Search results
Ludzie nieznaczni. Taktyki przetrwania
Agnieszka Dauksza
Dokonuje się właśnie zasadnicza zmiana kulturowa. Dominujący przez dekady model sukcesu, produktywności i dążenia do celu ulega erozji, odsłaniając pokłady tego, co słabe, niedoskonałe, nieudane, zwyczajne. W sferze publicznej pojawia się przyzwolenie na okazywanie własnej niemocy i bezsilności. Porażka przestaje wzbudzać wstyd, coraz częściej bywa postrzegana jako jedno z najbardziej powszechnych i zarazem twórczych doświadczeń. Autorka stawia pytania o jego wymiary - jak przegrywać we własnym stylu, czerpać satysfakcję z porażki, ale i jak używać jej do forsowania zmiany społecznej. Zastanawia się nad wywrotowym potencjałem bezsilności, która czerpie siłę z intuicji i niepokoju. W pasjonującym eseju Agnieszka Dauksza przygląda się strategiom oporu i taktykom przetrwania - przewodniczkami w tych poszukiwaniach są performerki, osoby publiczne, artystki, postacie literackie oraz zwierzęta. Na przykład meduzy, które łącząc swoje komórki, wyznaczają trop w dążeniu do "my" przekraczającego wrogość i osobnicze podziały. Autorka pyta, co to znaczy być osobą nieznaczną, i pisze, dlaczego właśnie odczucie tego stanu może pomóc w przetrwaniu wielogatunkowej wspólnoty.
Wyrodne. Opowieść o macierzyństwie i poczuciu winy
Begoña Gómez Urzaiz
Co z niej za matka, skoro porzuca własne dziecko? To pytanie zawiera w sobie oburzenie i pogardę spadające na kobiety, które z różnych powodów decydują się na taki krok. Autorka książki, hiszpańska dziennikarka i felietonistka, zadała je nie w trybie oskarżenia, a dociekania: dlaczego niektóre kobiety zostawiają swoje dzieci? Biorąc pod lupę tak znane postaci, jak Doris Lessing, Gala Dali, Maria Montessori, Joni Mitchell, Merce Rodoreda czy Muriel Spark, a także mniej znane, a nawet fikcyjne, jak Anna Karenina, przygląda się ich motywacjom i ocenom, z którymi musiały się mierzyć. Begona Gómez Urzaiz z humorem tropi współczesne trendy związane z macierzyństwem, zagląda na konta instamatek, przeczesuje popkulturę i prześwietla własne życie, by dowiedzieć się, co to znaczy być idealną matką, o ile w ogóle takie istnieją. Interesuje ją napięcie między tym, czego kobiety pragną i jak chcą ułożyć swoje życie, a społecznymi oczekiwaniami. I zastanawia się, dlaczego matki obarcza się winą dosłownie za wszystko.
Kōbō Abe
Koniec lat 50. XX wieku, apogeum zimnej wojny. Związek Radziecki skonstruował sztuczną inteligencję: prognozy komputera "Moskwa-2" sprawdzają się za każdym razem. W tokijskim laboratorium naukowym profesor Katsumi ma zbudować podobną maszynę. Testując możliwości swojego wynalazku, wydobywa z mózgu ofiary przypadkowego na pozór morderstwa informacje, które skierują go na trop wielopiętrowego spisku: ktoś prowadzi niepokojące badania ludzkich płodów. Katastrofa klimatyczna, rozwój sztucznej inteligencji i eksperymenty genetyczne: wizjonerski japoński kryminał science-fiction z 1959 roku przedstawia świat niedaleki od naszej codzienności. To pierwsza powieść fantastyczno-naukowa z Japonii przetłumaczona na zachodnie języki. Obok charakterystycznej dla Abe dusznej i wizyjnej atmosfery technokratycznego świata na krawędzi upadku pobrzmiewają w niej echa powstających w tym samym okresie najwybitniejszych dzieł Stanisława Lema: bezkompromisowość wizji, odwaga w stawianiu pytań i prorocza niemal wnikliwość.
Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu
Dorota Masłowska
Nowe wydanie zbioru felietonów, które Dorota Masłowska publikowała na łamach Dwutygodnika. "To - jak pisze sama autorka - cykl skierowany do ludzi takich jak my, nadwrażliwych, zdziwaczałych, emocjonalnie pokiereszowanych humanistów, na których psychice niezatarte piętno odcisnęły niepowodzenia w grach zespołowych, trądzik na plecach i nieudane próby przeskakiwania przez kozła". A także "do tych, którzy na przekór modom, prądom, falom, pływom i horoskopom lubują się w nielubianym, interesują nieinteresującym". Pędzące na oślep, żywiołowe teksty układają się w osobliwy katalog filmów, seriali, książek, niecodziennych obserwacji, przedziwnych zdarzeń i najbardziej nieoczywistych fascynacji.
Raymond Chandler
To jego ostatnia robota: Philip Marlowe ma śledzić młodą kobietę, nie zna jednak powodu, dla którego zleceniodawcy zależy na tym, żeby nie spuszczać jej z oka. Detektyw wyjeżdża z Los Angeles i trafia do nadmorskiego kurortu Esmeralda. Szybko zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie gra po niewłaściwej stronie. W dodatku jego też ktoś śledzi. Ostatnia powieść Raymonda Chandlera, napisana u schyłku życia, po śmierci ukochanej żony. Kameralna, wyciszona, przejmująca do głębi. Niepodrabialna melancholia słonecznej Kalifornii lat 50. XX wieku, tęsknota za prostym życiem, za bliskością, szczerością związków i relacji. Chandler nigdy nie był tak gorzki.
Figlarnie. Przestrzenie radykalnej prywatności
Maja Mozga-Górecka
Ponad dekadę temu Mark Zuckerberg ogłosił, że prywatność przestała być normą społeczną. Jeśli mu wierzyć, była krótkotrwałym zjawiskiem - cieszyliśmy się nią nieco ponad trzysta lat. W książce Figlarnie. Przestrzenie radykalnej prywatności Maja Mozga-Górecka opowiada o okresie, w którym prywatność ceniono najbardziej. Pisze o miejscach zaprojektowanych jako azyle: domach letnich, ogrodach, gabinetach i figlarniach - obiektach, które mają do opowiedzenia nieznane lub długo nieujawniane historie. Autorka zastanawia się nad tym, jak prywatność kształtuje nas jako ludzi, jak wiąże się z naszym przeżywaniem świata, jak kształtuje swobodę myśli, rozwój osobowości, stosunki międzyludzkie. Choć książka jest poświęcona architekturze, autorkę interesują przede wszystkim ludzie. Każdy rozdział przedstawia więc nie tylko konkretny budynek, ale też migawki z życia jego mieszkańców i twórców - obok ojca psychoanalizy, są to ostatni polski król, francuska kurtyzana i kilka pomnikowych postaci z historii architektury: Dominik Merlini, Claude-Nicolas Ledoux, Carlo Mollino, Alvar Aalto, Adolf Loos, a także ich żony, przyjaciółki, pokojówki, kamerdynerzy, ogrodnicy, szoferzy, fordanserki. Władcy umysłów i nocne motyle.
Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam przeszkadza w życiu
Mona Chollet
Kto nie zna głosu, który co chwilę nas strofuje, poprawia, wyśmiewa i sprowadza do parteru? Wewnętrzny krytyk nigdy nie zasypia i nawet kiedy sądzimy, że oto wreszcie udało nam się do czegoś dojść albo przepracować jakiś problem, przypomina o swoim istnieniu. Niezadowolenie z siebie nie opuszczało także Mony Chollet po tym, jak jej Czarownice stały się międzynarodowym bestsellerem. Mogła wtedy wreszcie porzucić pracę na etat i w pełni poświęcić się pisarstwu, czyli - spełnić swoje marzenie. Cóż jednak z tego, skoro jej wewnętrzny głos wciąż wyrażał rozczarowanie: Mona wydawała się sobie za głupia, by pisać, za mało pracowita, zbyt uprzywilejowana, posługująca się nie dość inkluzywnym językiem i tak dalej. Ostatecznie postanowiła więc zrobić coś, co mogło być w tej sytuacji jedynym rozsądnym wyjściem: napisała książkę, w której lekko, niezobowiązująco i z typowym dla siebie poczuciem humoru przygląda się jednemu z najbardziej trwałych wzorców naszej kultury: poczuciu winy. Każdy z rozdziałów jest poświęcony innemu zagadnieniu, a są to: religia z ideą grzechu pierworodnego i piętnowaniem wszelkich niedoskonałości; obwinianie kobiet będących ofiarami przestępstw i nadużyć seksualnych; przemoc wychowawcza, która co jakiś czas powraca do łask w kolejnych odsłonach konserwatywnych polityk; kult pracy i pracoholizm jako efekty uboczne wymogu produktywności; prześciganie się w poczuciu moralnej wyższości i wzajemne obwinianie jako nieodłączne atrybuty ruchów postępowych i aktywistycznych. Autorka czerpie pełnymi garściami z literatury naukowej i popularnej, przywołuje filmy i seriale, przykłady z własnego życia i zdarzenia będące przedmiotem publicznych sporów (tu także wątek polski z zagranicznymi przedstawieniami Krystiana Lupy), by pokazać, jak mechanizmy obwiniania i samoobwiniania są stale wytwarzane przez różnego rodzaju presję społeczną i jak mocno są one wprzęgnięte w tryby patriarchatu i kapitalizmu. I nawet jeśli ostatecznie Chollet nie daje zbyt wielu odpowiedzi na to, jak w praktyce radzić sobie z poczuciem winy, pomaga nam uświadomić sobie, gdzie kryją się i jak działają jego utajone zasoby, a przede wszystkim pozwala nabrać do niego odrobiny dystansu.
Yoko Tawada
Japonia ze snu. Risui, bohaterka tej przedziwnej, onirycznej powieści, trafia do szkoły dla dziewcząt prowadzonej przez charyzmatyczną mistrzynię, Kikyo. Ma tam zgłębiać mądrość Księgi i podążać Drogą Tygrysa. Wiedziona intuicją i tajemniczymi znakami Risui najpierw poddaje się surowym i niezrozumiałym regułom panującym w Szkole, ale z czasem zaczyna je łamać... Ambicja? Potrzeba spełnienia? Poszukiwanie prawdy? Fruwająca dusza Yoko Tawady to swoista gra z japońską tradycją ujmującą rzeczywistość w sztywny gorset przepisów i zasad. To także zabawa z naszymi czytelniczymi przyzwyczajeniami. Pisarka z żartobliwym dystansem odnosi się do własnej kultury i podkreśla wartość twórczej niezależności. Niepokojąca, przesycona elektryzującym erotyzmem powieść. Yoko Tawada urodziła się w 1960 roku w Tokio. Studiowała literaturę rosyjską i niemiecką. Od 1982 mieszka w Niemczech. Pisze po japońsku i po niemiecku, w ciekawy sposób łącząc i transponując wartości obu bliskich jej kultur. W 1993 roku otrzymała Nagrodę Akutagawy, najbardziej prestiżowe japońskie wyróżnienie literackie. W swej nieco surrealistycznej, opartej na swobodnych skojarzeniach literaturze bada granice wyrażalności ludzkiego doświadczenia i odczuwania. Fascynują ją lapsusy i błędy językowe: Kiedy ludzie mówią poprawnie, zazwyczaj nie jest to nic ciekawego. Dla mnie dużo bardziej interesujący jest język zepsuty i śmieszny. Jest w nim artystyczna intensywność mówi autorka.