Mit ekstrawertyzmu w zarządzaniu .

14.07.2020 |dla pracowników hr

Mit ekstrawertyzmu w zarządzaniu

Tak czy nie?

 

W pop-psychologii mówi się, że elementem kluczowym w osiągnięciu sukcesu jest postawa ekstrawertywna. I faktycznie ekstrawersja może przyczynić się do sukcesu w zarządzaniu, w sprzedaży czy w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej, ale jest bez dwóch zdań przeceniana. Fakty są takie, że osoba, która jest bardzo ekstrawertywna, niekoniecznie musi mieć najlepsze wyniki biznesowe. Dlaczego? Bo istotą zaangażowania takiej osoby nie jest cel zawierający się w przestrzeni budowania relacji społecznych (utylitaryzm), ale bardzo często sama relacja.

 

 

Przykład 1.

Handlowiec rozmawia ze swoim szefem pod koniec dnia, szef pyta przedstawicielkę:

-- No jak dzisiaj było, Kasia? Jak ze sprzedażą?

-- Fenomenalnie! Wiesz, Tomek, miałam dużo fajnych rozmów. U jednego klienta siedziałam przez prawie dwie godziny! Było super, kawka, herbatka, prawie nie mogłam wyjść, klient jest zajarany tą propozycją.

-- No i co sprzedałaś?

-- Nic.

 

 

Przykład 2.

Menedżer przychodzi po weekendzie do pracy, przechadza się od biurka do biurka, podchodzi do jednego, drugiego, trzeciego pracownika, pyta o emocje, o weekend, dowcipkuje, wrzuca jakieś anegdoty, rozmawia. W końcu zauważa, że w międzyczasie zrobiło się naprawdę późno. Siada przy swoim zawalonym papierami biurku i zdaje sobie sprawę, że robotę musi wziąć do domu, bo stracił czas na pierdoły.

 

Ekstrawertyk, czyli kto?

 

Osoby ekstrawertywne, które uwielbiają częste kontakty społeczne, potrzebują ich na niwie zawodowej i w przestrzeni prywatnej. Ładują swoje baterie po godzinach pracy, kiedy obcują z innymi ludźmi w zatłoczonej galerii handlowej, na koncercie czy w klubie. Osoby introwertywne reagują inaczej -- mogą oczywiście pracować z ludźmi, z mniejszymi bądź większymi grupami, ale potrzebują regenerującej samotni lub kameralnych interakcji po pracy.

Poznałem swego czasu właściciela firmy, który był skrajnie introwertywny. Był wizjonerem, osobą, która bardzo dobrze realizowała się w tworzeniu strategii (był pomysłodawcą jednego z najbardziej innowacyjnych startupów technologicznych w naszym kraju), ale -- specyficzna sytuacja -- biuro zbudował tak, żeby jego wejście było całkowicie odseparowane od wejścia innych osób. Do jego części biura, poza nim, wchodziła tylko jedna zaufana osoba, ,,menedżer od  ludzi" -- jego prawa ręka, która była swoistym ,,transferem" progresywnych idei prezesa, wzbogaconych przez użyteczną w relacjach inteligencję emocjonalną. Prezes zamykał się w swojej -- jak sam to nazywał -- przestrzeni kreatywnej, wiedząc, że ekspozycja powoduje w nim dyskomfort i integrując się z grupą mógłby zrobić więcej złego niż dobrego.

 

Złoty środek

 

Niewątpliwie najlepszym podejściem w ramach kontaktów społecznych jest wyśrodkowanie skrajności i podejście utylitarne. Jak je wprowadzić w życie? Buduj kontakty, nawiązuj relacje, wchodź w small talk z klientem. Dopytuj swoich podwładnych i współpracowników na tyle, na ile jest to potrzebne, żeby zrealizować konkretny cel(zmotywowanie, zaangażowanie, zaciekawienie ofertą, budowanie kontaktu). Ale proszę, nie trwaj w tym punkcie dłużej, niż jest to konieczne, ponieważ w podejściu utylitarnym chodzi przede wszystkim o to, aby nie trwonić najważniejszego kapitału naszego istnienia, czyli czasu.

 

Fragmenty tekstu przytoczone w niniejszym artykule pochodzą z książki: "Nowa psychologia zarządzania. Jak błyskawicznie zmotywować tych, którym chce się najmniej" Tomasza Gordon.

 
Ebook dostępny w sprzedaży na ebookpoint.pl

 
Udostępnij:

chcesz poznać więcej szczegółów ?