Suchergebnisse
Andrzej Stasiuk
A gdy Heniek zjeżdża z góry, to jego przyczepka wygląda jak atak starodawnej kawalerii: barwy, proporce i furkot wśród płonących drzew jesieni, wśród czerwieni i złota naprzeciw suchego wschodniego wiatru, jak szarża lekkiej brygady, jak kłus pancernej chorągwi z chrzęstem, pobrzękiwaniem i skrzypem obluzowanych blach i szumem powiewających sztandarów, ale przed mostem musi przyhamować i do wsi wtacza się już całkiem dostojnie, powiewnie i cicho. Staje w ognistej plamie września, wysiada i czeka obok swojego kramu, a silnik paruje rozgrzanym olejem jak zgoniony mechaniczny koń. Lecz wokół jest pusto. Zjawiają się tylko dwa psy. Obwąchują koła, obsikują i obwąchują znowu, żeby sprawdzić, czy nie zrobiły jakiegoś błędu, jak wszystkie psy na całym świecie wszędzie tam, gdzie toczą się gumowe koła aut. Potem wolno idą do swoich spraw i Heniek zostaje sam wśród wiatru. Nie dzieje się nic. Tylko nie wiadomo skąd pachnie olchowym dymem. Światło przedpołudnia przenika przez tiule i szyfony, przez nylony i koronki, tonie w fałdach bawełny i na koniec przepada w sukiennych draperiach jak w ciemnej wodzie. Fragment
Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Anna Pamuła
Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski. Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jankiel i Judko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów.Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym. Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez pół roku słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean. Trzy staruszki z San José oraz Anna Pamuła prowadzą śledztwo, żeby sprawdzić, dlaczego Żydzi na Kostaryce nazywają się Polacos i co z tego wynika. Przeczytajcie koniecznie ten wciągający reportaż. Przekonacie się, że jesteśmy nierozłączni, nawet jeśli uciekamy przed sobą na drugą półkulę. Ewa Winnicka
Świsty i pomruki. Sceny tatrzańskie
Lechosław Herz
Partner wydania: Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem Magii Tatr ulegnie każdy, kto spojrzy na górskie szczyty, ale żeby znaleźć się w gronie prawdziwie wtajemniczonych, trzeba umieć patrzeć tak jak autor tej książki. Wtedy można zobaczyć pluszcza korduska, pomurnika, płochacza, krzyżodzioba, orła szybującego nad granią, świstaki i kozice. Usłyszeć głuszca czy jelenia na rykowisku. A u podnóża skalistych szczytów, tam gdzie rozciągają się lasy, trafić do matecznika, w którym żyje niedźwiedź. Przekonać się, że nie taki wilk straszny, za to człowiek owszem. Bo Tatry, wieczne i wielkie, raj dla tych, co rozumieją i szanują piękno przyrody, są bardzo poważnie zagrożone. Dlatego w granicach Parku Narodowego utworzono liczne obszary rezerwatów ścisłych, do których wstęp mają tylko nieliczni. Wśród nich jest Lechosław Herz, a co widział tam, gdzie zwykły śmiertelnik wejść nie ma prawa, opisał w tej książce. I jeszcze, jak to drzewiej w Tatrach bywało i jak jest teraz. I jak kłusownik stał się obrońcą tatrzańskiej przyrody. I jakie cuda dzieją się na oczach turystów, nawet gdy tego nie widzą.
Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela
Dan Raviv, Yossi Melman
Pasjonująco napisana i znakomicie udokumentowana historia najsłynniejszej agencji wywiadowczej świata. Są tu opisy najbardziej spektakularnych akcji inspirowanych przez izraelski wywiad, m.in. operacji Piorun odbicia pasażerów porwanego samolotu Air France z Izraelczykami na pokładzie w Entebbe w Ugandzie w 1976 roku; czy operacji Opera zbombardowania irackiego reaktora atomowego w Tammuzie w 1981 roku. Autorzy nie stronią od spraw kontrowersyjnych i wyciągają na światło dzienne dyskusyjne działania Mossadu, takie jak funkcjonowanie Kidonu, Mosadu w Mosadzie, elitarnego oddziału wyspecjalizowanego w politycznych zabójstwach, który jest oskarżany o zamordowanie czterech irańskich fizyków pracujących nad programem nuklearnym Teheranu. W książce pojawia się też wątek polski: to historia przekazania ambasadzie Izraela sławnego referatu Chruszczowa na XX zjeździe WKPB, wówczas jeszcze tajnego, przez polskiego dziennikarza żydowskiego pochodzenia Wiktora Szpilmana-Grajewskiego, który romansował z sekretarką Edwarda Ochaba, Łucją Baranowską. Autorzy pokazują bardziej ludzki, niewyidealizowany wymiar działalności szpiegowskiej. Los Angeles Times Na podstawie rozmów z byłymi oficerami operacyjnymi oraz lektur dokumentów, które nie są już objęte klauzulą tajności, Raviv i Melman napisali odkrywczą i zarazem krytyczną historię wzlotu i upadku słynnego izraelskiego wywiadu: od działań w pełnych ideałów czasach początków państwa Izrael po chaotyczne współczesne akcje w obliczu palestyńskiej intifady czy szokującą podatność pracowników tajnych służb na korupcję. Publishers Weekly Izrael od swego powstania w 1948 roku nieustannie przyciąga uwagę świata. Ciągłe napięcia z sąsiadami, dwie wojny (1967, 1973) oraz nieustanne konflikty z rozmaitymi organizacjami arabskimi, kwestionującymi istnienie państwa Izrael (OWP, Hezbollah, Hamas, Al Kaida) powodowały i powodują, że tajne służby tego państwa odgrywają istotną rolę w zapewnieniu jego bezpieczeństwa. Wiele się ostatnio mówi na temat tajnych służb Izraela, ich możliwościach, przeprowadzonych akcjach, determinacji i wyszkoleniu. Tajne służby Izraela uchodzą bowiem za jedne z najlepszych. Mają znakomite możliwości techniczne oraz agenturalne. Szpiedzy Mossadu i tajne wojny Izraela to pasjonująca lektura. Scharakteryzowano tu wszystkie istniejące służby państwa Izrael (nie tylko Mossad), działające od lat czterdziestych ubiegłego wieku niemal po dzień dzisiejszy. Opisane są kulisy brawurowych akcji likwidowania liderów organizacji terrorystycznych, odbijania zakładników tajniki pozyskiwania broni atomowej, dezinformacji, werbowania agentów i wiele innych elektryzujących informacji. Po raz pierwszy poznajemy też ludzi, którzy owe służby tworzyli, stali na ich czele lub stanowili ich elitę. To swoista kronika izraelskich działań wywiadowczych, którym zdaje się przyświecać motto: Za nic nie przepraszaj, niczego nie żałuj, nigdy nie mów nigdy i to niemożliwe. Gromosław Czempiński
Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce
Mariusz Urbanek
Partner wydania: Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem Autor najpoczytniejszych książek dla młodych czytelników, ojciec Koziołka Matołka, nie za bardzo lubił dzieci. Swoich nie miał. Twórca przesympatycznych bohaterek, nieprzewidywalnych i niezależnych młodych kobiet, był mizoginem. Zdeklarowany tradycjonalista i konserwatysta przyjaźnił się ze skamandrytami. Kochał życie, nienawidził łzawych tragedii, a Jontka z Halki powiesiłby z czystym sumieniem. Niektórzy twierdzili, że był bawidamkiem, kokietującym i mizdrzącym się do czytelników z minoderią salonowej lwicy. Nałkowska nie cierpiała jego nieznośnego sentymentalizmu. W wydanej w 1953 roku Literaturze międzywojennej pisano, że Makuszyński nie gardzi tanimi chwytami, schlebiającymi typowym gustom drobnomieszczańskim. II Rzeczpospolita w jego powieściach była szczęśliwym krajem dobrych ludzi. Komunistyczni decydenci zarzucali mu, że nie widział kontrastów i walki proletariatu z krwiożerczym kapitałem. Ale nie mieli racji. Zachowując humor, ironię, zachwyt światem i wiarę w ludzką dobroć, Makuszyński opisywał Polskę bez retuszu. Bieda, a wręcz skrajne ubóstwo, często boleśnie doświadczały jego powieściowych bohaterów. Autor znał je z własnego doświadczenia. Rodzinie wcześnie pozbawionej ojca wcale się nie przelewało i wczesne lata Kornela należały do zdecydowanie chudych. Jako bystry obserwator dostrzegał też, z jakimi trudnościami borykał się młody kraj. Sam Makuszyński przeżywał wtedy swój najlepszy okres. Każda jego książka miała po trzy, cztery wydania a niektóre nawet dziesięć. Jednak po latach prosperity los znowu się odwrócił. W czasie okupacji pisarz ledwo wiązał koniec z końcem, a po wojnie, nie godząc się na kompromisy, został reliktem minionej epoki. W 1951 roku jego powieści znalazły się na liście książek ideologicznie szkodliwych. Na nic okazały się jednak starania komunistów, by skazać Makuszyńskiego na damnatio memoriae. Kolejne pokolenia zaczytywały się Szatanem z siódmej klasy i przeżywały przygody panny z mokrą głową wbrew głosom przed- i powojennych krytyków. Próby czasu nie przetrwała tylko dorosła twórczość pisarza.
Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu
Martin Pollack
Sbarramento di Brennero, fortyfikacje na przełęczy Brenner przy granicy austriacko-włoskiej. 6 kwietnia 1947 roku u wejścia do bunkra znaleziono tam zwłoki mężczyzny. Śledztwo pozwala ustalić jego prawdziwą tożsamość: to dr Gerhard Bast, urodzony w 1911 roku w Gottschee, Sturmbannführer SS, członek gestapo, zbrodniarz wojenny, poszukiwany listem gończym przez policję w Linzu. Ojciec Martina Pollacka. W rodzinnych opowieściach autora jak w soczewce skupia się historia Europy w pierwszej połowie XX wieku. Martin Pollack zabiera nas w poruszającą podróż po dziejach swoich przodków, składając na naszych oczach elementy nieznanej mu dotąd rodzinnej układanki. Odkrywając swoje korzenie, zadaje sobie pytanie czy mogło być inaczej? Czy można było zapobiec radykalizacji poglądów krewnych? I dlaczego milczenie rodziny na temat ojca z biegiem czasu stawało się coraz bardziej przejmujące? Ta książka to również uniwersalne rozliczenie się z ciężarem własnego pochodzenia, na które przecież nie mamy wpływu. To książka przykuwająca uwagę, a zarazem wyważona, ba, chłodno naukowa. Przede wszystkim jednak bije z niej głęboki humanizm i okiełznany ból. To literacki wyraz dojrzałości, która nie ucieka przed prawdą, lecz akceptuje ją, choć czyni to z wielkim wysiłkiem i dziecięcym poczuciem wstydu. Claudio Magris Czytelnik wspaniałej książki Pollacka będzie wstrząśnięty. W trakcie lektury świadkujemy tragedii, która odsłania prawdę i nabiera wymiarów antycznych. Ulrich Weinzierl ...wielka reporterska narracja, archeologiczne poszukiwanie śladów i esej z dziejów mentalności. Andreas Breitenstein Przygnębiająca książka, mądra, świetnie zrobiona dokumentacja i jednocześnie wrażliwa literatura. Gabrielle von Arnim Śmierć w bunkrze to książka znakomita. Jak Strzałka Śmierć w bunkrze to znakomicie napisany, przejmujący i refleksyjny rozrachunek z ojcem, dalszymi przodkami, własnym narodem i jego pangermańską pogardą Słowian. Piotr Kitrasiewicz Martin Pollack nie waha się powiedzieć wprost: mój ojciec był zbrodniarzem. To straszne wyznanie. Zwłaszcza jeśli pada publicznie. Zbigniew Bauer
Katarzyna Archimowicz
Warszawska Saska Kępa i piękne plenery Kazimierza Dolnego. Marta, młoda, ambitna kobieta, za nic nie chce powielać losów swoich rodziców i rodzeństwa. Wie, czego chce, i odważnie realizuje plany. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się Janusz mężczyzna, który niebawem ma wziąć ślub Czy miłość tych dwojga ma szansę na szczęście? I czy zakochana kobieta ma prawo oddzielić ojca od córki? Nadwiślańskie serca to opowieść o tym, że czasem rzeczy najistotniejsze są tak blisko, że ich nie dostrzegamy. To książka o potędze miłości, również tej dojrzałej, o sile przyjaźni i niepotrzebnych stereotypach.
Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu
Agnieszka Kościańska
Ta historia zmagań z niewiedzą i podwójnymi standardami zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy mężczyźni uczyli się seksu od prostytutek, a powszechność wstydliwych chorób była tajemnicą poliszynela. Jest to pierwsza krytyczna praca o polskim wychowaniu seksualnym w XX wieku. Dowiemy się z niej, jak to się stało, że nagle na początku stulecia bocian przestał podrzucać dzieci, a opowieści o kwiatkach i pszczółkach już nie wystarczały dorastającym dziewczętom i chłopcom. Poznamy kobiety i mężczyzn, którzy mieli odwagę zmienić to, jak pisano o seksie. Zrozumiemy, co wspólnego z pożyciem ma obserwacja łosi. Zajrzymy do podręcznika szkolnego, który komuniści skazali na przemiał, by nie urazić wiernych, i zobaczymy, że nie wszystkie spiżowe postaci polskiej seksuologii zasługują na bezkrytyczny kult. Wreszcie usłyszymy ludowe pieśni dostarczające więcej informacji niż postępowe poradniki.