Verleger: Oficyna Naukowa
Wojciech Burszta, Anna Jawor, Mirosław Pęczak, Michał...
Cultural participation was seen as a source of prestige, and the requirement of personal development, of becoming a cultured person, gained popularity and became almost an inherent element of the model of social advancement. The intelligentsia was expected to elevate the cultural level of the country, primarily by introducing the less educated parts of society to the national culture. […] In our study of socialist Poland we wanted to focus primarily on the memories of everyday life of those who lived in that period. Our perspective refers therefore not to the experience of a witness of history, understood as a sequence of significant events, but rather simply to the everyday life of people who lived in this historical epoch. The aim of the study is to show not the functioning of the People’s Republic of Poland but how individual sought to “find themselves within it,” especially ways of dealing with problems, of living and experiencing. That is why we are not concentrating on studying the cultural memory of socialist Poland; rather, we are attempting to refer to the communicative memory of that period. A memory collected in the form of personal and biographical accounts, one analogous to narrative memory.
Andrzej Kojder, Godność i siła prawa. Szkice socjologicznoprawne
Andrzej Kojder
Kiedy ktoś pyta, co to znaczy, że prawo ma godność, odpowiadamy: znaczy to tylko tyle (i aż tyle), że strzeże godności człowieka, a więc w jednakowym stopniu przypisuje podstawowe uprawnienia i wolności wszystkim ludziom i na wszystkich nakłada w dziedzinie praw publicznych te same obowiązki. Prawo, któremu można przypisać godność, nie zachęca do zdrady, dwulicowości, kłamstwa, wiarołomstwa, nie naraża nikogo na zgubę, ból i poniżające traktowanie, nie wymusza poddańczej uległości i nie nakłania do określonych wyborów religijnych, politycznych, moralnych, estetycznych czy jakichś innych. Nikogo również nie wywyższa tylko z tego powodu, że to jest on, a nie ktoś inny, nikogo też nie czyni obywatelem drugiej kategorii. Prawo, które ma na widoku godność człowieka, wdraża do powszechnej życzliwości, dobrych uczynków, pielęgnuje cnoty osobiste - ambicję, dumę, odwagę, prawdomówność, skromność - wzmacnia również cnoty obywatelskie, takie jak odpowiedzialność, obowiązkowość, przychylność, serdeczność. (...) tak jak każdy człowiek ma mniej lub bardziej wyrazistą osobowość (charakter, temperament, postawę życiową), podobnie każdy system prawny ma w danej epoce cechy swoiste, szczególne. O ile jednak godność człowieka najwyraźniej przejawia się w sytuacjach zagrożenia, a jej probierzem są niebezpieczeństwa i trudy, którym musi on sprostać, o tyle godność prawa uwidacznia się w jego codziennym funkcjonowaniu. O nabywaniu przez prawo coraz większej godności świadczy to, że rozdziela ono coraz więcej dobrodziejstw i jest powściągliwsze aniżeli w przeszłości w szafowaniu surowymi karami.
Anegdoty, limeryki, epifanie o socjologii i socjologach
Andrzej Kojder
Znaczna część zamieszczonych w tym tomiku tekstów ukazywała się w ostatnich latach w biuletynie Polskiego Towarzystwa Socjologicznego "Informacja Bieżąca", najczęściej pod kryptonimem Ankor. Najżywszy odzew wywołały limeryki. Niektórzy socjologowie, a nawet ich spadkobiercy, poczuli się bardzo urażeni, autor zaś wzywany był do publicznych przeprosin. Nie uczynił tego, musiałby bowiem przyznać, że imiona Jana, Piotra czy Stefana oznaczają konkretne osoby, a tak nie jest. Wszelako w sytuacji, jaka zaistniała, autor czuje się w powinności, aby stwierdzić, że jakiekolwiek podobieństwo postaci i sytuacji tutaj przywołanych do żyjących i nieżyjących socjologów (a także przedstawicieli innych zawodów) jest najzupełniej przypadkowe. Co się tyczy anegdot, które Merriam Webster's Dictionary and Theasaurus definiuje jako short narrative of interesting, amusing, or biographical incident, to spotkały się z zarzutem, że ten czy ów socjolog (zwłaszcza rodzimy socjolog!) nie mógł powiedzieć lub zrobić tego lub owego, kłóciłoby się to bowiem z jego wizerunkiem, jego charakterem, temperamentem, poczuciem humoru lub innymi znanymi(?) jego przymiotami. Według tej opinii jeden z nadzwyczaj sympatycznych profesorów (notabene promotor doktoratu autora tych słów, a także, notabene, mąż kilku żon), nie mógł porównać wykładanego przez siebie przedmiotu do kostiumu bikini, bo to jakoby nie licowało z jego z sylwetką i stylem bycia... Niedorzeczną pretensją jest oczekiwanie, że każda anegdota będzie opatrzona stemplem autentyczności. Do anegdotycznej narracji nie stosuje się bowiem kryterium prawdy i fałszu, co najwyżej prawdopodobieństwa. Nie ma więc sensu dociekać, czy opisana w anegdocie sytuacja na pewno się wydarzyła i czy jej bohaterem była ta właśnie, a nie inna osoba. Zapewne sporną jest kwestią, czy powtarzane z pokolenia na pokolenie anegdoty, złote myśli, aforyzmy, maksymy, sentencje, facecje, dykteryjki, powiastki, dewizy, kalambury i fabulacje należą do dóbr (kanonu) kultury, czy też powinno się im przyznać znacznie niższą rangę. Zdaje się natomiast nie ulegać wątpliwości (choć nie jest to oczywiste dla wszystkich socjologów), że owe drobne, ulotne w większości utwory, mniej lub bardziej udane lub zupełnie chybione, są nośnikiem nie tyle treści poznawczych, choć i takie w nich się znajdzie, ile emocjonalnych pobudzeń i nastrojów raczej żartobliwych niż poważnych.
Justyna Jasionowska, Maria Kaniowska, redakcja naukowa
Redakcja naukowa Justyna Jasionowska, Maria Kaniowska Jest to książka niebanalna, niekiedy intrygująca, a na pewno intelektualnie zaawansowana, tak jak zaawansowana jest dzisiejsza antropologia kulturowa. Dzięki zróżnicowanemu doborowi tekstów daje pojęcie o tym, że antropologiczny wachlarz jest obecnie wyjątkowo wielobarwny, zarówno jeśli chodzi o badane problemy, jak i stosowane podejścia badawcze. Czytelnik odniesie wrażenie, że autorzy przedstawili swoje teksty nie tylko po to, by dać obraz badanych zjawisk, ale też by zarekomendować swoją wizję nowoczesnej antropologii i nowe sposoby jej praktykowania. Pojawiają się tu dalekosiężne ambicje poznawcze: wypracowanie takich praktyk badawczych, które zasypałyby rów między badaczem a badanym - przyjmowany dotychczas jako nieusuwalny, a może nawet pożądany. To oczywiście pokłosie funkcjonującej od pewnego czasu w antropologii radykalnej krytyki dawnej postawy hegemonicznej badacza wobec przedmiotu badań, której efektem było jego egzotyzowanie, orientalizowanie, słowem - wszelkie substancjalizowanie odmienności Innego. Teksty zostały pogrupowane w pary: do każdego tekstu wyjściowego został dołączony komentarz, który lokuje go na mapie dyscypliny i wypunktowuje ustalenia. Choć każdy nawiązuje do tekstu poprzedzającego, wnosi też samoistną wartość. Z recenzji prof. dr. hab. Jerzego S. Wasilewskiego
Cywilizowanie dzieci? Społeczno-kulturowe badania dzieciństwa w perspektywie teorii Norberta Eliasa
Zofia Boni, Marta Rakoczy, Marta Bucholc, Julia...
Cywilizowanie dzieci? Społeczno-kulturowe badania dzieciństwa w perspektywie teorii Norberta Eliasa Redakcja naukowa Zofia Boni, Marta Rakoczy Cywilizowanie dzieci to swoiste projektowanie dzieci za pomocą norm, wzorców i wartości uważanych w określonych momentach kulturowo-historycznych za pożądane. Przekonanie, że dziecko musi zostać poddane społecznej i kulturowej "obróbce" dotyczącej jego umysłu, emocji i ciała - czyli tytułowemu "cywilizowaniu" - towarzyszy zachodnim praktykom wychowawczym przynajmniej od czasów Oświecenia. Choć procesy te nie są zjawiskiem nowym, ich intensyfikacja i wieloaspektowość - realizowanie wielu, często sprzecznych założeń i oczekiwań wobec dzieci - są warte analizy. W książce przyglądamy się "cywilizowaniu dzieci" w różnych kontekstach historycznych, łącząc metody i perspektywy kulturoznawstwa, antropologii społecznej, historii sztuki, prawa i socjologii. Interdyscyplinarność tego ujęcia służy pokazaniu złożoności procesów społecznego wychowania. Wraz z autorkami rozdziałów czytamy na nowo teorię Norberta Eliasa przez pryzmat badań dzieci i dzieciństwa, zwracając szczególną uwagę na rolę i sprawczość dzieci w tych procesach. Autorkom recenzowanej monografii udało się zaproponować rzeczywiście nowe ujęcie dzieciństwa w zakresie humanistyki i częściowo nauk społecznych. [...] Przed pomysłodawczyniami tego tomu nikt nie pokusił się o zbadanie użyteczności Eliasowskiego ujęcia "procesu cywilizowania" w próbach zrozumienia i wyjaśnienia różnych form pojmowania i praktykowania dzieciństwa w nowożytnej Polsce. I już ten fakt świadczy o oryginalności przedstawionego tomu. Z recenzji Tarzycjusza Bulińskiego
Daremność i nadzieja. Psychiatryczna opieka rodzinna w perspektywie antropologicznej
Andrzej Perzanowski
Wnikliwa i poruszającą opowieść o sytuacji osób z chorobami psychicznymi. O daremności terapeutycznych zabiegów psychiatrii, uprzedmiotowieniu, wykluczeniu, opresji szpitalnej, ale też o nadziei na uwolnienie, bliskości W 1933 roku przy szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy koło Białegostoku została zainicjowana opieka rodzinna, program oparty na przekazywaniu "chronicznych pacjentów" pod opiekę wybranych, niespokrewnionych z nimi wiejskich rodzin, zamieszkujących położone w pobliżu szpitala wsie. Zgodnie z taką koncepcją psychiatryczną, pacjentom umożliwiało to życie w warunkach bliższych "naturalnym", rodzinnym, opiekunowie zaś zyskiwali zapłatę od szpitala oraz dodatkowe ręce do pracy w gospodarstwach. Książka ukazuje opiekę rodzinną jako ideę, u której podstaw leżały daremność terapeutycznych zabiegów psychiatrii oraz chęć przeciwstawienia się uprzedmiotowieniu, wykluczeniu i chroniczności, będących skutkiem chorób, hospitalizacji psychiatrycznej i stygmatyzacji. Zanegowanie odrzucenia i izolacji osób z ciężkimi chorobami psychicznymi uruchamiało złożone praktyki społeczne i doświadczenia. Daremność i nadzieja Andrzeja Perzanowskiego jest wnikliwą i poruszającą opowieścią o naszym podejściu do osób z chorobami psychicznymi [...] uważam ją za książkę niesłychanie wartościową, krytyczną, bazującą na fascynujących badaniach, nowatorską, opowiadającą o bardzo słabo znanym zjawisku. Z recenzji Agnieszki Kościańskiej
Design, designer i metamorfozy miejskie. Studium socjologiczne
Magdalena Piłat-Borcuch
W jaki sposób design i designerzy kształtują przestrzeń miejską i relacje społeczne? Jak należy projektować przestrzeń miejską, by coraz lepiej odpowiadała potrzebom jej użytkowników? Praca mieści się w rodzącej się dopiero subdyscyplinie socjologii designu, przedstawia działania, w wyniku których przestrzeń miejska mogłaby lepiej odpowiadać zróżnicowanym potrzebom obecnych i przyszłych społeczeństw. Dotyczy kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia nie tylko wąskiego grona specjalistów zajmujących się problematyką designu miejskiego, ale również każdego mieszkańca miasta i osób miastem zarządzających. O jej wyjątkowości świadczy innowacyjność w wyborze problematyki, wartość poznawcza i wartość zgromadzonego materiału empirycznego. Oryginalne badania przeprowadziła autorka z najważniejszymi ekspertami zajmującymi się designem w Polsce, a także z ekspertami z czterdziestu siedmiu krajów. Doktor Magdalena Piłat-Borcuch jest adiunktem na Wydziale Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Jej zainteresowania naukowe skupiają się przede wszystkim na socjologii designu, mieście i designie miejskim. Jest autorką kilkudziesięciu publikacji związanych z tą problematyką.
DYSTANS SPOŁECZNY WOBEC OSÓB HOMOSEKSUALNYCH
Małgorzata Skowrońska
Człowiek socjalizmu winien być człowiekiem kulturalnym. Dla człowieka socjalistycznego oświata i kultura mają być powszechnie dostępne, a stawanie się człowiekiem kulturalnym — modelem rozwoju osobowości, przedmiotem aspiracji i składnikiem awansu społecznego.