Verleger: Oficyna Naukowa
Dzieci i zdrowie. Wstęp do childhood studies , t.1, Książka dla dzieci , t.2
Magdalena Radkowska-Walkowicz, Maria Reimann, redaktor naukowy
Opowieści dzieci o zdrowiu, chorobie i cielesności mówią jednocześnie o tym, jak postrzegają one inne kategorie społeczne świata dorosłych – kiedy na przykład dyskurs o zdrowym człowieku łączy się w dziecięcych opowieściach z dyskursem moralnym: człowiek zdrowy to człowiek dobry. "Dyskurs publiczny, mimo deklaratywnych postulatów uznania wartości dzieci jako pełnoprawnych członków społeczności, w praktyce nieustannie sprowadza je raczej do biernych odbiorców dorosłej wiedzy, opieki i władzy. Prowadzenie badań z dziećmi w duchu childhood studies to obok etycznej uważności również kwestia przyjęcia perspektywy dziecięcego sprawstwa, uznania dzieci za kompetentnych aktorów społecznych, ekspertów w światach swoich codziennych doświadczeń, aktywnych w procesach nadawania znaczeń i eksplorowania społecznej rzeczywistości. Przyjęcie perspektywy childhood studies oznacza nie tylko wiarę w sprawczy potencjał dzieci uznanych za aktywnych aktorów społecznych, ale także idący za nią nakaz etyczny takiego prowadzenia badań, które dziecięce refleksje i doświadczenia stawia w centrum". Z recenzji Mai Brzozowskiej-Brywczyńskiej
Dzieci z nie-miejsc. Kiedy doświadczenie staje się opowieścią. T-1 i 2
Anna Witeska-Młynarczyk, Ewa Maciejewska-Mroczek, Anna Krawczak
Książka ta jest wynikiem spotkania praktyków i akademiczek. Wybrali oni formę autoetnograficznej opowieści, aby przybliżyć współczesne doświadczenia opieki nad dziećmi wychowującymi się poza rodzinami, w których się urodziły. Choć każda z przedstawionych w książce historii jest inna i bardzo osobista, wszystkie są częścią szerszej rzeczywistości kulturowej - tej dotyczącej współczesnego systemu pomocy w Polsce i tego, jak funkcjonuje on względem dzieci. Teksty te można więc traktować jako komentarz, który narusza hegemoniczne wyobrażenia o "cudzie adopcji" czy mit kulturowy zapewniający nas, że "matka jest tylko jedna". Czytanie tych opowieści pomaga uchwycić wielowymiarowość i nieoczywistość takich słów, jak rodzina, miłość, praca opiekuńcza, państwo, dobro dziecka, adopcja czy matka. Książka została napisana z myślą nie tylko o odbiorcach akademickich, lecz także o praktykach - pracownikach systemu i innych osobach zaangażowanych w pomoc dzieciom. W końcu zakładanymi odbiorcami książki są także dzieci, dla których powstał tom drugi. Uwaga! Tom drugi dostępny jest do pobrania jako materiał dodatkowy z półki klienta, który dokonał zakupu części pierwszej. FRAGMENT Kiedy myślimy o rodzinie, przed naszymi oczami może się pojawić obrazek miłych ludzi, kobiety i mężczyzny, z uśmiechniętymi, ładnie ubranymi dziećmi. Wszyscy się kochają, szanują, są w stosunku do siebie uprzejmi. Jesteśmy przyzwyczajani do takiej wizji rodziny. Kiedy jednak przyjrzymy się wielu prawdziwym rodzinom, nie tym z obrazka, zobaczymy, że pod warstwą lukru, który w naszych wyobrażeniach przykrywał rzeczywistość, może być dużo smutku, niemiłości, przemocy. Wtedy powinni zareagować dorośli ludzie i instytucje, które zajmują się ochroną dzieci, takie jak policja, sąd, pomoc społeczna. Autorzy tekstów zgromadzonych w tej książce opisują doświadczenie dzieci, które w takich smutnych rodzinach żyły, i dorosłych, którzy teraz chcą tym dzieciom pomóc i stworzyć dla nich bezpieczny i przyjazny dom. Książka powstała w efekcie badań naukowych dotyczących rodzin adopcyjnych i zastępczych. W takich rodzinach wychowują się dzieci, które nie mogą mieszkać ze swoimi pierwszymi, biologicznymi rodzinami; tymi, w których przyszły na świat. W takich przypadkach dziećmi muszą się zaopiekować inni dorośli. Mogą przyjąć je do swoich rodzin: zaadoptować lub stworzyć dla nich tak zwaną rodzinę zastępczą. Adopcja z reguły jest na zawsze. W rodzinie zastępczej z założenia dziecko pozostaje jakiś czas, a potem może być adoptowane, trafić do domu dziecka bądź wrócić do swoich pierwszych rodziców. Ale w praktyce nie zawsze ten podział jest wyraźny.
Dziecięce doświadczenia ADHD. Etnografia spornej jednostki diagnostycznej t.1-2
Anna Witeska-Młynarczyk
Na kartach tej książki nie znajdziemy stwierdzeń w rodzaju "ADHD nie istnieje", "lekarze z premedytacją farmakologizują dzieci" czy "ADHD to wymysł koncernów farmaceutycznych". Dużą rolę odegrała tutaj, jak sądzę, etnografia. Wgląd w świat przeżywany pozwala bowiem za jednym zamachem uchwycić realność i problematyczność ADHD. W narracji Autorki ADHD jest problematyczną jednostką diagnostyczną, ale jest jednocześnie czymś realnie istniejącym w praktykach społecznych, doświadczeniach, codziennych zmaganiach. Książka jest zarazem oryginalna i inspirująca. ADHD jest w niej fenomenem niejednoznacznym, płynnym, wymagającym nieustannej pracy, a zarazem zaskakującym i niezwykle ciekawym. Czytając ją, mamy bowiem przekonanie, że nawet tak oklepany medialnie temat, jak nadpobudliwe dzieci, może ukazać swoje nieznane oblicze. Jest to zasługa głównie drobiazgowej pracy etnograficznej, która ujawniła nieznane aspekty życia z ADHD. Z recenzji Michała Wróblewskiego
Dziecko - in vitro - społeczeństwo. Ujęcie interdyscyplinarne
Anna Krawczak, Ewa Maciejewska-Mroczek, Magdalena Radkowska-Walkowicz, redakcja...
Redakcja naukowa Anna Krawczak, Ewa Maciejewska-Mroczek, Magdalena Radkowska-Walkowicz Co to znaczy być "dzieckiem z in vitro"? Jak to jest nim być we współczesnej Polsce? Czy taki sposób poczęcia ma znaczenie? Autorki tekstów udzieliły głosu najbardziej zainteresowanym - dzieciom urodzonym dzięki in vitro, ich rodzinom, osobom niepłodnym, osobom starającym się o dziecko (kobietom i mężczyznom). Osobom, które jednocześnie mogą czuć się najbardziej poszkodowane przez toczącą się w ostatnich latach w polskiej przestrzeni publicznej dyskusję dotyczącą wspomaganej reprodukcji. Na książkę składają się nie tylko artykuły stricte naukowe, opisujące wyniki badań czy sytuację prawną, lecz także wzruszająca autoetnografia pierwszego polskiego dziecka poczętego in vitro czy zapis dyskusji o tym, jaką rolę w życiu rodziny mogą odgrywać różne stanowiska wobec tej technologii. Książka jest modelowym przykładem antropologii zaangażowanej, otwartej na potrzeby tych, których najbardziej dotyczy. Autorki stosowały nowatorskie i upodmiotawiające metody badań, w tym związane z działalnością artystyczną i zabawą. Z recenzji dr hab. Agnieszki Kościańskiej
Ekonomia jednostkowości. seria- MUTACJE KAPITALIZMU
Lucien Karpik
Lucien Karpik Ekonomia jednostkowości przełożyła Agnieszka Karpowicz redakcja naukowa Małgorzata Jacyno Ponieważ ekonomia neoklasyczna pomija pewną szczególną formę rynku, proponuję zestaw narzędzi i argumentacji opisujących go i tłumaczących zarówno jego funkcjonowanie, jak i rozwój. Jest to wcale nie marginalny rynek, złożony z produktów jednostkowych, niewspółmiernych, obejmujący wymiany, którym kierunek nadaje poszukiwanie "dobrych" usług i towarów: lekarza, prawnika, doradcy firmy, rady zarządzającej, wina, powieści, filmu i innych. Obejmuje on jednocześnie profesjonalne, spersonalizowane usługi i dzieła sztuki, "wielkie" wina i haute cuisine, dobra luksusowe, turystykę, wiele produktów przemysłu kulturalnego, niektóre wyroby rękodzielnicze i szczególne formy ekspertyzy. Niedocenianie produktów jednostkowych w analizie neoklasycznej nie jest zamierzone: to logiczne następstwo przyjętej w niej ramy teoretycznej, której uniwersalne cele narzucają takie kwalifikowanie produktów wymiany, aby utrzymać cenę jako jedyną cechę różnicującą. Rzeczy i zjawiska jednostkowe, nieobjęte odpowiednią konceptualizacją i zagubione wśród produktów różnorodnych, muszą pozostawać niewidzialne. Gdy je zdefiniujemy, można je jednak będzie wyodrębnić i uznać za należące do szczególnej formy koordynacji gospodarczej, niesprowadzalnej do rynku ortodoksyjnego. Trzeba więc przemierzyć terra incognita rynku produktów jednostkowych czy rynku jednostkowości i skonstruować teorię, która powinna zdawać z tego sprawę: ekonomię jednostkowości.
Etnografia pamięci PRL-u. Kultura codzienności Polski powojennej 1956-1989
Wojciech Burszta, Anna Jawor, Mirosław Pęczak, Michał...
Wojciech Burszta, Anna Jawor, Mirosław Pęczak, Michał Rauszer, Piotr Zańko Etnografia pamięci PRL-u. Kultura codzienności Polski powojennej 1956-1989 Człowiek socjalizmu winien być człowiekiem kulturalnym. Dla człowieka socjalistycznego oświata i kultura mają być powszechnie dostępne, a stawanie się człowiekiem kulturalnym — modelem rozwoju osobowości, przedmiotem aspiracji i składnikiem awansu społecznego.
Mariusz Zemło
Fenomen małego miasta Mariusz Zemło Są jeszcze miejsca na ziemi - ostatkiem sił nie goni się tam z pracy do domu, nie zauważając, co mija się po drodze; są jeszcze takie miejsca, w których sąsiad znajduje czas, by usiąść na ławie, popatrzeć sąsiadowi głęboko w oczy i powierzyć mu swoje troski, i wsłuchać się w jego boleści; są jeszcze miejsca na polskiej ziemi, w których ludzie znajdują chwile, by spojrzeć w niebo i z zachwytem przywitać klucze powracających z nastaniem wiosny żurawi czy z zaciekawieniem przyglądać się, jak z trawy ospale wysuwają się winniczki, by zażyć odrobiny ciepła; są też miejsca, w których zbierają się ludzie, by w gromadzie śpiewem czy muzykowaniem budować wspólnotę odczuć i przyjacielskich relacji. Są jeszcze i takie miejsca, w których, skoro na jednych przychodzi czas smutku, inni szanują ten stan i przynajmniej nie obrażają powagi chwili, a gdy spada na kogoś radość i wesele, inni wtórują mu w uniesieniu, nastrajając się na odpowiednią nutę, kiedy jedni oddają się postowi i zadumie modlitewnej, inni, choćby nie mieli ku temu powołania, z karnawałem wstrzymują się na inną porę. Te miejsca przynależą do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć już dzisiaj, a istnieje... w małych miastach. Wstęp (fragmenty) W obiegu społecznym funkcjonuje wiele opinii o nieatrakcyjności małych miast. Przy tej okazji podkreśla się stagnację, nudę, szarość, bylejakość, wreszcie - ich pospolitość. Niewykluczone, że takie wrażenie może odnieść kierowca szybko mknącego auta, który zabłąkał się w poszukiwaniu drogi do metropolii będącej celem biznesowej wyprawy. To wrażenie może się jeszcze utrwalić, kiedy ów podróżujący zdecyduje się na krótki posiłek w miejscowym barze i nie znajdzie tam standardów, do jakich przyzwyczaiły go (choć nie bez wyjątku) wielkie miasta. Bieżące sprawy, kolejne telefony, "niedoczasowość" nie pozwalają na to, by pojawiła się szansa zejścia z tego powierzchownego poziomu pierwszych wrażeń nieco głębiej, bliżej rzeczywistości. Po pospiesznym posiłku znowu mknie co sił do celu podróży. A już na miejscu opowiada kolegom, w jakiej to "dziurze" przyszło mu się z konieczności zatrzymać, jak wszystko tam było "niefajne" i że ciągle nie może otrząsnąć się po tym, co spotkał. "Dajcie szybko espresso - woła - bym mógł się pozbyć niesmaku doznań". Tymczasem małe miasta mają swój urok. Ta ich właściwość jest zauważana zarówno w relacji do innych skupisk osiedleńczych, jak i w zestawieniu z im podobnymi. Wystarczy lekko zwolnić, a najlepiej na krótki czas zrezygnować z pościgu "za niczym" lub też z "ucieczki od samego siebie" - jak by kto inny wolał powiedzieć - i spokojniejszym okiem na różne tego miasteczka sprawy popatrzeć, by ów urok zauważyć. Wówczas to, co pospolite, może się okazać niepowtarzalne, to co szare - mieniące się wachlarzem wyjątkowo rzadkich barw, co nudne - nadzwyczaj atrakcyjne, co monotonne - tak naprawdę bajeczne itd. Takiemu spojrzeniu na małe miasta niniejsze opracowanie chce wyjść naprzeciw. Podróżny przemierzający połacie polskiej ziemi doświadcza odmienności krain, które znalazły się na jego szlaku. Zmienia się krajobraz, zmienia się sposób zagospodarowania przestrzeni, zmienia się sposób zasiedlania i jego gęstość, wreszcie i sami ludzie, z wyglądu podobni w zachowaniu, zdradzają typowe dla siebie walory, w zestawieniu z innymi niepowtarzalne. Autor niniejszego opracowania postanowił zabrać Czytelnika na wyprawę po Podlasiu - w zdecydowanej większości zamieszkanym przez autochtonów, od pokoleń łączących swój los z wydarzeniami (bardziej i mniej burzliwymi) przetaczającymi się przez ziemię wybraną przez ich przodków na miejsce osiedlenia. Obszary tej krainy wciąż porośnięte są bujnymi lasami i dziewiczymi borami. Kwieciste łąki spotykają się z polami zbóż. O niepowrotnym przemijaniu czasu - i o trwaniu - zdają się przypominać rzeki tych stron: dostojnie płynący Bug, którego wody ciągną tony piachu i mułu - matrona rzek wschodniej Polski - nieco szybsza i zwinniejsza Narew, meandrująca po puszczańskich ostępach zupełnie kameralna Supraśl. Te sielankowe krajobrazy są przecinane nitkami asfaltowych nawierzchni, a po nich z dużą prędkością przemieszczają się nowoczesne auta, burząc harmonię i naturalny spokój, które podkreślał jeszcze nie tak dawno stukot końskich podków leniwie uderzających o bruk. W takie przestrzenie z rzadka, tu i tam, wplecione są miasteczka. Miasteczka w przeważającej większości małe, liczące od kilku do kilkunastu tysięcy mieszkańców.
Informacja i komunikacja. Seria MUTACJE KAPITALIZMU
Dominique Wolton, Redakcja naukowa Małgorzata Jacyno
Dominique Wolton, Informacja i komunikacja Przełożył Marcin Frybes Redakcja naukowa Małgorzata Jacyno Informacja to nie komunikacja. To komunikacja, a nie informacja stanowi dziś prawdziwe wyzwanie. Informacje już nie wystarczają, aby zaistniała komunikacja