Wydawca: Warszawska Firma Wydawnicza
Tropem mordercy. Tom 2. Ad patres
Justyna Rosiak
Jeden wybuch wystarczył, by zburzyć spokój miasta i życie nadkomisarz Zofii Zawadzkiej. Nieuchwytny bombiarz zdaje się przewidywać każdy ruch policji, wciągając śledczych w grę, której zasady dyktuje on. Aby zatrzymać terror, Zofia musi otworzyć dawno zamknięte akta i zadać trudne pytania własnemu ojcu. Szybko okazuje się, że w świecie starych policyjnych układów niektóre tajemnice miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Jak daleko posunie się szaleniec, by wyrównać dawne rachunki? I jaką cenę przyjdzie zapłacić Zofii za odkrycie prawdy, gdy sprawa stanie się śmiertelnie osobista? Zegar tyka, a morderca dopiero się rozkręca.
Kaja Napieraj
Jedno przypadkowe spotkanie może zmienić wszystko. Gdy Aurora oblewa drinkiem Noaha, wydaje się, że to tylko niezręczny incydent. Jednak za ostrymi słowami kryje się napięcie, którego żadne z nich nie potrafi zignorować. Ich relacja balansuje na granicy namiętności i konfliktu. Każde kolejne spotkanie przyciąga ich do siebie coraz silniej - choć oboje wiedzą, że zbliżanie się do siebie może skończyć się katastrofą. Bo czasem to właśnie osoba, która doprowadza nas do szału, najszybciej zdobywa serce.
Anatol Boguniecki
Nazywam się Anatol Boguniecki. Nie brakuje mi żadnego żebra, a kręgosłup mam prosty. Oprócz szyjnego, ale chodzę na zabiegi. Dopiero po wielu latach zauważyłem, że każda sprawa i każda sytuacja wynika z innej, jest od niej zależna albo choćby tylko powiązana. Nic nie dzieje się samo, a my mamy wpływ na przebieg wydarzeń, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Im wcześniej to zauważymy, tym lepiej dla nas. Nigdy nie jest za późno na zmianę. Trzeba tylko wziąć sprawy w swoje ręce i robić wszystko "po swojemu", a przynajmniej próbować. Alberta Einsteina kiedyś zapytano, czy umie grać na skrzypcach. Odpowiedział: "Nie wiem, nie próbowałem". Może jest więc i w naszym życiu coś, o czym nie wiemy, a potrafimy. Ciekawie byłoby to sprawdzić. Książka Anatola Bogunieckiego to bardzo osobista opowieść o życiu - takim zwyczajnym, codziennym. Ale stanowi też pasjonującą historię o dokonanych wyborach i decyzjach (czasem trafionych, innym razem nie), o rodzinie, relacjach międzyludzkich, pracy i... podróżach. To osnute na własnych doświadczeniach rozważania człowieka, który nie wierzy w przypadki i uważa, że każda sytuacja oraz każde zdarzenie mają swoją przyczynę, a największy wpływ na to, co nas spotyka, mamy my sami. I choć autor nie jest nikim znanym i nie należy do grona celebrytów, lekkim i barwnym, choć chwilami także ostrzejszym piórem uwodzi czytelnika - to bawiąc, to znów zmuszając do refleksji.
Andrzej Peszko
Andrzej ma siedemdziesiąt cztery lata i wreszcie czas, by opowiedzieć własną historię - tę prawdziwą, nieupiększoną, pełną drobnych cudów codzienności i wyborów, które nieraz zmieniały kierunek całego życia. Wspomina dzieciństwo spędzone na warszawskim Grochowie, pachnące kurzem podwórek i pierwszymi marzeniami o świecie, który czeka za horyzontem. Opowiada o pracy ratownika i asystenta artystów w czasach, gdy Polska tętniła energią, mimo wszystkich dziejowych trudów. Wreszcie - o odwadze, która kazała mu spakować niewielki bagaż i ruszyć do Niemiec, gdzie zetknął się z ludźmi, kulturami i miłościami, jakich wcześniej nawet nie potrafił sobie wyobrazić. W jego życiu powroty przeplatają się z wyjazdami: Polska, Niemcy, Ameryka, Turcja... Każde miejsce przynosi mu nową lekcję, nowe znajomości, nowe fascynacje. A wszystko to zanurzone w pracy jego rąk - masowania ciała (jako masażysta), które bywało dla niego nie tylko zawodem, ale sposobem na zrozumienie drugiego człowieka. To poruszające, pełne ciepła i humoru wspomnienia mężczyzny, który nie bał się żyć po swojemu. Jego opowieść pokazuje, że na odkrywanie świata - i siebie - nigdy nie jest za późno.
Sylwester Kołodziejczyk
Nie ma znaczenia, co tu napiszę, zbędny gest. Ale przecież nie spłynęły po mnie słowa poety. Młody Bóg, którego karmi się z ręki, ten i wiele innych obrazów na długo pozostają w pamięci; obrazów z Leśmiana (głębiej) i z Honeta (płyciej) - lecz w efekcie "płynniej i jaśniej". Kto ma dość "polityki", tutaj znajdzie czystą "poetykę"; o ile coś takiego w ogóle istnieje. Tu jednak chce się w to wierzyć. Karol Maliszewski Inne wydane tomiki poezji autora: "Zalustrze" "Księga Przysnów"
Wierszem pokłońmy się Maleńkiemu
Zbigniew Kacprowicz
Szkoła Podstawowa nr 1 w Krośniewicach przez wiele lat organizowała przedstawienia jasełkowe, które w pewnej chwili stały się tradycją placówki. Barwne spektakle, tworzone i przeprowadzane z wykorzystaniem własnej sceny oraz profesjonalnego sprzętu scenicznego, angażowały całą społeczność szkolną, sprawiając, że okres Bożego Narodzenia każdorazowo zmieniał się w magiczny i wyczekiwany czas. I choć w ich przygotowanie włączali się zarówno nauczyciele, jak i rodzice, zawsze najważniejsi byli aktorzy, czyli uczniowie szkoły - zaangażowani, chętni i wspaniali młodzi ludzie, pełni pasji oraz ciekawych pomysłów. Niniejsza publikacja prezentuje dziewięć gotowych scenariuszy przedstawień jasełkowych, możliwych do realizacji zarówno w warunkach szkolnych, jak i tych bardziej profesjonalnych, zebranych oraz opracowanych przez Zbigniewa Kacprowicza - byłego wicedyrektora szkoły w Krośniewicach.
Marzena Gawryś
Wierszydełka to literacka podróż, która prowadzi czytelnika przez codzienność, ujawniając jej niezwykłe oblicza: od ciepła domowych chwil, przez szkolne przygody, aż po podwórkowe harce i bajkowe historie. Ta wyjątkowa książka jest bramą do krainy dziecięcej wyobraźni - każdy wiersz odsłania tajemnice otaczającego świata. Znajdziemy w niej nie tylko zabawę słowem czy radosne rymowanki, kształtujące wrażliwość językową i poznawczą, lecz także refleksyjne przemyślenia będące skarbnicą mądrości oraz wsparciem w rozpoznawaniu wartości i emocji. Ta książka to zaproszenie do szukania międzypokoleniowych inspiracji i wspólnego odkrywania dziecięcych marzeń.
Marcin Bortkiewicz
Przechodząc od wielkiego ekranu do intymnej formy dziennika, z tą samą precyzją, z jaką prowadzi aktorów, obnaża własne trudne przeżycia: kres miłości, która uparcie o sobie przypomina, lęk o dzieci i starania, by stanąć na nogi w rzeczywistości, która nagle straciła stabilny grunt.