Podróżnicza
Dzieci kapitana Granta. Les enfants du capitaine Grant
Jules Verne
Dzieci kapitana Granta. Les enfants du capitaine Grant. Version bilingue: polonaise et française. Powieść przygodowa Juliusza Verne. Dzieci kapitana Granta. Pierwsza część tzw. dużej trylogii vernowskiej (Dzieci kapitana Granta, Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi, Tajemnicza wyspa). Lord Glenarvan podczas rejsu przez Kanał Północny na swoim statku "Duncan" znajduje w wnętrznościach upolowanego rekina butelkę z ledwie czytelnym wołaniem o pomoc. Lord, jego żona Helena, ich kuzyn major Mac Nabbs oraz kapitan statku John Mangles starają się rozszyfrować list. Niestety, został on napisany w trzech językach, a że zachowały się pojedyncze słowa, interpretacja tekstu jest tylko zgadywanką. Przede wszystkim przyjaciele odkrywają, że przesłanie wysłał kapitan Grant, zaginiony kilka lat wcześniej podczas rejsu z Ameryki Południowej. Kiedy do państwa Glenarvan przybywają dzieci kapitana Robert i Mary z prośbą o pomoc, zacny i hojny lord postanawia pomóc im odnaleźć ojca... (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dzieci_kapitana_Granta) L'action commence en 1864. Alors que Lord et Lady Glenarvan font une excursion au large de Glasgow bord de leur yacht, le Duncan, l'équipage pche un requin dans le ventre duquel on découvre une bouteille de Veuve Clicquot qui contient un message de détresse en mauvais état, de la part d'un dénommé capitaine Grant et de deux de ses compagnons cause du naufrage du Britannia ; ce dernier indique bien le degré de latitude (37° 11')2 du naufrage du Britannia, mais toute indication de longitude est devenue illisible. Heureusement, le capitaine Grant avait écrit 3 messages identiques mais de langues différentes... (https://fr.wikipedia.org/wiki/Les_Enfants_du_capitaine_Grant)
Dziennik wycieczki do Oberammergau
Jerome K. Jerome
“Dziennik wycieczki do Oberammergau” to dzieło Jerome K. Jerome, genialnego angielskiego pisarza i dramaturga. W 1892 założył miesięcznik humorystyczny „The Idler” (Próżniak), w którym publikowali słynni autorzy m.in. Mark Twain oraz Robert Louis Stevenson. „Opowiadać wam tu będę o Niemcach — wszystko, co wiem o tem państwie i o przedstawieniach w Oberammergau. Opowiem wam i o innych rzeczach, ale nie wypowiem wszystkiego, co wiem o nich, nie chcąc przeciążać wiedzą umysłów waszych. Chciałbym was stopniowo wykształcić; zmuszając was odrazu do zbyt głębokiego myślenia, mógłbym zniechęcić was do tego sportu, dlatego też nadałem lekką formę memu traktatowi, by pociągnąć młode i lekkie umysły. Gdyby wiedzieli, że się czegoś nauczą z tej książki, odrzuciliby ją z pewnością, starałem się więc zatrzeć, o ile się to dało, nadzwyczajną doniosłość i głębię wiedzy, zawartej w tej pracy. Pragnę waszego dobra, pragnę, byście myśleć zaczęli, jeżeli to jest możliwe.” Fragment
Jules Verne
Książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej. Version bilingue: polonaise et française. Wprowadzenie autora: Znajdują się ludzie, którzy nie lubią polowania i po części może mają słuszność. Czyliżby dlatego, że każdy szlachetny pan czuje wstręt do zabijania zwierzyny, jaką mu później podadzą na stół? A być może dlatego, że zwykle panowie myśliwi opowiadają dowolnie ubarwione własną fantazją epizody polowania, często o wiele przenoszące istotną prawdę. Mnie samemu nie bardzo się to podoba. Otóż przed dwudziestu laty ja sam popadłem w ten błąd i polowałem! Tak jest, polowałem! Za to też postanowiłem się ukarać i opowiedzieć wam moje przypadki na wyprawie łowieckiej. Gdybyż przynajmniej to szczere i proste opowiadanie mogło wywołać wstręt w moich bliźnich do przebiegania pól w towarzystwie psa, z torbą przez plecy, z ładownicą u pasa i z fuzją na ramieniu, ale jednak wątpię. Mimo to zaczynam moją opowieść.
Juliusz Verne
“Dziesięć godzin polowania” to nowela Juliusza Verne’a, uznanego za jednego z pionierów gatunku science fiction. “Znajdują się ludzie, którzy nie lubią polowania i po części może mają słuszność. Czyliżby dlatego, że każdy szlachetny pan czuje wstręt do zabijania zwierzyny, jaką mu później podadzą na stół? A być może dlatego, że zwykle panowie myśliwi opowiadają dowolnie ubarwione własną fantazją epizody polowania, często o wiele przenoszące istotną prawdę. Mnie samemu nie bardzo się to podoba. Otóż przed dwudziestu laty ja sam popadłem w ten błąd i polowałem! Tak jest polowałem! Za to też postanowiłem się ukarać i opowiedzieć wam moje przypadki na wyprawie łowieckiej. Gdybyż przynajmniej to szczere i proste opowiadanie mogło wywołać wstręt w moich bliźnich do przebiegania pól w towarzystwie psa, z torbą przez plecy, z ładownicą u pasa i z fuzją na ramieniu, ale jednak wątpię. Mimo to zaczynam moją opowieść.” Fragmenty z książki: Juliusz Verne. „DZIESIĘĆ GODZIN POLOWANIA”
Anna Kiesewetter
Nie raz miałam do czynienia z archeologami i zauważyłam u nich zadziwiające spojrzenie na świat: czas, w którym działali, składał się nie tylko z tego zaprzeszłego; łączyli go z czasem teraźniejszym i trudno było zgadnąć, który był dla nich tym bardziej rzeczywistym. A. Kiesewetter. Do tajemniczego zakątka dżungli, zwanego przez miejscowych "Tierra de la Muerte", raz na jakiś czas wyrusza naukowa ekspedycja, celem zbadania nieznanej ziemi i sprawdzenia, na ile prawdziwe są krążące powszechnie legendy o niesamowitych skarbach tam ukrytych. Jednak za każdym razem, gdy kolejni badacze zanurzają się w egzotycznej zieleni, ślad po nich ginie, znikają jedni po drugich i nigdy się nie odnajdują. Zagadka pozostaje nierozwiązana. Ściana zieleni dzieli ziemię na dwa światy: żywych i martwych. Czwórka badaczy - Piotr, Paweł, Grzegorz i Małgorzata - postanawia zmierzyć się z tajemnicą śmiercionośnej ziemi. Ich głód wiedzy jest silniejszy od lęku o własne zdrowie i życie. Wędrują uparcie, nie zważając na towarzyszące im wycie wilków, niespodziewane zamiecie śnieżne, a także liczne nieścisłości w przemierzanych trasach w stosunku do tych naniesionych na mapy. Nie wiedzą też, że w ich intencji odprawiono już mszę żałobną. Czy uda im się posiąść tajemnicę zagadkowej ziemi? Czy dokonają przełomowych odkryć? I najważniejsze - czy zdołają powrócić z niebezpiecznej ekspedycji?
Jules Verne
Hektor Servadac. Przygody w podróży po światach słonecznych. Hector Servadac. Voyages et aventures travers le monde solaire - powieść Juliusza Verne'a z cyklu Niezwykłe podróże. Version bilingue: polonaise et française. Hector Servadac, Francuz pochodzący z Saint-Trelody w departamencie Żyronda, to bohater tytułowy i główny. Akcja rozpoczyna się pod koniec grudnia. Wtedy to kapitan i ordynans dostrzegają dziwne zjawiska, takie jak zmiana miejsc wschodu i zachodu słońca, zmniejszone przyciąganie, skrócenie długości dnia, spadek temperatury wrzenia itp. Wizja lokalna prowadzi kapitana do jednego wniosku: nieznany kataklizm spowodował, że podległy jego władzy teren stał się wyspą, a Ziemia została wytrącona ze swej orbity... (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hector_Servadac) Il s'agit d'un roman tout fait fantaisiste o l'auteur extrapole partir d'une hypothse la rencontre de la Terre avec une comte, les conséquences la fois les plus inattendues et les plus rigoureusement logiques de la situation créée. C'est l'un des ouvrages les plus drôles et hallucinés de Jules Verne. Les "Galliens" (Terriens temporairement expatriés sur la comte Gallia, nom donné par son inventeur, le Professeur Palmyrin Rosette) subissent une diminution de l'attraction terrestre, voient un satellite s'accrocher leur plante ou encore les journées raccourcir (de 24 6 heures), les années se modifier, le calendrier "gallien" supplanter le grégorien, etc. En raison des hypothses astronomiques qu'il suppose connues, ce roman est davantage destiné un public adulte, mme si les morceaux de bravoure des deux héros, le capitaine et son ordonnance, bondissant cause de la légreté de leurs montures travers les paysages de Gallia, donnent un ton léger au récit et abordable pour un lectorat plus jeune. Hector Servadac et quelques autres terriens, dont le professeur Palmyrin Rosette, se retrouvent sur une comte qui vient d'effleurer la Terre, cueillant au passage quelques habitants, un peu d'atmosphre et de l'eau. Ils entreprennent alors un long voyage de deux ans dans le systme solaire... (https://fr.wikipedia.org/wiki/Hector_Servadac)
Marcin Szulc
Hojnie okraszone humorem obserwacje życia w Irlandii, cięte komentarze i bezlitosne porównania do Polski dostarczą rozrywki i zmuszą do chwili refleksji nad niełatwym losem ludzi, którzy szukając lepszego życia setkami tysięcy opuścili Polskę po jej wejściu do Unii Europejskiej. Wyjechali, lecz czy znaleźli lepsze życie? Czy kiedyś wrócą? Książka, która rozbawi i wzruszy oraz pomoże tym, którzy wciąż są w Ojczyźnie podjąć decyzję czy wyjeżdżać.
Andrzej Stasiuk
Jadąc do Babadag to książka o podróży przez zapomnianą Europę, tę, która zawsze była uważana za gorszą i zacofaną. Andrzej Stasiuk jedzie samochodem, autostopem, pociągiem. A za oknami - Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia. Jego opowieść to historia przygodowa i podróżnicza. Ale nie tylko w sensie geograficznym, także a może przede wszystkim intelektualnym i duchowym. To wyprawa w głąb świadomości mieszkańca tej części Europy, która gdy popatrzeć na nią uważnie i bez kompleksów fascynuje i wymyka się jałowym porównaniom z Zachodem i Wschodem. Nagroda Literacka NIKE 2005 "Kto kiedykolwiek zobaczył materię w ostatecznym upadku tak, jak bohater Dukli w opuszczonym szalecie miejskim, ten nie zazna spokoju. Dowodem na to jest Jadąc do Babadag (...) W miarę czytania okazuje się, że ta książka nie jest wcale dziennikiem podróży, ale traktatem o naturze świata, z ostrym podziałem na to, co prawdziwe i fałszywe." Justyna Sobolewska "To nie są okoliczności, w których mogłaby rozwinąć się bardziej skomplikowana akcja, tam najwyżej czasem jakby na coś się zanosiło, ale nic z tego nie wynika. Brak zewnętrznego następstwa wydarzeń znakomicie rekompensuje fabuła wyobraźni, ciągłość jednego sposobu patrzenia, równy rytm pięknej frazy." Paweł Gołoburda "Jadąc do Babadag otwiera przypomnienie wędrówek Stasiuka po Polsce z początku lat 80., a zamyka opis wyjazdu do Solca. Wewnątrz tej wyrazistej ramy pisarz pomieścił impresje albo lepiej: fotografie prozą z podróży po krajach Europy Środkowej. Są to podróże zaiste paradoksalne." Robert Ostaszewski "W swojej najnowszej książce Jadąc do Babadag Stasiuk oprowadza nas właśnie po gorszej i brzydszej części Europy (mówi o niej moja Europa), po krainach, o których bogatsza część naszego kontynentu wolałaby nie wiedzieć." Jarosław Klejnocki "(...) Jadąc do Babadag to subtelna opowieść, dużo mądrzejsza od banalnych travelogues o podróżach do Tajlandii czy Tybetu. Bilet do Bangkoku może dziś nabyć każdy, ale to, gdzie się kupuje bilet do Babadag, wie tylko Andrzej Stasiuk." Piotr Siemion