Popularnonaukowe i akademickie
Karol Darwin
W O powstawaniu gatunków Darwin wysunął teorię o ewolucji gatunków w procesie naturalnej selekcji. Książka gromadziła zebrane przez niego na przestrzeni lat, głównie podczas jego podróży statkiem HMS Beagle w latach 30. XIX wieku, dowody na istnienie doboru naturalnego. Język książki jest jasny i przejrzysty nawet dla niespecjalistów, co przyczyniło się do dużego zainteresowania dziełem po jego wydaniu. Praca wzbudziła również kontrowersje, jako że przeciwstawiała się ówczesnym teoriom przyrodniczym, próbującym godzić wiedzę biologiczną z Biblią. Wzbudziła przez to ożywioną debatę w środowisku biologów, filozofów i ludzi Kościoła. Sama teoria ewolucji z pewnymi zmianami stała się powszechnie akceptowana w środowisku naukowym, jednak kontrowersje z nią związane trwają do dziś. (Wikipedia)
Tomasz Ulanowski
W Jaskini Obłazowej w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej odkryto ludzkie kości i bumerang wykonany z ciosu mamuta. Znalezisko to liczy około trzydziestu tysięcy lat, moglibyśmy więc ogłosić światu, że najstarszym bumerangiem na świecie rzucał Polak. Problem w tym, że Polska jako państwo liczy sobie niewiele ponad tysiąc lat, a i do tej tezy wielu historyków miałoby zastrzeżenia. Niemniej jest to historyczny bagaż, którego nie można lekceważyć. Co tak naprawdę łączy Polaków, na czym opiera się narodowa tożsamość i skąd się wzięła? Te pytania stawia sobie Tomasz Ulanowski, sięgając w przeszłość znacznie dalej niż do symbolicznego roku 966. Autor rekonstruuje nasz rodowód na podstawie najnowszych badań. Przepytuje paleontologów, archeologów, historyków, genetyków, antropologów i językoznawców, dzięki którym wkraczamy do świata zagadek i tajemnic sprzed tysięcy lat. Niestety odpowiedzi nie są jednoznaczne. Pewne jest tylko jedno: wszyscy jesteśmy dziećmi ewolucji, która toczy się nieprzerwanie od czterech miliardów lat, a każdy Polak to mieszaniec, potomek wiecznego tułacza, który wyszedł z Afryki i zrządzeniem losu znalazł się właśnie tu. Interesowały mnie odpowiedzi na pytania: Skąd przyszliśmy? Gdzie jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Zupełnie nie chciałem napisać książki o tym, że na naszą biologiczną naturę nakładamy różne kulturowe maski, które przejmują albo przynajmniej próbują przejąć nad nami kontrolę i mówią nam, jak mamy żyć. Myślę sobie jednak, że o tym tak naprawdę jest ta książka. Tomasz Ulanowski
O pożytkach z badań z dziedziny socjologii i antropologii polityki. Próby refleksji
red. Jacek Wódz
Przedmiot zainteresowania autorów tekstów, które złożyły się na prezentowany tom, nie mieści się w jednej, konkretnej dyscyplinie naukowej. Nie jest to ani klasyczna socjologia, ani klasyczna antropologia kultury, ani klasyczna politologia, ani wreszcie nie są to typowo prawnicze rozważania. W grupie autorów znaleźć można socjologów, politologów, badaczy kultury... W pracy znalazły się teksty dotyczące polityki w wymiarze regionalnym oraz lokalnym, państwowym. Analizie poddano także pojęcie państwa, władzy oraz zagadnienie mitu – w kontekście władzy oraz w odniesieniu do konkretnych osób zajmujących eksponowane stanowiska w państwie, odgrywające decydującą rolę w życiu Polski, Maroka, Włoch. [21.11.2012]
Ryszard Kleszcz
Książka jest zbiorem tekstów z zakresu filozofii, które powstawały w okresie lat kilkunastu, począwszy od roku 1993. Problematyka tych tekstów obejmuje dwie (spośród innych) sfery zainteresowań autora. Po pierwsze jest to zagadnienie racjonalności, widziane w rozmaitych jego aspektach, po drugie zaś problematyka aksjologiczna. Wydaje się, że tytuł O rozumie i wartościach dobrze oddaje zainteresowania autora i trafnie wskazuje na zagadnienia w niej podejmowane. Artykuły podejmują różnorodne zagadnienia, co do których sądzić można, że trudno w ich przypadku o powszechnie akceptowalne rozstrzygnięcia. Rodzą one wiele szczegółowych pytań, z których nie wszystkie autor mógł rozpatrzeć. Niektóre teksty, z racji ich rozmiarów, mogły służyć tylko do krótkiego zasygnalizowania pewnych kwestii.
Wojciech Cybulski
Czy Słowianie znali pismo? Czy posługiwali się runami? Wznowienie niezwykle interesującej pracy dr Wojciecha Cybulskiego dotyczącej badań nad runami słowiańskimi.
O rusińskiej i rosyjskiej szlachcie
Marian Gorzkowski
WAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT Ze wstępu: Jeśli heraldyka polska od lat trzystu tak się bogato rozwinęła w literaturze naszej, że stanowi odrębny jej dział a już od dawna tak obfite zawiera materiały, że nie ma Kroniki, Pamiętnika, Sylvarerum, Raptularza, Uniwersału, Aktów itd., gdzie by nie było większych lub mniejszych źródeł dla niej; to te źródła tak rozgałęzione obejmują wypadki i tak ogromny wciągnęły obszar prowincji i krajów, że nie tylko Lwów, Kraków, Gniezno, Poznań, Wilno, Kijów, lecz nadto Mińsk, Smoleńsk, Mohylew, Czernihów, Połtawa, Charków, słowem wszystkie dzisiejsze kraje i miasta nawet za Dnieprem, muszą się do nas uciekać, gdy im przychodzi ochota odszukać wspomnienia albo o swych przodkach, jakiej by oni nie byli religii i pochodzenia, albo o majątkach. Niniejsza książka zawiera ogromną ilość ważnych oraz interesujących informacji dotyczących szlachty rusińskiej i rosyjskiej.
O sądach Bożych spełniających się w narodach przez Kościół, w ludziach przez sumienie
Ks. Zygmunt Golian
"O sądach Bożych spełniających się w narodach przez Kościół, w ludziach przez sumienie" autorstwa Ks. Zygmunta Goliana to głęboka refleksja nad działaniem Bożego sądu zarówno na poziomie społeczeństw, jak i jednostek. Autor przedstawia Kościół jako nieśmiertelne sumienie narodów, które mimo sprzeciwów ze strony rządów i ludów, prowadzi do ich własnej szkody. Wskazuje, że w trudnych czasach nawet święci nie są w stanie całkowicie pokonać zła bez Bożej interwencji, a wzrastające zło jest zapowiedzią nadchodzącego sądu ostatecznego. Na poziomie indywidualnym sąd Boży działa poprzez sumienie, które jest nieuniknionym głosem Boga w człowieku, karcącym każde zło. Sumienie, mimo prób stłumienia, pozostaje niezaprzeczalne i prowadzi do oczyszczenia poprzez spowiedź. Książka jest przemyślaną analizą teologiczną, zachęcającą do refleksji nad osobistym i społecznym znaczeniem Bożych sądów.
O Schulzu. Egzystencji, erotyzmie i myśli... Repliki i fikcje
Konrad Ludwicki
U Schulza, w jego opowiadaniach, nie było ostatniego zdania – każde było przedostatnie. Ostatnie zdanie znamionowałoby morał, puentę, a takiej nie ma (lub nie ma w sensie dosłownym). Albo ujmując rzecz inaczej: ci, którzy umarli zbyt młodo, nigdy nie zostawili ostatniego tekstu. Możemy jedynie konfabulować o ostatnim zdaniu Pessoi, Konińskiego czy wreszcie Schulza – że przywołam zmarłych przedwcześnie tych, którymi w swoich książkach się zajmowałem i którzy należą do tego samego pokolenia. Piszę więc także (a dlaczego nie?) krótkie prozatorskie formy o nim – tytułowe Repliki i Fikcje. Repliki jako narracje, z założenia, wiernie odtworzone – na wzór oryginału, którą jest biografia. I Fikcje – będące wytworem mojej wyobraźni. Z jego życia tworzę fabularyzowane curriculum vitae. […] Przedmiotem moich opowiadań mają być również istnienie, byt, emocje, które niełatwo ująć w ramy wyłącznie naukowe. Krótko mówiąc: czytam Schulza, by czytać też swój świat. Świat, który można stracić za dwa lata, trzy dni czy choćby w następnej chwili. Fragment książki Z założenia książka […] traktuje o katastrofalnej egzystencji i oryginalnej refleksji i idei artysty. Mówi o wyjątkowej twórczości i tragicznym życiu drohobyckiego pisarza i rysownika […]. Wypełnia pewną lukę i absencję w badaniach nad Schulzem. Strony dyskursu filozoficzno-eseistyczno-naukowego raz po raz oddają niespójność schulzowskich światów, zawierają konfrontacje i komparacje poglądów schulzologów oraz ich uzupełnienie – i polemikę z nimi – co w tym przypadku jest nie tylko kreacyjne, ale i konstruktywne. Z recenzji dr hab. Pelagii Bojko Konrad Ludwicki – doktor nauk humanistycznych, prozaik i eseista. Autor między innymi monografii Kino Marka Hłaski (Katowice–Warszawa 2004), Pisanie jako egzystencja(lizm). Refleksja autotematyczna na marginesie „Księgi niepokoju” Fernanda Pessoi (Warszawa 2011), Bóg – Zło – Modlitwa. Wokół „Uwag 1940–1942” Karola Ludwika Konińskiego (Kraków 2016). Jest także autorem powieści Lakrimma (Katowice 2008; 2016) oraz zbioru opowiadań Ściana i inne miniatury (Warszawa 2011). Publikował między innymi w „Akancie”, „Gazecie Wyborczej”, „Nowym Napisie”, „Materiałach i Studiach Sławianoznawczych”, „Studium”, „Schulz/Forum”, „Studia Historicolitteraria”, „Studia de Cultura”. Zawodowo związany z Uniwersytetem im. Jana Długosza w Częstochowie.
O Słowianach i ich pobratymcach. Rozprawa o języku sanskryckim
Walenty Majewski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Według wstępu autora: Gdy Słowianie i starożytne ludy Indii stały się szczególnym badań moich przedmiotem, musiałem ulec wieloletniej namiętności. Długo nie wierzyłem sam sobie, długo posądzano mnie o marzenie. Wszelkie podobieństwo, które między mową, obyczajami, zwyczajami, prawami, bóstwami starożytnych Hindusów i dawnych Iranu mieszkańców, a również starożytnych Słowian, dostrzegłem, a to skłoniło mnie do zebrania rozrzuconych spostrzeżeń. Wypadło mi zacząć od starożytnego, już przed trzema tysiącami lat obumarłego języka Hindusów. Mogą nastąpić późne wieki, gdzie ludzie zapominają swe dzieje, gdy tymczasem język wskazuje na pobratymstwo dwóch odległych ludów. () Zwróciłem uwagę na zarys obyczajów, zwyczajów, bóstw, wyobrażeń religijnych, tudzież praw dawnych i teraźniejszych Hindusów i ich ze słowiańskimi związku. () Rzucone np. w Księdze piątej, rozdziale dziewiątym Dziejów Herodota podanie, że już za jego czasów po naszej stronie Dunaju i dalej na północ istniały nieznane mu ludy, których ubiór miał być ten sam co i Medów, a które się mianowały potomkami tego, w starożytnym Iranie sławnego narodu. Że siedziby tych ludów stykały się z siedzibami, aż po morze Adriatyckie, rozciągnionych Enetów. Że jeszcze za panowania Augusta Cesarza, Słowianie byli Rzymianom znani, pod imieniem Skalawos itd. Wyczytując dalej z godnych wiary pisarzy, że wyraz Sauromata znaczy północnego Meda. () Że w Europie, a szczególniej w Cesarstwie Wszechrosyjskim, w Polsce, Liwie, Państwie Tureckim, w Siedmiogrodzie, Węgrzech, Czechach, Saksonii, Prusach i Meklemburgii skupieni, lub innego szczepu poprzedzielani ludami, Słowianie, przeszło dwie trzecie części reszty europejskiej ludności wynoszą. Że Słowianie w epoce od 481 r. do 771 naszej ery, czwartą część dziejów wiadomego wówczas świata zajmowali. Że Słowianie, aczkolwiek nie wyskokami dowcipu, lecz znaczna kulturą, dobrymi obyczajami, pracowitością i pomysłem, inne wyprzedzali ludy. Przekonawszy się nareszcie z wielu dialektów, tak rozsianych Słowian, iż prawie wszyscy dotąd zachowali tok i naturę całkiem odmiennego, od reszty istniejących w Europie języka. Że Słowianie bałwochwalcy przed tysiącem lat i dawniej, mieli początkowo Rząd Gminowładny, później wybierali królów, których pospolicie knes, gospodyn, wojewod, ban i kral nazywano. Że nad tymi ludami Najwyższy Kapłan w Arkonie na wyspie Rugii miał wielką władzę. Że uosobione bóstwa Słowian i wyobrażenia ich religijne, były wspólne bóstwom wschodniej Azji ludów Iranu i Indii. () Mogliśmy to najpierw dostrzec w Iranie, a dla uzupełnienia wypadało nam przejrzeć przyległe Iranowi przestrzenie Azji () I stad owa książka. Mimo upływu wielu lat warta jest przeczytania. Każdy, kto pasjonuje się dziejami Słowian i Słowiańszczyzny powinien mieć ją w swojej bibliotece.
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem
Zorian Dołęga Chodakowski
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem i Wawrzyńca Surowieckiego zdanie pismie temże z dodaniem krótkiej wiadomości o Chodakowskim i korespondecyi jego: Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką. Wypadek ten jest najgłówniejszym w Sławiańszczyźnie, bo całą jej rozległość z czasem objął, upoważnił nowo tworzące się dzielnice i coraz więcej pomnażał. Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Biada nam! Długo nazbyt przetrwaliśmy w tych obłędach. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.
O socjologicznej kategorii przymierza
Herman Schmalenbach
Schmalenbach nie ma wątpliwości, że przymierze z natury jest tworem nieco efemerycznym. Stany emocjonalnego odurzenia, gotowości do poświęceń, bezgranicznego oddania mijają, zostają wygaszone, przekształcone w ,,zrosty" wspólnoty lub ,,uspołecznione" czy wplecione w ramy organizacji społeczeństwa. Labilność przymierza zwiastuje jego zagładę i wymaga szczególnego etosu, o ile nie ma być sprowadzona do niekontrolowanej eksplozji uczuć. Jest to etos lojalności, konkretyzowany jako wierność, przymierze wierności, przyjaźni czy miłości, ich przyrzeczenie czy obietnica. Zarazem jednak oznacza to zakotwiczenie w dwóch pozostałych formach związków społecznych: we wspólnocie, gdy oczekiwanie trwałości przyrzeczenia lub obietnicy staje się składnikiem wspólnotowego bytu (tradycji), i w społeczeństwie, gdy lojalność staje się składnikiem sankcjonowanego społecznie kontraktu. Dopracowanie i równouprawnienie trzech kategorii: wspólnoty, społeczeństwa i przymierza to próba przezwyciężenia ograniczeń dychotomicznego myślenia. prof. dr hab. Aleksander Manterys Herman Schmalenbach - niemiecki filozof społeczny, urodzony w 1885 roku w Breckerfeld. Był jednym z najważniejszych krytyków teorii Maksa Webera i Ferdinanda Tönniesa, znawcą myśli Leibniza i Kanta, kontynuatorem tradycji filozoficznej spod znaku Georga Simmela. Od czasu studiów związany z uniwersytetami w Berlinie, Jenie, później w Monachium, Getyndze, Hanowerze, a wreszcie w Bazylei, gdzie zmarł w 1950 roku. Dziś pamiętany przede wszystkim jako autor eseju O socjologicznej kategorii przymierza.
Ks. Józef Krukowski
Publikacja polecana szczególnie dla katolików tradycjonalistów. Duch Święty jest zesłany Kościołowi na to, aby był jego Nauczycielem, tj. aby oświecał nauczycieli Kościoła, papieża i biskupów w tym, czego mają wiernych nauczać w rzeczach wiary świętej. A czy papież i biskupi potrzebują Ducha Świętego? Potrzebują: a) aby Ewangelię św. dobrze wyrozumieli, b) aby Ewangelię św. dobrze wykładali. Pan Jezus opowiedział całą Ewangelię Apostołom i przykazał im opowiadać ją wszystkim narodom. Z biegiem bowiem czasów, z rozwojem nauk świeckich powstają nowe teorie, uderzają na Pismo św. i naukę Kościoła. Z drugiej strony papież, biskupi są ludźmi podległymi omyłce, błędowi. Po ludzku mówiąc: łatwo mogłoby się stać, że słowo Boże mogłoby być źle zrozumiane i fałszywie wykładane, gdyby Duch Święty nie był w Kościele przy papieżu i biskupach, nie chronił ich od wszelkiego błędu, nie strzegł powierzonego depozytu, nie sprawiał, że po wszystkie czasy, miejscach i od wszystkich pasterzy w jednym rozumieniu słowo Boże opowiadane było i będzie nieskażenie.
Małgorzata Litwinowicz-Droździel
Pasje starożytnicze chyba nigdy nie były tak silne i powszechne jak w XIX wieku, w żadnym też stuleciu nie odkryto tylu pogańskich bogów. "Starożytności litewskie" to książka o czterech miłośnikach litewskiej dawności. Bohaterami poszczególnych opowieści są Józef Ignacy Kraszewski, Teodor Narbutt, Simonas Daukantas i Ludwik Adam Jucewicz. Śledząc ich starożytnicze pisma, znaleziska i wynalazki, przyglądamy się jednocześnie temu jak z narracji o najdawniejszych dziejach rodzi się nowoczesna litewska świadomość narodowa. Dr Małgorzata Litwinowicz-Droździel pracuje w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zajmuje się historią kultury polskiej i litewskiej XIX wieku.
Carl R. Rogers
O stawaniu się osobą to zbiór esejów Carla R. Rogersa zebranych z wielu lat pracy terapeutycznej. O stawaniu się osobą to zbiór esejów Carla R. Rogersa zebranych z wielu lat pracy terapeutycznej. Zdaniem autora wszystkie one odnoszą się do spraw życia osobistego w naszym pogmatwanym świecie i mogą się przyczynić do wzbudzenia odwagi i pewności siebie, do zrozumienia osobistych trudności tych, którzy będą je czytać. Zbiór ten skierowany jest zarówno do specjalistów: psychologów, psychiatrów, nauczycieli, osób zarządzających przedsiębiorstwami itp., jak i tych wszystkich, którzy poszukują dróg rozwoju osobistego. Elementem łączącym te eseje jest ciepły, entuzjastyczny, pełen przekonania i troski ton autora. Oto spotykamy się z człowiekiem, który cierpliwie, lecz przy użyciu wszelkich dostępnych środków, próbuje usłyszeć innych i siebie samego. - Z przedmowy Petera D. Kramera
O szczęściu. Konteksty radosne
red. Ireneusz Gielata, Anna Szawerna-Dyrszka
Monografia jest efektem badawczego namysłu nad radosnym aspektem szczęścia, wynikiem poszukiwania przeciwwagi dla estetyki tragedii, cierpienia, smutku, dla ugruntowanej we współczesnych badaniach nad kulturą pozycji melancholii. Autorzy, zbliżając się do bieguna radości, czytają literaturę, tropiąc szczęście w grozie gór (Elżbieta Dutka), w niepewności jutra (Paulina Czernek), w nieszczęściu (Marek Bernacki), w trudach życia (Beata Mytych-Forajter), w melancholii (Karolina Kolasa-Rusek), w kuchni (Iwona Gralewicz-Wolny), w przedmiotach (Krzysztof Babicki). Poszukują też szczęścia w radosnej pieśni i samym śpiewaku (Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska) oraz w ciężkim brzmieniu i krzyku muzyki heavymetalowej (Mateusz Żyła). „Co myślimy o szczęściu?”, „Jak myślimy o szczęściu?”, „Czy jeszcze w ogóle o szczęściu myślimy?” – to najważniejsze pytania stanowiące punkt wyjścia zawartych w książce refleksji, których adresatem jest humanista szukający odpowiedzi w literaturze, sztuce, filozofii.
Cyprian Kamil Norwid
“O sztuce” to utwór Cypriana Kamila Norwida, polskiego poety, prozaika i dramatopisarza. Często jest on uznawany za ostatniego z czterech najważniejszych polskich poetów romantycznych. “Pisać o Sztuce dla narodu, który ani muzeów ani pomników, właściwie mówiąc nie ma; pisać dla publiczności która zaledwo biernie albo wypadkowo obznajmiona jest z tym przedmiotem; jest to nie pisać o Sztuce, ale objawić ją. Niemniej — pisać o sztuce dla Polaków i po polsku w chwili, kiedy bardzo niedawno część ta intencyi i pracy obwołaną została za niewłaściwą, szkodliwą i osławienia godną; owszem, tak poniżonemu przedmiotowi obywatelską godność zyskać; jest to nie pisać o sztuce ale uzasadnić ją i postanowić.” Fragment