Historia i archeologia
Niedola Nibelungów inaczej Pieśń o Nibelungach czyli Das Nibelungenlied
nieznany
Pieśń o Nibelungach (niem. Nibelungenlied) lub Niedola Nibelungów (niem. Nibelunge Not) oba tytuły równoprawne - średniowieczny germański epos bohaterski, napisany w języku średnio-wysoko-niemieckim ok. 1200 roku przez nieznanego, autora pochodzącego prawdopodobnie z okolic Pasawy, który opierał się na opowieściach zawartych w Eddach, Sadze rodu Wolsungów i Sadze o Dytryku z XIII w. (Dietrichsage). Pod nazwą Nibelungowie (także Niflungowie) rozumie się w tekście ród karłów których skarb zagarnął Zygfryd, a póżniej takżę Burgundów gdyż stali się posiadaczami tego złota. Etymologię słowa Nibelungowie wiąże się ze słowem Nebel (staromien. Nebul) oznaczającego "mgłę". Zatem Nibelungowie to "mieszkańcy krainy mgieł" co należy łączyć z Niflheimem czyli nazwą krainy zmarłych mitologii skandynawskiej. (źródło: Wikipedia)
Nieistniejące, nieznane, niezwykłe. Kościoły Warszawy
Piotr Otrębski
Dlaczego Francuzi wygnali z Warszawy Świętego Klemensa? Kto u Bernardynów pamięta Jackie Kennedy? Co ma wspólnego cmentarny drewniak z kolumną Zygmunta? Który kościół zbudowano za wygraną na loterii, a w którego murach produkowano krajalnice do buraków? Piotr Otrębski, dziennikarz i varsavianista, laureat Nagrody Miasta Stołecznego Warszawy powraca z kolejnymi opowieściami o warszawskich świątyniach. Dwadzieścia fascynujących historii i jeszcze więcej opisanych obiektów. Autor, sięgając do kronik, archiwów, dawnych przewodników i tekstów prasowych, przeprowadzając wywiady i wizje lokalne, udowadnia, że sacrum nie musi być nudne. Kościoły Warszawy – te ubogie i te pełne cennych artefaktów – przez wieki kształtowały oblicze miasta, oddziaływały na jego tożsamość, związywały się z losem Warszawy, Rzeczpospolitej, a przede wszystkim ludzi: królów, magnatów, robotników, powstańców, warszawiaków. Otrębski wybrał obiekty spoza głównego kanonu, w większości kościoły mniej rozpoznawalne lub już nieistniejące, a jednak bardzo ważne dla pokoleń. Te, które już nie istnieją, wciąż żyją w zbiorowej pamięci miasta. Ta książka jest próbą ocalenia tej pamięci. Nie tylko dla wierzących.
Nieoficjalne nazewnictwo miejskie Łodzi. Słownik
Justyna Groblińska
Zasadniczą część publikacji stanowi słownik nieoficjalnego nazewnictwa miejskiego Łodzi. Na podstawie badań ankietowych wśród mieszkańców miasta reprezentujących trzy grupy wiekowe i różniących się wykształceniem autorka zgromadziła i zbadała prawie czterysta nieoficjalnych nazw miejskich. W zwięzłych analizach towarzyszących słownikowi autorka zwraca uwagę na walor zgromadzonego materiału - umożliwia on nie tylko zachowanie pamięci językowej, lecz także badanie miasta w świadomości jego mieszkańców. Nazwy nieoficjalne wynikają najczęściej z cech charakterystycznych danych miejsc i ze szczególnego stosunku mieszkańców do nich. Słownikowi towarzyszy czterdzieści sześć kolorowych fotografii Jana Groblińskiego przedstawiających miejsca opisane prezentowanymi nazwami.
(Nie)opowiedziane. Polskie doświadczenie wstydu i upokorzenia od czasu rozbiorów do dzisiaj
Kuziak Michał, Paczoska Ewa, Hanna Gosk
Doznanie wstydu i doznanie upokorzenia łączą się z różnymi sytuacjami. Wstyd ma wymiar publiczny, zależy od sankcji zewnętrznych. Wstyd rodzi strach przed ujawnieniem własnej niższości, przesądzający o istocie słabości w obliczu Innego, narusza porządek emocjonalny, prowadzi do konfliktu i prób racjonalizacji okoliczności, które go wywołały. Poczucie upokorzenia dotyczy ofiar i przegranych, wiąże się z szeroko pojętą innością. Wywołuje cierpienie i wstyd właśnie, co sprawia, że z trudem bywa werbalizowane czy włączane do zasobów pamięci, gdyż nie współtworzy pozytywnego wizerunku jednostki ani wspólnoty. W razie braku odpowiednich (także symbolicznych) działań terapeutyczno-kompensacyjnych przenosi się na następne pokolenia, rodząc resentyment, gniew, pragnienie zemsty, rozmaite formy wyparcia lub "translacji", która upodlającą, poniżającą kondycję upokorzonego transformuje/przekłada dowartościowująco na kondycję ofiary z jej martyrologią. Historia Polski od ponad dwustu lat stwarzała warunki, które sprawiały, że zarówno jednostki, jak i cała wspólnota doświadczyły i upokorzeń, i wstydu w wielu wariantach. Co zrobiono z tym doświadczeniem na przestrzeni wieków, jak je wykorzystano lub też jak pozbawiano je głosu, w jaki sposób poddawano się jego mocy sprawczej i co sprawia, że jeszcze dzisiaj mówimy o "wstawaniu z kolan" - oto problemy poddawane refleksji w tym tomie. Jego autorów interesowała specyfika milczenia/mowy na temat polskiego doświadczenia upokorzenia, wstydu w wieku XIX, XX, XXI, podjęli więc próbę odpowiedzi na pytanie, jak sobie z tym radzili żyjący pod trzema zaborami i na emigracji romantycy, pozytywiści, młodopolanie, potem obywatele wielonarodowej II RP, a w końcu jak sobie radzimy z tym my, mając do dyspozycji pamięć ich przeżyć, a także pamięć II wojny, czasów Polski Ludowej i ostatniej transformacji ustrojowej. [ze Wstępu]
Elert Kruse, Johann Taube
Relacja dla Jana Chodkiewicza z 1572 roku jest fascynującą opowieścią o dworze Iwana Groźnego, jego despotycznych rządach, jego podstępach i przerażających okrucieństwach, napisaną przez naocznych świadków, Inflantczyków, Johanna Taubego i Elerta Krusego, którzy przez jedenaście lat byli początkowo więźniami Iwana, a potem jego dyplomatami. Po nieudanej próbie zbrojnego odbicia Dorpatu z rąk cara uciekli do Rzeczpospolitej. Przeszli na służbę Zygmunta Augusta, który niezwykle ich cenił. Całkowita wiarygodność Relacji została potwierdzona w latach dwudziestych XX wieku przez rosyjskiego historyka Michała Grigoriewicza Rogińskiego, który konfrontował opisane fakty z innymi źródłami. Obecne wydanie jest pierwszym tłumaczeniem na język polski. Zawiera też biografie Elerta Krusego i Johanna Taubego oraz historię potomków Johanna Taubego, którzy pod koniec XVIII wieku przenieśli się z Kurlandii na Podole. Są wśród nich Karol Szymanowski i jego najbliższy kuzyn Karol Taube, jeden z twórców i dowódców Flotylli Pińskiej. Czytając dzieło Johanna Taubego i Elerta Krusego i widząc, do czego są zdolni współcześni władcy Rosji, do czego jest zdolne ich wojsko - okupanci Ukrainy, zdumiewa analogia między obecną Rosją i Rosją czasów Iwana Groźnego. Raport Taubego i Krusego jest zadziwiająco aktualny.
Niewolnicy modernizacji. Między pańszczyzną a kapitalizmem
Michał Narożniak
W swojej książce Michał Narożniak opisuje tradycyjne i nowoczesne systemy pracy, dialogu społecznego czy mentalności, które przenikają ze sobą do takiego stopnia, że ich rozgraniczenie staje się niemal niemożliwe. Swoje rozważania podpiera konkretnymi przykładami z XIX-wiecznych osad górniczych na Kielecczyźnie. Dla autora kluczowe stają się związki między nowoczesnością a tradycyjnymi systemami społecznymi - feudalizm współistniejący z kapitalizmem, praca pańszczyźniana z najemną, gospodarka naturalna z pieniężną. Ponadto w książce nie zabraknie analizy zachowań ludzi, ich biologicznych warunków życia i kształtujących się w nich mechanizmów oporu i przetrwania. Patronat medialny nad książką sprawuje:
Niezatarte piętno? Wpływ I wojny światowej na ludność miasta Krakowa
Bartosz Ogórek
Opis książki: Wpływ I wojny światowej na ludność miasta Krakowa uchwycony został z wielu perspektyw – historii społecznej i gospodarczej oraz demografii historycznej. W niespotykanym dotąd stopniu autor łączy metody historycznej analizy źródeł narracyjnych, dokumentów osobistych i urzędowych z badaniami ilościowymi zaczerpniętymi ze statystyki, ekonomii, antropologii fizycznej i współczesnej demografii. Książka udowadnia, że analizy ilościowe i jakościowe nie wykluczają się, lecz uzupełniają, a jednoczesne wykorzystanie obu rodzajów źródeł w badaniach historycznych jest możliwe i korzystne dla pełniejszego poznania przeszłości. Każdy bowiem element tej publikacji, niezależnie od użytych źródeł oraz przyjętych metod, ma odpowiedzieć na pytania o relację między społeczeństwem i człowiekiem w ich codziennym funkcjonowaniu a konfliktem totalnym.
Nowożytna kalendariografia Śląska do połowy XVIII wieku. Katalog
Agata Bryłka-Jesionek
Praca wpisuje się w nowoczesny nurt rozważań historiograficznych nad problematyką kalendariografii czasów wczesnonowożytnych. Podjęte rozważania oscylują wokół dwóch nauk pomocniczych historii: chronologii oraz kalendariografii. Ponadto druki kalendarzowe potraktowane zostały jako ważne źródła do badań nad mentalnością w epoce renesansu, baroku i oświecenia, a także dziejami myśli postępowej z zakresu medycyny, astronomii, horyzontu geograficznego oraz gospodarowania. Omówieniu podstawowych zagadnień związanych z kalendariografią śląską towarzyszy obszerny katalog zawierający dane bibliologiczne na temat wszystkich zgromadzonych śląskich druków kalendarzowych, które wydane były od II poł. XVI do poł. XVIII w. Uwzględnionych zostało 78 tytułów (co stanowi ponad 250 roczników), które przechowywane są w bibliotekach i archiwach polskich, czeskich, niemieckich, węgierskich, austriackich oraz angielskich. Ponadto pracę ubogaca indeks zawierający wykaz świąt kościelnych oraz schemat prezentujący generacje redaktorów druków kalendarzowych. Zamieszczony w pracy katalog stanowić może ważne źródło informacji naukowej dla innych badań historycznych m. in. dla badaczy zajmujących się epoką nowożytną, antropologów kultury oraz literaturoznawców.
O dynastycznym szlachty polskiej pochodzeniu
Franciszek Piekosiński
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT. Zawartość: Teorie w przedmiocie pochodzenia szlachty polskiej. Teoria bractw chorągiewnych błędna wspólność krwi podstawą rodów szlacheckich. Obowiązek służby wojskowej nie był podstawą nadawania szlachcie dóbr ziemskich. Znaczenie prawa dziedzicznego, a prawa rycerskiego. Znaki chorągiewne. Runy, ich przeobrażenia: uświęcenie, uherbienie. Heraldyka ruska. Ciosna dworskie i domowe. Herby i ich odmiany. Udostojnienie i upośledzenie herbów. Nobilitacje, indygenaty, adoptacje w XIV-XVI wieku. Pochodzenie szlachty dynastie lechickie wspólna dynastia Dragów młodsi dynastowie. Dynastie szlacheckie tudzież rody od nich pochodzące: rody starsze i młodsze. Poczet przywilejów w przedmiocie nadania szlachcie dóbr ziemskich w dzielnicach Polski piastowskiej w XIII i XIV wieku. Poczet przywilejów w przedmiocie nadania szlachcie dóbr ziemskich na Rusi z dokładnie określoną służbą wojskową. Poczet celniejszych przywilejów w przedmiocie zakładania wsi i miast prawem niemieckim z oznaczoną służbą wojskową wójtów i sołtysów. Poczet przywilejów w przedmiocie nadania szlachectwa lub indygenatu. Poczet dokumentów wykazujących dążenie młodszej szlachty do uzyskania reprezentacji przez osobnych wybrańców z pominięciem seniorów. Podział herbów pomiędzy dynastie.
Tadeusz Wojciechowski
Plik pdf jest zamknięty w postaci rastrowej złożonej ze skanów. Tadeusz Wojciechowski: O królu Bolesławie, biskupie Stanisławie i innych wielkich tego czasu. Szkice historyczne jedenastego wieku. Zawartość: Eremici reguły św. Romualda, czyli benedyktyni włoscy w Polsce jedenastego wieku. Astryk-Anastazy opat trzemeszyński (1001). Piastowicz eremita i biskup krakowski Lambert I. Arcybiskup Bogumił. Królestwo polskie i koronacja Bolesława II. (1076). Arcybiskup Henryk. Strącenie i zegnanie króla Bolesława II. Faktum biskupa Stanisława, poprzedza: kto był Gallus? Władysław Herman: zatrata korony i pierwszy kult Stanisława. Mimo, iż dzieło powstało dość dawno temu, ze względu na zawarte w nim niezwykle ciekawe informacje w pełni zasługuje, aby je przypomnieć. Zapraszamy do lektury!
O Mistrzu Wincentym Kadłubku i jego Kronice
August Bielowski
August Bielowski: O Mistrzu Wincentym Kadłubku i jego Kronice. Analiza historyczna postaci i jej dokonań. Mistrz Wincenty, zwany Kadłubkiem (ur. po 1150 lub ok. 1160 według tradycji we wsi Karwów koło Opatowa na Sandomierszczyźnie, zm. 8 marca 1223 w Jędrzejowie) prepozyt sandomierskiej kolegiaty N.M.P., potem biskup krakowski, związany z kancelarią księcia Kazimierza Sprawiedliwego. Autor Kroniki polskiej, drugiego tego typu utworu w dziejach polskiej historiografii. Od 1764 błogosławiony Kościoła rzymskokatolickiego, patron diecezji sandomierskiej. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wincenty_Kadłubek)
O nazwach geograficznych słowiańskich
Stanisław Zarański
O nazwach geograficznych słowiańskich i znaczeniu ich w systemie edukacyjnym: Nie podlega wątpliwości, że wzgląd lingwistyczny wkłada na każdą indywidualność narodową święty obowiązek zachowania w jej języku całego dziedzictwa tych imion, jakie niegdyś jej przodkowie tym osadom, górom, dolinom itd. nadawali, w których przez wieki żyli. Są to bowiem stare pomniki ich tamże pobytu i działalności ich ducha, a niewątpliwie świadkowie pierwotnego przez nich zajęcia tej ziemi, na której właściwe sobie piętno wycisnęli...
O olbrzymie Światogorze świętym ogniu i wieszczeniu
Grzegorz Niedzielski
Bylina Światogor i Ilja Muromiec to jeden z najbardziej niezwykłych, ruskich poematów epickich. Opowiada o spotkaniu słynnego kijowskiego bohatera Ilji ze Światogorem, olbrzymem - siłaczem, mieszkańcem Świętych Gór. Prezentowana książka nie jest jednak ani przekładem byliny, ani jej nowoczesnym, poetyckim opracowaniem, ale podróżą w odległe czasy prehistorii Słowian, w celu odnalezienia źródeł i pierwotnego sensu opowieści. Autor sięga w tym celu zarówno do źródeł antycznych, jak i podąża śladem irańskich oraz tureckich wpływów kulturowych, płynących ku Słowiańszczyźnie ze wschodu, wraz z plemionami Sarmatów, Hunów i Awarów. W rozważaniach bliżej mu do pozycji antropologa, niż historyka, a źródło i sens bylinnej opowieści odkrywa czytelnikowi poprzez wiedzę o archaicznych praktykach szamanizmu, żywego u średniowiecznych ludów stepu."
O rusińskiej i rosyjskiej szlachcie
Marian Gorzkowski
WAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu REPRINT Ze wstępu: Jeśli heraldyka polska od lat trzystu tak się bogato rozwinęła w literaturze naszej, że stanowi odrębny jej dział a już od dawna tak obfite zawiera materiały, że nie ma Kroniki, Pamiętnika, Sylvarerum, Raptularza, Uniwersału, Aktów itd., gdzie by nie było większych lub mniejszych źródeł dla niej; to te źródła tak rozgałęzione obejmują wypadki i tak ogromny wciągnęły obszar prowincji i krajów, że nie tylko Lwów, Kraków, Gniezno, Poznań, Wilno, Kijów, lecz nadto Mińsk, Smoleńsk, Mohylew, Czernihów, Połtawa, Charków, słowem wszystkie dzisiejsze kraje i miasta nawet za Dnieprem, muszą się do nas uciekać, gdy im przychodzi ochota odszukać wspomnienia albo o swych przodkach, jakiej by oni nie byli religii i pochodzenia, albo o majątkach. Niniejsza książka zawiera ogromną ilość ważnych oraz interesujących informacji dotyczących szlachty rusińskiej i rosyjskiej.
O Słowianach i ich pobratymcach. Rozprawa o języku sanskryckim
Walenty Majewski
UWAGA! e-book jest skanem zapisanym w formacie PDF. Plik pdf uniemożliwia przeszukiwanie i kopiowanie tekstu Według wstępu autora: Gdy Słowianie i starożytne ludy Indii stały się szczególnym badań moich przedmiotem, musiałem ulec wieloletniej namiętności. Długo nie wierzyłem sam sobie, długo posądzano mnie o marzenie. Wszelkie podobieństwo, które między mową, obyczajami, zwyczajami, prawami, bóstwami starożytnych Hindusów i dawnych Iranu mieszkańców, a również starożytnych Słowian, dostrzegłem, a to skłoniło mnie do zebrania rozrzuconych spostrzeżeń. Wypadło mi zacząć od starożytnego, już przed trzema tysiącami lat obumarłego języka Hindusów. Mogą nastąpić późne wieki, gdzie ludzie zapominają swe dzieje, gdy tymczasem język wskazuje na pobratymstwo dwóch odległych ludów. () Zwróciłem uwagę na zarys obyczajów, zwyczajów, bóstw, wyobrażeń religijnych, tudzież praw dawnych i teraźniejszych Hindusów i ich ze słowiańskimi związku. () Rzucone np. w Księdze piątej, rozdziale dziewiątym Dziejów Herodota podanie, że już za jego czasów po naszej stronie Dunaju i dalej na północ istniały nieznane mu ludy, których ubiór miał być ten sam co i Medów, a które się mianowały potomkami tego, w starożytnym Iranie sławnego narodu. Że siedziby tych ludów stykały się z siedzibami, aż po morze Adriatyckie, rozciągnionych Enetów. Że jeszcze za panowania Augusta Cesarza, Słowianie byli Rzymianom znani, pod imieniem Skalawos itd. Wyczytując dalej z godnych wiary pisarzy, że wyraz Sauromata znaczy północnego Meda. () Że w Europie, a szczególniej w Cesarstwie Wszechrosyjskim, w Polsce, Liwie, Państwie Tureckim, w Siedmiogrodzie, Węgrzech, Czechach, Saksonii, Prusach i Meklemburgii skupieni, lub innego szczepu poprzedzielani ludami, Słowianie, przeszło dwie trzecie części reszty europejskiej ludności wynoszą. Że Słowianie w epoce od 481 r. do 771 naszej ery, czwartą część dziejów wiadomego wówczas świata zajmowali. Że Słowianie, aczkolwiek nie wyskokami dowcipu, lecz znaczna kulturą, dobrymi obyczajami, pracowitością i pomysłem, inne wyprzedzali ludy. Przekonawszy się nareszcie z wielu dialektów, tak rozsianych Słowian, iż prawie wszyscy dotąd zachowali tok i naturę całkiem odmiennego, od reszty istniejących w Europie języka. Że Słowianie bałwochwalcy przed tysiącem lat i dawniej, mieli początkowo Rząd Gminowładny, później wybierali królów, których pospolicie knes, gospodyn, wojewod, ban i kral nazywano. Że nad tymi ludami Najwyższy Kapłan w Arkonie na wyspie Rugii miał wielką władzę. Że uosobione bóstwa Słowian i wyobrażenia ich religijne, były wspólne bóstwom wschodniej Azji ludów Iranu i Indii. () Mogliśmy to najpierw dostrzec w Iranie, a dla uzupełnienia wypadało nam przejrzeć przyległe Iranowi przestrzenie Azji () I stad owa książka. Mimo upływu wielu lat warta jest przeczytania. Każdy, kto pasjonuje się dziejami Słowian i Słowiańszczyzny powinien mieć ją w swojej bibliotece.
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem
Zorian Dołęga Chodakowski
O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem i Wawrzyńca Surowieckiego zdanie pismie temże z dodaniem krótkiej wiadomości o Chodakowskim i korespondecyi jego: Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką. Wypadek ten jest najgłówniejszym w Sławiańszczyźnie, bo całą jej rozległość z czasem objął, upoważnił nowo tworzące się dzielnice i coraz więcej pomnażał. Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Biada nam! Długo nazbyt przetrwaliśmy w tych obłędach. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.