Suchergebnisse
Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii
Paweł Pieniążek
W marcu 2019 roku, po odbiciu z rąk dżihadystów ich ostatniej enklawy, wioski Baguz na wschodzie kraju, Syryjskie Siły Demokratyczne ogłosiły koniec kalifatu. Przez osiem lat wojny Syryjczycy oglądali coraz to nowe mundury wojsk syryjskich, kurdyjskich, antyrządowych bojówek, dżihadystów, zagranicznych armii. Bratobójcza wojna domowa przerodziła się w wojnę zastępczą, prowadzoną przez największe potęgi w regionie i na świecie. Państwo Islamskie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się niepokonane, zeszło do podziemia. Nie oznacza to jednak, że zostało pokonane. Wciąż stanowi zagrożenie, odpowiada za zamachy i działania dywersyjne, sieje destabilizację i chaos. Jednak teraz to Rosja, Iran, Turcja czy Stany Zjednoczone decydują o przyszłości Syrii. Dominację zagranicznych wojsk widać doskonale na przykładzie lotnictwa, to ono w znacznej mierze zadecydowało o klęsce antyrządowej rebelii, pokonaniu Państwa Islamskiego czy zajęciu regionu Efrîn, który Kurdowie utracili na rzecz Turcji. Same naloty nie wystarczą, by zwyciężać w bitwach, ale dają ogromną przewagę. Prowadzą jednak do ogromnych zniszczeń i strat wśród ludności cywilnej. Lata toczącej się wojny dotknęły niemal każdą syryjską rodzinę. Młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni stracili zdrowie, pochowali bliskich, a ich domy obróciły się w pył. Trudno im zapomnieć o przelanej krwi. Paweł Pieniążek, doświadczony dziennikarz i korespondent wojenny, rzetelnie opisuje rozczarowanie syryjską wiosną. Pokazuje, jak szybko można skruszyć stabilność codzienności i jak trudno jest podnieść się po latach wojny i prześladowań.
Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na Ziemię
Andrew Smith
Program amerykańskich lotów kosmicznych Apollo powstał w czasach, kiedy wydawało się, że ludzkość jest o krok od kolonizacji kosmosu, i trwał szaleńczy wyścig o pierwszeństwo we wszechświecie. W ciągu trzech lat, między 1969 a 1972 rokiem, dwudziestu czterech mężczyzn wyruszyło w najdłuższą, najniebezpieczniejszą i najbardziej niezwykłą podróż w dziejach: poza orbitę Ziemi. Dwunastu z nich postawiło stopę na Księżycu. Kosmiczni kowboje, bohaterowie pierwszego naprawdę globalnego wydarzenia medialnego, śledzonego na żywo przez setki milionów widzów na całym świecie. Od niemal pół wieku nikt nie powtórzył ich wyczynu. Smith postanowił dowiedzieć się, jak potoczyły się losy zdobywców Księżyca. Czy udało się im wrócić na Ziemię, czy już na zawsze zostali z głową z chmurach? Czy poznali odpowiedzi na palące pytania ludzkości, czy może przywieźli z kosmosu tysiące nowych wątpliwości? I co robić, jeśli najważniejsze wydarzenie w swoim życiu można już tylko oglądać we wstecznym lusterku? Zapomnijcie o flower power, Beatlesach i Beach Boysach. Zapomnijcie o prezydencie Kennedym, napadzie stulecia, swingującym Londynie i wojnie w Wietnamie. To, co naprawdę sprawiło, że lata 60. były wyjątkowe, to lądowanie człowieka na Księżycu. Gdy Andrew Smith zaczął pracę nad swoją książką, trzech spośród dwunastu mężczyzn, którzy brali udział w tej misji, już nie żyło. Postanowił więc spotkać się z pozostałą dziewiątką, by zdążyć oddać im głos. Dzięki temu powstała poruszająca książka o niezwykłym amerykańskim akcie optymizmu, jakim była wyprawa na Księżyc. The Guardian Smith doskonale łączy zapis rozmów z astronautami z politycznym i kulturowym kontekstem odbytych przez nich misji. A robi to z wdziękiem i lekkością jego wciągająca opowieść pełna jest wspaniałych historii, a niemal każdy akapit książki zachwyca błyskotliwością. Christopher Sylvester, The Sunday Times Misją Smitha doskonale zrealizowaną w tej intrygującej książce było opisanie życia ludzi, którzy jako jedni z pierwszych wyprawili się w kosmos. Wspaniała zbiorowa biografia napisana z talentem, pasją i poczuciem humoru. The Observer Dziś lądowania na Księżycu nie wzbudzają w nas już tylu emocji co kiedyś. Dzięki tej książce uda ci się jednak choć na chwilę poczuć to, co czuli świadkowie tamtych przełomowych wydarzeń sprzed kilku dekad. W swej wciągającej opowieści Smith oddaje głos dziewięciu mężczyznom, którzy jako pierwsi stąpali po Księżycu []. Autor słucha ich uważnie i ze zrozumieniem, ale nie popada w sentymentalizm. Zaraża nas także swoją fascynacją dla tego okresu w historii []. Intrygująca, zaskakująca, zabawna i niezwykle poruszająca książka. Sinclair McKay, Daily Telegraph Smith jest doskonałym narratorem czujnym, niepozbawionym czułości dla opisywanego tematu, mającym dostatecznie dużo wiedzy, by szczegółowo opisać program Apollo, ale nie znużyć czytelnika. David Honigmann, The Financial Times Uwielbiam Księżycowy pył. To nie tylko rewelacyjna opowieść o mężczyznach, którzy stąpali po Księżycu, lecz także o całej szalonej koncepcji wysłania człowieka w kosmos. Wspaniała! William Leith, Evening Standard Books of the Year Fascynująca, wspaniała książka. David Bowie
Sielankowanie pod Tatrami. Życie codzienne i niecodzienne Zakopanego w XIX wieku
Agnieszka Lisak
Partner wydania: Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem Zanim pod Tatrami zaczęli się regularnie pojawiać turyści, Zakopane zamieszkiwał lud na pół dziki, chytry i chciwy. Rafał Malczewski pisał zaś, że zmienna aura Zakopanego kładła zdrowego w bety, halny wiatr wytracał chorych na płuca, z silniejszych robił alkoholików. Jak więc doszło do tego, że to miejsce niebezpieczne dla kieszeni i groźne dla zdrowia stało się ulubionym celem turystycznym Polaków, a dla wielu artystów, pisarzy i kompozytorów domem? Agnieszka Lisak postanowiła znaleźć odpowiedź na to pytanie. Zmieniające się warunki życia, rozwijający się transport, dzięki któremu miejscowość zyskała łączność ze światem, a także coraz większa popularność wędrowania bez praktycznego celu, czyli turystyki. Na kartach tej książki nie brakuje też popularyzatorów Zakopanego. Nie tylko Tytusa Chałubińskiego, najbardziej znanego miłośnika Tatr, ale i księdza Stolarczyka, Sabały, Walerego Eljasza-Radzikowskiego czy Stanisława Barabasza. Ludzi, którzy rozsławili urok sielankowania pod Tatrami.
Piotr Lipiński
Czołowy komunista o przedwojennym rodowodzie. Sowieckich czystek uniknął dzięki temu, że siedział w więzieniu. Nie po raz ostatni. Po wojnie znowu trafił za kratki. Tym razem posadzili go towarzysze. Po paru latach nieobecności wrócił i stał się nową twarzą socjalizmu. Cieszył się niezwykłym poparciem społeczeństwa, które widziało w nim nadzieję na zmiany. Szybko je zniweczył i zamiast stać się drugim Nagyem czy Dubčekiem, został symbolem dyktatury ciemniaków. Zasłynął także ze skąpstwa. Dzielił każdego papierosa na pół, a Polakom doradzał, by zamiast cytryn jedli kiszoną kapustę. Jednocześnie jeździł ekskluzywnym mercedesem, a garnitury zamawiał u najdroższego warszawskiego krawca. Reportaż historyczny Piotra Lipińskiego przybliża Gomułkę, który ukrył się gdzieś pomiędzy tymi dwiema postaciami.
Karolina Przewrocka-Aderet
W Izraelu mówią o sobie Polanim, Polacy. Choć od lat mieszkają we własnym, żydowskim kraju, podskórnie wciąż są związani z miejscem pochodzenia. Dzieli ich stosunek do Polski, uzależniony od roku i okoliczności wyjazdu, łączy sentyment do kultury i języka. I tęsknota za tym, co najlepiej im znane: zapachami, smakami, pejzażem, sposobem myślenia czy zachowania nieprzystającym do bliskowschodniej rzeczywistości. Na ślady tej tęsknoty, zwożonej do Izraela przez dekady, można trafić na każdym kroku. Karolina Przewrocka-Aderet wiedziona reporterską intuicją odnajduje niezwykłych Polanim i opowiada ich historie. Są tragiczne, sentymentalne, nieraz zabawne: czytamy o grupie Żydów, którzy w 1934 roku wyruszyli z Warszawy do Palestyny na rowerach, o wrocławiance, która wiosną 1948 roku przygotowała ceremonię ogłoszenia niepodległości kraju, o telawiwskim Gomułkowie, zamieszkiwanym przez emigrantów z lat 50., o polskich architektach uczestniczących w budowie Tel Awiwu. O tych, którzy do Polski wrócili, i o tych, którzy stworzyli sobie namiastkę Polski w Izraelu. W kraju tak odległym, a jednak bliskim, bo budowanym od podstaw przez ludzi ukształtowanych przez polską kulturę. Karolina Przewrocka-Aderet zamieszkała w Tel Awiwie, przeniosła się tam z Krakowa za mężem. Zabrała się do oswajania miasta i kraju przez znajdywanie znajomych tropów, maleńkich skrawków Polski. Rejestrując pieczołowicie ślady obecności, prowadząc uważne i czułe rozmowy z kolejnymi pokoleniami emigrantów z Polski, przybliża Izrael nie tylko sobie, ale też czytelnikom tej książki. Anna Bikont
Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności
Maria Reimann
Książka Marii Reimann jest próbą opisu zmagań z fizycznymi ograniczeniami i zrozumienia różnych znaczeń odmienności nie w pełni sprawnego ciała. Punktem wyjścia są dla autorki jej rozmowy z kobietami urodzonymi z zespołem Turnera, szczególną kondycją genetyczną wywołującą różne niejednoznaczne zmiany w budowie i funkcjonowaniu organizmu. Głosy rozmówczyń łączy zaś z własnym doświadczeniem życia z niepełnosprawnością. Skupienie, empatia i subtelne poczucie humoru towarzyszą głęboko humanistycznemu namysłowi nad cierpieniem i strategiami przekraczania ograniczeń. W efekcie otrzymujemy misternie skonstruowaną, złożoną z żywych, nasyconych uczuciami obrazów, poruszającą refleksję nad kondycją naszego człowieczeństwa.
Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz
Filip Springer
Jante to miasteczko, w którym życie reguluje jedenaście opresyjnych zasad określających miejsce jednostki w społeczności. Prawo Jante jest w Skandynawii powszechnie znane, chociaż mało kto pamięta, że po raz pierwszy pojawiło się w 1933 roku w powieści Aksela Sandemosego Uciekinier przecina swój ślad. Filip Springer wyrusza na Północ, żeby znaleźć miejsce, które odcisnęło piętno na kolejnych pokoleniach Skandynawów. Ale gdzie jest Jante? Czy w duńskim Nykbing Mors, pierwowzorze miasteczka z powieści? A może w zagubionej pośród norweskich fiordów samotni pisarza? A gdyby okazało się, że Jante nie ma nic wspólnego z geografią i tkwi w każdym z nas? Książka Springera to opowieść o niemożliwej ucieczce od systemu, który nam narzucono, i o ponurym obliczu najszczęśliwszych krajów świata. Ale to także opowieść o świecie rozpiętym między prawdą a fikcją. By go poznać, Springer przekracza nie tylko granice krajów, ale i gatunków literackich. Nie sądź, że jesteś kimś Nie sądź, że nam dorównujesz Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas Nie wyobrażaj sobie, że jesteś lepszy od nas Nie sądź, że wiesz więcej niż my Nie sądź, że jesteś kimś więcej niż my Nie sądź, że się do czegoś nadajesz Nie wolno ci się z nas śmiać Nie sądź, że komuś na tobie zależy Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć Myślisz, że nic o tobie nie wiemy? Nie myśl, że uciekniesz.
Marcin Napiórkowski
Kto chce lepiej zrozumieć współczesną Polskę, powinien uważniej przyjrzeć się jej modelom patriotyzmu. Naszą sferę publiczną organizuje nie zderzenie dwóch partii, lecz znacznie od niego głębszy podział na Polskę Uśmiechniętą, której symbolem stał się czekoladowy orzeł Bronisława Komorowskiego, i Polskę Ufortyfikowaną kroczącą w Marszu Niepodległości i opisywaną barwnie w przemówieniach polityków prawicy. To softpatriotyzm i turbopatriotyzm. Z jednej strony otwartość, optymistyczny pochód ku przyszłości, ale też zadowolenie, które łatwo zmienia się w samozachwyt i pełne pogardy ignorowanie tych, którzy w wyobrażonym marszu na Zachód pozostali z tyłu. Z drugiej lęk przed obcością i utratą tożsamości, fascynacja przeszłością, ale też godna uwagi umiejętność przywracania dumy i godności. Partyjna polityka jest tu zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Popkultura i dzieła starych mistrzów, centra miast i najdalsze peryferia internetu, moda i gry komputerowe... To wszystko pola bitew, na których toczy się dziś walka między dwoma modelami tożsamości. Mitologia pamięci, partyzantka semiologiczna, muzeum fantazmatyczne, retrotopia i wiele innych Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury, rozkłada współczesny patriotyzm na czynniki pierwsze. Choć o badanych zjawiskach pisze często z ironią i dystansem, Turbopatriotyzm jest książką pełną szacunku i badawczej ciekawości. Bo bez rzetelnej próby zrozumienia tych, z którymi się nie zgadzamy, nie ma mowy o przekonaniu ich do naszej wizji świata.