Видавець: E-bookowo

417
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Gra w kapsle, czyli autolustracja dziecka PRL-u

Katarzyna Anna Weiss

Piszę więc i dla urodzonych, i dla stworzonych (zgodnie z wierzeniami kreacjonistów) pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych, a także dla tego przeciętnego, chudego i trochę zakompleksionego dzieciaka, który nadal we mnie tkwi. Piszę także dla Was, drodzy młodzi przyjaciele, licząc, że gdy poczytacie sobie o tych zamierzchłych czasach, będziecie w stanie pełniej docenić wszystkie atuty życia w demokracji. Nawet takiej, jak „wesoła” i populistyczna IV Rzeczypospolita, budząca liczne skojarzenia z lasem Sherwood z opowieści o Robin Hoodzie. To także nasze wspólne europejskie dziedzictwo, z którego jak widać czerpiemy bez umiaru. Z tym że u nas Robin Hooda dość trudno zidentyfikować, a chciwych szeryfów mamy jakby w nadmiarze, ale jak to się mówi – od przybytku głowa nie boli. Na szczęście paszporty leżą w szufladach, więc kiedy się chce można polecieć odreagować zagranicą. Tam też, co prawda, nie wszędzie jest kolorowo, za to jakby więcej luzu. Psychicznego. Katarzyna Anna Weiss - nadal żywa matka dwójki dzieci, coach, trenerka rozwoju potencjału osobistego, mindfulness oraz komunikacji i świadomości międzykulturowej, pracująca z klientami z różnych kultur i ze szczególnym entuzjazmem wspierająca kobiety ropoczynające działalność godpodarczą. Japonistka z wykształcenia, tłumaczka języka angielskiego, wykładowca akademicki, ostatnio na Uniwersytecie Central Lancashire w Anglii. Ma kota, który się przybłąkał, urodził kocięta i został. Na co dzień entuzjastka zauważania powodów do radości i zmieniania świata zaczynając od siebie.

418
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Gra w szarozielone dla początkujących

Andrzej Janczewski

„Gra w szarozielone dla początkujących” jest literacką mozaiką obrazków z życia nastolatka w latach wczesnego peerelu. Przedstawia osobliwy punkt widzenia na ówczesne zjawiska społeczne opatrując je ironicznym komentarzem, aczkolwiek nie potępia tych czasów totalnie. Ta niekonwencjonalna w formie książka adresowana jest do wszystkich: zarówno do młodego, wchodzącego w życie pokolenia jak i ludzi dojrzałych, z których część niewątpliwie odnajdzie w niej własną młodość. A jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika.   RECENZJA szanujmy wspomnienia   Przyznaję, że do lektury książki Andrzeja Janczewskiego przystępowałem pełen oporów.* Gdyby nie fakt, że książka została wydana w zagłębiowskim wydawnictwie, skądinąd zaprzyjaźnionym z SOSNartem i zyskującym rosnące znaczenie, kto wie, jakby się to skończyło. Do wszelkich wspomnień autorów – emerytów żywię uzasadnioną i nieskrywaną rezerwę. A Gra w szarozielone dla początkujących jest właśnie książką wspomnieniową warszawskiego inżyniera, co na okładce można wyczytać. Tam też, w słowie od wydawcy – któremu z zasady mało wierzę, bo to przecież reklama – stoi czarno na białym, że „jej pogodny klimat i delikatna nuta refleksji zjedna sobie każdego czytelnika”. Nie będę się wypowiadał za innych. Mnie zjednała. Od pierwszych zdań. Przede wszystkim wspomnienia pisane są językiem prostym, jasnym, dowcipnie, bez nieznośnego patosu i puszenia się, bez stylistycznej ekwilibrystyki, aczkolwiek nie pozbawionym swoistej „literackości”. Widać, że autor opanował warsztat pisarski w stopniu bardzo dobrym, że nie czuje się, ani nadmiernego wysiłku przy ostatecznym ukształtowaniu każdego akapitu, ani lekceważenia czytelnika niechlujstwem słownym i stylistycznym. I jeszcze jedno, bodaj najważniejsze: wspomnienia, jak to wspomnienia, pisane są z pozycji człowieka dojrzałego, dotyczą przecież lat minionych, dziecięcych i młodzieńczych. Jakże wtedy kusi ustawianie się w pozycji „mędrca”, pouczającego zrzędy! Nic z tego! Andrzej Janczewski snadź dostąpił łaski, o którą modlił się św. Tomasz z Akwinu i nie stał się zgryźliwym starcem (szczytowe osiągnięcie szatana) i nie prostuje na siłę ścieżek wszystkim innym. I jeszcze jedno: autor uniknął największego niebezpieczeństwa czyhającego na pamiętnikarzy, mianowicie banału. I chociaż chłopackie przygody przeżywane w Warszawie, w Jastrzębiej Górze, w Zalesiu, czy – jak w przypadku niżej podpisanego – w Zagłębiu, właściwie nie różnią się od siebie i wszystkim nam były dane, to czyta się o nich z przyjemnością i lekkim dreszczykiem. Pozostaje na koniec rzecz bodaj najważniejsza. Książka ma swego adresata, nieujawnionego wprost, ale domyśleć się łatwo. Spróbujmy zachęcić dzisiejszych „nastolatków” do tej książki, stosując jakiś chytry zabieg, aby ominąć przyrodzoną młodym przekorę. Jeśli się uda, to znajdą w niej kawał prawdziwej, zawiesistej historii „Peerelu” sprzed pół i więcej wieku. Nie tej „podręcznikowej”, pisanej na aktualne, polityczne zamówienie, ale tej rzeczywistej, pamiętanej przez miliony rówieśników autora i recenzenta. A jest co wspominać! I wzloty i upadki, zapierające dech radosne uniesienia i koszmary. No i – ma się rozumieć – te najwspanialsze na świecie dziewczyny! Tego życzę autorowi, wydawcy, wszystkim potencjalnym czytelnikom i sobie też. Szanujmy wspomnienia, jak mówił poeta.   toko

419
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Gra wstępna

Monika Sawicka

Mam fabrycznie wbudowane coś o nazwie WAGINA (no wiem, że nie jestem jedyną kobietą na świecie, która ją ma), ale tylko moja WAGINA po rozwinięciu skrótu oznacza: Wykrywacz Autodestrukcyjnych Genialnych Indywidualności Niebezpiecznie Ambitnych. Ergo swój pozna swego. Moją największą zaletą jest absolutny brak wad. I niebywała, rzadko spotykana, skromność. Tak, tak, to skutek autopsychoterapii, najdłuższej w historii, bo trwającej już czterdzieści lat. Poza tym, jestem wizjonerką, bo przewidziałam kłopoty w Służbie Zdrowia (śmieszna nazwa, nieprawdaż, zważywszy na obecną rolę, jaką pełni. Farsa goni farsę, a ministrowie coraz bardziej groteskowi, tylko naród jakby na niedobór poczucia humoru cierpi) i terapeutyzuję się sama, nie bez sukcesów zresztą. Jeśli mnie ktoś nie powstrzyma, bardzo być może wkrótce opracuję jakąś spektakularną metodę leczenia, ogłoszę ją światu, dostanę Nobla i kupię sobie za szwedzką kasę porządnego laptopa. I jak na narcystyczną osobowość przystało może wstrzyknę sobie botoks, kwas hialuronowy. A jak coś zostanie, to może zrobię namiętne usta i kształtne kości policzkowe, liposukcja też rzecz święta. Taka zliftingowana i odessana wyjadę na misję do Afryki (bo przecież Polska to już dla mnie za mało), przekazywać szczęście i miłość, niczym znak pokoju, a jak wrócę, to biorąc pod uwagę poziom mojej wrażliwości (nadwrażliwości), sama zgłoszę się na zamknięte leczenie i bezczelnie, bez umiaru i skrupułów (kompulsywnie, kompulsywnie) będę żyła na koszt państwa, obłąkana, ale szczęśliwa. Monika Sawicka Gra wstępna to zbiór felietonów poruszających trudne sprawy damsko-męskie bez zbędnej pruderii, za to z poczuciem humoru. Książka przeznaczona wyłącznie dla dorosłych czytelników.

420
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Gra Wstępna Lepsza Niż Kiedykolwiek

Aleksander Wielki

W publikacji "Gra wstępna lepsza niż kiedykolwiek” poznasz ogrom pomysłów na to, aby zaskakiwać swoją drugą połówkę unikatowymi momentami podczas miłosnej uczty. Dam Ci nie tylko gotowe przykłady przeróżnych gier wstępnych, ale podpowiem także jak patrzeć na tą aktywność w inny, oryginalny sposób. Unikatowe spojrzenie na grę wstępną doda zupełnie nowych smaków Waszym erotycznym aktywnościom. Dowiesz się na konkretnych przykładach, że gra wstępna może mieć wiele twarzy i bardzo różnorodny charakter. Odkryjesz także, że to co mówi się o grze wstępnej w przestrzeni publicznej, w mediach i w wielu innych miejscach, jest bardzo ubogim spojrzeniem na to, czym tak naprawdę jest gra wstępna. Podpowiem Ci ponad 50 przykładów unikatowych opcji na wystrzałową zabawę, z których większość z pewnością zrobi furorę w Waszej sypialni. Gotowy na kolorowe fajerwerki w życiu erotycznym? To zapraszam. Aleks, autor bloga WirtuozSeksu.PL.  

421
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Gragezon. Cykl Pendorum część VIII

Krzysztof Bonk

Dalsze części cyklu Pendorum V – IX opowiadają historię z perspektywy syna Anrei, który przybywa na kontynent swej matki, aby wypełnić jej przepowiednię. Jednak już na początku drogi napotyka on tajemniczą, niemą niewolnicę i od tego momentu jego misja coraz bardziej się komplikuje. Z kolei nad Pendorum zbierają się ciemne chmury, oto przybywają tu dawni, gniewni i krwawi Bogowie żądni jedynie pomsty i władzy. Części V – IX można czytać bez znajomości wcześniejszych części cyklu.

422
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Grudka bursztynu

Piotr Bednarski

Boratino, bohater powieści "Grudka bursztynu" przypomina świeckiego franciszkanina. Wspólną ich cechą jest dobroć i pogoda ducha. Los obdarzył go zwierzęcym instynktem i anielskim sumieniem, rzadką wyobraźnią i "łutem" szczęścia. Dzieciństwo miał biedne, ale niedostatek procentuje głębokimi przemyśleniami. Za to młodość Boratina była bujna i zawadiacka. Z każdej opresji wychodził cało. Pił jak Sergiusz Jesienin, ale nigdy w jego wyczynach nie było niczego, co mogłoby znieważyć ludzką godność. Był szczery, ponieważ nigdy nie utracił dziecinnego widzenia świata, a także rozrzutny i wielkoduszny. Wszyscy lgnęli do niego jak pszczoły do miodu. Od dzieciństwa marzył o szczęściu, więc kąpał się w tej namiastce nie żałując niczego. Nawet siebie. Rosła legenda, a legenda nie umiera. Dramat Boratina zaczął się wtedy, kiedy światłość pioruna kulistego podcięła mu nogi i odebrała świadomość. Przeżył. Ale po pewnym czasie zaczął dostrzegać w sobie anomalie, zaczynał fikcję mieszać rzeczywistością. Od fantazmatów nie potrafił się już uwolnić, zauważyli to jego przełożeni. Więc się zwolnił, aby nie odebrano mu prawa pływania, aby nie stracić łączności z morzem, które dawało mu ukojenie i wypełniało jego sens życia, zmuszając do marzeń, głębszych myśli i patrzenia w nieskończone gwiaździste dale. Było mu gorzko, ale był zawsze bogaty, prócz marzenia o cudownej kobiecie, która sama go odnajdzie, mimo jego dolegliwości fizyczno-psychicznych, miał jeszcze w rękawie atut. Twórczość. Pomyślał sobie, ze tyle przeżył, wiec ma prawo, a nawet obowiązek, opisać dzieje swojego losu Mimo, że w Osiedlu traktują go z przymrużeniem oka, on zna swoją wartość i każdego człowieka i nie obniża lotów, nie przestaje myśleć o swojej "Księżniczce". I wiara czyni cuda. Księżniczka zjawia się, przyjeżdża do księcia i odnosi się wrażenie, że Boratino, który jest urodzony w czepku, szczęścia zostanie dane. Ale każdemu, co jego. Kolejny cios... To tylko kropelki dziewiątej fali - koniecznie należy przeczytać całość. Powieść jest metaforą i zwierciadłem życia każdego człowieka, bez względu na zawód i predyspozycje; każdy z nas dąży do szczęścia, do miłości, do spełnienia. Nieustannie o tym myślimy i biegniemy za swoim marzeniem. Każdy z nas doświadcza tego samego, co Boratino, zmieniona jest może treść, ale nie esencja. Mówimy: "Jestem już Boratinem lub niedługo nim zostanę"... Mocna książka, o wysokim locie. Warto sięgnąć po nią.    

423
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Grzech Sodomii w przestrzeni politycznej, prawnej i społecznej Polski nowożytnej

Piotr Lewandowski

Moja praca będzie przedstawiać krótką historię homoseksualizmu. Jest to problem rzadko spotykany w opracowaniach historycznych, a prawie w ogóle nieporuszony przez polskich historyków. Niemniej problem ten istniał już od samego początku istnienia państwa polskiego. Nie jest to problem mały, gdyż obejmujący 4 – 6% ludności. Przedmiotem badań niniejszej pracy będzie postrzeganie homoseksualizmu jako zjawiska funkcjonującego od najdawniejszych czasów w społeczeństwie. W tej pracy postaram się przede wszystkim przedstawić postrzeganie, występowanie, stosunek społeczeństwa i prawa do zjawiska homoseksualizmu w Polsce w czasach nowożytnych, czyli od XVI do XVIII wieku. Będę próbował rzucić światło na penalizację zachowań homoseksualnych od najdawniejszych czasów, dlatego pracę swą zacznę już od opisywania zjawiska homoseksualizmu w starożytności, co w pełni pozwoli na uchwycenia zmian, jakie zachodziły w pojmowaniu i akceptowaniu osób o odmiennej orientacji seksualnej. Szczegółowa analiza będzie dotyczyć ziem I Rzeczpospolitej począwszy od średniowiecza poprzez okres nowożytny. Takie przedstawienie sprawy pozwoli na kompletne ukazanie problemu sodomii w Polsce przedrozbiorowej, ukaże wywodzące się stereotypy, a także zmiany, jakie zachodziły na przestrzeni wieków względem homoseksualizmu. W swojej pracy chcę zebrać i rozszerzyć dotychczasowe wiadomości odnośnie tolerancji i nietolerancji homoseksualizmu w Polsce nowożytnej. Będę starał się przedstawić ów problem w polskim prawie karnym (co groziło za zachowania homoseksualne, jakie kary były przewidziane), a także w obyczajowości (stosunek społeczeństwa do osób homoseksualnych). Posłużą mi do tego przede wszystkim źródła pamiętnikarskie (Martin Grunereg, Marcin Matuszewicz, Andrzej Kitowicz, Walerian Nekanda Trempka) kodeksy prawa (Bartłomiej Groicki), teksty moralizatorskie (Adam Gdacjusz, Marcin Krowicki, Jan Jonston), a także opracowania Zbigniewa Kuchowicza, Marii Boguckiej, Janusza Tazbira. Niestety większość z nich odbiera homoseksualizm w zakresie zboczeń i dewiacji seksualnych, dlatego też ich prace na ten temat są już przestarzałe i nieadekwatne do wyników badań naukowych chwili obecnej. Będę posiłkował się również wieloma innymi pomniejszymi tekstami i opracowaniami także z natury antropologii (Michael Foucault), czy seksuologii (Zbigniew Lew Starowicz). Posłużę się również literaturą katolicką, która jest nieprzychylna do zjawiska homoseksualizmu, dzięki czemu dostarcza ona wiele argumentów i źródeł dla wytłumaczenia zjawiska nietolerancji. Mam nadzieję, że moja praca rzuci nieco jaśniejsze światło na omawiany przeze mnie problem i rzetelnie ukaże sytuację, jaka panowała w nowożytności w akceptacji homoseksualizmu.

424
Завантаження...
EЛЕКТРОННА КНИГА

Grzechy Kozaków

Jan Kochańczyk

Kozacy jak pisał Aleksander Bruckner urośli od końca XVI wieku z mętów społecznych, Tatarów (w najdawniejszych czasach Tatarzy przeważali) oraz Rusi, coraz liczniejszej, aż wszystkie inne składniki pochłonęła. Kozacy to jabłko niezgody pomiędzy Polską a Turcją. Dawniej na gorącym pograniczu dominowali zbiegli z Krymu Kozacy tatarscy, do nich dołączali Rusini, rekrutujący się głównie z miejscowości nad Dnieprem. Pograniczne konflikty, jak pisał w roku 1585 hetman Zamoyski, nieustannie budzą gniew tego smoka sułtana. Na Siczy (jednej z wysp dnieprowych) mieli Kozacy na zimę skład swej broni i łodzi, pilnowanych przez mały oddział. Po buncie Chmielnickiego Sicz stała się w gruncie rzeczy drugą Rzeczpospolitą, z hetmanem, pisarzem generalnym (niby kanclerzem) i radą kozacką (niby sejmem walnym). Pierwsi tatarscy kozacy rozpłynęli się w ruskich. Nazwę: Kozacy, oznaczającą właściwie zbójów zapisano w księgach polskich już w roku 1388. Uchodzili wtedy za ma-hometan. Długosz zauważył, że to tatarska nazwa zbiegów i zbójów. W następnych stuleciach Kozacy zamienili się w rodzaj zakonu rycerskiego bez kobiet! słynącego ze srogiej dyscypliny. Tępiono ich mieczem i szubienicą, ale na jednego przybywało ich dziesięć pisał autor Encyklopedii staropolskiej. Także chłopi, a nawet szlachcice polscy zasilali szeregi Kozaków. Dołączył do nich między innymi sławny banita Samuel Zborowski i został hetmanem Samuchem. Wyróżniano dwa rodzaje Kozaków osiadłych, mieszkających na włości i niżowych, Zaporożców, nie uznających żadnej zwierzchności poza własnym samorządem. Kozacy z wiosek często zasilali szeregi Zaporożców, szczególnie podczas wojen i buntów chłopskich. Polacy (Lachowie), najczęściej katolicy, byli postrzegani przez prawosławną ludność ruską jako pyszni panowie. Dorabiali się dużych, niekiedy gigantycznych majątków na Ukrainie. Wrogość do Lachów narastała od początków XVII wieku; trzeba przyznać, że Polacy odpłacali im często pięknym za nadobne. Hetman wielki Koniecpolski w uniwersale z roku 1637 pisał po buntach na Ukrainie, że lepsza jest rzecz, żeby pokrzywa na tym miejscu rosła, aniżeli żeby się zdrajcy Jego Królewskiej Mości i Rzeczypospolitej tam mnożyli. Hetman Żółkiewski pisał, że Kozacy to jest stek hultajstwa z różnych narodów zebrany, przywykły do łotrostwa. Kozacy dońscy, kubańscy, uralscy podobnie jak Zaporożcy, na pobliskich ziemiach tworzyli społeczności złożone ze zbiegów z różnych stron świata. Wstępowali często w służbę państwa moskiewskiego; uzyskiwali wolność osobistą, ziemię na własność i samorząd z wybieralnymi atamanami. Odegrali dużą rolę w podboju ziem tatarskich i Syberii. Starszyzna na ogół wspierała carów, natomiast masy często brały udział w powstaniach chłopskich Razina, Pugaczowa i in. Od XIX wieku popierani przez rządy carskie, tworzyli odrębne kozackie wojska, używane często do tłumienia ruchów narodowych. W czasie Rewolucji Październikowej bogaci Dońcy walczyli w obronie cara; masy występowały przeważnie po stronie czerwonych. Włączeni przez Stalina do socjalistycznej rodziny wtopili się w nią i zatracili kozacką odrębność. Spis treści: Jak żyć bez kobiet? 5 Jak rodzili się Kozacy 11 Unia niezgody 16 Bunt Chmielnickiego 24 Kozacka fantazja 34 Piotr zaczął, Katarzyna skończyła 39 Teraz czas na legendy: 42 rosyjska wersja historii Kozaków 42 Czerń u Gogola 48 Na wzór Gogola: 55 Stalin pisze kozacką operę! 55 Polskie spojrzenie 60 na kozacką republikę 60 Niebezpieczne związki 67 Słownik kozacki 78 Bibliografia 106 Jan Kochańczyk Dziennikarz. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego (polonistyka). Od roku 1975 redaktor ogólnopolskiej gazety Sport (Katowice). Droga zawodowa: od korektora do zastępcy sekretarza redakcji, kierownika działu publicystyki i szefa redakcji dodatków kolorowych. Publikacje dotyczące głównie sportów lotniczych, lekkoat-letyki, pływania i problemów ruchu olimpijskiego. Nagrody dziennikarskie i literackie miedzy innymi Grand Prix prezesa koncernu prasowego RSW (Warszawa) za cykl publikacji dotyczących sportu zawodowego w krajach socjali-stycznych (1989). Polskie opinie i dyskusje odbiły się wtedy echem także w Związku Radzieckim (epoka pieriestrojki Gorbaczowa) i przyspieszyły reformy ruchu olimpijskiego po naradzie na Kubie. Nagrody w konkursach na artykuły i opowiadania sportowe. Od 1991 roku zastępca redaktora naczelnego tygodnika filmowego Ekran, przeniesionego w tym czasie z Wars-zawy do Katowic (Grupa Fibak Noma Press). Od 1994 zastępca redaktora naczelnego tygodnika Panorama. Współpraca z katowickimi redakcjami Dziennika Śląskiego, Wieczoru, Integracji Europejskiej i in. Wydania książkowe m. in. Filmowe skandale i skandaliści (Twój Styl, 2005) oraz Ścigany Roman Polański (część biograficzna).