Search results
Jak zostałem pisarzem (próba autobiografii intelektualnej)
Andrzej Stasiuk
Kolejne wydanie kultowej autobiografii jednego z najważniejszych polskich prozaików. Jestem pewien, że to wszystko mogło wydarzyć się na przykład w Pradze. To w końcu z Pragi w 1977-mym albo 78-mym przyjechał Honza ze swoimi przyjaciółmi. Przyjechali dwiema zardzewiałymi zabytkowymi skodami. Byli obdarci, długowłosi i poobwieszani ozdobami własnego pomysłu. Wyglądali bardziej ortodoksyjnie niż my. Ale my, hipisi warszawscy, posiadaliśmy wtedy dość unikatową w skali środkowoeuropejskiej umiejętność wytwarzania eliksirów zmieniających świadomość. Honza i jego przyjaciele przybyli zgłębić tę tajemną wiedzę. Chętnie się nią dzieliliśmy. Do tej pory nie daje mi spokoju pytanie: Jakim sposobem te rdzewiejące wraki wymalowane w pacyfy i kwiaty pokonały wówczas nieco totalitarną międzypaństwową granicę. To musiał być cud. Ale cuda wówczas się zdarzały. Bez cudów życie w tamtych czasach było dość trudne, a może nawet niemożliwe. Tak, o trudach życia w tamtych czasach opowiada ta książeczka. Andrzej Stasiuk
Kuba Szpilka, Piotr Mazik, Maciej Krupa
Partner wydania: Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem To nietypowy przewodnik. Nie opisuje miejsc pięknych, atrakcyjnych i niepowtarzalnych. Prowadzi raczej po ciemnych zaułkach, przestrzeniach zapomnianych i wyrzuconych z pamięci. Pokazuje trzy wymiary Zakopanego, które dotąd traktowano po macoszemu albo pomijano wstydliwym milczeniem. Bo Zakopane nie byłoby takie, jakie jest, bez ciężkiej pracy i wysiłku licznych przybyłych i osiadłych tu ceprów, bez wielu sanatoriów i zaludniających je tysięcy gruźlików, i wreszcie bez społeczności zakopiańskich Żydów, którzy podczas drugiej wojny światowej podzielili los pobratymców w całej Europie. Jesteśmy przekonani, że Zakopane można spotkać inaczej. W niespiesznej wędrówce, poświęcając więcej uwagi miejscom niby znanym i tym zgoła pospolitym, pamiętając przy tym, że nasza wiedza osobliwie o przestrzeniach kulturowo istotnych zawsze jest zmityzowana, co nie znaczy nieprawdziwa, jednostronna wszak i upraszczająca. Miniprzewodnik, który tutaj przedstawiamy, to zachęta do tego rodzaju spacerów. Po przestrzeni i czasie. W materii miasta wypatrujemy ludzi i ich nieoczywistych historii, a zjawiska i procesy uobecniają się nam w architektonicznym zamęcie i urbanistycznym nieporządku. Nawet brak, nieobecność stają się ciekawe, gdy jesteśmy w stanie zwrócić na nie uwagę i myśleć o ich znaczeniu. Czy przydaje to Zakopanemu urody? Pewnie nie. Czyni je niemniej miejscem ciekawszym, mniej banalnym. Nasi nieoczywiści przewodnicy: ceprzy, gruźlicy i Żydzi, pozwalają nam ćwiczyć wyobraźnię, praktykować pamięć i, tropiąc ślady, uczyć się uważności. Fragment wstępu
Piotr Lipiński
Socjalista przed wojną, więzień Auschwitz w czasie wojny, czołowy komunista po wojnie. Konformista, bohater dowcipów, wieczny premier. Szara eminencja, figurant. Ulubieniec wielu Polaków. Stał na czele rządu przez ponad dwadzieścia lat, od 1947 do 1970 roku, z przerwą w latach 19521954, kiedy stanowisko zajmował Bierut. Wówczas był wicepremierem. Żartowano, że jest najtańszym politykiem w PRL-u, bo do urzędów nie trzeba zamawiać nowych portretów. Po rozstaniu z fotelem premiera został przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju. Żołnierzem na froncie walki o pokój był do 1986 roku. Dopiero wtedy ostatecznie zakończyła się jego polityczna kariera. Miał 75 lat. Korzystał z przywilejów władzy. Kochał życie, zmieniał kobiety, jeździł szybkimi samochodami i pijał drogie trunki. Mówiono na niego Car Ankiewicz.Dowcipy o sobie lubił, nawet kolekcjonował, a niektóre podobno sam wymyślał. Jedni zapamiętali, że był wysoki, drudzy, że niski, trzeci, że średniego wzrostu. Większość nie wątpi, że był łysy. Zmarł 20 stycznia 1989 roku. Niecałe pół roku później zakończył się w Polsce komunizm. Książka Piotra Lipińskiego to oparta na solidnej podstawie źródłowej próba rozwikłania zagadek i tajemnic, jakie narosły wokół Józefa Cyrankiewicza jednej z najciekawszych postaci peerelowskiego establishmentu.
Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy
Aneta Prymaka-Oniszk
Lato 1915 roku. Armia rosyjska pod naporem wroga wycofuje się z Królestwa Polskiego i zachodnich krańców Imperium. Niemiec będzie babom cycki obcinał niesie się po wsiach. Spod Lublina, Chełma, Łomży, Ostrołęki, a nawet Warszawy obładowane wozy ruszają w głąb Rosji. Z obszarów na wschód od Białegostoku wyjeżdża nawet osiemdziesiąt procent mieszkańców. Wędrują w skwarze, bez wody i jedzenia. Niemieckie samoloty bombardują wojsko, nie szczędząc uciekinierów. Przy drogach zostają mogiły, część ciał leży niepogrzebana. Wybuchają epidemie. Masowo umierają dzieci. Bieżeńcy tak po rosyjsku nazywają uciekinierów carskie władze są rozwożeni po całej Rosji. Gdy we wsiach gdzieś na Syberii czy nad Donem z trudem budują nowe życie, wybucha rewolucja, niszcząc pozostałe filary odwiecznego porządku: carską władzę i religię. Bieżeńcy znowu ruszają w drogę, teraz w drugą stronę, do odrodzonego Państwa Polskiego. Powrót przynosi kolejne końce świata. Z terenu Polski wyjechać mogły ponad dwa miliony osób, ale o bieżeństwie milczą podręczniki. Opowieść ocalają potomkowie bieżeńców. To historia, którą można opowiadać z wielu perspektyw: ludzi postawionych w ekstremalnej sytuacji, chłopów, których świat ginie na ich oczach, wreszcie uchodźców, uciekinierów, ofiar kolejnych wojen. "To znakomite opracowanie losów poszczególnych ludzi i całej zbiorowości doświadczonych kataklizmem wojny i towarzyszącej jej polityki." prof. dr hab. Eugeniusz Mironowicz "Szli dzień i noc Na wschód. Katolicy, prawosławni, Żydzi, panowie, służba, chłopi, kobiety, dzieci, konie, bydło i psy; zdumiewający exodus wyparty z pamięci następnych pokoleń przez inne nieszczęścia XX wieku. Aneta Prymaka-Oniszk postanowiła, że nie zostawi tych uciekinierów. Jej książka to rzetelny dokument historyczny, piękna opowieść, dowód współczującej pamięci." Małgorzata Szejnert
Andrzej Stasiuk
Przeszłość i pamięć są moją ojczyzną pisze Andrzej Stasiuk. I przy dźwiękach fado wraca z Babadag do rodzinnej wsi na Podlasiu, oddając się wspomnieniom dzieciństwa i składając hołd cieniom przodków. Lubię podróżować. Lubię siedzieć w swoim pokoju i wspominać. Podróże, własne życie, dzieciństwo, wspominać własne wspomnienia, własne kłamstwa. To wszystko się miesza i czasami próbuję jakoś dojść z tym do ładu Andrzej Stasiuk Nicość u Stasiuka! Mało kto się z nią tak boryka we współczesnej polskiej literaturze, bo mało jest dziś pisarzy prawdziwie metafizycznych. Taki jest właśnie Stasiuk, czy się to komu podoba, czy nie: nie zanudza opowieściami o byle czym, nie pompuje się rekwizytami kultury wysokiej, nie udaje, że nie jest tym, kim jest. Od lat, od "Dukli" pewnie, stara się patrzeć w nicość, która go zachodzi od różnych stron, i nie odwrócić od niej oczu. Od lat Stasiuk stara się przezwyciężyć nihilizm, który zawsze czai się tam, gdzie zrozpaczony człowiek zadaje sobie pytanie "dlaczego bardziej jest nic, niźli coś?". O tym właśnie jest "Fado": o tym, że wszystko w naszym życiu przydarza się tylko nam. Michał Paweł Markowski Stasiukowi dostało się swego czasu za akcentowanie plebejskiego, mówiąc eufemistycznie, składnika naszej rzeczywistości, ale po ostatnich wyborach jego krytykom (którzy widzieli już Rzeczpospolitą wśród europejskich potęg) chyba zrzedła mina. Pisarz wykazał się tu godnym pozazdroszczenia zmysłem obserwacji i darem przewidywania. Książkę zamyka mocny akcent prozatorski: teksty poświęcone pejzażom geograficznym i mentalnym wschodniej i południowo-wschodniej Polski, dorastającej córce pisarza i jego dziadkom, a wreszcie... Janowi Pawłowi II. Jeśli jest to zapowiedź powrotu Stasiuka do rodzimej tematyki, to bardzo obiecująca. Z miejsca włączyłbym te utwory do spisu lektur szkolnych, obok fragmentów prozy Iwaszkiewicza (o ile poeta ze Stawiska jeszcze się w nich uchował). "Stróże", "Spokój", "Połowa października, powrót", "Ciało ojca" Stasiuk pokazuje tu prawdziwą klasę. Aleksander Kaczorowski
Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym
Maciej Czarnecki
Choć pięciomilionowa Norwegia przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego kraju jest rysa. Barnevernet instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim. Czy jednak na pewno wszystko jest czarno-białe? Jaki związek z Barnevernet miał Anders Breivik? I dlaczego detektyw Rutkowski w norweskiej prasie nazywany jest Rambo? Maciej Czarnecki przedstawia obie strony medalu, zamiast czerni i bieli ukazując całą gamę szarości i oddając głos norweskim pracownikom społecznym, rodzicom zastępczym, ekspertom. Przede wszystkim jednak słucha uważnie i dokumentuje dzieje rodziców i odebranych dzieci. Jego książka to wstrząsający reportaż o tym, jak cienka potrafi być granica między rajem a piekłem.
Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów
Charles King
Puszkin, Babel, Żabotyński, Eisenstein To tylko kilku z długiej listy wybitnych mieszkańców Odessy. Tę legendarną przystań kosmopolityzmu i wolności nad Morzem Czarnym zamieszkiwali Rosjanie, Żydzi, Turcy, Grecy, Włosi, Niemcy i Rumuni, wspólnie tworząc prawdziwie światową metropolię. Charles King odtwarza historię czarnomorskiego portu od jego imperialnych początków po tragiczny wiek dwudziesty, nie omijając także sfery mitów i dyktowanych nostalgią rojeń. Odessa jest jednocześnie monografią historyczną i elegią barwną kroniką wspaniałego wielokulturowego miasta o nadzwyczajnej witalności i zdolności regeneracji, miasta, którego dzieje są piękne i równocześnie bolesne. Książka nagrodzona National Jewish Book Award. Znakomita, głęboko poruszająca opowieść o świetnej przeszłości żydowskiej Odessy i jej zniszczeniu przez Rumunów []. Odessa Kinga jednocześnie opiewa ją i opłakuje, obie te rzeczy czyniąc równie przejmująco. Harold Bloom W swojej nowej, poprzedzonej skomplikowanymi badaniami pracy King ożywia losy Rosjan, Żydów, Turków, Greków, Włochów, Niemców i Rumunów, którzy zamieszkiwali w najpełniejszym znaczeniu tego słowa wielonarodową Odessę []. Dar zręcznego obnażania jasnych i ciemnych tajemnic miasta prowadzi do wielu fascynujących spostrzeżeń. Publishers Weekly King umiejętnie oddziela fakty od mitów [] pisze ze swadą, ale nie płytko, z erudycją, lecz bez popadania w pretensjonalność. Lektura jego książki jest jak podróż, którą odbywamy, będąc w najwyższej formie intelektualnej, co się zwykle nie zdarza, mając w głowie wszystkie informacje, obyci w świecie i mądrzy. Timothy Snyder, The Wilson Quarterly Odessa zaczyna się jako pobudzający wyobraźnię pean na cześć czarnomorskiego portu, później jednak zmienia się w elegię, poruszające, liryczne epitafium dla miasta, którym była i którym jest dzisiaj. Peter M. Gianotti, Newsday Fascynujące, pełne ludzkiego współczucia, przeniknięte tragizmem studium wspaniałego i tragicznego tematu. Jan Morris, The Literary Review King łączy przejrzysty styl autora książek podróżniczych z przenikliwością historyka. Matthew Kaminsky, The Daily Beast Wciągający opis społeczno-politycznego rozwoju miasta od czasów, gdy nie odgrywało jeszcze większej roli na arenie geopolitycznej, przez bolesne skurcze towarzyszące wzrostowi jego znaczenia w trakcie i po rewolucji, aż do tragicznych doświadczeń XX wieku. Chad Ensley, Foreign Policy King wydobywa dychotomię i konflikt, przyczajone pod surowym pięknem tego niezłomnego miasta []. Jego przenikliwa opowieść otwiera drogę dalszym badaniom i odsłania prawdy, które kryją się pod starymi mitami. Library Journal Pod władzą Tatarów, sowietów, a dziś Ukraińców, Odessa wyrosła i upadła: od zwykłego portu na wybrzeżu Morza Czarnego do legendy rosyjskiego pogranicza. To urzekające miasto ma wręcz niedorzecznie bogatą historię, ale bardzo niewielu ludzi Zachodu porusza się po niej z tak swobodą, jak Charles King. Andrew Meier Piękna, poetycko opowiedziana historia miasta, które zrodziło wielu geniuszy i przepoiło geniuszem swoje ulice, teatry i place targowe []. Charles King wzorowo przygotował się do pracy, a jego styl jest źródłem czystej radości. Tą książką trzeba się delektować. Ilya Kaminsky Szlachetny hołd dla jednego z najwspanialszych i najsłabiej znanych miast Europy. The Economist Świetnie napisana, poparta gruntownymi badaniami Odessa Charlesa Kinga to historia miasta ukazana przez pryzmat losów jego mieszkańców. Dramatyczne, niekiedy tragiczne historie zostały opowiedziane z tym szczególnym optymizmem, który przez kolejne pokolenia stanowił nieodłączną część duszy miasta marzeń. Serhii Plokhy King ma nieprawdopodobny dar opowiadania; przedstawia ponad sto lat historii lekkim stylem, z jakiego byliby dumni legendarni odescy gawędziarze. Drew Bratcher, Washingtonian Magazine Odessa, wielowątkowa opowieść, w której miłość splata się z tragedią i wytrwałością, oddaje wszystkie niuanse legendarnego miasta nad Morzem Czarnym, będąc głęboką refleksją nad odwiecznymi wyzwaniami kosmopolitycznej metropolii. Dorri Olds, New York Resident Wspaniała książka, owoc odwagi, imponującej erudycji i umiejętności wnikliwego oddzielenia mitu od rzeczywistości. Odessa potrafi śmiać się z sama siebie i dzięki temu, a także z powodu jej zdecydowanie sceptycznego stosunku do podniosłych narracji historycznych, czytanie o jej losach, pod dyskretnym lecz jakże błyskotliwym kierunkiem Kinga, dostarcza żywej przyjemności. Peter Demetz
Andrzej Stasiuk
Ukraina, Rosja, Azja. Narrator napotyka ludzi, duchy i policjantów. Ale przede wszystkim opowiada o swojej miłości do samochodów. Snuje sowizdrzalską elegię na odejście silnika spalinowego.