersz i namysł nad nim każą pamiętać o tkance doświadczeń: o twarzach życia, o figurach dziewczęcia i mędrca, dzieciaka i narcyza. One także, obok motywów czysto tanatycznych, jak grecki młodzian z opuszczoną pochodnią czy danse macabre, należą do pejzażu nad rzeką pogranicza między życiem a śmiercią. Niniejsza książka jest wybiórczą relacją z lirycznych wędrówek po tym dorzeczu: od wczesnonowoczesnych wierszy niemieckich przez niemieckojęzyczną lirykę XX wieku po całkiem spory suplement polski, który dostarcza materii porównawczej. A ćma? W jednym z wierszy siedzi na ścianie, niby pospolita, a przecież zagadkowa. Czym albo kim jest? Literatura próbuje dać odpowiedź. Ta ciemna ćma o tych próbach opowiada.
Joris-Karl Huysmans
Był Des Esseintes, przyszedł czas na Durtala. Czysty estetyzm powieści Na wspak, nazywanej biblią dekadentyzmu, okazał się ślepą uliczką. Bohatera Tam, w dole gatunek ludzki wciąż wprawdzie brzydzi, lecz tym razem sposobem na ucieczkę od wstrętnej współczesności jest biografia średniowiecznego zbrodniarza i satanisty, marszałka Gillesa de Rais. Okazuje się jednak, że w dziewiętnastowiecznej Francji dawna tradycja jest wciąż żywa. Po okraszonych wyborną strawą debatach w wieży dzwonnika zanurzamy się więc z Durtalem w diaboliczny i mistyczny zarazem świat magii i okultyzmu. A idąc śladami prawdziwej femme fatale, trafiamy do samego serca tego świata na sławetną czarną mszę. Opowieść o niej, a także inne partie utworu choćby natchniony opis Ukrzyżowania Matthiasa Grünewalda potwierdzają, że Joris-Karl Huysmans należy do najoryginalniejszych europejskich pisarzy, a także do największych francuskich stylistów, zaś przekład Ryszarda Engelkinga wybitnego tłumacza Baudelairea i Flauberta bogactwem swojego języka na trwałe wpisuje Tam, w dole w historię literackiej polszczyzny.
Francis Scott Fitzgerald
Arcydzieło literatury amerykańskiej. Tajemniczy i niewiarygodnie bogaty Jay Gatsby urządza w swoim luksusowym domu dekadenckie przyjęcia, choć rzadko się na nich pokazuje. Krążą o nim legendy, także o pochodzeniu jego fortuny. Pytań i plotek jest znacznie więcej na przykład dlaczego wpatruje się w blask okien po drugiej stronie zatoki. Fitzgerald opowiada ponadczasową historię o nierealnych pragnieniach i ludzkich przywarach, o miłości i wyrachowaniu, a także o złamanych przez życie, zdesperowanych i zagubionych młodych Amerykanach w okresie prosperity po pierwszej wojnie światowej. To także portret szaleństw lat dwudziestych, epoki, w której świat szemranych interesów miesza się ze światem bankierów, bieda z bajecznymi fortunami, amerykański sen z Wielkim kryzysem, a namiętne pragnienia zderzają z bolesnym upadkiem. Ten wielki Gatsby, uznany za jedną z najważniejszych powieści XX wieku, ukazuje się w nowym przekładzie Macieja Świerkockiego, dzięki któremu maestria Francisa Scotta Fitzgeralda wybrzmiewa w pełni.