Wyniki wyszukiwania
Steven Price
Lata pięćdziesiąte XX wieku, skąpana w słońcu Sycylia. Giuseppe Tomasi, ostatni książę Lampedusy, żyje w wytwornym ubóstwie wśród dekadenckiej arystokracji. Nie korzysta z samochodu, przechadza się po Palermo o lasce, tęgi i zgarbiony, ciałem dwadzieścia lat starszy, niż wskazuje metryka. Zwą go il mostro potworem i pożeraczem. Wszystko z powodu książek bo nie czyta ich, tylko je pochłania. Tę schyłkową melancholię w zniszczonych pałacowych wnętrzach zakłóca mu wiadomość o nieuleczalnej chorobie płuc. Pojmuje wtedy, czego w życiu żałuje najbardziej: że niczego po sobie nie pozostawi. Nie spłodził syna, nie doczekał się córki. Zawiódł swoich wielkich przodków. Rozmyślając o końcu książęcego rodu Lampedusów, postanawia napisać wielką powieść o zmierzchu epoki sycylijskich arystokratów i wielowiekowego piękna z czasów Zjednoczenia Włoch. I o łatwości, z jaką zrywa się ciągłość i trwanie. Książka ta ukaże się w 1958 roku, już po śmierci Giuseppego, a cały świat pozna ją pod tytułem Il Gattopardo. Steven Price, bazując na biograficznych szczegółach z życia Giuseppe Tomasiego di Lampedusy, daje czytelnikowi do rąk elegancką i nostalgiczną powieść o odchodzącym świecie. Odtwarzając ostatnie lata autora Geparda, tworzy poruszającą opowieść o kresie życia i o lęku przed odejściem w niepamięć. Książę Lampedusy to również hołd oddany literaturze i próba wniknięcia w umysł jednego z najwybitniejszych włoskich pisarzy XX wieku. Price barwnie odmalowuje przejście Włoch od trudów powojnia do początków la dolce vita. Lśniące karoserie szybkich sportowych aut ukazuje na tle osypujących się fasad sycylijskich palazzi. Uczta dla italofilów. Publishers Weekly Książę Lampedusy opowiada o powstawaniu słynnego Geparda. We wspaniałych fragmentach opisujących proces twórczy przejmująco ukazują się nam ostatnie lata życia autora, który pisząc, żegna się ze światem. Mocny, ale czuły portret wielkiego pisarza. Giuseppe Tomasi di Lampedusa staje się równie fascynujący jak jego niezapomniana proza. Wendy Smith, The Washington Post Pomysłowa powieść oparta na faktach. Price składa hołd Lampedusie, lecz nie wpada w pułapkę hagiografii. W jego książce oglądamy człowieka, dla którego jesień życia nie jest czasem odpoczynku: on musi pisać, bo zostało mu niewiele czasu. Booklist Świetnie skrojona i dopracowana powieść. Gęsta, intensywna, błyskotliwa, czasami uderzająca w poetyckie tony. Godna swojego bohatera. Joseph Luzzi, The New York Times
Kim jest ona, gdy mnie nie ma. Eseje w poszukiwaniu siebie
Aldona Kopkiewicz
Choć żyjemy w epoce bycia sobą, autentyczność zniknęła nam z pola widzenia. Tymczasem to właśnie ona może być odtrutką na etykietki, które przyklejamy sobie zanurzeni w kulturze terapii. Z jednej strony pragniemy znaleźć się w szufladce diagnozy, z drugiej rozpaczliwie chcemy zachować odrębność, jednostkowość i wyjątkowość. A może warto przyjąć, że każdy z nas jest w jakiś sposób nie taki i nie da się go wyjaśnić ani wypowiedzieć do końca i właśnie z tego powodu nikt z nas nie jest szczególnie wyjątkowy? Może dziwność jest czymś, co ze sobą dzielimy, a zgoda na nią sprawiłaby, że świat stałby się luźniejszym i radośniejszym miejscem? Aldona Kopkiewicz odpowiada na te pytania, opisując własne doświadczenie czterdziestolatki, poetki, Polki, córki, wnuczki, partnerki. W autobiograficznym eseju zachęca nas, byśmy sami odpowiedzieli na pytanie, gdzie kończy się ona maska, konstrukt społeczny, awatar realnej osoby, a zaczyna prawdziwe ja.
Adam Robiński
Dziesięcioletni chłopiec stoi na bałtyckiej plaży i pyta o horyzont. Czym jest? Czy można go dotknąć? Co się za nim kryje? Trzydzieści lat później jako dorosły wyprawia się za morze, by samemu odpowiedzieć na te pytania. Chce, by każde z dziewięciu państw nadbałtyckich Litwa, Łotwa, Estonia, Rosja, Finlandia, Szwecja, Dania, Niemcy i Polska opowiedziało mu o własnej perspektywie, z jakiej patrzy na najmłodsze morze świata. W rezultacie, wzorem poety Tomasa Tranströmera, opisuje nie jeden, lecz wiele Bałtyków. Widzi mozaikę siedlisk i krajobrazów: słonawych lagun, piaszczystych plaż, wydm, klifów oraz skalistych archipelagów. Podąża wzrokiem za kluczami migrujących ptaków, a potem zagląda pod wodę, do świata morświnów, a także większych waleni, które czasem zaglądają w te strony. Wędruje po zamarzniętej zatoce, wchodzi do latarni morskich i studiuje trasy słynnych wypraw. Wreszcie dociera tam, gdzie granice morza i lądu się zacierają czy to za sprawą niepowstrzymanych sił geologii, czy wyłącznie ludzkiej fantazji. Każdy z narodów, które geografia zaślubiła z Bałtykiem, pozostaje w związku jedynie z jego fragmentem. Choć obsiedliśmy to jezioro niczym stado kruków rozdziobujące truchło sarny, każdy z nas interesuje się wyłącznie jedną kończyną, głową, tułowiem albo zadem. Prawdę mówiąc, nie ma wśród nas zgody nawet co do jego imienia. Niemcy mówią Ostsee, Morze Wschodnie. Według Estończyków zwie się Läänemeri, Morze Zachodnie. Jeszcze więcej zamieszania wprowadzają Finowie: nazwa Itämeri wskazuje na wschód, choć z perspektywy linii brzegowej Finlandii Bałtyk leży na północy, zachodzie i południu. Wszędzie, tylko nie na wschodzie. Polakom z kolei jednoznacznie kojarzy się z północą. Fragment książki
Scott Preston
Literacki western w angielskim stylu Kumbria: góry, doliny, wioski i farmy. Hrabstwo, które leży na granicy między Anglią a Szkocją, choć tak naprawdę nie pasuje do żadnej z nich. Pora deszczowa trwa tu dwanaście miesięcy, woda jest zawsze kwaśna, a ziemia cierpka. Na początku XXI wieku w okolicy wybucha epidemia pryszczycy dziesiątkująca stada owiec. Steve Elliman, syn drobnego hodowcy, wraca w rodzinne strony, by pomóc starzejącemu się ojcu. Gdy ten umiera, los łączy Stevea z innym rolnikiem, którego owczarnię również wytrzebiła choroba. Strata dorobku całego życia popycha mężczyzn do przestępstwa: kradną cenne stada z południa kraju. Konsekwencje napadu okażą się o wiele tragiczniejsze, niż mogliby się spodziewać. W swojej brawurowej powieści Scott Preston opowiada o zapomnianej Anglii i przegranym pokoleniu, o trudach życia na dalekiej prowincji i farmerach bezgranicznie oddanych codziennej walce o przetrwanie. Pożyczone wzgórza to brutalna, a zarazem piękna, pełna gniewu, a jednocześnie poetycka elegia o końcu małego świata. Idealne połączenie ducha Tarantino i brutalnego północnego realizmu. [...] Tragedia, która w 2001 roku spustoszyła przemysł rolniczy w Wielkiej Brytanii, przeradza się w tym niezwykle wyrazistym i sugestywnym debiucie w prawdziwy koszmar. Ta książka atakuje znienacka, przedstawiając boleśnie żywy obraz desperacji. Robi to z ostrym jak brzytwa humorem przełamanym momentami przejmującego piękna, które jednak nie niesie nadziei. Mimo emanującego z niej gniewu powieść Prestona jest jak list miłosny do Kumbrii i północnej Anglii. Związek ludzi z ziemią sięga tu niezwykle głęboko. Jednak w miejscu, które wymaga tak dużo, dając w zamian tak niewiele, jest to związek bolesny i trudny. Guardian Ta mroczna, natchniona opowieść tętni życiem. Publishers Weekly Nie sposób się od niej oderwać. Preston ma wrażliwość poety i oko filmowca. Rebecca Smith Opowieść o gniewie i przemocy, poświęceniu, miłości i katorżniczo ciężkiej pracy, doprawiona czarnym, beznamiętnym humorem i szorstką poezją. Carys Davies Mocna proza, która oddaje ducha konkretnego miejsca i sposobu życia. Joseph Kanon Precyzyjna i skoncentrowana narracja pełna smaku, energii i charakteru. The Times Historia rodem z Dzikiego Zachodu o łotrach i złodziejach, o krwi i poszukiwaniu własnego miejsca na świecie, przeniesiona w scenerię wzgórz i owczych pastwisk północnej Anglii. To archetypiczna opowieść pełna heroizmu i moralnego napięcia []. To także czuły hołd dla surowego piękna krajobrazu. Pasjonująca i bezkompromisowa. Kirkus Reviews
Agnieszka Głębicka
Panorama burzliwej historii Śląska opowiedziana przez silne kobiety Erika to twardo stąpająca po ziemi katoliczka spod Opola ze smykałką do stolarstwa. Agnes jest dziewczyną z miasta, ambitną córką pastora, która daje się uwieść sztuce. Dzieli je wiele, ale ważniejsze okazuje się to, co je łączy śląska dusza. To zakorzenienie w śląskości dodaje im sił, gdy przez ich życie przetacza się wojenna zawierucha. Czerwona spódnica, która staje się sztandarem. Czyniąca cuda figurka Matki Boskiej Sudeckiej ukryta w sarkofagu zwanym żelazną dziewicą. Album Hansa Bellmera z niepokojącymi fotografiami okaleczonych manekinów. Trumna, w której ukrywa się śląski powstaniec. Sanatorium dziecięce zamienione w ośrodek Lebensbornu. Krzak bonbonowiec częstujący cukierkami małą Johannę. Powieść Agnieszki Głębickiej prowadzi nas przez dzieje śląskich rodzin, nierzadko rozdartych między tym, co polskie, a tym, co niemieckie. Śląszczyki tętnią powieściowym życiem. Są wielowarstwową powieścią o ludziach i miejscach, które jak w soczewce skupiają wielką i małą historię. A przede wszystkim o kobietach, które potrafią zawalczyć o swoje.
Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero
Magdalena Rittenhouse
Czy holenderscy osadnicy naprawdę kupili Manhattan od Indian za garść paciorków? Czemu budową Brooklińskiego Mostu kierowała kobieta bez inżynieryjnego wykształcenia? Co późną nocą robiła grupa bankierów uwięzionych w bibliotece pełnej drogocennych rękopisów? Magdalena Rittenhouse odpowiada na te pytania błyskotliwie i z pasją łącząc reporterską rzetelność z dociekliwością miłośnika historii i miejskiego przewodnika. Pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu New Yorkera, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście. Próba opisania tego miasta to zadanie karkołomne. Albo bardzo łatwe: cokolwiek powiedzieć będzie prawdą. Chaos i energia, megalomania i frustracja, forsa i bieda, okrucieństwo i ekstaza, neuroza i schizofrenia można ciągnąć w nieskończoność... Można też zaufać Magdalenie Rittenhouse, która po Nowym Jorku wędruje swoim szlakiem, w czasie i przestrzeni. I zrozumieć fenomen krótkiej uliczki o nazwie Wall Street czy dawnego indiańskiego szlaku zwanego Broadway. To książka napisana z erudycją i wielką czułością. Ewa Winnicka Rittenhouse prowadzi nas po tajemnych zakamarkach Nowego Jorku. Dostarcza nam również klucza do nowego poznania najbardziej opatrzonych miejsc tej metropolii. Myśleliście, że znacie Nowy Jork? Po lekturze tej książki zrozumiecie, jak bardzo się myliliście. Piotr Mucharski
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
Swietłana Aleksijewicz
"26 kwietnia 1986 o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy i pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu. Katastrofa czarnobylska była najpotężniejszą z katastrof technologicznych XX wieku." Dwadzieścia lat później Swietłana Aleksijewicz wróciła do Czarnobyla. Rozmawiała z ludźmi, dla których ten dzień był końcem świata, którzy żyć nie powinni, ale przeżyli i żyją, bo żyć trzeba. A oni opowiedzieli jej o tym, co wydarzyło się wtedy, i o tym, co jest tam dziś. O ponad dwóch milionach Białorusinów, których zapomniano przesiedlić poza strefę skażoną, o dzieciach bez włosów, o zwierzętach o smutnych oczach, które zamieszkały w porzuconych domach, o dziwnych stworach, które pojawiły się w rzekach i lasach. I o tym, że mimo wszystko ludzie chcą być szczęśliwi. Podobnie jak w książce o radzieckich żołnierkach wybitna białoruska dziennikarka stawia nas wobec bezlitosnej prawdy. To książka o apokalipsie, która nastąpiła pewnej kwietniowej nocy tuż za naszą wschodnią granicą. "Aleksijewicz jest mistrzynią w opisywaniu historii Związku Radzieckiego. Tym razem pisze nie tylko o Czarnobylu, ale także pasjonująco opowiada o ostatnich dekadach ZSRR. Historię układa z narracji ludzi, którzy w Czarnobylu toczyli śmiertelną walkę i mieli pozostać anonimowi. Aleksijewicz upomina się o nich i daje świadectwo o jednej z ostatnich wojen ZSRR: wojnie z atomem, nad którym radzieccy inżynierowie stracili kontrolę i który mógł zabić setki tysięcy ludzi w Europie". Małgorzata Nocuń, redaktorka dwumiesięcznika "Nowa Europa Wschodnia" "Przez kilkanaście lat znakomita reporterka Swietłana Aleksijewicz dokumentowała losy ludzi i zwierząt żyjących na ziemi skażonej po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Stworzyła do głębi wstrząsający obraz nie tylko samej tragedii (która najbardziej dotknęła Białoruś), lecz także istoty zwanej homo sovieticus: bezgranicznie oddanej państwu i lekceważącej siebie, bardziej przerażonej możliwą reakcją zwierzchnika niż promieniowaniem jądrowym, bezlitośnie wykorzystywanej przez moloch władzy i bezgranicznie wobec niej bezradnej. Jest to też książka o ogromnej miłości: miłości mężów i żon, ale też miłości człowieka do ziemi, na której się urodził. Ta książka to mistrzowsko skonstruowany pomnik ofiarom Czarnobyla, pomnik, przed którym powinien pokłonić się każdy z nas". Krystyna Kurczab-Redlich
Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
Swietłana Aleksijewicz
"26 kwietnia 1986 o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy i pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu. Katastrofa czarnobylska była najpotężniejszą z katastrof technologicznych XX wieku." Dwadzieścia lat później Swietłana Aleksijewicz wróciła do Czarnobyla. Rozmawiała z ludźmi, dla których ten dzień był końcem świata, którzy żyć nie powinni, ale przeżyli i żyją, bo żyć trzeba. A oni opowiedzieli jej o tym, co wydarzyło się wtedy, i o tym, co jest tam dziś. O ponad dwóch milionach Białorusinów, których zapomniano przesiedlić poza strefę skażoną, o dzieciach bez włosów, o zwierzętach o smutnych oczach, które zamieszkały w porzuconych domach, o dziwnych stworach, które pojawiły się w rzekach i lasach. I o tym, że mimo wszystko ludzie chcą być szczęśliwi. Podobnie jak w książce o radzieckich żołnierkach wybitna białoruska dziennikarka stawia nas wobec bezlitosnej prawdy. To książka o apokalipsie, która nastąpiła pewnej kwietniowej nocy tuż za naszą wschodnią granicą. "Aleksijewicz jest mistrzynią w opisywaniu historii Związku Radzieckiego. Tym razem pisze nie tylko o Czarnobylu, ale także pasjonująco opowiada o ostatnich dekadach ZSRR. Historię układa z narracji ludzi, którzy w Czarnobylu toczyli śmiertelną walkę i mieli pozostać anonimowi. Aleksijewicz upomina się o nich i daje świadectwo o jednej z ostatnich wojen ZSRR: wojnie z atomem, nad którym radzieccy inżynierowie stracili kontrolę i który mógł zabić setki tysięcy ludzi w Europie". Małgorzata Nocuń, redaktorka dwumiesięcznika "Nowa Europa Wschodnia" "Przez kilkanaście lat znakomita reporterka Swietłana Aleksijewicz dokumentowała losy ludzi i zwierząt żyjących na ziemi skażonej po wybuchu elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Stworzyła do głębi wstrząsający obraz nie tylko samej tragedii (która najbardziej dotknęła Białoruś), lecz także istoty zwanej homo sovieticus: bezgranicznie oddanej państwu i lekceważącej siebie, bardziej przerażonej możliwą reakcją zwierzchnika niż promieniowaniem jądrowym, bezlitośnie wykorzystywanej przez moloch władzy i bezgranicznie wobec niej bezradnej. Jest to też książka o ogromnej miłości: miłości mężów i żon, ale też miłości człowieka do ziemi, na której się urodził. Ta książka to mistrzowsko skonstruowany pomnik ofiarom Czarnobyla, pomnik, przed którym powinien pokłonić się każdy z nas". Krystyna Kurczab-Redlich