Wyniki wyszukiwania
Wojciech Śmieja
Polacy, stańcie się znowu mężami, jak byliście nimi za czasów świetności waszej, ale nie jedynie na polu bitwy! pisał filozof Bronisław Ferdynand Trentowski. Marszałek Piłsudski? Inżynier Karwowski? Lech Wałęsa? A może Adaś Miauczyński? Jaki był wzorcowy polski mężczyzna ubiegłego wieku? I czy w ogóle istniał? Wojciech Śmieja prowadzi nas przez kolejne dekady XX wieku, krok po kroku nakreślając historię polskiej męskości, jej archetypów i atrybutów: od honorowych ułanów przez awansujących robotników aż po transformacyjnych biznesmenów. Zapuszcza się również na peryferia, pisząc o tych, którzy nie mieścili się w dominującej narracji. Łącząc narzędzia antropologiczne z rozległą wiedzą literacką i kulturową, błyskotliwie obala mity i rozbraja stereotypy narosłe wokół polskich ikon męskości ubiegłego stulecia. Jednocześnie zachęca nas do refleksji nad tym, jak na nowo opowiedzieć historię Polski przez pryzmat przemian modeli bycia mężczyzną.
Anna Maziuk
Z jednej strony fascynacja naukowcy od dziesięcioleci próbują rozszyfrować tajniki hibernacji, chcąc się dowiedzieć, jakim cudem Ursus arctos wychodzi z niej nie tylko bez szwanku, ale na mocnych łapach. Z drugiej strony strach odwieczny lęk przed groźnym, potężnym zwierzęciem. Jak to jest z tym niedźwiedziem? Miś przytulanka, Uszatek i Koralgol, tańczący na piłce cyrkowiec czy bestia z lasu czyhająca na górskich turystów? Anna Maziuk dosłownie i w przenośni podąża śladami niedźwiedzi, by poznać ich skomplikowaną naturę, trasy wędrówek, zwyczaje. Przypomina, jak wyglądały pierwsze badania nad tymi zwierzętami, i przygląda się ich ochronie nie tylko w Tatrach, ale także w Chorwacji czy na Słowacji. Opowiada historię tych, które skończyły w niewoli, a wreszcie zadaje pytanie: dla kogo groźniejsze jest międzygatunkowe spotkanie dla człowieka czy zwierzęcia?
Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku
Adam Zadworny
Mayday, mayday! Jan Heweliusz kapitan nadaje komunikat, który na całym świecie oznacza wezwanie pomocy na morzu. Jest 14 stycznia 1993 roku, godzina 4.36. Prom coraz bardziej pogrąża się w wodzie i staje się jasne, że to ostatnie chwile na ucieczkę. Pasażerowie skaczą do lodowatego Bałtyku, choć na pokładzie nie ma dla nich kombinezonów termicznych. Wkrótce do statku zaczynają się wlewać setki ton wody, odcinając drogę pozostałym. Adam Zadworny opowiada historię największej katastrofy morskiej w powojennej Polsce: z ponad sześćdziesięciu osób, które były na promie, przeżyło zaledwie dziewięć wyłącznie załoga. Próbując ustalić, co się stało, przegląda stare akta, szuka ocalałych marynarzy, rozmawia z rodzinami ofiar i ekspertami, dociera nawet do ówczesnych decydentów. Interesuje go nie tylko przebieg katastrofy, którą odtwarza niemal minuta po minucie, ale także mozolne śledztwo w tej sprawie i skrywana historia promu. Zawinił wiatr, zły stan techniczny, błędy załogi, a może coś innego? Dlaczego kapitan zadecydował, że pójdzie na dno ze swoim statkiem? Komu najbardziej zależało na ukryciu prawdy? I dlaczego nawet dzisiaj tak trudno się do niej zbliżyć?
Négar Djavadi
Kimja Sadr to mieszkająca w Paryżu młoda Iranka. Jest szczęśliwie zakochana i pragnie dziecka, postanawia więc zawalczyć o wymarzone macierzyństwo. Czekając na kolejną wizytę w klinice leczenia niepłodności, snuje niczym Szeherezada XXI wieku fascynującą opowieść rozpiętą między Francją a Iranem, między przeszłością a teraźniejszością. Kimja, współczesna nomadka, która w wieku dziesięciu lat musiała wraz z bliskimi opuścić kraj urodzenia, przybliża losy swoich przodków, kilku pokoleń ekstrawaganckich Sadrów: pradziadka i jego pięćdziesięciu dwóch żon, Stryja Numer Dwa kryjącego wstydliwą tajemnicę, wróżącej z fusów ormiańskiej babci Emmy czy rodziców sprzeciwiających się kolejnym reżimom. Wszystkie moje rewolucje to kalejdoskopowa opowieść o kluczowych momentach irańskiej historii, polityki i kultury, opowiedziana przez pryzmat dziejów jednej rodziny, jej dramatów i triumfów. Słodko-gorzka kronika odkrywania własnej, głęboko skrywanej tożsamości. Niezwykła jest atmosfera tej książki, zwłaszcza dla czytelnika z europejskiego kręgu kulturowego. To opowieść o wyzwoleniu, polityce, historii Iranu i feminizmie snuta przez imigrantkę, Irankę mieszkającą na Zachodzie, jest trochę jak baśń perska, choć i francuska jednocześnie. Różne twarze islamu, rewolucji, sekularyzmu, buntu i miłości zaciekawiają, przerażają i fascynują. Do tego autorka nie klęka przed trudnymi tematami, ubarwia je humorem. To wielka sztuka. Aleksandra Łojek Ani cienia patosu, za to wiele emocji, humoru, gorączki, dramatu. Elle Cudowna książka. Jedna z najmocniejszych powieści tego sezonu. France 5, La Grande Librairie Głos, który usidla, a zarazem chwyta za gardło. Le Monde des livres Autobiografia pełna wyzwolicielskich opowieści. Lire Wielowątkowy monolog, w którym saga rodzinna przeplata się z dziennikiem intymnym. Livres Hebdo Czarodziejskie pióro. Canal+ W tej powieści, w pół drogi między satyrą społeczną a perską baśnią, zagłębiamy się w dzieje Iranu i historię kobiety poszukującej własnej tożsamości. Biba Rzadko zdarza się czytać równie mocną powieść. Grazia Bildungsroman na modłę irańską. Libération Debiut powieściowy kipiący życiem i humorem. Ouest France Niesamowicie wciągająca historia, pełna cudownie orientalnych dygresji. Télérama Powieściowa epopeja. Le Figaro littéraire Kolejny rozdział Baśni tysiąca i jednej nocy. La Parisienne Piekielnie zuchwała saga, pełna paradoksów jedna z największych niespodzianek sezonu. Diacritik
Inwazja uzdrawiaczy ciał. Na manowcach amerykańskiej medycyny
Matthew Hongoltz-Hetling
Zielonoświątkowiec, tenisista i dietetyk, który uznał, że dietą odkwaszającą można wyleczyć wszystkie choroby świata. Uduchowione małżeństwo, które z niezachwianą wiarą praktykowało uzdrawianie przez nałożenie rąk. Imigrantka z Polski, która leczyła Amerykanów pijawkami, a nawet założyła akademię hirudoterapii w Las Vegas. Mężczyzna uważający się za wcielenie kosmicznego bóstwa zesłanego na Ziemię, by przynieść jej mieszkańcom cudowne panaceum MMS, środek zawierający chloryn sodu. Matthew Hongoltz-Hetling zgrabnie łączy historie swoich bohaterów z opisem dysfunkcyjnego systemu ochrony zdrowia w Stanach Zjednoczonych. Dlaczego aż tylu Amerykanów całkowicie straciło zaufanie do nowoczesnej medycyny, a zamiast niej wybrało cudowne maści, naświetlania i inne alternatywne terapie? Z jakiego powodu wierzą w teorie spiskowe, czasami zupełnie niedorzeczne? Czy to wina niewydolnych instytucji państwowych, popularności internetowych diagnoz i recept na zdrowie, czy może sprzedawców leków i libertarian suflujących ludziom ideę wolności medycznej? Wciągający, a jednocześnie niepozbawiony humoru reportaż o medycznych szarlatanach w Ameryce. Przygotujcie się na szaloną jazdę. Matthew Hongoltz-Hetling, starannie dobierając proporcje dowcipu i grozy, prowadzi czytelników w mroczne zakamarki historii i w głąb internetowych króliczych nor, tak by mogli zrozumieć początki i obecne wpływy ruchu wolności medycznej. Ta książka pełna barwnych postaci i szokujących szczegółów na temat amerykańskiej walki z nauką na długo pozostanie wam w pamięci. Seyward Darby Publikacje Matta Hongoltza-Hetlinga to dla mnie lektury obowiązkowe. Tym razem snuje fantastycznie dziwaczną i zabawną opowieść o medycznej szarlatanerii w Ameryce XX wieku i o nieśmiałych próbach ujęcia jej w karby przez rząd. Silny argument na poparcie tezy, że żyjemy w wieku antyoświecenia. Richard Grant Ironiczna, pogłębiona analiza branży medycyny alternatywnej [] zabawna, lecz nieunikająca poważnej refleksji o ciemnych stronach. Hongoltz-Hetling wie, kiedy żartować, a kiedy mówić serio. Kirkus Reviews Potężne antidotum na medyczną dezinformację. Publishers Weekly Hongoltz-Hetling rozkoszuje się opisami dziwactw, opowiadając o wątpliwych terapiach alternatywnych lansowanych przez tak zwany ruch wolności medycznej []. Przygotujcie się na to, że będziecie się śmiać do rozpuku, zarazem cierpnąc z trwogi. Booklist
Gwendoline Riley
Matka uparta jak osioł lub potulna jak baranek, tylko nie wtedy, gdy trzeba. Ojciec sam sobie zazdrościł, że jest tak wspaniałym człowiekiem. I ona, Bridget, młoda kobieta, która próbuje wydostać się z cienia, jaki na jej dorosłe życie rzuciło dzieciństwo dzielone między rozwiedzionych rodziców. Dorosła już córka pragnie zrozumieć, kim tak naprawdę była jej matka. Niepoprawną marzycielką, zdystansowaną dziwaczką, a może samotną kobietą, która od życia zawsze chciała więcej, niż mogła dostać? I choć Bridget stara się przegonić zmory przeszłości i na zawsze pożegnać się z bolesnymi wspomnieniami, kolejne wybryki matki na nowo przypominają jej trudy dorastania. Powieść Gwendoline Riley to poruszająca historia o odchodzeniu rodziców, których śmierć może być zarówno ciężarem, jak i wyzwoleniem. A przede wszystkim wciągająca opowieść o więziach rodzinnych, z humorem i delikatnością zapraszająca czytelnika do analizy złożonych relacji matek i córek. Każdy, kto ma matkę, powinien przeczytać Moje zmory pióra wybitnie błyskotliwej Gwendoline Riley. [] Chirurgicznie precyzyjne i ostre jak brzytwa zdania [] kreślą przed nami cały pejzaż uczuciowy. Olivia Laing Moje zmory Riley są z wielu powodów niepokojącą i dotkliwą prozą: rozdrapują blizny po bezwarunkowej miłości, dobierają się do kwestii dziedzictwa i obciążenia rodzinnego. Ale najważniejsze: zrywają umowę między narratorką a czytelnikami. Dzieło ponure, miażdżące i zapadające w pamięć. Alex Preston, The Observer Niby niepozorna, a potężna proza. [] Dużo się obecnie pisze czułostkowych, czołobitnych powieści o kobiecości. Ta orzeźwiająca, osobna książka wyłamuje się z szeregu. Claire Allfree, Evening Standard Niby niepozorna, a potężna proza. [] Dużo się obecnie pisze czułostkowych, czołobitnych powieści o kobiecości. Ta orzeźwiająca, osobna książka wyłamuje się z szeregu. Claire Allfree, Evening Standard Ta przenikliwa, świetnie zbudowana powieść wspaniale łączy przeszywający smutek z przewrotnym dowcipem, ostrość wyrazu z czułością przekazu. Bezbłędne dialogi. Dotkliwe relacje między postaciami. To wyrafinowana, napisana celnym i subtelnym stylem książka o wielkich tematach: życiu i miłości. Monica Ali Riley maluje portrety swoich rodziców z mroczną, dowcipną precyzją, nie odpuszczając ani jednej wady, śmiesznostki czy rysy. [] Smakowicie przykra książka. Justine Jordan, The Guardian Autorka ma czuły słuch i bezlitosne poczucie humoru. Moje zmory to znakomita powieść. Kevin Barry Dawno nie czytałem tak prześmiesznie smutnej i nieoczekiwanie wzruszającej książki. Moje zmory przesyca nieoczywiste, typowo angielskie gorzkie poczucie humoru, w którym porażka i rozczarowanie odsłaniają przewrotnie komiczne oblicze. Riley z ogromnym talentem stwarza postaci jak żywe, mistrzowsko posługując się jednym celnym słowem, gestem albo sceną. Chris Power Samo życie: ból, miłość, milczenie i to, na co słów nie starcza. Proza Gwendoline Riley jest tak wyostrzona, że przy jej lekturze nietrudno się zranić. Elizabeth Macneal Riley ma zdolność wnikania w skryte subtelności, ciemne uliczki i ślepe zaułki ludzkich dusz i związków, a to, co tam odnajduje, przekuwa w treściwą i rozdzierającą prozę. Baya Simons, Financial Times Arcydzieło zwięzłości. [] Moje zmory przynoszą pełen czarnego humoru, ale wierny portret tego wszystkiego, co może straszyć w rodzinie niczym mroczne widmo. N. J. Stallard, Literary Review Dojmująco smutna i niepokojąca, lecz szalenie śmieszna powieść. [] Dzieło Riley pobrzmiewa tym, co wyparte. [] Jedna z tych książek, w których pozornie nic się nie dzieje. [] Błyskotliwa, zmyślna, lakoniczna, cierpka i mroczna []. Rose Ruane, BBC Scotland
Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów
Anna Bikont
Żydowscy rolnicy na Dolnym Śląsku nadający krowom imiona w jidysz. Żydzi odbudowujący na zgliszczach życie religijne, wydający gazety, prowadzący szkoły, angażujący się w politykę. Usiłujący nielegalnie wydostać się z Polski, miesiącami w drodze, w oczekiwaniu na pociąg, statek. Uparcie, lecz bezskutecznie próbujący dochodzić sprawiedliwości przed sądem. Pieczołowicie zbierający świadectwa Zagłady. Kołyszący dzieci w wózkach w obozach dla uchodźców. Planujący zatruć wodę w niemieckich miastach. Obraz żydowskiego życia tuż po wojnie to wciąż słabo znany krajobraz po bitwie. Osamotnieni, często przytłoczeni wyrzutami sumienia, że to właśnie im udało się przetrwać, otoczeni wrogością, nieraz w śmiertelnym niebezpieczeństwie, musieli podjąć nieskończenie trudną decyzję co dalej? Czy zostać w kraju, gdzie spoczęły prochy ich bliskich, czy opuścić na zawsze ten wielki cmentarz i zacząć od nowa? Czy pielęgnować żydowską tradycję, czy też porzucić tożsamość, która stała się przyczyną tylu cierpień, i skrzętnie ukryć swoje pochodzenie? Jak wejść w to nowe życie, które naznaczyła pustka? Książka Anny Bikont to pierwszy reportaż całościowo opisujący losy polskich ocalałych Żydów i Żydówek w tużpowojennych latach. To przemilczana historia, która domagała się opowiedzenia. Koedycja z Muzeum Historii Żydów PolskichPOLIN
Fala. Rok 1984 i polski postpunk
Rafał Księżyk
Gdy za żelazną kurtyną niezmiennie trwa Orwellowski rok 1984, najlepszym sposobem, by wskoczyć w inną rzeczywistość, jest założenie zespołu rockowego. Do tego właśnie 1984 zabiera nas w podróż w czasie Rafał Księżyk. Był to rok przełomowy dla polskiej muzyki rockowej. Doszła wtedy do głosu młodzież, która dorastała w realiach stanu wojennego. A najdobitniej przemówiła ta z mniejszych miast. Ustrzyki Dolne, Łańcut, Rzeszów, Puławy, Zduńska Wola, Toruń, Bydgoszcz, Piła to one nadają rytm opowieści Księżyka i to z nich na podbój Polski ruszają bohaterowie nowej fali. Siekiera, Variété, 1984 i inni: amatorzy, którzy ograniczone możliwości równoważą nadzwyczajną mobilizacją. Ich bezkompromisowa, bolesna, a zarazem intelektualna muzyka jest niczym wyzwalający chichot, który dochodzi ze szczelin w systemie. I porywa tłumy. A zatem, jak śpiewa Siekiera, dobrze jest, dobrze jest. Ruszyła fala.