Publisher: Wydawnictwo Marek Derewiecki
Substancja i atrybut. Studium z ontologii
Michael J. Loux
W niniejszej książce zajmuję się dychotomią, która jest jedną z najważniejszych w ontologii dychotomią między zwykłymi przedmiotami bądź substancjami a różnymi atrybutami (tj. własnościami, rodzajami i relacjami), które z nimi kojarzymy. Moim celem jest wypracowanie prawidłowego filozoficznego opisu każdego członu tej dychotomii. Będę dowodził, że różne próby zrozumienia substancji lub atrybutów w kategoriach redukcyjnych zawodzą. Spróbuję wykazać, że mówienie o atrybutach jest tylko mówieniem o atrybutach; i podobnie, mówienie o substancjach jest tylko mówieniem o substancjach. Rezultatem jest to, co wielu uzna za dziwne połączenie stanowisk platońskiej teorii atrybutów, w której atrybuty są powszechnikami czy wielorako egzemplifikowalnymi [multiply exemplifiable] bytami, których istnienie jest niezależne od świata przepływu, oraz arystotelesowskiej teorii substancji, w której substancje są podstawowymi jednościami nie dającymi się zredukować do bardziej fundamentalnych metafizycznie rodzajów rzeczy. (fragment Przedmowy Autora) Zdaniem Louxa, zadanie metafizyka jest relatywnie proste: przedstawić spójne i zgodne z przedfilozoficznymi intuicjami wyjaśnienie ontologicznej struktury świata danego nam w doświadczeniu. Rzeczywistość filozoficzna jest jednak nieco bardziej skomplikowana i pojęciu metafizyki od zarania jej dziejów towarzyszą poważne kontrowersje. Jak powszechnie wiadomo, sam termin zawdzięczamy Arystotelesowi i tytułowi jego słynnego traktatu, choć sam Arystoteles traktatu tego tak nie nazwał, a tytuł ma raczej związek z ułożeniem jego treści (po fizyce) niż z jego specyfiką przedmiotową. Niezależnie od autorskich intencji termin ten jednak zakorzenił się w europejskiej kulturze filozoficznej tak głęboko i mocno, że proponowane przez Arystotelesa w Metafizyce określenia tej dyscypliny, jako filozofii pierwszej lub teologii, albo niemal w ogóle nie są używane, albo też używane są w zupełnie innym znaczeniu. Jak przekonuje nas Loux, Arystotelesa w Metafizyce interesowały pierwsze przyczyny, co czyni z niej dyscyplinę dotyczącą Boga, czyli nieruchomego poruszyciela. Ale to wąskie, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, teologiczne znaczenie metafizyki nie definiowało, zdaniem Arystotelesa, tej dziedziny w wystarczający sposób, ponieważ uważał on także, że jest to dyscyplina, która zajmuje się bytem jako bytem. W ten sposób metafizyka przestaje być wąską dziedziną nauki dotyczącą pierwszej przyczyny resp. pierwszych przyczyn, a staje się nauką uniwersalną w najbardziej ogólnym sensie: nauką badającą wszystko, co istnieje. Ale jest oczywiste, że tak pojmowana metafizyka może krzyżować się dziedzinowo z innymi naukami, które z definicji jeśli ich wytworem ma być episteme zajmują się raczej tym, co istnieje, a nie tym, co nie istnieje. Żeby zrozumieć specyfikę przedmiotu metafizyki, trzeba zatem koniecznie dookreślić, że zajmuje się ona bytami i próbuje określić własności bytów jako istniejących właśnie (a nie na przykład jako użytecznych, dobrych czy pięknych), i dlatego usiłuje nie tylko zrozumieć pojęcie bytu, ale także najbardziej ogólne pojęcia, takie jak jedność czy tożsamość, różnica, podobieństwo czy brak podobieństwa, które stosują się do wszystkiego, co istnieje. Jak metaforycznie, a zarazem doskonale precyzyjnie puentuje to Loux, zadanie, jakie stoi przed metafizykiem, da się wyrazić następująco: ma on narysować nam mapę struktury wszystkiego, co istnieje.
Ksenofont
Ksenofont (ok. 430 ok. 355 przed Chr.), grecki pisarz, historyk, filozof, uczeń Sokratesa, z pochodzenia Ateńczyk. Dzielny żołnierz i zapobiegliwy ziemianin, często doświadczał zmiennych kolei losu. Zaliczany do najbardziej poczytnych autorów starożytności. Pozostawił bogatą spuściznę, która w całości przetrwała do naszych czasów. W jej skład wchodzą dzieła o tematyce historycznej, politycznej i filozoficznej, takie jak (między innymi): Agezylaos, Cyropedia, Dzieje Grecji, Hieron, Obrona Sokratesa, Sympozjon, Ustrój lacedemoński, Wyprawa Cyrusa. Zawierają one program wychowawczy, współbieżny z grecką paideią, będący w istocie zachętą do praktykowania sophrosyne (umiarkowanie, powściągliwość: podstawa wszelkiej cnoty) oraz wdrażania w życie ideału kalokagatii. W tej chwili druga niewiasta [Cnota], zbliżywszy się, rzekła: Ja też przychodzę do ciebie, Heraklesie, gdyż znam twoich rodziców i poznałam twoją naturę podczas twego wychowania. To budzi we mnie nadzieję, że jeśli zwrócisz się na moją drogę, na pewno dokonasz pięknych i wspaniałych czynów. Nie będę cię jednak łudziła przynętami rozkoszy, lecz, jak właśnie z woli bogów wygląda rzeczywistość, po prawdzie ci skreślę. Mianowicie nic z tych rzeczy, które są istotnie dobre i piękne, nie dają bogowie ludziom bez trudu i starania, lecz, czy to chcesz, aby bogowie byli dla ciebie łaskawi, musisz bogów czcić, czy to życzysz sobie być przez przyjaciół kochanym, musisz dobrze czynić przyjaciołom, czy to pragniesz być szanowanym przez jakie państwo, trzeba państwu być użytecznym, czy to pragniesz z powodu cnoty być podziwianym w całej Helladzie, musisz starać się zasłużyć się około Hellady, czy to chcesz, aby ci ziemia wydała obfite plony, musisz ziemię uprawiać, a jeżeli sądzisz, że trzody cię wzbogacą, trzeba otaczać troską trzody. Jeśli zamierzasz stać się wielkim za pośrednictwem wojny, chcesz być potężnym, uwalniać przyjaciół, a wrogów zwyciężać, to musisz nie tylko nauczyć się prawideł sztuki wojennej u znawców, lecz także ćwiczyć się, jak je trzeba zastosować, jeżeli wreszcie chcesz być silnym na ciele, musisz przyzwyczaić ciało do posłuszeństwa i wzmacniać je wśród trudów i potu. (fragment Wspomnień o Sokratesie Herakles na rozstajnej drodze)
Synostwo Boże, Łów mądrości, Szczyt kontemplacji
Mikołaj z Kuzy
Książka Mikołaja Kuzańczyka (1401-1464) składa się z trzech, jak dotąd nieprzetłumaczonych, traktatów: Synostwo Boże (1445), Łów mądrości (1463) i Szczyt kontemplacji (1464), w tłumaczeniu Antoniego Śmista. Zestawienie tych trzech tekstów pozwala przedstawić najważniejsze problemy, które przenikały myśl Mikołaja Kuzańczyka, a także strategię prowadzonych przez niego rozważań, zorientowanych na poszukiwanie niepojętego Boga. W traktacie Synostwo Boże autor ukazuje chrystologiczny wymiar swoich rozważań filozoficznych, w traktacie Łów mądrości przedstawia swój stosunek do tradycji filozoficznej, z kolei tekst Szczyt kontemplacji stanowi nowatorską próbę poszukiwań Boga jako Posse ipsum, czystej możliwości, której istnienie zdaniem filozofa powinno być oczywiste dla umysłu ludzkiego. W tym krótkim wprowadzeniu nie staram się objąć myśli Kuzańczyka w całej jej złożoności, a tylko wskazać kilka moim zdaniem ważnych elementów, których zrozumienie powinno ułatwić lekturę Synostwa Bożego, Łowu mądrości i Szczytu kontemplacji, gdzie głównym problemem jest zagadnienie możliwości poznania nieskończonego Boga przez skończony, ludzki intelekt. Najważniejsze jest zaś zrozumienie tego, że Kuzańczyk konsekwentnie poszukuje Boga jako primum cognitum, absolutnego przedzałożenia, które można i należy na różne sposoby odsłaniać. Prawda o Bogu została objawiona w Piśmie i tradycji, ale Bóg tak samo jak stale stwarza nasz świat, utrzymując go w istnieniu i powołując do istnienia coraz to nowe byty tak też według Kuzańczyka stale oświeca nasze umysły w każdym bez wyjątku akcie poznawczym i umożliwia umysłom samo poznawanie, pozostając przy tym czymś tak oczywistym, że wręcz do poznania niemożliwym. Kuzańczyk zaś stale usiłuje odsłonić Boga jako pierwszą zasadę nie tylko istnienia i życia, ale też pojmowania, abyśmy w naszych umysłach jako żywych zwierciadłach sami potrafili dostrzec odbicie wiecznego światła Boga.
Tadeusz Korzon
Książka znakomitego polskiego historyka Tadeusza Korzona System monetarny w Polsce zawiera przekrojowe, syntetyczne spojrzenie na historię systemów monetarnych w dawnej Polsce. Obejmuje okres od początków państwa Polskiego do upadku I Rzeczypospolitej. Publikacja zawiera 27 rycin polskich numizmatów (awers i rewers).
Szczęście na manowcach: liberalizm - hedonizm - selfizm
Jan Galarowicz
Czasy, w których żyjemy, nie sprzyjają zbliżaniu nas do szczęścia. Niestety, żyjemy w epoce wielkich iluzji, również odnoszących się do tego upragnionego dobra. Szczególnie niebezpieczne są złudzenia, które są propagowane przez kulturowy liberalizm, hedonizm oraz selfizm - teorie samorealizacji. Autor demaskuje te pomysły na szczęście, dowodząc, że nie prowadzi do niego ani wolność rozumiana jako zrywanie wszelkich więzi i jako spontaniczność, ani suma przyjemności, jakich doświadczamy, ani samouwielbienie i dążenie do samorealizacji. Książka jest przeznaczona dla trzech kategorii osób: wykładowców i studentów filozofii, teologii, psychologii, socjologii, kulturoznawstwa i pedagogiki, osób pracujących z ludźmi - nauczycieli, wychowawców i duszpasterzy, lekarzy, psychologów i psychoterapeutów, dziennikarzy i publicystów oraz tych pozostałych czytelników, którzy pragną pogłębić rozumienie tego doniosłego problemu egzystencjalnego, i tych, którzy chcą zrozumieć to, co obecnie dzieje się w kulturze Zachodu.
Święty Tomasz z Akwinu a ewolucja
Michał Chaberek OP
Moim celem było zebranie wszystkich argumentów, które spotkałem u proewolucyjnych autorów tomistycznych. Być może w przyszłości pojawią się jeszcze nowe. Niemniej myślę, że na te podstawowe, które wysuwają katoliccy autorzy już od przeszło stu lat, Czytelnik znajdzie odpowiedź w tej publikacji. Ponadto z tego, co mi wiadomo, jest to pierwsza próba całościowego podejścia do zagadnienia Tomasz a ewolucja z pozycji biblijnych i klasycznie chrześcijańskich. Zatem moim celem jest udzielenie wyczerpującej, choć syntetycznej odpowiedzi katolickim badaczom promującym tezę, jakoby naukę Tomasza (wraz z klasyczną metafizyką) można było uzgodnić z teorią makroewolucji biologicznej. Opisany przeze mnie kontekst współczesnej debaty na temat św. Tomasza i ewolucji dotyczy myśli zachodniej, zwłaszcza amerykańskiej. (fragment Przedmowy do polskiego wydania)
Anonim
Talizman zdrowia i piękności, czyli zwięzły zbiór prawideł i zasad dla zachowania się w czerstwości do sędziwego wieku to poradnik z początku XX wieku, zawierający zbiór praktycznych porad dla zachowania zdrowia, sprawności fizycznej i pogodnego stanu ducha. Wydanie zawiera 4 ilustracje. Fragment: Zdrowie i piękność powinny się hodować pospołu. Przy kwitnącem zdrowiu, powierzchowność, chociażby najpospolitsza, oświetla się powabem, cieszącym jak nas samych tak i tych, którzy z nami obcują. Skoro zaś zdrowie znajduje się w niedobrym stanie, wtedy nawet i najwytworniejsze rysy twarzy lub kształty ciała brzydną, wreszcie cała osoba staje się podobną do czczego malowidła, pozbawionego wszelkiej uroczej barwy. Nie będziemy więc tutaj podawali środków przeznaczonych do upiększenia powierzchowności niezależnie od zdrowia, lecz wskażemy raczej najprostszą drogę do pielęgnowania zdrowia i piękności w ścisłem połączeniu. A dla uwydatnienia głównych zasad, na jakich to wspólne pielęgnowanie ma się opierać, zaopatrzamy poniższe wskazówki w osobne wytycznie. Niechaj każdy, kto pragnie być zdrowym i pięknym na ciele i duchu, będzie przede wszystkiem umiarkowany, mało wymagający, łatwy do zadowolenia, swobodny, wesoły; względem siebie surowy, dla innych wyrozumiały, nawet pobłażliwy. Niech duch jego często kąpie się i napawa widokiem słońca, nieba, gwiazd, a oczy niech odbijają na zewnątrz piękno wewnętrzne, szerząc wokoło radość i ochotę do naśladowania takiego przykładu. Żyjmy ciągle tak, ażebyśmy byli w każdej porze gotowi przenieść się do wieczności tak, ażeby to było im później tem bardziej za wcześnie! W ten sposób ustępując miejsce swoim zastępcom, spokojnie i łagodnie będziemy mogli życzyć im z całego serca cieszenia się nadal zdrowiem i pięknością ciała i ducha równie pogodnie, jak czyniliśmy to sami.
Tam, gdzie rodziły się idee. Lwowska szkoła filozoficzna
Radosław Kuliniak
Tam, gdzie rodziły się idee. Lwowska szkoła filozoficzna Radosława Kuliniaka to opowieść o narodzinach lwowskiej szkoły filozoficznej i jej twórcy - Kazimierzu Twardowskim. Autor pokazuje, jak z uniwersyteckiego seminarium we Lwowie wyrosła tradycja, która ukształtowała filozofię XX wieku i doprowadziła do powstania szkoły lwowsko-warszawskiej. Książka łączy barwną narrację historyczną z analizą źródeł, prezentując nie tylko dzieje idei, ale również codzienność pracy naukowej, metody kształcenia i intelektualny klimat przełomu XIX i XX wieku. To cenna lektura dla filozofów, historyków oraz wszystkich zainteresowanych historią polskiej nauki. Pragnąłem nie tyko być w miarę sił i możności dobrym nauczycielem filozofii, lecz marzyłem też o tym, by moi uczniowie w czasie studiów swych, jak też po ich zakończeniu tworzyli wraz ze mną trwałą społeczność umysłową, spojoną wspólnością dążeń i wzajemnym przywiązaniem. A pragnąłem tego nie ku swemu tylko zadowoleniu. Miałem na myśli coś innego. Sądziłem, że kto nauczy się ściśle myśleć, ten nie potrafi być nieścisłym w swym działaniu. A tę ścisłość, dokładność, sumienność i aktualność w działaniu uważam za rzecz najbardziej nam potrzebną. Ten duch ścisłości filozoficznej tchnąć w tych wszystkich, którzy będą potem w życiu na różnych stanowiskach działali, uważałem za jeden z najważniejszych swych obowiązków. I gdyby tak, myślałem, coraz liczniejsze rzesze byłych uczniów filozofii, tak samo jak ja myśleli, tworzylibyśmy związek ludzi, wewnętrznymi więzami zespolony, służący filozofii a przez filozofię ojczyźnie. Kazimierz Twardowski, "Podczas 100. Posiedzenia Naukowego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie". Filozofia rzadko zaczyna się w konkretnym miejscu. Jednym z nich była niewielka sala seminaryjna przy ulicy Długosza w gmachu Uniwersytetu Lwowskiego. Prowadziły do niej ciężkie drzwi, a po ich przekroczeniu uderzał zapach papieru, atramentu i kredy. Przestrzeń była skromna. Stał tam półokrągły stół, kilka krzeseł i półka z książkami. A jednak właśnie tutaj, w warunkach pozbawionych wszelkiej zewnętrznej okazałości, kształtowała się kultura filozoficznej pracy, która w ciągu kilkunastu lat miała stać się fundamentem nowoczesnej polskiej szkoły filozoficznej. Na półce obok siebie stały dzieła Arystotelesa i Kanta, Berkeleya, Hume'a, Locke'a, Brentana i Trentowskiego. Nie tworzyły zbioru przeznaczonego do kontemplacji, lecz podstawowy zasób tekstów poddawanych systematycznej analizie. Na tablicy zapisywano pojęcia, definicje i rozróżnienia, a skrzypienie kredy towarzyszyło wysiłkowi porządkowania myśli. W tej niepozornej przestrzeni Aleksander Skórski, Kazimierz Twardowski i Mścisław Wartenberg wraz z uczniami nie tyle przekazywali gotową wiedzę, co kształtowali sposób jej wytwarzania. Powstawała tu kultura filozoficznego rzemiosła oparta na jasności, dyscyplinie pojęciowej i odpowiedzialności za słowo. (fragment Wstępu)