Wydawca: Estymator

361
Ładowanie...
EBOOK

Ostatni raport

Zbigniew Kruszyński

Świetna, przykuwająca uwagę, oryginalna i wielokrotnie nagradzana proza w której jest wiele gier słownych oraz zaskakujących skojarzeń i metafor. Kruszyński pisze detalicznie, ale wartko. Intymnie, ale z dystansem. Nostalgicznie, ale z humorem. Lirycznie, ale dosadnie. Bywa cyniczny, ale jest także czuły. Czytając jego utwory oddajemy się medytacji nad potęgą słowa. Książkę dobrze się czyta. Jest atrakcyjną powieścią obyczajową, której dodatkowym atutem jest oryginalna, awangardowa forma. Jej bohater działa na dwa fronty. Jest agentem Służby Bezpieczeństwa (akcja toczy się w okresie PRL-u), a zarazem znaczącym działaczem opozycyjnego podziemia. I – co istotne – obie role wypełnia wyjątkowo gorliwie. Rzetelnie współpracuje z bezpieką ale także bohatersko poświęca się opozycyjnemu podziemiu wzniecając spektakularne akcje i podejmując tajne, żmudne zadania. Jest niespełnionym pisarzem; sporządzanie raportów dla policji politycznej stało się jego grafomańską pasją. Kim zatem jest bohater? Ofiarą systemu? Czy podłym donosicielem, interesownym oportunistą, próbującym trzymać dwie sroki za ogon – pojeździć po świecie, pogrzać się w ramionach żarliwych działaczek, mieć forsę i czar? A może pisarzem stawiającym literaturę ponad wszystkim, opętanym pragnieniem wiedzy, niezależnie od ceny? Prócz fabularnych smaczków i anegdot mamy tu kapitalnie oddaną atmosferę tamtych lat: obyczajową swobodę panującą w akademikach, zapaszek mlecznych barów, szelest nylonowych rajstop, zderzenie przybysza z Polski z zagranicznymi, zachodnimi luksusami.   Powieść nie ma charakteru moralistycznego czy oskarżycielskiego. Jej bohater nie jest tchórzem i łajdakiem. Jest raczej narcyzem i megalomanem, którego bawi prowadzenie z rzeczywistością w jakiej przyszło mu żyć swoistej gry. Ostatni raport został opublikowany po raz pierwszy w 2009 roku. Autorem okładki jest Jerzy Medyński. W niniejszym opisie wykorzystano wybrane sformułowania zawarte w recenzjach autorstwa Agnieszki Wolny-Hamkało i Krzysztofa Dubiela.

362
Ładowanie...
EBOOK

Ostrożnie z marzeniami. Komedia kryminalna

Maja Kotarska

Agnieszka przez krótką chwilę uważała, że uśmiechnęła się do niej Fortuna. Zmieniła zdanie, kiedy w krótkim czasie odszedł od niej narzeczony, weszła w drogę szajce przestępców, a starsza pani, z którą dzieliła dom, wstąpiła na ścieżkę wojenną. Sabina Boszko miała swoje powody, żeby nie lubić Agnieszki i robiła wszystko, by uprzykrzyć dziewczynie życie. A pomysłów jej nie brakowało. Po kilku miesiącach nieustannej wojny podjazdowej Agnieszka była skłonna podejrzewać staruszkę nawet o spowodowanie wybuchów na Słońcu. A jakby tego było mało, nastąpiła na odcisk bandytom. Na szczęście z przeciwnościami losu nie musiała się zmagać samotnie. Nie zawiedli przyjaciele, a na horyzoncie pojawiła się nowa miłość… Powieść Mai Kotarskiej, to wciągająca od pierwszej strony, pełna pozytywnej energii komedia kryminalna. Wyraziste postaci, dowcipne dialogi, niespodziewane zwroty akcji. Po prostu dobra literatura.   RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA CYRYSIA: Spadek kojarzy nam się często niemal z wygraną na loterii - szczególnie, gdy w grę wchodzą cenne dobra materialne, jak  na przykład dom. Zdarzają się jednak momenty, w których wartościowa darowizna może przynieść więcej szkód niż pożytku. Przekonała się o tym Agnieszka Starzyk, główna bohaterka książki Ostrożnie z marzeniami autorstwa Mai Kotarskiej. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że zmarł Tadeusz, przyrodni brat jej mamy i nieoczekiwanie pozostawił swojej siostrzenicy uroczy domek na peryferiach. Agnieszka nigdy wcześniej nie miała żadnego kontaktu z wujkiem, gdyż obwiniał on jej matkę o rozpad rodziny. Wszyscy są więc ogromnie zaskoczeni wielkim gestem zmarłego. Mimo początkowych obaw, dziewczyna wprowadza się do "nowego" domu. Mieszka tam również Sabina Boszko - teściowa Tadeusza. Niestety, relacje między kobietami nie są zbyt dobre. Staruszka z jawną wrogością odnosi się do nowej lokatorki, próbując na wszelkie możliwe sposoby uprzykrzyć jej życie. Nieszczęścia zdają się chodzić parami, ponieważ w niedługim czasie Agnieszkę porzuca narzeczony, zaś niefortunny splot wydarzeń sprawia, że trafia ona w ręce groźnych gangsterów. Czy dziewczynie uda się pokonać przeciwności losu i odnaleźć wymarzony spokój i szczęście? Dla tych, którzy po raz pierwszy sięgną do twórczości Kotarskiej, lektura powieści Ostrożnie z marzeniami będzie pozytywnym zaskoczeniem. Początkowo wydaje się, że to kolejna nudna, schematyczna historia o dziewczynie, która dostaje spadek, a wraz z nim szansę na sielskie, bezproblemowe życie. Na szczęście już na samym początku powieści można się przekonać, jak bardzo błędne to założenie. Emocje sięgają zenitu za sprawą współwłaścicielki domu, pani Sabiny. Pozornie urocza staruszka jak nikt potrafi knuć, jątrzyć i sterować ludźmi, by osiągnąć swój cel, czyli pozbyć się siostrzenicy zmarłego zięcia. Podczas lektury Ostrożnie z marzeniami nie należy pić mocnej kawy, bo cicha wojna Sabiny i Agnieszki wystarczająco ponosi ciśnienie. Dalsze perypetie głównej bohaterki także okazują się niezwykle zaskakujące i pełne emocji. Szczególnie sceny z udziałem nieobliczalnych bandziorów budzić mogą grozę i przerażenie. Maja Kotarska bardzo starannie dopracowała całą powieść, zwłaszcza wątki kryminalne, dzięki czemu bardzo łatwo wkracza się w samo centrum dramatycznych wydarzeń. Duża zasługa tkwi przede wszystkim w lekkim, swobodnym, przejrzystym stylu narracji oraz w plastycznych, wyrazistych opisach miejsc i zdarzeń. Oprócz scen obyczajowych i sensacyjnych pojawia się również wątek miłosny, lecz jest on zaledwie bladym tłem dla wojny spadkowej. Mimo tego poszczególne wątki tworzą udaną, intrygującą opowieść. Warto się sięgnąć po Ostrożnie z marzeniami. To niezwykle inteligentna, błyskotliwa i ekscytująca historia, przy której nie sposób się nudzić. To dla czytelnika gwarancji całkiem sporej dawki adrenaliny, napięcia i szaleństwa. Naprawdę interesująca powieść.   RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA ELIZA T.: Jako nastolatka zaczytywałam się w powieściach Edmunda Niziurskiego i Joanny Chmielewskiej. Dzisiaj, dzięki lekkiej i świetnie napisanej książce Mai Kotarskiej wróciły wspomnienia – bo motywy obyczajowe zostały świetnie połączone z rosnącym napięciem rodem z kryminału. Historia jest tu bardzo prosta – dotyczy dwóch skłóconych i walczących ze sobą kobiet, z rozgrywkami tajemniczego gangu w tle. Stary dom odziedziczony po nielubianym wujku zdaje się być obarczony jakąś klątwą, która gwarantuje mocne przeżycia jego nowym mieszkańcom… Postaci są tu nieszablonowe – zwłaszcza pomysłowa staruszka, udająca tylko niedołężną i niezbyt bystrą. Autorka zręcznie gra konwencjami, nie ograniczając się do znanych z literatury sposobów konstruowania bohaterów. Tworzy własny powieściowy świat, nasycony barwami i tonami, które sprawiają, że książka zyskuje niepowtarzalny urok i zapada w pamięć. Nawet to, co banalne, tu okazuje się niezbędne… Kolejnym niezaprzeczalnym atutem tej książki jest dyskretny humor – nie wybuchający co chwilę w postaci słownych, ogranych „fajerwerków”, jak w nastawionych na sukces komercyjny produkcjach literackich. Jest on sugestywnym dodatkiem do fabuły, sprawiającym, że powieść czyta się bardzo przyjemnie.  Niezastąpiona jest też nutka dystansu do świata oraz wysmakowanej ironii, która zawsze mnie cieszy w czytanych powieściach. Ta lektura uczy, jak złudne jest ocenianie innych po pozorach – każe pamiętać, że nic nie jest takie, jakim się wydaje i zawsze należy szukać tzw. „drugiego dna”. Również miłość nie jest uczuciem idealnych, tak samo jak nie ma idealnych ludzi, których to uczucie dotyczy. Życzę więc miłej wakacyjnej lektury!   RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA SYLWIA WĘGIELEWSKA: Agnieszka Starzyk pewnego dnia dowiaduje się, że zmarły wuj zapisał jej spadek. Było to nic innego, jak jego mieszkanie obejmujące cały parter domku przy ul. Sławińskiej. Nie do końca było to to, o czym od zawsze marzyła, jednakże postanowiła wykorzystać okazję na stworzenie prawdziwego domu dla siebie oraz swego narzeczonego, Michała. Wraz z domem odziedziczyła też sąsiadkę z góry, panią Sabinę Boszko. Z pozoru niewinnie wyglądająca staruszka z czasem okazuje się być prawdziwą wiedźmą z piekła rodem. Kobieta z niejasnych przyczyn wzięła Agnieszkę na cel i za wszelką cenę starała się uprzykrzyć młodej sąsiadce życie. Sytuacja na Sławińskiej staje się coraz trudniejsza do wytrzymania. Jakby tego było mało, na naszą bohaterkę zaczyna czyhać banda rzezimieszków, zimnych i wyrachowanych, zdolnych do najgorszych okropieństw. Ale to nie koniec nieszczęść, jakie spadają na pannę Starzyk. W międzyczasie bowiem zostaje porzucona przez ukochanego, co doszczętnie ją podłamuje. Na całe szczęście w doli i niedoli może zawsze liczyć na swoją wierną przyjaciółkę, Baśkę. Jak potoczą się losy Agnieszki? Dlaczego pani Sabina tak nie cierpi dziewczyny? Czego mogą chcieć od naszej bohaterki bandyci? I czemu Michał postanowił zerwać zaręczyny? Czy przy natłoku tylu nieszczęść, które spadły na głowę Agnieszki, ma ona jeszcze szansę na szczęśliwą przyszłość? Autorką książki „Ostrożnie z marzeniami” jest Maja Kotarska, absolwentka Wydziału Biologii AR we Wrocławiu. Pasjonatka przyrody i literatury. Przez wiele lat pracowała w różnych zawodach, zbierając tym samym mnóstwo doświadczeń, co z kolei przekładało się na kolejne pomysły życiowe. W końcu chwyciła za pióro i zadebiutowała jako pisarka w 2007 roku powieścią kryminalną „Dracena przerywa milczenie”. Od tamtego czasu wydała jeszcze kilka innych dzieł, których jednak nie dane mi było czytać. „Ostrożnie z marzeniami” to moje debiutanckie spotkanie z twórczością autorki. Czy było udane? Jasne, że tak! Kiedy rozpoczęłam lekturę książki, od razu miałam skojarzenie z filmem „Starsza pani musi zniknąć” (reż. Danny DeVito), w którym to młoda para małżeńska po wprowadzeniu do nowego domu musiała zmagać się z uprzykrzającą im na wszelkie sposoby życie staruszką z pięterka. Bohaterka książki, Agnieszka Starzyk, ma dokładnie ten sam problem z panią Sabiną. Staruszka wykazuje się niesamowitą pomysłowością odnośnie psikusów i żarcików, którymi raczy swą młodszą sąsiadkę. Czego tu nie było! Wielokrotnie wybuchałam śmiechem, kiedy czytałam o poczynaniach pani Boszko. No bo jak tu się nie śmiać, kiedy sprowadza do swego mieszkania pokaźną grupkę staruszek, które to ubrawszy na nogi drewniaki zaczynają tańczyć Flamenco tuż nad głową biednej Agnieszki. To tylko jedna z zabawnych sytuacji, a w książce znajdziecie ich bez liku. Doprawdy podziwiałam sąsiadkę panny Starzyk za upór w dążeniu do celu, tj wypędzenia sąsiadki z ich domu. Z drugiej strony podziw należy się również samej Agnieszce. Przez długi okres czasu ze stoickim spokojem znosiła kolejne wybryki staruszki. Jednak i jej cierpliwość miała granice, a ona sama zaczęła miotać się po własnym mieszkaniu, niczym rozwścieczona lwica, szukając wyjścia z sytuacji, w której się znalazła. Obie mieszkanki domu przy ul. Sławińskiej zostały doskonale przedstawione przez autorkę powieści, za co należy się jej duży plus. Równie ważną postacią w powieści jest również Baśka, przyjaciółka Agnieszki. Jest to osoba, którą można nazwać prawdziwą przyjaciółką. Jest lojalna, zawsze ma czas dla swej koleżanki oraz biegnie na złamanie karku, aby wyciągać ją z kolejnych opresji. Doprawdy można pozazdrościć wzajemnych relacji tych dwóch młodych kobiet. Tocząca się wojna podjazdowa pomiędzy mieszkankami domu przy Sławińskiej to tylko jeden z wątków książki. Drugim jest wątek kryminalny, który nie został potraktowany przez pisarkę po macoszemu. Mamy ofiarę, są bandyci, napady, rabunki, jest zagrożenie życia i praca nad rozwiązaniem sprawy przez funkcjonariuszy prawa. Oba wątki są ze sobą doskonale połączone i wzajemnie się przenikają tworząc jedną spójną całość. Ciekawie przedstawiona intryga, mnóstwo zabawnych sytuacji i dialogów, interesujący wątek kryminalny – to wszystko składa się na doskonałą lekturę, która nie jednej osobie umili czas wolny. Sama spędziłam przy niej przyjemne chwile i będę mile wspominać „przyjaźń” dwóch sąsiadek z ul. Sławińskiej. A Wam dobrze radzę przeczytajcie tę książkę. Zwłaszcza w niepogodę, albo kiedy dopadnie Was chandra. Ta historia ponownie przywoła na Wasze usta uśmiech, dzięki czemu choć na jakiś czas zapomnicie o dręczących Was troskach. Projekt okładki: Olga Bołdok

363
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Ostrożnie z marzeniami. Komedia kryminalna

Maja Kotarska

Agnieszka przez krótką chwilę uważała, że uśmiechnęła się do niej Fortuna. Zmieniła zdanie, kiedy w krótkim czasie odszedł od niej narzeczony, weszła w drogę szajce przestępców, a starsza pani, z którą dzieliła dom, wstąpiła na ścieżkę wojenną. Sabina Boszko miała swoje powody, żeby nie lubić Agnieszki i robiła wszystko, by uprzykrzyć dziewczynie życie. A pomysłów jej nie brakowało. Po kilku miesiącach nieustannej wojny podjazdowej Agnieszka była skłonna podejrzewać staruszkę nawet o spowodowanie wybuchów na Słońcu. A jakby tego było mało, nastąpiła na odcisk bandytom. Na szczęście z przeciwnościami losu nie musiała się zmagać samotnie. Nie zawiedli przyjaciele, a na horyzoncie pojawiła się nowa miłość... Powieść Mai Kotarskiej, to wciągająca od pierwszej strony, pełna pozytywnej energii komedia kryminalna. Wyraziste postaci, dowcipne dialogi, niespodziewane zwroty akcji. Po prostu dobra literatura. RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA CYRYSIA: Spadek kojarzy nam się często niemal z wygraną na loterii - szczególnie, gdy w grę wchodzą cenne dobra materialne, jak na przykład dom. Zdarzają się jednak momenty, w których wartościowa darowizna może przynieść więcej szkód niż pożytku. Przekonała się o tym Agnieszka Starzyk, główna bohaterka książki Ostrożnie z marzeniami autorstwa Mai Kotarskiej. Pewnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że zmarł Tadeusz, przyrodni brat jej mamy i nieoczekiwanie pozostawił swojej siostrzenicy uroczy domek na peryferiach. Agnieszka nigdy wcześniej nie miała żadnego kontaktu z wujkiem, gdyż obwiniał on jej matkę o rozpad rodziny. Wszyscy są więc ogromnie zaskoczeni wielkim gestem zmarłego. Mimo początkowych obaw, dziewczyna wprowadza się do "nowego" domu. Mieszka tam również Sabina Boszko - teściowa Tadeusza. Niestety, relacje między kobietami nie są zbyt dobre. Staruszka z jawną wrogością odnosi się do nowej lokatorki, próbując na wszelkie możliwe sposoby uprzykrzyć jej życie. Nieszczęścia zdają się chodzić parami, ponieważ w niedługim czasie Agnieszkę porzuca narzeczony, zaś niefortunny splot wydarzeń sprawia, że trafia ona w ręce groźnych gangsterów. Czy dziewczynie uda się pokonać przeciwności losu i odnaleźć wymarzony spokój i szczęście? Dla tych, którzy po raz pierwszy sięgną do twórczości Kotarskiej, lektura powieści Ostrożnie z marzeniami będzie pozytywnym zaskoczeniem. Początkowo wydaje się, że to kolejna nudna, schematyczna historia o dziewczynie, która dostaje spadek, a wraz z nim szansę na sielskie, bezproblemowe życie. Na szczęście już na samym początku powieści można się przekonać, jak bardzo błędne to założenie. Emocje sięgają zenitu za sprawą współwłaścicielki domu, pani Sabiny. Pozornie urocza staruszka jak nikt potrafi knuć, jątrzyć i sterować ludźmi, by osiągnąć swój cel, czyli pozbyć się siostrzenicy zmarłego zięcia. Podczas lektury Ostrożnie z marzeniami nie należy pić mocnej kawy, bo cicha wojna Sabiny i Agnieszki wystarczająco ponosi ciśnienie. Dalsze perypetie głównej bohaterki także okazują się niezwykle zaskakujące i pełne emocji. Szczególnie sceny z udziałem nieobliczalnych bandziorów budzić mogą grozę i przerażenie. Maja Kotarska bardzo starannie dopracowała całą powieść, zwłaszcza wątki kryminalne, dzięki czemu bardzo łatwo wkracza się w samo centrum dramatycznych wydarzeń. Duża zasługa tkwi przede wszystkim w lekkim, swobodnym, przejrzystym stylu narracji oraz w plastycznych, wyrazistych opisach miejsc i zdarzeń. Oprócz scen obyczajowych i sensacyjnych pojawia się również wątek miłosny, lecz jest on zaledwie bladym tłem dla wojny spadkowej. Mimo tego poszczególne wątki tworzą udaną, intrygującą opowieść. Warto się sięgnąć po Ostrożnie z marzeniami. To niezwykle inteligentna, błyskotliwa i ekscytująca historia, przy której nie sposób się nudzić. To dla czytelnika gwarancji całkiem sporej dawki adrenaliny, napięcia i szaleństwa. Naprawdę interesująca powieść. RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA ELIZA T.: Jako nastolatka zaczytywałam się w powieściach Edmunda Niziurskiego i Joanny Chmielewskiej. Dzisiaj, dzięki lekkiej i świetnie napisanej książce Mai Kotarskiej wróciły wspomnienia - bo motywy obyczajowe zostały świetnie połączone z rosnącym napięciem rodem z kryminału. Historia jest tu bardzo prosta - dotyczy dwóch skłóconych i walczących ze sobą kobiet, z rozgrywkami tajemniczego gangu w tle. Stary dom odziedziczony po nielubianym wujku zdaje się być obarczony jakąś klątwą, która gwarantuje mocne przeżycia jego nowym mieszkańcom... Postaci są tu nieszablonowe - zwłaszcza pomysłowa staruszka, udająca tylko niedołężną i niezbyt bystrą. Autorka zręcznie gra konwencjami, nie ograniczając się do znanych z literatury sposobów konstruowania bohaterów. Tworzy własny powieściowy świat, nasycony barwami i tonami, które sprawiają, że książka zyskuje niepowtarzalny urok i zapada w pamięć. Nawet to, co banalne, tu okazuje się niezbędne... Kolejnym niezaprzeczalnym atutem tej książki jest dyskretny humor - nie wybuchający co chwilę w postaci słownych, ogranych "fajerwerków", jak w nastawionych na sukces komercyjny produkcjach literackich. Jest on sugestywnym dodatkiem do fabuły, sprawiającym, że powieść czyta się bardzo przyjemnie. Niezastąpiona jest też nutka dystansu do świata oraz wysmakowanej ironii, która zawsze mnie cieszy w czytanych powieściach. Ta lektura uczy, jak złudne jest ocenianie innych po pozorach - każe pamiętać, że nic nie jest takie, jakim się wydaje i zawsze należy szukać tzw. "drugiego dna". Również miłość nie jest uczuciem idealnych, tak samo jak nie ma idealnych ludzi, których to uczucie dotyczy. Życzę więc miłej wakacyjnej lektury! RECENZJA, KTÓRĄ NAPISAŁA SYLWIA WĘGIELEWSKA: Agnieszka Starzyk pewnego dnia dowiaduje się, że zmarły wuj zapisał jej spadek. Było to nic innego, jak jego mieszkanie obejmujące cały parter domku przy ul. Sławińskiej. Nie do końca było to to, o czym od zawsze marzyła, jednakże postanowiła wykorzystać okazję na stworzenie prawdziwego domu dla siebie oraz swego narzeczonego, Michała. Wraz z domem odziedziczyła też sąsiadkę z góry, panią Sabinę Boszko. Z pozoru niewinnie wyglądająca staruszka z czasem okazuje się być prawdziwą wiedźmą z piekła rodem. Kobieta z niejasnych przyczyn wzięła Agnieszkę na cel i za wszelką cenę starała się uprzykrzyć młodej sąsiadce życie. Sytuacja na Sławińskiej staje się coraz trudniejsza do wytrzymania. Jakby tego było mało, na naszą bohaterkę zaczyna czyhać banda rzezimieszków, zimnych i wyrachowanych, zdolnych do najgorszych okropieństw. Ale to nie koniec nieszczęść, jakie spadają na pannę Starzyk. W międzyczasie bowiem zostaje porzucona przez ukochanego, co doszczętnie ją podłamuje. Na całe szczęście w doli i niedoli może zawsze liczyć na swoją wierną przyjaciółkę, Baśkę. Jak potoczą się losy Agnieszki? Dlaczego pani Sabina tak nie cierpi dziewczyny? Czego mogą chcieć od naszej bohaterki bandyci? I czemu Michał postanowił zerwać zaręczyny? Czy przy natłoku tylu nieszczęść, które spadły na głowę Agnieszki, ma ona jeszcze szansę na szczęśliwą przyszłość? Autorką książki "Ostrożnie z marzeniami" jest Maja Kotarska, absolwentka Wydziału Biologii AR we Wrocławiu. Pasjonatka przyrody i literatury. Przez wiele lat pracowała w różnych zawodach, zbierając tym samym mnóstwo doświadczeń, co z kolei przekładało się na kolejne pomysły życiowe. W końcu chwyciła za pióro i zadebiutowała jako pisarka w 2007 roku powieścią kryminalną "Dracena przerywa milczenie". Od tamtego czasu wydała jeszcze kilka innych dzieł, których jednak nie dane mi było czytać. "Ostrożnie z marzeniami" to moje debiutanckie spotkanie z twórczością autorki. Czy było udane? Jasne, że tak! Kiedy rozpoczęłam lekturę książki, od razu miałam skojarzenie z filmem "Starsza pani musi zniknąć" (reż. Danny DeVito), w którym to młoda para małżeńska po wprowadzeniu do nowego domu musiała zmagać się z uprzykrzającą im na wszelkie sposoby życie staruszką z pięterka. Bohaterka książki, Agnieszka Starzyk, ma dokładnie ten sam problem z panią Sabiną. Staruszka wykazuje się niesamowitą pomysłowością odnośnie psikusów i żarcików, którymi raczy swą młodszą sąsiadkę. Czego tu nie było! Wielokrotnie wybuchałam śmiechem, kiedy czytałam o poczynaniach pani Boszko. No bo jak tu się nie śmiać, kiedy sprowadza do swego mieszkania pokaźną grupkę staruszek, które to ubrawszy na nogi drewniaki zaczynają tańczyć Flamenco tuż nad głową biednej Agnieszki. To tylko jedna z zabawnych sytuacji, a w książce znajdziecie ich bez liku. Doprawdy podziwiałam sąsiadkę panny Starzyk za upór w dążeniu do celu, tj wypędzenia sąsiadki z ich domu. Z drugiej strony podziw należy się również samej Agnieszce. Przez długi okres czasu ze stoickim spokojem znosiła kolejne wybryki staruszki. Jednak i jej cierpliwość miała granice, a ona sama zaczęła miotać się po własnym mieszkaniu, niczym rozwścieczona lwica, szukając wyjścia z sytuacji, w której się znalazła. Obie mieszkanki domu przy ul. Sławińskiej zostały doskonale przedstawione przez autorkę powieści, za co należy się jej duży plus. Równie ważną postacią w powieści jest również Baśka, przyjaciółka Agnieszki. Jest to osoba, którą można nazwać prawdziwą przyjaciółką. Jest lojalna, zawsze ma czas dla swej koleżanki oraz biegnie na złamanie karku, aby wyciągać ją z kolejnych opresji. Doprawdy można pozazdrościć wzajemnych relacji tych dwóch młodych kobiet. Tocząca się wojna podjazdowa pomiędzy mieszkankami domu przy Sławińskiej to tylko jeden z wątków książki. Drugim jest wątek kryminalny, który nie został potraktowany przez pisarkę po macoszemu. Mamy ofiarę, są bandyci, napady, rabunki, jest zagrożenie życia i praca nad rozwiązaniem sprawy przez funkcjonariuszy prawa. Oba wątki są ze sobą doskonale połączone i wzajemnie się przenikają tworząc jedną spójną całość. Ciekawie przedstawiona intryga, mnóstwo zabawnych sytuacji i dialogów, interesujący wątek kryminalny - to wszystko składa się na doskonałą lekturę, która nie jednej osobie umili czas wolny. Sama spędziłam przy niej przyjemne chwile i będę mile wspominać "przyjaźń" dwóch sąsiadek z ul. Sławińskiej. A Wam dobrze radzę przeczytajcie tę książkę. Zwłaszcza w niepogodę, albo kiedy dopadnie Was chandra. Ta historia ponownie przywoła na Wasze usta uśmiech, dzięki czemu choć na jakiś czas zapomnicie o dręczących Was troskach. Projekt okładki: Olga Bołdok

364
Ładowanie...
EBOOK

Ośmiu gwardzistów w czarnych bermycach

Helena Sekuła

Autorka kultowych kryminałów w najwyższej formie. Intrygująca, świetnie skonstruowana fabuła z dwoma trupami i milicyjnym śledztwem. Wartka akcja, galeria zróżnicowanych postaci, żywo sportretowane różne klasy i warstwy społeczne, egzotyczne realia PRL-u lat 70-tych (okres gierkowski), niebanalne obserwacje obyczajowe, doskonały styl pisarski, świetne dialogi. Książka została wydana w 1979 roku przez Iskry w ramach serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 108). SEBASTIAN CHOSIŃSKI (esensja.pl): Akcja tej książki rozgrywa się w ciągu kilku jesiennych tygodni 1978 roku w Warszawie i okolicach, a główną postacią, wokół której ogniskuje się fabuła, jest inżynier Jerzy Ogielski, uzdolniony chemik w instytucie doświadczalnym zajmującym się badaniem minerałów i metali. Mieszka wraz z żoną Martą (dentystką) oraz synem Marcinem w willi wybudowanej przez teściów, którzy właśnie przebywają służbowo poza Europą. Przyzwyczajony do życia na wysokim poziomie, naukowiec dał się wciągnąć w nadzwyczaj podejrzane interesy. Nawiązał współpracę z grupą osób, dla której w czasie wolnym od pracy wykonywał pewne zlecenia. Przez długi czas kooperacja układała się harmonijnie, wszystkie strony były z niej zadowolone. Aż do teraz! (...) To jeden wątek opowieści. Drugi wiąże się ze znalezieniem w lesie kabackim zwłok mężczyzny, którym okazuje się Tadeusz Matias – brygadzista z wytwórni zabawek „Pinokio” w Tłuszczu pod Warszawą. Śledztwo w tej sprawie przejmuje kapitan Krzysztof Załęski, który ze zdziwieniem stwierdza, że w notesie ofiary znajduje się numer telefonu do chemicznego instytutu doświadczalnego – właśnie tego, w którym pracuje Ogielski. Jakby tego było mało, niebawem milicja trafia na kolejnego trupa. I ten człowiek ma zapisany ten sam numer. (...) W pewnym momencie, na arenę wydarzeń wkracza niejaki Edward Wyrobek, właściciel magla elektrycznego i… maniakalny zbieracz ołowianych żołnierzyków, który pewnego dnia do skrzynki na listy domu teściów Ogielskiego wrzuca kopertę z niecodzienną propozycją: oferuje inżynierowi sprzedaż ośmiu figurek żołnierzy Gwardii Szkockiej wykonanych z okazji dwudziestopięciolecia koronacji królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II. [recenzja przytoczona we fragmentach, minimalnie zredagowanych] Projekt okładki: Marcin Labus.

365
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Otulam dźwiękami

Kasia Grabowska

Nagranie to zawiera oryginalną muzykę relaksacyjną, która odpręża, ułatwia odpoczynek, wywiera korzystny wpływ na psychikę i emocje, likwiduje niepokój i lęk. Leczy duszę, wycisza, wprowadza do życia harmonię. Zagrają dla Ciebie egzotyczne instrumenty: dzwonki tingsha, misy tybetańskie i himalajskie, gong tam-tam, kij deszczowy, ocean drum, harfa i misa kryształowa, dzwonki koshi, bęben szamański, grzechotki, pałki flumi. Przyjmij wygodną pozycję, najlepiej leżącą. Zadbaj o swój komfort. Jeśli zechcesz zamknij oczy, oddychaj głęboko i spokojnie, otwórz się na swój wewnętrzny świat, poczuj bicie swego serca, poczuj każdy swój oddech. Niech wszystkie dźwięki otulą Cię jak ramiona matki lub ciepły, przytulny koc. Wysłuchanie tego nagrania pozwoli Ci na osiągnięcie pełnej relaksacji, czyli stanu odprężenia i wyciszenia na poziomie ciała, umysłu, emocji. Twój mózg odpocznie, ciało nabierze energii do działania. Nagrania najlepiej słuchaj wieczorem przed snem, w przyciemnionym, wyciszonym miejscu. Nadaje się ono także dla dzieci. KOMPOZYTORKA NAGRANIA O SOBIE: Nazywam się Kasia Grabowska. Organizuję zajęcia pod nazwą "Otulam dźwiękami" dla wszystkich chętnych - żłobków, przedszkoli, szkół, klubów seniora i wielu innych. Współpracuję z Ośrodkami Kultury. Prowadzę też warsztaty "Masażu dźwiękiem". Skończyłam studia ze specjalnością prowadzenia zespołów muzycznych oraz studium chórmistrzowskie na Akademii Muzycznej. Tajniki masażu dźwiękiem odkrywałam poprzez metodę Petera Hessa kończąc I i II stopień kursu. Uczestniczyłam w warsztatach Muzykoterapii Holistycznej Lubomira Holzera. Pasjonatką muzyki jestem od zawsze, od dziecka śpiewam, gram i tańczę. Ciekawią mnie nowinki muzyczne i instrumentalne dlatego kiedy mogę, zdobywam jakiś ciekawy instrument, by móc go poznać oraz na nim grać. Nieustannie zgłębiam wiedzę na temat muzycznych częstotliwości i ich wpływu na ludzi i zwierzęta. Na okładce: Kasia Grabowska.

366
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Ósmy dzień tygodnia

Marek Hłasko

"Ósmy dzień tygodnia" to opowieść stawiająca w centrum zainteresowania kobietę, to obraz młodego pokolenia, które przeżyło wojnę, to w końcu historia miłości. Agnieszka przemierza deszczową i smutną Warszawę, wciąż pogrążoną w ruinach, wciąż cierpiącą - jak ona. Dziewczyna współodczuwa niezrównoważenie matki, słabość ojca, tragedię brata, kłopoty ukochanego. Przeżywa dramaty obce, swoje spychając na dalszy plan. Z pewnością jest tak silna, jak chciałby tego współczesny nurt feministyczny. A jednak nieszczęście, jakie przez nią przeziera, sytuuje ją raczej na marginesie życia. Ta historia nie może mieć szczęśliwego zakończenia, żaden z jej elementów nie ma prawa rozwiązać się pozytywnie. Trudne sytuacje nie znikają same z siebie, wybawienie nie pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. Czekanie na zmianę losu, na niedzielne słońce, skazane jest na trwanie w zawieszeniu, na wypatrywanie ósmego, nieistniejącego dnia tygodnia. Dlatego Agnieszka bierze sprawy w swoje ręce, dlatego tak brutalnie traktuje miłość, tak cynicznie patrzy na przyszłość. [Radosław Młynarczyk, ze wstępu, Iskry 2020] Główni bohaterowie - para młodych zakochanych, ojciec dziewczyny, matka, brat - oni wszyscy na coś czekają, na coś, co nigdy nie nadejdzie. Wszyscy są tu naznaczeni bezradnością, brakiem prawdziwej wiary w przyszłość, którą próbują maskować marnymi nadziejami odwrócenia losu. Każdy wątek ogniskuje się na niedzieli, która ma być czasową granicą. Niedziela mija, a za nią ósmy dzień tygodnia - przeklęty, śmiejący się w twarz, od którego nie da się uciec. To niezwykle surowe, suche, wydawałoby się beznamiętne spojrzenie Hłaski, jest właśnie wyrazem wielkiej wrażliwości, ukazanie zgnębienia ludzi, niemożliwości ucieczki od nędzy świata. Wnioski, które płyną z dialogów są jak otrzeźwiające uderzenie w twarz. Ta powieść jest przemyślana, mocna, dosadna, a wszystkie wątki zbiegają się w jeden punkt. [Mimetyczna, lubimyczytac.pl] FILM "ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA": Książka została sfilmowana przez Aleksandra Forda. Film wyprodukowano w 1958 roku, ale jego premiera odbyła się dopiero w roku 1983 - przeleżał się więc na cenzorskiej półce aż 25 lat. Opinie o filmie: - Główną rolę kobiecą zagrała gwiazda niemieckiego kina Sonia Ziemann. Partnerował jej Zbigniew Cybulski. Reżyseria: Aleksander Ford. Na planie filmowym zrodziła się miłość Marka Hłaski i aktorki. Kilka lat później zostali małżeństwem. [culture.pl] - Każdy z bohaterów filmu czeka na ów ósmy dzień tygodnia, ostatecznie zawsze doznając raniącego rozczarowania. To świat pełen pijaków i ludzkiego upadku, gdzie kluczową rolę odgrywa bar z alkoholem. Bohaterką jest dziewczyna, która odwleka chwilę seksualnej inicjacji nie mając pewności, czy miłość jej chłopaka jest wystarczającym antidotum na brud świata, który widzi wokół siebie, świata, do którego jakoś wyraźniej pasuje zdrada jako coś naturalnego niż idealistyczna i oczyszczająca miłość. [dlastudenta.pl] SPEKTAKL TEATRALNY "ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA": W roku 2005, w Starym Teatrze w Krakowie odbyła się premiera przedstawienia opartego na powieści Marka Hłaski. Adaptacja i reżyseria: Armin Petras. Opinia o tym spektaklu: - Opowieść o miłości Piotra i Agnieszki umieszcza Hłasko w realiach Warszawy czasów odwilży. Petras tę samą historię opowiada współcześnie. Inne są przyczyny zepsucia świata; nie zmienia się jednak tęsknota za czymś nieskażonym powszechną degrengoladą i marzenie o innym, lepszym świecie. [stary.pl] TŁUMACZENIA: Marek Hłasko to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy w skali światowej. Jego książki zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, holenderski, włoski, duński, węgierski, hebrajski, fiński, koreański i esperanto. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2020. Projekt okładki: Olga Bołdok.

367
Ładowanie...
EBOOK

Pajęczyna

Marian Butrym

Wciągający od pierwszej strony i napisany w swobodnym, rozrywkowym stylu kryminał milicyjny z kultowej serii „Ewa wzywa 07” wydawnictwa Iskry (rok wyd. 1975, zeszyt nr 80, nakład: 100 tys. + 275 egz.), którego akcja przypada na lata 70. Śledztwo prowadzi kapitan Piotr Morski. EWA HELLEŃSKA (KlubMOrd.com): Już sam początek zwiastuje, że mamy do czynienia z o klasę lepszym dziełkiem niż inne kryminały z tego okresu. Autor ma do swojego bohatera (kapitana Morskiego) i kryminalnej konwencji stosunek wybitnie pobłażliwy. Tym samym „Pajęczyna” bardziej przypomina elokwentny pastisz, a nawet parodię niż kolejną police story. Morski, przeświadczony o własnym powołaniu, inteligentny i zblazowany, zupełnie jak Phillip Marlow, leniwie poddaje się wydarzeniom. Przekonany o fatalistycznym losie (niczym conradowski charakter) z uporem maniaka odsuwa na dalszy plan prywatne życie i zmierza ku rozwiązaniu dość idiotycznej intrygi. Chodzi w niej o sztuczną przędzę i okołoprzędzalniane wykroczenia, w które zaplątana jest (jak to w przędzę) przesadna jak na tak niewielką historię grupa ludzi. Przędza owa jest oczywiście regularnie kradziona, a raczej jak się w tamtych pięknych (bez ironii) czasach określało załatwiana lub wynoszona (z zakładu się wynosiło). Autor tej książki, Marian Butrym (1942–1988), był znanym dziennikarzem muzycznym piszącym o muzyce jazzowej i rockowej. Nie powinno więc dziwić, że znajdziemy w jego książce liczne odniesienia do tego rodzaju muzyki. Był on też znany z ciętego (i barwnego) pióra, którego niewątpliwie użył przy pisaniu tego kryminału. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 63. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

368
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pajęczyna

Marian Butrym

Wciągający od pierwszej strony i napisany w swobodnym, rozrywkowym stylu kryminał milicyjny z kultowej serii „Ewa wzywa 07” wydawnictwa Iskry (rok wyd. 1975, zeszyt nr 80), którego akcja przypada na lata 70. Śledztwo prowadzi kapitan Piotr Morski. EWA HELLEŃSKA (KlubMOrd.com): Już sam początek zwiastuje, że mamy do czynienia z o klasę lepszym dziełkiem niż inne kryminały z tego okresu. Autor ma do swojego bohatera (kapitana Morskiego) i kryminalnej konwencji stosunek wybitnie pobłażliwy. Tym samym „Pajęczyna” bardziej przypomina elokwentny pastisz, a nawet parodię niż kolejną police story. Morski, przeświadczony o własnym powołaniu, inteligentny i zblazowany, zupełnie jak Phillip Marlow, leniwie poddaje się wydarzeniom. Przekonany o fatalistycznym losie (niczym conradowski charakter) z uporem maniaka odsuwa na dalszy plan prywatne życie i zmierza ku rozwiązaniu dość idiotycznej intrygi. Chodzi w niej o sztuczną przędzę i okołoprzędzalniane wykroczenia, w które zaplątana jest (jak to w przędzę) przesadna jak na tak niewielką historię grupa ludzi. Przędza owa jest oczywiście regularnie kradziona, a raczej jak się w tamtych pięknych (bez ironii) czasach określało załatwiana lub wynoszona (z zakładu się wynosiło). Autor tej książki, Marian Butrym (1942–1988), był znanym dziennikarzem muzycznym piszącym o muzyce jazzowej i rockowej. Nie powinno więc dziwić, że znajdziemy w jego książce liczne odniesienia do tego rodzaju muzyki. Był on też znany z ciętego (i barwnego) pióra, którego niewątpliwie użył przy pisaniu tego kryminału. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 63. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

369
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Palcie ryż każdego dnia

Marek Hłasko

Hłasko złożył w tej powieści hołd swojej wielkiej pasji - lotnictwu. Nad utworem krąży pewien rodzaj fatum, przekonania o nieuchronności następujących wydarzeń, a także pewności zbliżającej się tragedii. Nie można oprzeć się również wrażeniu, że to kolejna próba skonstruowania wyznania miłosnego. Nawet jeśli nie należy doszukiwać się w powieści wątków autobiograficznych w sensie ścisłym, to wielkie, okrutne, nieliczące się z niczym uczucie Andersona do Esther tworzy pewien powtarzalny motyw w twórczości Marka Hłaski, rozpoczęty "Brudnymi czynami". "Palcie ryż każdego dnia" to w końcu obraz Kalifornii daleki od zachwytu: krainy bezdusznej, bezlitosnej dla tych, którym los nie sprzyja, nieoferującej żadnej szansy na sukces. Rozgoryczony amerykańską porażką Hłasko nie odnalazł po drugiej stronie Atlantyku Ziemi Obiecanej, lecz kolejną wielką samotność. [tylna strona okładki, Iskry 2022] "Palcie ryż każdego dnia" to propozycja dla wszystkich, którym przejadły się sentymentalne narracje, powieści o miłości z perspektywy kobiecej. Hłasko nie zamierza ułatwiać życia czytelnikom: owszem, pokazuje trafnie ideę zakochania i wiążących się z nim wyzwań - ale nie prawi odbiorcom morałów. Rezygnuje z banału na rzecz nazywania tego, co najważniejsze - dostrzega powiązania i drobiazgi, które zwiastują przyszłość bohaterów, nakreśla precyzyjnie ich wzajemne wpływy. I dzięki temu "Palcie ryż każdego dnia" to lektura do wciąż nowego odkrywania. [Izabela Mikrut, tuczytam.blogspot.com] Fabuła jest jakby na drugim planie, jest tłem dla pokazania duszy człowieka. Ja zawsze po lekturze dzieł Hłaski jestem odurzona, jakbym wypiła parę głębszych, co skłania do wynurzeń, zwierzeń, do rozmyślań. [portretyswiata.blogspot.com] Główny bohater, pilot Anderson, to kwintesencja brutalności, bezwzględności, nie ma wśród postaci Hłaski figury bardziej brutalnej, choć są bardziej nieszczęśliwe, bardziej tragiczne i bardziej pokaleczone przez życie. "Palcie ryż" to powieść o brutalnym życiu z wojną w tle, o rozpaczliwym, obsesyjnym pragnieniu miłości, o piciu, o obsesji latania, na którą podobno rzeczywiście choruje wielu pilotów, w odróżnieniu od marynarzy. Czyżby człowiek pochodził raczej od ptaka niż od ryby? [Krzysztof Lubczyński, pisarze.pl] Książka "Palcie ryż każdego dnia" przez długi okres była uważana za ostatni utwór Hłaski, a co już wiemy, że nie jest prawdą. Do samego końca pisarz pracował nad "Diabłami w deszczu". Jednak to "Palcie ryż każdego dnia" jest symbolicznym zamknięciem jego literackiej aktywności, która opierała się na naturalistycznej brutalności świata, gdzie bohaterowie wykreowani przez Hłaskę żyli nękani ułudą o prawdziwej miłości. Główny bohater tej powieści Anderson, który jest skazany na ciężką pracę fizyczną za grosze, egzystuje tylko z dwóch powodów - latania i kobiety. Trudno uwierzyć, że ta powieść Marka Hłaski ma już ponad pół wieku. Nie zestarzała się bowiem ani trochę w żadnej warstwie - ani mentalnej, ani językowej. To bardzo charakterystyczne dla jego pisarstwa, że wytrzymało próbę czasu [Jarosław Hebel, mojaprzestrzenkultury.pl] TŁUMACZENIA: Marek Hłasko to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy w skali światowej. Jego książki zostały przetłumaczone m.in. na angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, holenderski, włoski, duński, węgierski, hebrajski, fiński, koreański i esperanto. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: Iskry, Warszawa 2022. Projekt okładki: Olga Bołdok.

370
Ładowanie...
EBOOK

Pamflet na siebie

Tadeusz Konwicki

Błyskotliwa. To jedno słowo opisuje tę książkę idealnie. [Karolina, lubimyczytac.pl] "Pamflet na siebie" to pożegnanie Konwickiego z pisaniem. W telewizyjnej wypowiedzi dla Stanisława Beresia Konwicki opowiadając o tej książce przedstawiał ją, jako zamknięcie swojej kariery pisarskiej. Od tamtej pory Konwicki nie opublikował żadnej nowej książki. [instytutksiazki.pl] "Pamflet na siebie" jest swoistym podsumowaniem twórczości dokonanym przez pisarza i oceną samego siebie jako człowieka. To odważna próba, w której autor zdecydował się obnażyć swoje braki, niedoskonałości, celowo się ośmieszyć. Konwicki nazwał zresztą tę publikację "gęstym strumieniem świadomości, której kłania się zacny doktor Alzheimer". Co więcej, tworzył ją podobno z ogromną uciechą dla przyjemności swoich czytelników. Ta dygresyjna opowieść pełna jest tego, co najbardziej cenimy w prozie pisarza: autoironii, kąśliwych uwag, błyskotliwych anegdot, barwnych relacji z podróży, które zlewają się w wartościową, niezmiernie interesującą całość. [Agora, 2010] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok na podstawie grafiki Tadeusza Konwickiego.

371
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pamflet na siebie

Tadeusz Konwicki

Błyskotliwa. To jedno słowo opisuje tę książkę idealnie. [Karolina, lubimyczytac.pl] "Pamflet na siebie" to rodzaj intelektualnej autobiografii słynnego autora, w której prezentuje on najwyższą formę pisarską. [J. Ch.] Dygresyjna opowieść pełna jest tego, co najbardziej cenimy w prozie pisarza: autoironii, kąśliwych uwag, błyskotliwych anegdot, barwnych relacji z podróży, które zlewają się w wartościową, niezmiernie interesującą całość. "Pamflet na siebie" jest swoistym podsumowaniem twórczości dokonanym przez pisarza i oceną samego siebie jako człowieka. To odważna próba, w której autor zdecydował się obnażyć swoje braki, niedoskonałości, celowo się ośmieszyć. Konwicki nazwał zresztą tę publikację "gęstym strumieniem świadomości, której kłania się zacny doktor Alzheimer". Co więcej, tworzył ją podobno z ogromną uciechą dla przyjemności swoich czytelników. [Agora, 2010] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Olga Bołdok na podstawie grafiki Tadeusza Konwickiego.

372
Ładowanie...
EBOOK

Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940 - styczeń 1943

Henryk Makower

Henryk Makower opisał swe przeżycia w getcie, aby dać świadectwo prawdzie i zarazem ostrzec przed totalitaryzmem i rasizmem. Jego relacja jest wiarygodna, nie cofająca się przed ukazywaniem drastycznych sytuacji i ludzkiej nikczemności. Autor wydobył na jaw wszelkie zło, skądkolwiek ono pochodziło. Toteż nie szczędzi gorzkich słów także społeczeństwu, z którego wyszedł i z którym przyszło mu w getcie bytować. [Ryszard Ergetowski, bazhum.muzhp.pl] "Pamiętnik z getta Warszawskiego" Henryka Makowera to poruszająca relacja przeżyć autora w największym getcie okupowanej Europy, do którego trafił w 1940 roku, a z którego udało mu się uciec, wraz z żoną, w styczniu 1943. Spisany przez lekarza, intelektualistę i bacznego obserwatora jest nie tylko świadectwem osobistych doświadczeń, ale również - a może nawet głównie - szczegółowym obrazem codziennego życia w odizolowanej społeczności żydowskiej. Autor opowiada o początku powstania getta, o przeprowadzkach, przymusowych wysiedleniach, pierwszym szoku związanym z zamknięciem dzielnicy. Przedstawia dramat wędrujących rodzin, skrajne ubóstwo i przepełnienie, rozwój szmuglu, organizację pracy w tzw. "szopach", walkę z głodem. Ukazuje rozpad więzi społecznych i narastającą przepaść między bogacącą się mniejszością a masami głodujących. Nie unika krytyki - wobec władz Gminy Żydowskiej, ale też obojętności niektórych mieszkańców. Jako lekarz pełnił w getcie wiele funkcji, m.in. ordynatora Oddziału Zakaźnego w Szpitalu Dziecięcym, członka Komisji Zdrowia przy Izbie Lekarskiej czy wykładowcy na tajnych kursach medycznych. Opisuje z detalami dramatyczne zmagania z epidemią tyfusu, ekstremalnie trudne warunki pracy medycznej, a także absurdy biurokracji, która paraliżowała pomoc najbardziej potrzebującym. Znajdziemy też tutaj dające nadzieję przykłady solidarności między mieszkańcami: dzielenie się jedzeniem, lekami, wspólne opiekowanie chorymi i dziećmi, wzajemne ukrywanie podczas łapanek. To w getcie autor bierze ślub z Noemi Wigdorowicz, z którą spędzą wspólnie ponad 20 lat. Niestety, zarówno cała jego rodzina, jak i rodzina żony zostanie wywieziona do obozu zagłady w Treblince. "Pamiętnik z getta" to lektura wstrząsająca, ale i niezwykle potrzebna. To co wyróżnia ją spośród wielu innych pamiętników z okresu Zagłady, to chłodny, ale nie pozbawiony emocji styl narracji. Makower nie szuka patosu - siła jego przekazu tkwi w prostocie i faktach. Dzięki temu czytelnik czuje, że ma do czynienia z kimś, kto nie tylko przeżył, ale potrafił zrozumieć i opisać to, co się działo - z uczciwością, odwagą i głęboką refleksją. [M.H.] O AUTORZE. Henryk Makower (ur. w 1904 w Kaliszu, zm. w 1964 we Wrocławiu) - polski lekarz i badacz żydowskiego pochodzenia. Studiował biologię na Uniwersytecie Wileńskim, następnie medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ukończeniu studiów, do wybuchu wojny pracował w Łodzi jako lekarz internista. W 1940 roku został przesiedlony do getta warszawskiego, gdzie był ordynatorem oddziału zakaźnego w Szpitalu Dziecięcym. W 1942 roku ożenił się z Noemi Wigdorowicz. Po wojnie objął stanowisko adiunkta w Zakładzie Mikrobiologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracował jako profesor Zakładu Wirusologii Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej we Wrocławiu. [polin.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Na okładce widnieje drewniany most nad ulicą Chłodną, który znajdował się na terenie getta, ułatwiający Żydom przemieszczanie się pomiędzy jego południową i północną częścią. [Foto: Wikimedia Commons by Deutsches Bundesarchiv] Książka Henryka Makowera "Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940 - styczeń 1943" została po raz pierwszy wydana w roku 1987 przez Ossolineum. Ponowna publikacja pamiętnika miała miejsce w roku 2022 przez wydawnictwo Austeria w książce pod tytułem "Pamiętniki z Miłosnej", w której opublikowano nie tylko "Pamiętnik z getta warszawskiego" Henryka Makowera ale także pamiętnik jego żony, Noemi Makower zatytułowany "Miłość w cieniu śmierci". W tekście niniejszego elektronicznego wydania "Pamiętnika z getta warszawskiego" (który jest oparty na wydaniu z roku 2022) dokonano niewielkich zmian dostosowując ten tekst do wymogów wydania dźwiękowego (czyli w formie audiobooka).

373
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940 - styczeń 1943

Henryk Makower

Henryk Makower opisał swe przeżycia w getcie, aby dać świadectwo prawdzie i zarazem ostrzec przed totalitaryzmem i rasizmem. Jego relacja jest wiarygodna, nie cofająca się przed ukazywaniem drastycznych sytuacji i ludzkiej nikczemności. Autor wydobył na jaw wszelkie zło, skądkolwiek ono pochodziło. Toteż nie szczędzi gorzkich słów także społeczeństwu, z którego wyszedł i z którym przyszło mu w getcie bytować. [Ryszard Ergetowski, bazhum.muzhp.pl] "Pamiętnik z getta Warszawskiego" Henryka Makowera to poruszająca relacja przeżyć autora w największym getcie okupowanej Europy, do którego trafił w 1940 roku, a z którego udało mu się uciec, wraz z żoną, w styczniu 1943. Spisany przez lekarza, intelektualistę i bacznego obserwatora jest nie tylko świadectwem osobistych doświadczeń, ale również - a może nawet głównie - szczegółowym obrazem codziennego życia w odizolowanej społeczności żydowskiej. Autor opowiada o początku powstania getta, o przeprowadzkach, przymusowych wysiedleniach, pierwszym szoku związanym z zamknięciem dzielnicy. Przedstawia dramat wędrujących rodzin, skrajne ubóstwo i przepełnienie, rozwój szmuglu, organizację pracy w tzw. "szopach", walkę z głodem. Ukazuje rozpad więzi społecznych i narastającą przepaść między bogacącą się mniejszością a masami głodujących. Nie unika krytyki - wobec władz Gminy Żydowskiej, ale też obojętności niektórych mieszkańców. Jako lekarz pełnił w getcie wiele funkcji, m.in. ordynatora Oddziału Zakaźnego w Szpitalu Dziecięcym, członka Komisji Zdrowia przy Izbie Lekarskiej czy wykładowcy na tajnych kursach medycznych. Opisuje z detalami dramatyczne zmagania z epidemią tyfusu, ekstremalnie trudne warunki pracy medycznej, a także absurdy biurokracji, która paraliżowała pomoc najbardziej potrzebującym. Znajdziemy też tutaj dające nadzieję przykłady solidarności między mieszkańcami: dzielenie się jedzeniem, lekami, wspólne opiekowanie chorymi i dziećmi, wzajemne ukrywanie podczas łapanek. To w getcie autor bierze ślub z Noemi Wigdorowicz, z którą spędzą wspólnie ponad 20 lat. Niestety, zarówno cała jego rodzina, jak i rodzina żony zostanie wywieziona do obozu zagłady w Treblince. "Pamiętnik z getta" to lektura wstrząsająca, ale i niezwykle potrzebna. To co wyróżnia ją spośród wielu innych pamiętników z okresu Zagłady, to chłodny, ale nie pozbawiony emocji styl narracji. Makower nie szuka patosu - siła jego przekazu tkwi w prostocie i faktach. Dzięki temu czytelnik czuje, że ma do czynienia z kimś, kto nie tylko przeżył, ale potrafił zrozumieć i opisać to, co się działo - z uczciwością, odwagą i głęboką refleksją. [M.H.] O AUTORZE. Henryk Makower (ur. w 1904 w Kaliszu, zm. w 1964 we Wrocławiu) - polski lekarz i badacz żydowskiego pochodzenia. Studiował biologię na Uniwersytecie Wileńskim, następnie medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ukończeniu studiów, do wybuchu wojny pracował w Łodzi jako lekarz internista. W 1940 roku został przesiedlony do getta warszawskiego, gdzie był ordynatorem oddziału zakaźnego w Szpitalu Dziecięcym. W 1942 roku ożenił się z Noemi Wigdorowicz. Po wojnie objął stanowisko adiunkta w Zakładzie Mikrobiologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracował jako profesor Zakładu Wirusologii Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej we Wrocławiu. [polin.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Na okładce widnieje drewniany most nad ulicą Chłodną, który znajdował się na terenie getta, ułatwiający Żydom przemieszczanie się pomiędzy jego południową i północną częścią. [Foto: Wikimedia Commons by Deutsches Bundesarchiv] Książka Henryka Makowera "Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940 - styczeń 1943" została po raz pierwszy wydana w roku 1987 przez Ossolineum. Ponowna publikacja pamiętnika miała miejsce w roku 2022 przez wydawnictwo Austeria w książce pod tytułem "Pamiętniki z Miłosnej", w której opublikowano nie tylko "Pamiętnik z getta warszawskiego" Henryka Makowera ale także pamiętnik jego żony, Noemi Makower zatytułowany "Miłość w cieniu śmierci". W tekście niniejszego elektronicznego wydania "Pamiętnika z getta warszawskiego" (który jest oparty na wydaniu z roku 2022) dokonano niewielkich zmian dostosowując ten tekst do wymogów wydania dźwiękowego (czyli w formie audiobooka).

374
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pamiętnik z Powstania Warszawskiego

Miron Białoszewski

"Pamiętnik z Powstania Warszawskiego", to uderzający swoją autentycznością zapis doświadczeń człowieka przeżywającego dni powstania wśród ludności cywilnej, nie zaangażowanego w zmagania wojenne. Jest to relacja z powszedniej egzystencji piwnicznej, ze świata schronów, podwórek, ukrytych przejść i kanałów, z codziennej krzątaniny wokół zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych w atmosferze ciągłego zagrożenia i lęku. Narracja utworu ukształtowana jest na wzór opowiadania ustnego, z jego naturalną dygresyjnością, swobodnym biegiem skojarzeń, uzupełnianiem i poprawianiem opowieści oraz potocznością wypowiedzi. [PIW, 2007] Książka, która jednocześnie odbrązawia i pozwala zachować szacunek dla wszystkich, których opisuje - tych, których nazwano bohaterami i tych którzy po prostu bohatersko próbowali przeżyć z dnia na dzień. [tradilus, lubimyczytac.pl] Białoszewski forsuje oryginalną frazeologię: pełną onomatopei, nieoczywistych asocjacji, i krótkich, urywanych zdań. Opowiada o wszystkim jakby na jednym tchu, akcentując w ten sposób dynamizm i gwałtowność akcji. Miasto walczy, płonie i umiera, a my - czytelnicy - razem z nim. Autentyzm przekazywanego doświadczenia to wielka siła tego utworu. [Wojtek Kusiński, lubimyczytac.pl] Miron Białoszewski 1 sierpnia 1944 roku przebywał na Woli, gdzie przeżył pierwsze dni walk. Później przedostał się na Stare Miasto, skąd 1 września wyszedł kanałami do Śródmieścia prowadząc rannego powstańca. Pisarz podczas powstania miał 22 lata, w przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników z pokolenia Kolumbów - nie walczył. Przedstawia on obraz powstańczej Warszawy obserwowanej przez zwykłego człowieka. Brak tu patosu, heroicznej walki i atmosfery wojennej przygody. Sam Białoszewski tak określa cel swojej książki: "Chciałem, żeby wszyscy się dowiedzieli, że nie wszyscy strzelali, chciałem napisać o powszechności powstania." [Mikołaj Gliński, culture.pl] Na dwustu czterdziestu kilku stronach autor serwuje nam przeżycia związane z 63 dniami powstania, z punktu widzenia cywili. Przekonujemy się, że nie siedzieli oni bez przerwy w schronach, drżąc jedynie o swój żywot. Często pomagali powstańcom, gasili pożary, przeszukiwali gruzowiska, stawiali barykady, troszczyli się o rannych. Jednak zdecydowana większość działań koncentrowała się na przetrwaniu oraz trosce o najbliższych. Okazuje się, że w miarę pogarszających się warunków bytowych, człowiek sukcesywnie się do nich przystosowuje. Ludzkie potrzeby z dnia na dzień stają się coraz mniejsze, by wreszcie skurczyć się niemal wyłącznie do fizjologii. Mimo wszystko, nie następuje zdziczenie, człowiek, nawet w obliczu głodu, i krążącej niczym sęp śmierci, jak tylko może chwyta się każdych strzępków kultury, stąd zbiorowe czytanie gazetki powstańczej, czy wspólna modlitwa, nabierająca znamiona mistycznego przeżycia. [Ambrose, klub-aa.blogspot.com] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Tekst: PIW, Warszawa 2014. Projekt okładki: Marcin Labus.

375
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pamiętniki włościanina. Od pańszczyzny do dni dzisiejszych

Jan Słomka

"Pamiętniki włościanina" Jana Słomki to wyjątkowe dzieło, które przenosi czytelnika w świat galicyjskiej wsi XIX i początku XX wieku. Autor, będący wójtem wsi Dzików, opisuje życie codzienne chłopów, ich zwyczaje, relacje społeczne, a także przemiany, jakie zaszły w okresie od pańszczyzny do odzyskania przez Polskę niepodległości. [tezeusz.pl] Ilość wiedzy jaką przekazuje autor jest nieprawdopodobna. Sytuacja polityczna i jej wpływ na podtarnobrzeską wieś w zaborze austriackim, tradycje ludności polskiej i żydowskiej, rolnictwo, hodowla, przemysł i handel - wszystko to można przeczytać w tych pamiętnikach. Autor, mimo ukończenia tylko kilku klas szkoły powszechnej przy dworze w Dzikowie, barwnym językiem relacjonuje to, co widział i co mu przekazano. Serdecznie polecam! [Tytus, lubimyczytac.pl] Prawdziwa kopalnia wiedzy o życiu na wsi, wojnie i stosunkach Polsko-Żydowskich - bez koloryzowania czy oceniania. Czyta się ją lekko i przyjemnie. [scrupless, lubimyczytac.pl] "Pamiętniki włościanina" to nie tylko ciekawie opowiedziana historia. Dzięki ich lekturze możemy też spotkać niezwykłego człowieka. Bez patosu i niepotrzebnych uniesień, zachowując należną skromność Słomka opowiada o swoim codziennym życiu. Relację tę możemy traktować jako osobiste świadectwo autora. Widzimy więc gospodarza i ojca rodziny, polskiego patriotę i obywatela, krytycznego obserwatora, starającego się zaradzić opisywanym przez siebie problemom, zadeklarowanego chrześcijanina, działacza gospodarczego i społecznika. [o. Maciej Złonkiewicz OP, Monachium, 2.03.2012] Najwcześniejszym wspomnieniem Jana Słomki z dzieciństwa była rabacja galicyjska, dlatego też to od niej rozpoczyna on swoją relację. Następnie kreśli drogę, jaką przeszły pierwsze pokolenia wolnych chłopów po uwłaszczeniu, aż do lat 20. XX wieku. Opisuje zmiany zachodzące na lasowiackiej wsi, we wszystkich niemal dziedzinach; od wyposażenia domu, przez postęp techniczny i rolniczy, po kształtowanie się świadomości klasowej i narodowej jej mieszkańców. Ukazuje chłopskie obyczaje i zachowania, dowiadujemy się m.in. jak się odżywiali, ubierali, jakimi metodami uprawiali ziemię i prowadzili hodowlę zwierząt, jak wyglądał ich dzień pracy i święta. Autor podkreśla pracowitość i religijność chłopów, ale widzi również i potępia ich wady, jak pijaństwo czy zawziętość. Przetacza wiele danych dotyczących plonów, ówczesnych cen, handlu i rzemiosła, a także stosunków łączących mieszkańców wsi z dworem i ludnością żydowską. "Pamiętniki włościanina" zawierają ponadto bogaty materiał źródłowy dotyczący rodziny hr. Tarnowskich, historii Tarnobrzega, jego klęsk żywiołowych, oraz obszerny opis działań wojennych w okresie I wojny światowej. Epoka Słomki dawno minęła i dziś byłaby w znacznej mierze nieznana, gdyby nie pamiętniki dzikowskiego wójta, które wydobywają z mroków zapomnienia obraz wsi polskiej przełomu XIX i XX wieku. [Bożena Staszczak, "Jan Słomka i jego dzieło"] Jest to wybitna i zaskakująco dokładna książka, w której faktografia z życia chłopskiego miesza się z refleksją moralną o szkodliwości alkoholu, zabobonu oraz słuszności spraw narodowych i kościelnych. Podczas czytania stale towarzyszyło mi odczucie, jakby opowiadał mi ją jakiś starszy członek rodziny podczas wspólnie spędzonego wieczoru przy kominku - niesamowite wrażenie. Bardzo polecam. [zygfryd1969, lubimyczytac.pl] TŁUMACZENIA. Książka została przetłumaczona na angielski (wydanie z 1941 roku nosi tytuł "From Serfdom to Self-Government: Memoirs of a Polish Village Mayor, 1842-1927", a z 2019 "Memoirs of a Peasant: From Serfdom to the Present Day") oraz czeski ("Vzpominky sedlaka: Od poddanstvi do dnesnich dni"). O AUTORZE. Jan Słomka (1842-1932) - przez przeszło czterdzieści lat wójt Dzikowa (obecnie osiedle Tarnobrzega), chłop-samouk, światły gospodarz i społecznik, miłujący Ojczyznę patriota, orędownik budowy szkół i kształcenia młodzieży. Podejmował działania zmierzające do uświadomienia narodowego chłopów i zmniejszenia analfabetyzmu na wsi. "Chodziłem do szkoły wszystkie dwie zimy" - jak napisze później w "Pamiętnikach włościanina", a jednak sam uczył dzieci chłopskie "czytania, pisania, co niebądź rachunków". Troszczył się o awans cywilizacyjny wsi, był inicjatorem i realizatorem wielu przedsięwzięć mających na celu podniesienie poziomu życia chłopów. Jego działalność społeczna i zaangażowanie zostały docenione przez prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego, który w 1929 roku osobiście odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi. Za namową syna Jana - absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego - Słomka spisał swoje wspomnienia i opowieści, ujmując je w "Pamiętniki włościanina. Od pańszczyzny do dni dzisiejszych". To wydane w 1912 roku dzieło spotkało się z życzliwym przyjęciem ówczesnej krytyki i prasy, i do dzisiaj stanowi cenne źródło informacji dla badaczy kultury i historyków. [nakanapie.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

376
Ładowanie...
EBOOK

Pamiętniki z Miłosnej

Henryk Makower, Noemi Makower

"Pamiętniki z Miłosnej" to poruszające świadectwo małżeństwa lekarzy - Henryka i Noemi Makowerów, którzy po ucieczce z warszawskiego getta w lutym 1943 ukryli się w pobliskiej Miłosnej (dzięki pomocy polskiej rodziny Urzykowskich), gdzie spisali swoje wspomnienia z życia za murami. Książka składa się z dwóch części. Pierwsza, to pamiętnik Henryka, pisany często z pozycji zewnętrznego obserwatora, mający charakter chłodnego, niemal dokumentalnego sprawozdania z wydarzeń i warunków panujących w getcie. Natomiast cześć druga autorstwa Noemi to emocjonalna, bardzo osobista relacja, pisana zawsze w pierwszej osobie, z perspektywy zakochanej kobiety, dla której prowadzenie dziennika stanowi formę autoterapii. Obie narracje doskonale się uzupełniają, tworząc wielowymiarowy obraz codziennego życia w getcie, który ukazuje nie tylko brutalną rzeczywistość zagłady, lecz także siłę miłości, pamięci oraz próbę ocalenia człowieczeństwa w świecie pozbawionym nadziei. Istne kompendium wiedzy o gettcie warszawskim. Da się wyczuć, że wspomnienia pisane są "na gorąco" - nie zdążył położyć się na nich kurz. Czasami musiałam robić sobie przerwę, gdyż bogactwo wiadomości przekraczało moje oczekiwania. To były momenty na złapanie oddechu. Całość oceniam bardzo pozytywnie. [pasjonatka, lubimyczytac.pl] Polecam tę książkę każdej osobie zainteresowanej drugą wojną światową, a w szczególności mieszkańcom Warszawy, którzy po jej lekturze z większą zadumą będą spacerowali ulicami Woli i Śródmieścia. [Gauss, lubimyczytac.pl] Spis treści: - Irena Makower "Wstęp" - Henryk Makower "Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940 - styczeń 1943" - Noemi Makower "Miłość w cieniu śmierci. Wspomnienia z getta warszawskiego" Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Ten e-book stanowi elektroniczną wersję książki drukowanej, którą opublikowało Wydawnictwo Austeria (Kraków, Budapeszt, Syrakuzy 2022).

377
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pan dyrektor jest zajęty

Albert Wojt

Świetnie napisany, dynamiczny i pełen realiów późnego PRL-u (lata 80.) kryminał milicyjny wydany na papierze w kultowej serii „Ewa wzywa 07” (nr 129). W warszawskich Zakładach Elektrotechnicznych zamordowany zostaje kierownik kontroli wewnętrznej, a jakiś czas później wiesza się magazynier. Śledztwo porucznika Mazurka ma wyjaśnić, czy przyczyną obu śmierci są sprawy osobiste ofiar, czy też wyniki prowadzonej kontroli. Mazurek przesłuchuje pracowników Zakładów, bada żoliborski półświatek, do którego prowadzą wątki śledztwa, ściga się (efektowne opisy) służbowym Fiatem 125p po ulicach Warszawy, by na końcu odkryć prawdę. [Galfryd, lubimyczytac.pl] Śledztwo prowadzi porucznik Michał Mazurek. Generalnie autor poskąpił szczegółów związanych z jego wyglądem czy życiem prywatnym, wiemy tylko, że ma żonę, która pracuje w szpitalu – zapewne jest lekarzem lub pielęgniarką (nocny dyżur w szpitalu). Jako śledczy jest przeciętnie sprytny, umiejętność dedukcji też raczej przeciętna. Nie jest orłem, żaden z niego Sherlock Holmes, ale jest niezły i w sumie budzi sympatię. Jest dobrym, nawet brawurowym kierowcą, zna sztuki walki. Jak wszyscy (wszyscy, którzy przychodzą mi na myśl) milicjanci z epoki  słusznie minionej, nie ma problemów małżeńskich, nie jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, nie rozdzierają mu serca i duszy traumy z dzieciństwa i młodości. I to jest bardzo odświeżające i fajne po postaciach policjantów, którzy są bohaterami współczesnych kryminałów – alkoholików, narkomanów, z rozwalonym życiem prywatnym, porzuconych i zdradzanych i co tam jeszcze. No, po prostu lubię porucznika Mazurka! [Monika Siemieniacka] Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem wydawnictwa Iskry (Warszawa 1983) w serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 129) w nakładzie 49 650 + 350 egz. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 26. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

378
Ładowanie...
EBOOK

Pan dyrektor jest zajęty

Albert Wojt

Solidny kryminał milicyjny wydany na papierze w kultowej serii „Ewa wzywa 07”. Jego akcja rozgrywa się w Warszawie w latach 80. XX stulecia. GALFRYD (lubimyczytac.pl): W warszawskich Zakładach Elektrotechnicznych zamordowany zostaje kierownik kontroli wewnętrznej, a jakiś czas później wiesza się magazynier. Śledztwo porucznika Mazurka ma wyjaśnić, czy przyczyną obu śmierci są sprawy osobiste ofiar, czy też wyniki prowadzonej kontroli. Mazurek przesłuchuje pracowników Zakładów, bada żoliborski półświatek, do którego prowadzą wątki śledztwa, ściga się (efektowne opisy) służbowym Fiatem 125p po ulicach Warszawy, by na końcu odkryć prawdę. MONIKA SIEMIENIACKA: Śledztwo prowadzi porucznik Michał Mazurek. Generalnie autor poskąpił szczegółów związanych z jego wyglądem czy życiem prywatnym, wiemy tylko, że ma żonę, która pracuje w szpitalu – zapewne jest lekarzem lub pielęgniarką (nocny dyżur w szpitalu). Jako śledczy jest przeciętnie sprytny, umiejętność dedukcji też raczej przeciętna. Nie jest orłem, żaden z niego Sherlock Holmes, ale jest niezły i w sumie budzi sympatię. Jest dobrym, nawet brawurowym kierowcą, zna sztuki walki. Jak wszyscy (wszyscy, którzy przychodzą mi na myśl) milicjanci z epoki  słusznie minionej, nie ma problemów małżeńskich, nie jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, nie rozdzierają mu serca i duszy traumy z dzieciństwa i młodości. I to jest bardzo odświeżające i fajne po postaciach policjantów, którzy są bohaterami współczesnych kryminałów – alkoholików, narkomanów, z rozwalonym życiem prywatnym, porzuconych i zdradzanych i co tam jeszcze. No, po prostu lubię porucznika Mazurka! Było dla mnie istotne przedstawienie atmosfery panującej w dużym państwowym przedsiębiorstwie. Sekretarka dyrektora, która zupełnie jawnie ogląda w pracy Burdę, pracownicy, włóczący się po zakładzie w „pijanym widzie” – nie twierdzę, że to się dzisiaj nie dzieje, bo czasy się zmieniają, a ludzie niekoniecznie, ale na pewno pracownik korporacji musi się bardzo pilnować, żeby go na takich zakazanych czynnościach nie przyłapano. W książce jest mowa o nadużyciach finansowych w zakładzie pracy i mam wrażenie, że kary były wtedy znacznie surowsze niż dziś – może dlatego, że kradzież w państwowym przedsiębiorstwie miała większą „szkodliwość społeczną”? Pierwsze, papierowe wydanie tej książki ukazało się nakładem wydawnictwa Iskry (Warszawa 1983) w serii „Ewa wzywa 07” (zeszyt nr 129) w nakładzie 49 650 + 350 egz. Książka wznowiona w formie elektronicznej przez Wydawnictwo Estymator w ramach serii: Kryminał z myszką – Tom 26. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.

379
Ładowanie...
EBOOK

Pan Tadeusz

Adam Mickiewicz

Słynna, napisana wierszem, całkiem ciekawa opowieść, niestety skutecznie obrzydzona przez dogłębne „przerabianie” w szkole. Dlatego publikujemy ją bez żadnych streszczeń, omówień czy analiz. Po prostu sam tekst, który warto przeczytać po prostu dla przyjemności. Miłej lektury!

380
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Pan. Z papierów porucznika Tomasza Glahna

Knut Hamsun

"Pan" Knuta Hamsuna - laureata literackiej Nagrody Nobla - to mistrzowska eksploracja ludzkiej duszy, ukazująca pierwotne instynkty i głębię emocjonalną leżącą pod powierzchnią cywilizacji. Ta zapadająca w pamięć i sugestywna powieść jest ponadczasowym świadectwem złożoności serca i surowego piękna natury. W odosobnionym świecie dzikiej przyrody północnej Norwegii, porucznik Tomasz Glahn wycofuje się do lasu, szukając ukojenia i prostoty. Pośród spokoju natury spotyka enigmatyczną Edwardę, której dziki duch i nieodparty urok rozpalają namiętny i burzliwy romans. W miarę jak ich związek się zacieśnia, granice między miłością a szaleństwem zacierają się, a nieokiełznany krajobraz wokół niego odzwierciedla wewnętrzny zamęt bohatera. [Independently Published, 2024] Powieść odniosła natychmiastowy sukces i pozostaje klasyką literatury norweskiej. Ucieleśnia wiele charakterystycznych cech wczesnych dzieł Hamsuna, w szczególności odrzucenie stereotypów psychologicznych i styl inspirowany tym, co Hamsun nazwał "poezją nerwów". [Oxford University Press, 2023] Poetycka powieść "Pan" norweskiego noblisty Knuta Hamsuna, której tytuł nawiązuje do postaci greckiego bożka Pana, zaliczana jest do arcydzieł światowej literatury. W jej centrum znajduje się intensywne przeżywanie piękna dzikiej przyrody splecione z liryczno-psychologiczną opowieścią o miłości. [lubimyczytac.pl] Surowy klimat odbijający się w surowych ludzkich charakterach zauroczyły mnie od samego początku. I chociaż momentami książka jest smutna, to polecam ją wszystkim. [hhohho, lubimyczytac.pl] Pomimo upływu niemal 130 lat od swojego powstania "Pan" jest w mojej ocenie lekturą ponadczasową, która wciąż może przykuwać uwagę współczesnego czytelnika. Można powiedzieć, że chyba na tym właśnie polega wielkość literatury. [PanLiterka, lubimyczytac.pl] ADAPTACJE FILMOWE. Na podstawie "Pana" Hamsuna, nakręcone zostały cztery filmy fabularne w latach 1922-1995. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Ewa Hajduk.

381
Ładowanie...
EBOOK

Pan. Z papierów porucznika Tomasza Glahna

Knut Hamsun

"Pan" Knuta Hamsuna - laureata literackiej Nagrody Nobla - to mistrzowska eksploracja ludzkiej duszy, ukazująca pierwotne instynkty i głębię emocjonalną leżącą pod powierzchnią cywilizacji. Ta zapadająca w pamięć i sugestywna powieść jest ponadczasowym świadectwem złożoności serca i surowego piękna natury. W odosobnionym świecie dzikiej przyrody północnej Norwegii, porucznik Tomasz Glahn wycofuje się do lasu, szukając ukojenia i prostoty. Pośród spokoju natury spotyka enigmatyczną Edwardę, której dziki duch i nieodparty urok rozpalają namiętny i burzliwy romans. W miarę jak ich związek się zacieśnia, granice między miłością a szaleństwem zacierają się, a nieokiełznany krajobraz wokół niego odzwierciedla wewnętrzny zamęt bohatera. [Independently Published, 2024] Powieść odniosła natychmiastowy sukces i pozostaje klasyką literatury norweskiej. Ucieleśnia wiele charakterystycznych cech wczesnych dzieł Hamsuna, w szczególności odrzucenie stereotypów psychologicznych i styl inspirowany tym, co Hamsun nazwał "poezją nerwów". [Oxford University Press, 2023] Poetycka powieść "Pan" norweskiego noblisty Knuta Hamsuna, której tytuł nawiązuje do postaci greckiego bożka Pana, zaliczana jest do arcydzieł światowej literatury. W jej centrum znajduje się intensywne przeżywanie piękna dzikiej przyrody splecione z liryczno-psychologiczną opowieścią o miłości. [lubimyczytac.pl] Surowy klimat odbijający się w surowych ludzkich charakterach zauroczyły mnie od samego początku. I chociaż momentami książka jest smutna, to polecam ją wszystkim. [hhohho, lubimyczytac.pl] Pomimo upływu niemal 130 lat od swojego powstania "Pan" jest w mojej ocenie lekturą ponadczasową, która wciąż może przykuwać uwagę współczesnego czytelnika. Można powiedzieć, że chyba na tym właśnie polega wielkość literatury. [PanLiterka, lubimyczytac.pl] ADAPTACJE FILMOWE. Na podstawie "Pana" Hamsuna, nakręcone zostały cztery filmy fabularne w latach 1922-1995. Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Ewa Hajduk.

382
Ładowanie...
AUDIOBOOK

Panny szczerbate i inne opowiadania

Marian Pilot

Malownicza proza Pilota odznacza się subtelnym widzeniem świata, pełnym humoru i dowcipu. [Bogdan Rogatko, "Mały słownik pisarzy polskich", 1981] Ta książka to moje odkrycie kończącego się już roku! Przecudowna! [Florian, lubimyczytac.pl] "Panny szczerbate i inne opowiadania" to znakomity, literacki debiut Mariana Pilota, w którym autor w sposób lekki i groteskowy odmalowuje obraz polskiej wsi czasów PRL-u. W piętnastu wyjątkowych opowiadaniach ukazuje on codzienne życie mieszkańców prowincji, ich przywary, marzenia i dramaty, posługując się niezwykle barwnym, mocno osadzonym w gwarze językiem. Mamy tu surowego Bartosika, który twardą ręką rządzi domem i trzema córkami, zwanymi pannami szczerbatymi; mamy panią Słomkowską, energiczną kucharkę, która jednym krzykiem potrafi opanować całe wesele; ekscentrycznego pszczelarza Kukusia, gotowego porzucić wszystko, by podążyć za swoim rojem, a także młodego więźnia Francika, który w dniu pogrzebu matki rozpaczliwie szuka sprawiedliwości. Każda z tych postaci jest oryginalna i zapadająca w pamięć, a świat stworzony przez Pilota, choć pełen sprzeczności, jest zarazem bardzo ludzki. Książka wydana po raz pierwszy w 1962 roku, została natychmiast zauważona i doceniona przez krytyków, i do dzisiaj jest uważana za jedną z ważniejszych w tzw. nurcie chłopskim. [M.H.] Ten nurt chłopski w polskiej literaturze jest wspaniały. Pilot co prawda bawi się tu formą, zwłaszcza pod koniec, wyraźnie widać trendy charakterystyczne dla lat sześćdziesiątych. Ale ta jego wieś pełna postaci przewijających się we wszystkich opowiadaniach, jest żywa, prawdziwa, ciekawa. No i język! Bezwzględnie sięgam po inne utwory autora. [Prez, lubimyczytac.pl] Marian Pilot jest głęboko empatycznym i współczującym portrecistą wszelkiego pokroju biedaków i nieszczęśliwców, zarówno tzw. ofiar losu (kalek, głupków, chorych nieuleczalnie), jak też ofiar transformacji ustrojowych, rozmaitych wykolejeńców i "popaprańców", wyrzutków i nieudaczników. Jest wreszcie żarliwym miłośnikiem słowa, genialnym słowotwórcą i odkrywcą słów zapomnianych, a wskrzesicielem umarłych; z upodobaniem czerpie z przebogatego skarbca swej mowy pierwszej, chłopskiej, siedlikowskiej, mikstackiej, ożywia ją, wzbogaca, pomnaża; z pasją archeologa wydobywa z głębokich pokładów pamięci to, co zostało tam wdeptane i zasypane: słowa-prawdziwki, słowa-samorodki. [Maria Jentys-Borelowska, "Migotania" nr 1 (82) 2024] O AUTORZE. Marian Pilot (ur. 6 grudnia 1936 w Siedlikowie, zm. 2 lutego 2024 w Warszawie) - prozaik, scenarzysta, eseista, ale i leksykograf, zafascynowany polskim językiem. Urodzony w wielkopolskiej wsi, sięgał w swej twórczości regularnie do wiejskich korzeni; uznano go nawet za jednego z czołowych przedstawicieli "nurtu chłopskiego" w literaturze. Po dyplomie (studia dziennikarskie na UW) rozpoczął pracę w PAP, redakcjach "Wiadomości Filmowych", "Na przełaj", "Tygodnika Kulturalnego" i kwartalnika "Regiony". Zadebiutował w 1962 tomem opowiadań "Panny szczerbate". Po rocznym epizodzie w TVP przeszedł w 1982 roku do redakcji literatury pięknej Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. Publikowane regularnie tomy powieści i opowiadań przyniosły mu kilka znaczących wyróżnień, wśród nich nagrodę literacką im. Władysława Reymonta (2010), a także najważniejszą polską nagrodę literacką, czyli Nike (w 2011, za powieść "Pióropusz"). Zainteresowanie językiem, wyczucie stylu i próby słownej deformacji zauważalne są w całej jego prozie. Wyrazem leksykograficznej pasji był słownik dawnej gwary jego rodzinnych okolic "Ssapy, szkudły, świętojanki". Także ostatnia jego książka, "Dzikie mięso" (2021) jest swoistym eksperymentem czy też testem dla czytelników, jako że pisana jest wszystkimi rodzajami polszczyzny gwarowej. [zaiks.org.pl] Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji. Projekt okładki: Ewa Gawlik. Spis opowiadań: (1) Gaławan (2) Banialuki (3) Cmentarne wiśnie (4) Trzykroć szczęśliwi królowie (5) Polowanie na psy nocą (6) Zabawa (7) Czereśniarz i dziewczyna (8) Rapt (9) Uciszenie (10) Sprawiedliwość (11) Panny szczerbate (12) Pani z wołaczem (13) Raz, około wielkiej nocy (14) ...który do nas idzie (15) Koło

383
Ładowanie...
EBOOK

Papierówka i inne opowiadania

Janusz „Krawiec” Wiśniewski

Ponad trzydzieści różnorodnych opowiadań z dużą dozą erotyki i miłosnych uniesień. Znajdziemy w nich także trafną, przyciągającą uwagę obserwację obyczajową oraz nutkę nostalgii. Kapitalne pisarskie rzemiosło sprawia, że nie sposób się oderwać od tej lektury. Papierówka – wczesne jabłko, młode, jeszcze nie do końca dojrzałe. Jak Piotrek w opowiadaniu „Pod jabłonią” podglądający z ukrycia, z wierzchołka jabłoni dwie dziewczynki zafascynowane rodzącym się erotyzmem, seksem. Albo, Piotrek we wczesnych latach socjalistycznego zniewolenia, siedzący w klasie nad przepisywaniem „Zeszytu do śpiewu”. Albo, „Koszula” – opowieść o licealnym wzajemnym zauroczeniu sobą Piotrka i Anity. A opowieść o młodym chłopaku, uczniu krawieckim, decydującym się na samotną podróż autostopem po Polsce, przeżywającym po drodze chwile niesamowitej grozy. Albo dorosły Piotr rozmawiający z samym Panem Bogiem. Albo, spotkanie na Mauritiusie z Józefem i Elizabeth – czy ta wyspa okaże się dla nich Rajem? A, „Randka z Laurą” – randka starszego pana z na wskroś nowoczesną dziewczyną. A tęsknota za miłością i, powrót do uczuć z przed lat w „Noc w Pasłęku”. A „Kosz Kwiatów” położony na szalę – z koszem zdrad. A, obdartusy – „Klienci” pracowni krawieckiej „Kat. S”. A „Psy” – kto okaże się tu milszy synkowie – czy ich rodzice? A „Droga do nieba” w którą spec od literatury, próbuje zabrać autora. A „Literatów Spotkanie”, A „Zmysły” A „Śliwki” kochanej teściowej. A, „Starsza” starsza o szesnaście lat. Wreszcie w kończącym opowiadania „Pociągu”, mamy spotkanie z podobnym do autora pisarzem amatorem, któremu również zdawało się, że wsiadł do pociągu, który dowiezie go na sam szczyt literackiej sławy. Janusz „Krawiec” Wiśniewski zasłynął jako autor trzech, po części autobiograficznych, bestsellerowych powieści „Życie skrojone na miarę” (tom 1 i 2) oraz „Życie od podszewki” (tom 3). „Papierówka” jest jego pierwszą publikacją po tym bardzo udanym debiucie. Projekt okładki: Magdalena Dębicka

384
Ładowanie...
EBOOK

Pasaże warszawskie

Jerzy Gruza

Zbiór opowiadań z Warszawą w roli głównej i w tle, których autorem jest Jerzy Gruza – reżyser filmowy, telewizyjny i teatralny, aktor, scenarzysta, a także pisarz. Własne wspomnienia, anegdoty i przywołane z pamięci znane miejsca oraz postacie z telewizji, teatru i estrady śmieszą i bawią. Zawsze jednak niosą ze sobą nutę refleksji i zamyślenia nad czasem, który oddala i zaciera wspomnienia. Ta książka nie pozwala na zbyt szybkie zapomnienie ludzi i miejsc bliskich sercu autora.   GUSTAW HOLOUBEK – KRÓTKA NOTKA: To dobrze, że Jerzy Gruza jest z wykształcenia i powołania reżyserem. Wszystko, o czym pisze bierze się u Niego z namiętnej obserwacji innych ludzi, z prób wnikliwego dotarcia do najcharakterystyczniejszych cech ich osobowości. Robi to z wyraźnym talentem, inteligentnie i z niezwykłym poczuciem humoru. Okazuje się, że Jerzy Gruza jest także pisarzem.   KLUB (DZIENNIK TRYBUNA) – RECENZJA: „Pasaże warszawskie” to nie monotonny opis ulic, placów, kościołów i pałaców, nie „księgowy” rejestr jakich wiele. Gruza prowadzi nas po Warszawie przepuszczonej przez subiektywny filtr jego esprit, inteligencji i dowcipu. A humorystą jest Gruza wspaniałym, sytuującym się w ścisłej czołówce tego gatunku. Z francuska pasaż (passage) to – przejście, ale nie tylko w znaczeniu krótkiego aktu przejścia przesmykiem z jednej ulicy do drugiej i nie tylko określenie zadaszonej handlowej uliczki czyli pasażu handlowego. Pasaż to chodzenie. Chodzenie zaś jest jednym ze źródeł poznania świata. Tradycja pasaży jako tworzywa literatury sama w sobie jest bogata. Pasażem bez wątpienia jest „Ulisses” Joyce'a czyli wędrówki Blooma po Dublinie. Są też pasaże Balzaca w jego „Komedii ludzkiej”, czyli wędrówki Rastignaca czy Lucjana de Rubempre po Paryżu i pasaże bohaterów „Tajemnic Paryża” Eugeniusza Sue. Zapisem pasaży po starej, wesołej Anglii, jest „Klub Pickwicka” Dickensa, choć to takie pasaże nieklasyczne, bo podejmowane z pomocą dyliżansu, podobnie jak „Don Kichot” Cervantesa, gdy tytułowy bohater wałęsa się na chudym koniu z Sanczo Pansą u boku, po zapylonych traktach dawnej Hiszpanii. Są też pasaże Waltera Benjamina i najnowsze jak dotąd, błyskotliwe pasaże paryskie Krzysztofa Rutkowskiego (nie mylić z posłem-detektywem). Wyliczankę tę można by ciągnąć długo. Ale dość tych paranteli i pokrewieństw, bliższych i dalszych, bo „Pasaże warszawskie” Jerzego Gruzy mają swój własny, oryginalny walor, urok i smak. Gruza nie jest nowicjuszem w pisaniu, przeciwnie, ma już na swoim koncie kilka książek, naznaczonych jego oryginalnym, pełnym inteligentnej ironii stylem pisania. W ostatnim 15-leciu ukazało się sporo wywiadów-rzek lub wspomnień znanych aktorów i reżyserów, ale niestety większość z nich, mimo zawartych w nich interesujących informacji, jest literacko słaba, do tego nieraz naznaczona minoderią i – co gorsza – infantylizmem. Tymczasem Gruza to znakomity pisarz, obdarzony wyśmienitym zmysłem mądrej obserwacji, darem obrazowania, soczystym stylem i pyszną ironią. Jego książka sygnowana jest jako zbiór felietonów, ale to raczej powiastki, trochę filozoficzne, dyskretnie plotkarskie, pełne wolterowskiej ironii, to dobrotliwej, to sarkastycznej. To się po prostu pysznie czyta, znajdując co rusz istne perły wyrafinowanego lub inteligentnie stylizowanego na trywialny humoru. Równie cennym walorem „pasaży” Gruzy jest ich tytułowa warszawskość. Jego książka jest cennym wkładem w tworzenie legendy, duchowego obrazu współczesnej Warszawy. To „miasto nieujarzmione”, owiane oficjalną legendą bohaterstwa i miłością narodową ponad podziałami politycznymi, nie miało szczęścia do miłości zwykłej nie tylko Polaków, ale i samych mieszkańców stolicy. Warszawę powojenną (bo przedwojenna była w lepszej sytuacji) lubiła i lubi jedynie garstka pożytecznych maniaków, jej smakoszy, umiejących docenić trudny wdzięk nadwiślańskiej stolicy. Poza tym zewsząd słyszy się ton wobec Warszawy w najlepszym razie ironicznie protekcjonalny, a często niechętny, co streszcza się w określeniu „warszawka”, a w odniesieniu do Starego Miasta: „atrapa”, tak jakby to Starówka była winna temu, że ją Niemcy zburzyli. Nawet piosenki warszawskie w rodzaju „Warszawa da się lubić” czy „Sen o Warszawie” niewiele pomogły. Nie pomógł nawet „Zły” Leopolda Tyrmanda, być może najbardziej warszawska powieść w historii literatury polskiej od czasów „Lalki” Prusa. Bardzo wielu, i to także warszawian, nadal uważa uporczywie i niesprawiedliwie, że „Warszawa nie da się lubić”. Fakt, Warszawa ma swoje liczne wady, ale jaki byt jest od nich wolny na tym padole łez? Szczęśliwie w ostatnich latach zaczyna się to zmieniać, Warszawa intensywnie szuka swojego współczesnego kształtu, kolorytu, własnej mitologii i legendy, nie tylko spod znaku Warsa, Sawy, Syrenki i Złotej Kaczki przy Tamce. J. Gruza dopisał swój cenny akapit do tego tworzącego się wizerunku stolicy. Pasaż z Gruzą po Warszawie to spacer od basenu „Legii” z jego niegdysiejszym kolorytem towarzyskim i dzisiejszym upadkiem, poprzez nieistniejącą już kamienicę z okolic Dworca Centralnego, z klimatem pachnącym „Wspólnym pokojem” Uniłowskiego, kawiarnię w hotelu MDM, „centralę zdrad małżeńskich”, straż pożarną przy Polnej, magiczną ulicę Tarczyńską, słynną niegdyś „Baryłeczkę” na rogu Marszałkowskiej i Wilczej (dziś „Paryż-Texas”), pełen odorów klub PTTK naprzeciwko pomnika Kopernika, niezapomniany bar „Praha”, niegdysiejszą sensacyjną nowinkę socjalistycznej gastronomii stolicy, po „Supersam” przy Puławskiej, socjalistycznego pradziadka dzisiejszych supermarketów. Smaku dodają zabawnie wplatane wątki ze świata artystycznego i „erotyczne”, w której to dziedzinie Jerzy Gruza jest znanym, uznanym i bardzo doświadczonym koneserem. „Pasaże warszawskie”, to także lekko przewrotna „pochwała miasta”, żywiołu, w którym inteligent Gruza czuje się chyba najlepiej. Bo tylko na 3/4 ironicznie pisze: „Precz z naturą! Wychowani wśród murów, ulic, sklepów, magazynów, kin, teatrów...zadymionych kawiarni, pubów, dyskotek, smrodów tysięcy rur wydechowych, wyziewów ze śmietników, a nawet klimatyzowanych pomieszczeń wytwornych biur i urzędów, gdy tylko opuścimy swoje legowisko, padamy ofiarą natury, która tylko czyha, aby napaść na człowieka z miasta”. W „Pasażach warszawskich” Gruzy odbija się też – co ważne dla dokumentacyjnej strony książki – ówczesny klimat polityczno-społeczny, opisany nie wprost, ale poprzez aluzje, nawiązania do osób, procesów, postaw i opinii politycznych. Projekt okładki: Iwona Białas