Publisher: 16
Eliza Orzeszkowa
Eliza Orzeszkowa Patryotyzm i kosmopolityzm studium społeczne Elizy Orzeszkowej ISBN 978-83-288-2583-3 Państwo i naród jestto najwyższy, naturalny, samoistnie się rozwijający ustrój, na który się dotąd ludzkość zdobyła. Bobrzyński, W imię prawdy dziejowej L'ideal social le plus compréhensif est évidemment celui, qui concilierait la fois la plus grande individualité de chaque membre et la plus grande solidarité de tous les membres. Un et tout, voil la forma... Eliza Orzeszkowa Ur. 6 czerwca 1841 r. w Miłkowszczyźnie Zm. 18 maja 1910 r. w Grodnie Najważniejsze dzieła: Nad Niemnem (1888), Cham (1888), Meir Ezofowicz (1878), Gloria victis (1910), Dobra pani (1873), A...B...C... (1873), Niziny (1885), Dziurdziowie (1885) Polska pisarka nurtu pozytywizmu znana pod nazwiskiem męża, Piotra Orzeszko, nazwisko rodowe: Korwin-Pawłowska. Publikowała pod pseudonimami: E.O., Bąk, Wa-Lit-No, Li...ka, Gabriela, Litwinka. Pierwszymi jej tekstami były powieści tendencyjne (Marta 1873); cele swojej wczesnej twórczości przedstawiła w rozprawach: Kilka uwag nad powieścią (1866) i Listy o literaturze (1873). Drugim etapem pisarskim Orzeszkowej był realizm (Nad Niemnem), oscylujący niekiedy w kierunku naturalizmu (Dziurdziowie). Teoretycznoliterackie opracowanie założeń powieści realistycznej znalazło się w rozprawie O powieściach T.T. Jeża z rzutem oka na powieść w ogóle (1879). Późne utwory noszą cechy prozy modernistycznej (tom Gloria victis). Najsłynniejsza powieść Orzeszkowej, Nad Niemnem, dotyczy tematu tożsamości narodowej, będąc jednocześnie uczczeniem powstania styczniowego, w którym autorka czynnie brała udział. Samo powstanie było bardzo ważną częścią jej życia - w swoim domu ukrywała ostatniego dyktatora tego zrywu narodowego, Romualda Traugutta, osobiście też organizowała zaopatrzenie i pomoc lekarską dla powstańców. Pisarka utrzymywała ścisłe kontakty ze środowiskiem literackim: M. Konopnicka była jej bliską przyjaciółką jeszcze z pensji; ożywiona korespondencja łączyła Orzeszkową z L. Méyetem i Z. Miłkowskim; była związana z tygodnikiem Bluszcz. Nominowana do Nagrody Nobla w 1905 r., przegrała jednak z H. Sienkiewiczem. Twierdziła, że literatura powinna odpowiadać za los społeczeństwa. autor: Bartłomiej Sandomierski Kupując książkę wspierasz fundację Nowoczesna Polska, która propaguje ideę wolnej kultury. Wolne Lektury to biblioteka internetowa, rozwijana pod patronatem Ministerstwa Edukacji Narodowej. W jej zbiorach znajduje się kilka tysięcy utworów, w tym wiele lektur szkolnych zalecanych do użytku przez MEN, które trafiły już do domeny publicznej. Wszystkie dzieła są odpowiednio opracowane - opatrzone przypisami oraz motywami.
Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy
Kora Tea Kowalska
Wszyscy coś zbieramy. Otaczają nas rzeczy, przybywa ich, rodzą się kolekcje. Ale to nie jest książka o inwestowaniu w dzieła sztuki. Jej autorkę pochłania świat celuloidu, bakelitu i rzeczy znalezionych w błocie. Stanowią tło rozważań nad sensem kolekcjonowania, nieustającym poczuciem straty i udręką tych, którzy zbierają. Kora Tea Kowalska, archeolożka, kulturoznawczyni i kolekcjonerka, w pasjonującym eseju bada, co powoduje, że w muzealnych lub prywatnych gablotach niektóre przedmioty umieszczamy chętniej niż inne. Proponuje własne zasady kolekcjonerstwa, by zaraz z nich zakpić. Sięga do swoich doświadczeń i wędrówek po rubieżach i piwnicach rodzinnego Gdańska, a niepoliczalna materia, pogrążająca się w entropii, zachwyca ją abstrakcyjnym pięknem. W rzeczach dostrzega powidok dawnego świata. Tropi historie ukryte w drobiazgach, a ich wzajemne powiązania pozwalają jej zrekonstruować ułamki codzienności zwykłych ludzi. I przypominają, że rzeczy nie zawsze są tym, czym się wydają, i że nie można mieć wszystkiego.
Patrząc na Wschód. Przestrzeń, człowiek, mistycyzm
Piotr Brysacz, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk, Jacek...
W niemym zachwycie jak foka śledzie pochłonąłem książkę Patrząc na Wschód, w której o swych fascynacjach i zainteresowaniach opowiada przednie grono pisarzy i reporterów. Każdy z nich napisał rzeczy świetne o ziemiach i ludach za Bugiem, a tu zebrani w jednym tomie przyrządzają przedni koktajl czytelniczo-podróżniczo-intelektualny. Dla wszystkich zapatrzonych na Wschód, przekonanych, że tu się Wschód zaczyna, to porywająca lektura. Ale jeszcze bardziej poleciłbym ją przekonanym, że jesteśmy odwiecznymi "Europejczykami", którzy po latach przymusowej rozłąki powrócili na prastare łono. Marcin Meller, "Newsweek" Ta książka to wielogłos na temat Wschodu. Czym jest Wschód, gdzie się Wschód zaczyna, na ile Wschód to geografia, na ile mentalność, "inność"? Piotr Brysacz pytał pisarzy, reporterów, dziennikarzy i podróżników, którzy znają jak własną kieszeń tamtą część świata, o to, co ich tam ciągnie i nieustannie każe wracać. Wśród rozmówców znaleźli się: Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk, Jacek Hugo-Bader, Magdalena Skopek, Jędrzej Morawiecki, Michał Książek, Wojciech Górecki, Maciej Jastrzębski, Wacław Radziwinowicz, Wojciech Śmieja i Włodzimierz Pawluczuk. To opowieść rozpięta pomiędzy Jamałem, Jakucją, Moskwą, Krajem Krasnojarskim, Kaukazem, Karelią i Grzybowszczyzną na Podlasiu. Opowieść o wielu twarzach Wschodu. Dopełnieniem książki są świetne i zaskakujące fotografie autorstwa m.in. Jacka Hugo-Badera, Mariusza Wilka, Magdaleny Skopek, Michała Książka, Wojciecha Śmiei, Wojciecha Góreckiego, Marka Doleckiego oraz Piotra Jaxy.
Patrząc szerzej. Dialog teologii i nauki
Alister E McGrath
Wiara, nauka i Bóg czy muszą się wykluczać? Czy nauka i wiara są z góry skazane na konflikt? Czy da się obronić nasze naukowe przekonania co do świata oraz religijne przekonania co do Boga? Jak natura człowieka wpływa na postrzeganie przezeń rzeczywistości? Dlaczego nowy ateizm nie zaspokaja wszystkich potrzeb poznawczych jednostki? Alister McGrath z właściwą sobie prostotą poszukuje odpowiedzi na te pytania. Wykorzystuje do tego naukę, teologię, filozofię, biografie uczonych, a nawet poezję. Dzięki jego refleksjom możemy zobaczyć świat w szerszej perspektywie. Rozważania zawarte w Patrząc szerzej. Dialog teologii i nauki (tyt. oryg. Enriching Our Vision of Reality: Theology and the Natural Sciences in Dialogue) są zaproszeniem do wkroczenia głębiej w to, co Isaac Newton określił mianem oceanu prawdy. Do wzbogacania naszej wizji rzeczywistości i odnalezienia sensu, właśnie poprzez oparty na wiedzy dialog pomiędzy współistniejącymi obok siebie naukami przyrodniczymi i teologią chrześcijańską. Publikacja pomoże zarówno teologom, jak i naukowcom, w zintegrowaniu przyjmowanych przez siebie koncepcji, by zyskać bogatsze i pełniejsze spojrzenie na złożoność tego świata.
Patrząc w słońce. Jak sobie radzić z przerażeniem śmiercią
Irvin D. Yalom
Poruszające studium kwestii śmiertelności. W dziele podsumowującym jego pracę i osobiste doświadczenie Yalom pomaga rozpoznać, jak strach przed śmiercią leży u podstaw większości naszych niepokojów. Omawia doświadczenia, które mogą nam to uświadomić. Należą do nich poczucie straty (śmierć ukochanej osoby, rozwód, utrata pracy lub dachu nad głową), marzenia senne, trauma czy starzenie się. Autor przekonuje, że zmierzenie się z własną śmiertelnością inspiruje nas do zmiany priorytetów. Dzięki temu możemy głębiej komunikować się z tymi, których kochamy, doceniać piękno życia i podejmować ryzyko, wiodące do osobistego spełnienia. Irvin D. Yalom emerytowany profesor psychiatrii na uniwersytecie Stanforda, psychoterapeuta mający wieloletnie doświadczenie w pracy z ludźmi. Autor błyskotliwych powieści psychologicznych i podręczników. W swoich pracach prezentuje terapię w ujęciu egzystencjalnym. Jest autorem klasycznych już podręczników, takich jak: Psychoterapia grupowa. Teoria i praktyka, Psychoterapia egzystencjalna, Dar terapii. Wspaniałe gawędziarstwo autora można poznać w opowiadaniach terapeutycznych: Kat miłości, Mama i sens życia oraz w powieściach: Leżąc na kozetce, Kiedy Nietzsche szlochał.
Patrzący jasno. 25 szkiców o niezbędności czytania poezji
Marian Stala
Czytelnicze wybory Stali nie są pogonią za tym, co najnowsze, a w domyśle: poprzez samą swą nowość najlepsze. Są nieśpiesznym wędrowaniem, nad którym unosi się proporzec wierności, wędrowaniem oznaczającym niejednokrotnie powrót do tych samych, ale coraz inaczej i coraz pełniej rozumianych autorów. Bywał Stala odkrywcą i komentatorem poetów wchodzących na scenę życia literackiego: Bronisława Maja, Jana Polkowskiego, Marcina Świetlickiego czy Artura Szlosarka, z maestrią pisał o dojrzałej i arcydzielnej twórczości Wisławy Szymborskiej i Ryszarda Krynickiego, z pewnością jednak na jego osobistym firmamencie najtrwalej i najjaśniej świecą gwiazdy Adama Mickiewicza, Bolesława Leśmiana i Czesława Miłosza. () Zapisany w esejach Mariana Stali sposób myślenia jest zobowiązaniem do skupienia, którego nie może zabraknąć w życiu, jeśli ma ono zostać uznane za pełne. Ze wstępu Andrzeja Franaszka Marian Stala to godny sukcesor swoich znakomitych mistrzów: Kazimierza Wyki, Jerzego Kwiatkowskiego i Jana Błońskiego, uczony i krytyk o krystalicznym umyśle, jak nikt inny potrafiący przeniknąć najdelikatniejszą tkankę wiersza, odsłonić wszystkie jego pokłady, ukryte sensy i światoodczucie czytanych wnikliwie poetek i poetów. Przez kilka dekad uważnie obserwował ewolucję polskiej poezji, stawiał trafne diagnozy i ustanawiał hierarchie. W redagowanym przez nas wspólnie w latach 90. NaGłosie właśnie dzięki jego nieomylnemu słuchowi ukazywały się wiersze często debiuty czołowych dzisiaj twórców naszej poezji. Lektura jego tekstów to wielka lekcja skupienia, mądrości i wrażliwości, prawdziwa, jakże rzadka dzisiaj w czasach chaosu i nadmiaru słów duchowa przygoda. Jerzy Illg
Marcin Makowski
W życiu, a przede wszystkim w polityce, mamy tendencję do uznawania rzeczy, które się wydarzyły, za nieuchronne. Perspektywa zmienia się wtedy, gdy przypomnimy sobie, jak niewiele dzieliło świat od wygranej Hillary Clinton nad Donaldem Trumpem czy od odrzucenia planu Brexitu. Jak nieoczywista była klęska wyborcza obozu Platformy Obywatelskiej i skala zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Seria rozmów prowadzonych co tydzień przez ponad półtora roku pomiędzy Marcinem Makowskim a Matthew Tyrmandem, synem legendarnego pisarza Leopolda Tyrmanda, pozwala przeżyć na nowo kluczowe dla polskiej i zagranicznej polityki wydarzenia. Pomaga również zrozumieć, co doprowadziło do tego, że ciężar geopolityki przesunął się na stronę suwerenności narodowej, republikanizmu i prawicowości oraz dlaczego taki obrót spraw można nazwać punktem zwrotnym. Zaskakująco wiele z przewidywań Tyrmanda sprawdziło się i nadal się sprawdza. Na czym polega sekret dostrzegania wydarzeń, które umknęły oczom setek globalnych analityków? Odpowiedź znajdziecie w tej książce. Nie zawsze się zgadzamy, ale Matthew Tyrmand to autor bardzo interesujący, niekiedy frapujący. Wojownik pióra i nie tylko pióra. Mogę powiedzieć jedno: warto przeczytać. Nawet jeśli ktoś będzie zgrzytał zębami, co i mnie się zdarzyło, to jednak warto, bardzo warto. Jarosław Kaczyński
"Patrzymy sobie w oczy...". O twórczości Ewy Lipskiej
Aneta Piech-Klikowicz
Autorka podejmuje próbę opisu poezji, dramatu i prozy Ewy Lipskiej w kategoriach relacji Ja–Ty. Uznając komunikację międzyludzką za najbardziej istotny problem, sprzeciwia się rozpowszechnionemu w wielu interpretacjach przekonaniu o kluczowej roli śmierci w tej twórczości i śledzi pragnienie podmiotu związane z tym, co żyje. Wnioski zmierzają do ukazania osoby mówiącej jako poety, któremu we współczesnej cywilizacji powierzono odpowiedzialność za „biedę” człowieka. Badanie unikalnego Głosu podmiotu poetyckiego prowadzi do namysłu nad współtworzącymi go: wyobraźnią, muzyką, samotnością, „zagadką pisania”, a także czytaniem pojętym jako przyjaźń. Semantyka Ty obejmuje rozmaite warianty. Poza doświadczeniem intymności wobec drugiego poszerzona zostaje również o socjosferę, przestrzeń, czas, a wreszcie samą śmierć naznaczone atrybucją personalności. W opisie interpersonalnych relacji mieści się także kwestia transcendencji, a zarazem Ty rozumiane jako „język i tekst kultury”. Najbardziej istotną w moim przekonaniu wartością książki jest realizacja lektury odkrywającej genetyczne i niejako naturalne dla malarskiej wrażliwości Ewy Lipskiej związanie twórczości z szeroko rozumianym doświadczeniem kulturowym epoki. Postulat takiej lektury niejako „wisiał” w powietrzu, wskazywany, lecz raczej omijany przez badaczy, koncentrujących się częściej na literackich osobliwościach owej poezji (głównie: metaforze). prof. dr hab. Anna Legeżyńska Autorka dobrze panuje nad literaturą przedmiotu. Dba o to, by oddać sprawiedliwość poprzednikom. Rzetelnie wykorzystuje ich ustalenia. Jeśli wchodzi w polemikę – czyni to umiejętnie i z taktem. Rozbudowany aparat badawczy stosuje z dużą świadomością. Chętnie oddaje głos ważnym dla niej (i dla prowadzonych rozważań) filozofom – wycofuje się, jakby w obawie, że pisze w sposób nazbyt osobisty, że żarliwość lektury zbyt łatwo bierze górę nad chłodem, który przystoi badaczowi. Rozumiem i szanuję taką strategię. Ale doceniam również te miejsca, w których z pełną siłą odzywa się krytycznoliterackie zacięcie, eseistyczna pasja, lekkość stylu czy dyskretnie ujawniana kobieca perspektywa prowadzonych lektur. prof. dr hab. Paweł Próchniak