Видавець: Wydawnictwo UNIVERSITAS
Dorota Malczewska-Pawelec, Tomasz Pawelec
Napisana przez historyków z Uniwersytetu Śląskiego książka stanowi studium polityki pamięci realizowanej przez komunistyczne władze Polski stalinowskiej. Przedstawia różnorodne poczynania rządzących, których wspólnym celem była zasadnicza przebudowa zbiorowej pamięci historycznej polskiego społeczeństwa. Autorzy rekonstruują w niej treści na temat przeszłości, jakie komuniści starali się upowszechnić w świadomości Polaków, a także narzędzia oraz sposoby, za pomocą których usiłowali tego dokonać. Wywody mają tło porównawcze – w celu odpowiedniego udokumentowania rzeczywiście „rewolucyjnego” charakteru poczynań komunistów w sferze pamięci, przeprowadzono niemal równie rozbudowaną, równoległą rekonstrukcję polityki pamięci praktykowanej w Polsce w okresie międzywojennym (głównie w dobie rządów piłsudczyków). W pracy zaproponowany został także ogólniejszy model historycznego badania zjawisk pamięci zbiorowej, który powinien okazać się przydatny w analizie przypadków innych niż te bezpośrednio w niej rozważane.
Roczników polskich od śmierci Władysława IV Klimaktery
Wespazjan Kochowski
Annalium Poloniae ab obitu Vladislai IV Climacteres (Roczników polskich od śmierci Władysława IV Klimaktery) to dzieje Rzeczypospolitej czasów Jana II Kazimierza i Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Kochowski korzystał z opowieści wielu świadków, a także dokumentów i własnych doświadczeń, zachowując przy tym znaczny obiektywizm i krytycyzm. Praca ta jest do dziś jednym z podstawowych źródeł wiedzy o epoce staropolskiej. Wespazjan Hieronim Kochowski herbu Nieczuja (ur. w 1633 w Gaju koło Waśniowa w ziemi sandomierskiej, zm. 6 czerwca 1700, w Krakowie) – jeden z najwybitniejszych historyków i poetów polskiego baroku, najbardziej typowy przedstawiciel filozofii i literatury sarmackiej.
Rodzina jako źródło cierpień w twórczości Witolda Gombrowicza
Agnieszka Kowalczyk
Ta książka przedstawia jeden z najważniejszych problemów modernizmu - przełamywanie tabu rodzinnego. Jego przykładem jest twórczość Witolda Gombrowicza, o której Konstanty Jeleński napisał, że w całości ma wymiar autobiograficzny i pełni funkcję autoterapeutyczną. Gombrowicz przedstawił w niej rodzinę jako system, w którym wszystkie jednostki są od siebie uzależnione. Protagonista maminsynek i buntownik - uzależniony psychologicznie od rodziny, walczy o swoją tożsamość, demaskując mechanizmy funkcjonowania rodziny i odkrywając jej ukryte toksyny. O tym, jak silny wpływ na Gombrowicza i je- go twórczość wywarła rodzina, a w szczególności matka, świadczy obsesyjne powracanie tego motywu w każdym utworze autora Ferdydurke. Rodzina, będąc dla pisarza ukrytym źródłem cierpień, staje się w jego twórczości tematem nieustannych degradacji, dekonstrukcji i w konsekwencji - ulega zniszczeniu jako wspólnota. Gombrowicz dokonuje tego, co prawda, za pośrednictwem śmiechu, ale w jego dziele śmiech ma wymiar tragiczny.
Rodzina żydowska 1939-1945. Wybrane zagadnienia
Martyna Grądzka-Rejak, Konrad Zieliński
Małżeństwo i rodzina, zajmujące tak ważne miejsce w judaizmie, w latach 1939-1945 stanęły przed niewyobrażalnymi wyzwaniami, z których najważniejszym było zapewnienie biologicznego przetrwania. Jednym z następstw polityki Niemiec wobec Żydów okazał się także rozpad więzi rodzinnych. Niezależnie od pozycji społecznej i zamożności, wykształcenia i poglądów politycznych, religijności i stopnia laicyzacji lata wojny i okupacji prowadziły do zachwiania dotychczasowych norm i wartości, przemian w modelu funkcjonowania rodziny, zamiany ról i upadku hierarchii, wreszcie do pojawienia się nowych związków, formalnych i nieformalnych. Autorów artykułów zamieszczonych w książce interesowały zarówno zmieniające się w czasie warunki życia w dużych miastach oraz na prowincji, jak i wszystkie czynniki społeczno-psychologiczne konstytuujące "świat rodziny żydowskiej" w niecodziennych, nienormalnych warunkach niemieckiej okupacji, funkcjonowania w gettach czy w ukryciu po tak zwanej aryjskiej stronie.
Szymon Zimorowic
Szymon Zimorowic, pierwotnie Ozimek (1608 lub 1609-29), brat Józefa Bartłomieja, poeta; wesele swego brata (1629) uświetnił cyklem pieśni Roksolanki, to jest ruskie panny... (wydane w 1654), należących do najwybitniejszych osiągnięć staropolskiej liryki miłosnej. Cykl pieśni jest rodzajem turnieju poetyckiego o kunsztownej budowie, przedstawiającym liryczne zwierzenia 69 bohaterów. Bohaterowie podzieleni są na dwa chóry panien i jeden chór młodzieńców. Nie wiemy, czy liryczne teksty posłużyły do odegrania prawdziwego widowiska na weselu brata autora, ale nawiązania do słowiańskiej obrzędowości weselnej są wyraźne. Miłość przedstawiana w pieśniach jest siłą magiczną i tajemniczą, niepoznawalną, niezrozumiałą w swym działaniu, a tym samym niepoddającą się racjonalnemu opisowi.
Romans panny Opolskiej z panem Główniakiem. Anegdota
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Z turkotem i rozpędem zajechało kilka lekkich pojazdów, w dobre konie zaprzężonych, przed dwór czy pałac, jak go także zwano w Kresowicach. Z pierwszego wózka, chwyciwszy rajtpajcz za plecami położony i rzuciwszy lejce chłopcu stajennemu, ponad stopień, prosto na ziemię wyskoczyła panna Helena Klementyna Opolska i poczęła wołać do przybyłego wraz z nią towarzystwa: – Wysiadajcie! Wysiadajcie! Musicie być głodni! Towarzystwo wysypało się z wolantów, wózków i amerykanów. Sama młodzież, młode panny, młodzi chłopcy, wszystko z wiejska ubrane, suknie podpięte, sztylpy i buty z cholewami, wszystko ochocze, zdrowe i przystojne. – Proszę! – wołała panna Opolska. – Chodźcie! Młodzi ludzie nie weszli, ale raczej wpadli na wyścigi po kilku wysokich schodach w ogromną sień, gdzie na ich powitanie wylazł rosły, o głupim wyrazie wąskich, skośnych oczu pies, jakaś mieszanina brytana i doga i podniósłszy wielki łeb w górę, patrzał na przybyłych. Nim zawieszono na kołkach peleryny, płaszcze i kurty zwierzchnie, wszedł do sieni z dziedzińca Jan Główniak, nauczyciel ludowy z Kresowic i zarazem nauczyciel ośmioletniego Jacusia Opolskiego, brata panny Heleny Opolskiej. (fragment)
Romantyzm, niedokończony projekt. Eseje
Agata Bielik-Robson
Wszystkie prezentowane tu eseje krążą uparcie wokół jednej kwestii: aktualności romantyzmu. Pomimo wielkiej rozpiętości tematów - od filozofii, przez literaturę, do polityki - mają one swój punkt zborny, dzięki któremu układają się w luźną konstelację romantyczną, dokładnie taką, jaką za wzór ładu brali romantycy jenajscy: dygresyjną, arabeskową, a jednak nie całkiem chaotyczną. Stąd też tytuł wyboru: Romantyzm, niedokończony projekt, będący czytelną aluzją do znanego tytułu rozprawy Habermasa na temat oświecenia. Na przekór Habermasowi i innym twardym oświeceniowcom, autorka broni dziedzictwa romantyzmu przed popularną kliszą, postrzegającą w nim skłonność do irracjonalizmu, gorączki i szaleństwa. Bliska jej postawa romantyczna, wypracowana przede wszystkim przez myślicieli brytyjskich, bynajmniej nie oddziela rozwagi i romantyczności - sense and sensibility - lecz chytrze łączy oba podejścia. Romantyzm okazuje się tu pewną szczególną formą racjonalności, a nie, jak to się zwykle w polskiej tradycji przedstawia, rozwichrzoną „romantycznością" przeciwstawioną „szkiełku i oku".
Maksym Gorki
Mam nadzieję, że ta książka wystarczająco wyraźnie świadczy, że nie krępowałem się pisać prawdy, kiedy tego chciałem. Ale, moim zdaniem, prawda nie jest ludziom potrzebna cała i aż tak, jak im się wydaje. Kiedy czułem, że ta czy inna prawda tylko okrutnie rani duszę, a niczego nie uczy, tylko poniża człowieka, a nie wyjaśnia mi nic o nim - oczywiście uznawałem, że lepiej nie pisać o takiej prawdzie. Jest przecież niemało prawd, o których powinno się zapomnieć. Są to prawdy zrodzone z kłamstwa i mają one wszystkie cechy tego trującego łgarstwa, które zniekształcając nasze wzajemne stosunki międzyludzkie, uczyniło życie brudnym, bezsensownym piekłem. Po co przypominać o tym, co powinno zginąć? Ten, kto tylko po prostu odnotowuje i rejestruje zło życia, robi niedobrą robotę. Chciałem nazwać tę książkę: "Książka o ludziach Rosji, jakimi byli". Ale stwierdziłem, że brzmiałoby to nazbyt patetycznie. I nie do końca czuję: czy chcę, żeby ludzie stali się inni? Całkiem wolny od nacjonalizmu, patriotyzmu i innych chorób wzroku duchowego, mimo wszystko postrzegam naród rosyjski jako wyjątkowo, fantastycznie utalentowany i specyficzny. Nawet głupcy są w Rosji głupi oryginalnie, we własnym stylu, a lenie - zdecydowanie genialni. Jestem pewien, że przez swoją groteskowość, niespodziewane zwroty, różnorodność form, że tak powiem, myśli i uczuć, naród rosyjski jest najwdzięczniejszym materiałem dla artysty. Myślę, że kiedy ten przedziwny naród przecierpi już wszystko, co obarcza go i zapętla od środka, kiedy zacznie pracować z pełną świadomością kulturowego i, powiedzmy, religijnego, wiążącego cały świat znaczenia pracy - będzie żył bajecznie heroicznym życiem, a zmęczony, oszalały od przestępstw świat wiele się od niego nauczy. Maksym Gorki